Wyprawka Bruno

Z wizytą u Zuzanny Ginter

Zawrócił w głowie swojej mamie. Nic dziwnego. To miłość od pierwszego wejrzenia. A także duma, radość i niesamowita przygoda. Przygoda, w której przez chwilę miałyśmy szansę uczestniczyć.

Pierwsze miesiące to nowy rytm dnia i nowa rzeczywistość. Doba pędząca w przerażającym tempie i wyzwanie bycia najlepszym rodzicem, któremu wydawałoby się, tak trudno sprostać. I chociaż dla Zuzy i jej męża Adama początki z synkiem to ogromna ilość wzruszeń i dużo nieprzespanych nocy, to z każdym kolejnym dniem przybywa siły i spokoju. To pozwala zatrzymać się na chwilę i czerpać z momentów z maleństwem wszystko, co najlepsze. Delektując się wspólnymi momentami, Zuza wypracowuje nowy rytm, znajdując przy tym czas na swoją pasje.

Przedstawiająca się w internecie jako Sannaslandofillusion Zuza od kilku lat prowadzi bloga o tej samej nazwie. Jej profil na Instagramie, który możecie zobaczyć tutaj, to mieszanka pięknych zdjęć domu i zwierzaków – dwóch kotów i psa Czesława, które mieszkają razem z rodziną, oraz urywki codzienności zachowane na zdjęciach. Nie brakuje też portretów Bruna. Kochająca robienie na drutach mama dzieli się swoim hobby z czytelnikami, udowadniając, że pasja – wydawałoby się już zapomniana i postrzegana jako archaiczna – ma również bardziej nowoczesną stronę. Rękodzieło pochłonęło Zuzę na dobre i nie zważając na brak czasu po urodzeniu Bruna, nadal znajduje chwilę, aby drutować, i ciągle jej mało.

 

Miłość do pięknych wnętrz Zuza dzieli ze swoim mężem Adamem – inżynierem budownictwa. Ciągłe urządzanie ich domu to wspólne zajęcie, które – gdy tylko mają czas – realizują we dwoje. We dwoje słuchają też starych winyli, które zbierają od pięciu lat. Fanka klasyki: U2 i polskiego rocka oraz fan jazzu i chilloutu, wspólnie rozpoczęli przygodę bycia rodzicami dwa miesiące temu. Domownicy, kochający spokojne chwile spędzone razem, stroniący od imprez i zgiełku miasta, czerpią radość z tego, co lubią robić najbardziej. I chociaż cenią sobie smak i klimat miasta plus zwiedzanie nowych miejsc, to ostatnio większość czasu spędzają w przydomowym ogrodzie. To właśnie tam ich dwumiesięczny synek czuje się najlepiej.

 

 

Podpytałyśmy Zuzę o wyprawkę, którą przygotowała dla Bruna, i chociaż większość czasu opowiadała nam o wspólnych porankach i wieczornych kąpielach, to zdradziła też szczegóły kompletowania najważniejszych produktów, bez których nie wyobrażałaby sobie pierwszych chwil z synkiem. Oto, co nam powiedziała!

*

UBRANKA

Od początku postanowiliśmy, że będziemy kupować tylko to, co naprawdę najbardziej nam się spodoba i to, co jest najlepsze jakościowo. Postawiliśmy w naszych wyborach na ubranka z bawełny organicznej, bambusowe otulacze, wełniane kocyki i skórzane buciki Bobux. W sklepach jest tyle rzeczy, że łatwo wpaść w szał zakupów. Stawialiśmy głównie na praktyczne kopertowe body czy inne wygodne ubranka. Uwielbiamy te od Coodo. Są piękne i bardzo przyjemne dla skóry dziecka. Mamy większość rzeczy polskich marek i je lubimy najbardziej. Z sieciówek najczęściej stawiamy na H&M czy KappAhl. Udało mi się, będąc w ciąży, wydziergać też kilka uroczych ubranek dla synka, w tym niebieskie body z zestawu Wool and the Gang i to są chyba nasze ulubione rzeczy. Czekamy więc już na jesień i zimę, by Bru mógł je nosić!

 

 

 

*

PIELĘGNACJA

Do kosmetyków podchodzimy bardzo ostrożnie i minimalistycznie. Kąpiemy Bru głównie w samej wodzie. Stosujemy tylko delikatne płyny do mycia i oliwki do smarowania. Jedną z tych marek, które lubię i które na dobre zagościły w naszej wyprawce, jest Phenomé. W temacie pielęgnacji trafionym zakupem okazał się wybór nasączonych wodą chusteczek WaterWipes. To świetna alternatywa dla wszechobecnej chemii.

 

 

 

*

AKCESORIA

Nie wyobrażam sobie wyprawki bez poduszki do karmienia Poofi i laktatora, który pomógł mi w pobudzeniu mojej laktacji. Na wyjazdy bardzo przydaje się pojemna torba Beaba, z praktycznymi kieszonkami, mniejszą torbą i matą do przewijania. Zabieram ją wszędzie ze sobą i wkładam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Czasem zabieram ich za dużo, ale powoli uczę się tego, co tak naprawdę nam się przydaje. W pierwszych tygodniach bardzo przydał nam się rożek, bo maluch lubił być nim otulony. Niezbędna okazała się również aplikacja na telefon z odgłosem odkurzacza – bez tego czasami byłoby nam naprawdę ciężko, a tak Bruno zasypia w oka mgnieniu.

*

TEKSTYLIA

Pieluchy, otulacze i kocyki. Ich nigdy za wiele, co pewnie już zauważyłyście! Uwielbiamy zwłaszcza te bawełniane od Lassig, w pięknych, delikatnych kolorach. Mamy ich różne zestawy kolorystyczne i uwielbiamy je ze sobą miksować. Otulacz w niebieskie ptaszki od Cuddle Dreams totalnie skradł nasze serca, a ponieważ sama nie zdążyłam zrobić kocyka, świetnie sprawdziły mi się te od Yellow Yarny Yak, Coodo i Lullalove. Swoją drogą, naprawdę nie wierzyłam, gdy znajomi opowiadali o kupowaniu naraz kilkudziesięciu tetrowych pieluch. Teraz jakoś już mnie to nie dziwi.

*

KĄCIK MALUSZKA

Ten kącik to na razie tylko cześć naszej sypialni, ale staraliśmy się, by był przytulny. U stolarza zamówiliśmy wymarzone drewniane łóżeczko, kupiliśmy prostą karuzelę od Halolalo, która bardzo ciekawi Bru, i dekoracyjną poduszkę od Malomi Kids. Mamy już dla synka kilka kompletów pościeli. Póki co, najczęściej używamy tych od marek Sleepee i Snap The Moment. Bruno większość czasu spędza w wiklinowym koszu Childhome, więc jego kącik jest również mobilny i przenosi się z miejsca na miejsce, w zależności od tego, gdzie my spędzamy czas. Bardzo też lubię organizer na łóżeczko uszyty przez mamę mojego męża. Każda z rzeczy wykonanych samodzielnie, którą dostajemy w prezencie, jest dla nas na wagę złota.

 

*

ZABAWKI

Z zabawek mamy tylko kilka maskotek, w tym jedną uszytą przez kilkuletniego siostrzeńca Adama, i grzechotki: drewniane Heimess i ulubioną w kształcie pszczółki od mojej przyjaciółki. Od początku zbieramy też książki, które mamy zamiar czytać synkowi. Piękne wydania cieszą już teraz nasze oczy. Sami bawimy się przy nich jak dzieci.

 

 

*

Zuza, życzymy wam kolejnych dni pełnych radosnych momentów i dziękujemy za rozmowę!

 

Gdybyście mieli ochotę podejrzeć Zuzię, Adama i dwumiesięcznego Bruna na Instagramie, to znajdziecie ich tutaj.

*

 

Opracowała: Marta Szczepanik

Zdjęcia: Lidia Dzwolak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.