moja wyprawka

Wyprawka Gai

Z wizytą u Marii Konarowskiej

Wyprawka Gai
Ewa Przedpełska

Spotkanie z Marią Konarowską, aktorką i prezenterką telewizyjną, zapamiętamy na długo. W dobrych humorach i w towarzystwie jej pierwszej córki – trzymiesięcznej Gai – zgłębiłyśmy wszystkie tajniki wyprawkowego świata. Wcale nie było łatwo się złapać, bo codzienność naszej bohaterki pędzi jak szalona.

Słowo „wyprawka” pierwszy raz usłyszałam w sklepie z materiałami, kiedy w ramach niespodzianki miałam uszyć coś dla przyjaciółki. Byłam wtedy w siódmym miesiącu ciąży. Przysięgam, jak Gaję kocham, że nie słyszałam tego określenia wcześniej, albo po prostu nigdy nie zwróciłam na nie uwagi – przyznaje nam Maria. Ale spokojnie – jej córka ma całkiem niezłe wyposażenie niemowlaka, o którym opowie już sama Maria. 

*

Kiedy zaczęłam przeglądać listy wyprawkowe jak oszalała, zorientowałam się, że jakbym miała kupić wszystko, co jest tam polecane, to po pierwsze nie miałabym gdzie postawić nogi w mieszkaniu, a po drugie – pewnie bym zbankrutowała. Według mnie wyprawka powinna składać się z rzeczy superniezbędnych zdaniem przyszłego rodzica, potem, w tak zwanym praniu, można dobierać resztę, według potrzeb nowej rodziny. To jest oczywiście wersja świata idealnego, bo nie udało mi się przecież tak ograniczyć, za co płacę do tej pory, żyjąc z za dużą, pomimo i tak już zminimalizowanej listy, ilością rzeczy. Teraz, kiedy minęło trochę czasu i z większą pewnością poruszam się po planecie Mama, zaczynam te rzeczy konkretniej dobierać według naszych i Gai potrzeb.

Przy zakupie wyprawkowych niezbędników zadaję sobie dwa pytania. Po pierwsze: czy to jest potrzebne? I po drugie (nauczyła mnie tego moja przyjaciółka i sprawdza się genialnie): czy mi się ta rzecz podoba i sprawia mi przyjemność? Czy będzie mi miło na to patrzeć? Kiedy kieruję się tymi zasadami, rzadko się zdarza, żebym żałowała.

 

*

UBRANKA

Większość ubranek dostałam albo na baby shower, albo od przyjaciółki, która ma maleństwo starsze od Gai o trzy miesiące. Ja natomiast podaję ubranka dalej i tak to się kręci. Uwielbiam to, jak działa świat młodych mam, jak sobie pomagają i jak się wspierają, wymieniając się przy tym dobrami dla dzieci. Jeżeli coś kupuję, to wtedy, kiedy faktycznie zabraknie nam konkretnej rzeczy. Dzieci rosną w niesamowitym tempie i każde jest jednak trochę inne, więc ciężko wszystko wcześniej zaplanować. Na Gaję na przykład bardzo dużo ubranek jest za luźnych albo przykrótkich, pomimo rozmiarówki dopasowanej do jej wieku.

Z ubranek najlepiej sprawdzają nam się te, które wykonano z dobrych jakościowo materiałów. Dzięki temu służą dłużej i dosłownie rosną razem z dziećmi, np. Coodo i ich bawełniane body, rampersbluza. Od urodzenia Gai mamy też ubranko z Granatovo, które pomimo częstego używania, nadal wygląda jak nowe. Uwielbiam ciuszki zapiane na skos. Mamy sporo bodziaków marki Lodger, które są bardzo wygodne i które ratują nam nocne zmiany pieluszki. Świetne i miłe dla oka są body z Born to Explore. Moje serce skradła również dziecięca kolekcja skarpetek Happy Socks – tata Gai jest wiernym fanem ich dorosłych par, więc te maleńkie zagościły w garderobie Gai.

*

TEKSTYLIA

Uwielbiam ręcznik Layette. Używamy go zarówno przy zmianie pieluszki, gdy muszę owinąć małą na chwilę, jak i przy wieczornej kąpieli. Jest uszyty z materiału, który bardzo szybko pochłania wodę i dzięki temu nie martwię się, że Gai jest zimno. Ma też kapturek, w którym Gaja wygląda przeuroczo. Mamy jeszcze przewijak tej marki, który nam się bardzo sprawdza na co dzień, pojemniki na pieluszki i kosmetyki, oraz zestaw pościeli z wypełnieniem. Lubimy też śpiworek Bim.bla, w którym mała zasypia w czasie dziennych drzemek, otulacze Bim.bla, kocyk Pink No More oraz niezbędny otulacz Whisbear, dzięki któremu Gaja przesypia prawie całą noc. Kocham go prawie tak samo jak Gaję! (śmiech)

*

PIELĘGNACJA

Na co dzień używamy do mycia mydła bez mydła, czyli kremu myjącego La Roche. Po kąpieli masujemy się oliwką Azeta Bio. Gaja uwielbia masaże! Mamy również szampon oraz skrobię ryżową tej samej marki, która świetnie sprawdza się jako emolient do delikatnej kąpieli w wanience. Przy zmianie pieluszki używamy Bepanthenu, a przy większym podrażnieniu również skrobi ryżowej Azeta Bio. Póki co nie mam potrzeby wprowadzania innych kosmetyków do pielęgnacji Gajeczki. Mogę powiedzieć, że w tym temacie postawiłam na minimalizm.

*

KĄCIK MALUCHA

Bardzo sprawdziło się u nas dostawne łóżeczko Chicco. Gaja potrafi przespać w nim już całą noc. Dzięki niemu jest na tyle blisko, że kiedy tylko usłyszę, że mnie potrzebuję, nachylam się, głaszczę ją, albo zwyczajnie przekładam jednym ruchem do nas do łóżka, aby przystawić ją do piersi, gdzie na ogół spokojnie zasypia. W temacie domowego zasypiania świetnie sprawdza się królik Whisbear, a na spacer zabieramy liska, którego można montować do rączki wózka.

Mamy też świetny kosz Mojżesza od Mokee. Można go przenosić z miejsca na miejsce i postawić tam, gdzie akurat jest nam wygodnie. Fotelik Baby Björn to też taki totalny wyprawkowy must have – leżaczek-bujaczek, w którym Gaja sobie siedzi i obserwuje nas krzątających się po domu.

Bardzo przydał się nam patent komody z przewijakiem z Lamps and co od marki PINIO. Myślałam, że to przesada i że przewijać mogę wszędzie, a jednak cieszę się, że w to zainwestowałam. Lubię tę komodę. Trzymam tam ubranka i najpotrzebniejsze rzeczy mam pod ręką, kiedy się przebieramy i przewijamy. 

Nie wyobrażam sobie pierwszych momentów z Gają bez zachowywania ich na dłużej. To są te chwile, które bardzo chcę zapamiętać. Zapisujemy je i wklejamy zdjęcia w pamiętnik dzieciństwa Luxnote. Piękny album w którym w przyszłości zapiszemy też pierwsze wypowiedziane słowa córeczki, datę pojawienia się pierwszego ząbka i pierwszych kroków, na które czekam z niecierpliwością.

*

ZABAWKI

Gaja ma pandę z Baby Opera, której z brzucha gra opera, i kocha ją miłością pierwszego w życiu przyjaciela. Zawsze towarzyszy nam przy przewijaniu. Lubi też miętosić króliczka pieluszkę Bim.bla. Do zabaw tak zwanych podłogowych używamy też baby gym Jabadabado oraz książeczki „Raz, dwa, trzy – patrzymy”. Przed nami zakup maty edukacyjnej, bo to właśnie jedna z tych rzeczy, której jeszcze nie kupiłam, ale już wiem, że się na pewno przyda. W temacie zabawek dopiero zaczynamy swoją przygodę i już nie mogę się doczekać, aż będziemy je wybierać.

*

AKCESORIA

W pokoju sprawdza się nam bardzo nawilżacz Beaba. Dzięki niemu żadne z nas nie budzi się już z zatkanym nosem, a i kwiaty są mu wdzięczne i pięknie rosną. Na co dzień jestem podróżującą mamą, więc wszystkie gadżety, które sprawdzają się w mobilności, są dla mnie ważne i niezbędne! Zalicza się do nich fotelik samochodowy Cybex, do którego świetnie sprawdza się otulacz-śpiworek Pink No More. To dzięki niemu nie muszę pamiętać za każdym razem o nakryciu dla Gajeczki. W codziennych spacerach pomaga nam lekki i sprawnie składający się wózek Mutsy ICON. Spacerowe niezbędniki chowam do plecaka La Milou. Gaja natomiast podróżuje w niezwykle ciepłym, przecudnym galaktycznym śpiworku Samiboo, szytym w Polsce. Śpiworek ma regulowaną długość, dzięki czemu posłuży nam do trzeciego roku życia. 

 

*

Maria, dziękujemy za spotkanie!

*

Publikacja powstała przy współpracy z Pink No More, Layette, Mokee, Samiboo, Azeta Bio, Coodo, Born to explore, Bim.bla, Luxnote, Beaba, Happy Socks.