moja wyprawka

Wyprawka Bruna

Opowieść o najciekawszej roli życia - byciu mamą

Wyprawka Bruna
Aneta Zamielska

Na warszawskim Wilanowie mieszkają kolejni bohaterowie cyklu Moja Wyprawka. W piękny sierpniowy dzień spędzamy czas razem z półrocznym Brunem, jego mamą i starszym bratem Franiem. Rysując kredą po ścianie (specjalnie do tego przygotowanej) i przygotowując zdrowe lody, rozmawiamy o lokalnej społeczności mam, karmieniu piersią na planie i podejmowaniu życiowych wyborów, które czasami mocno zaskakują, a okazują się być najbardziej zgodne z nami.  

Marika Grądkowska – aktorka, piosenkarka, studentka seksuologii, która uwielbia próbować nowego i szukać swojej drogi, to prawdziwy wulkan energii. Nie potrafi usiedzieć na miejscu i najlepiej czuje się, kiedy w jej życiu wiele się dzieje. Teraz w centrum jej świata są Bruno i Franek. Z uśmiechem przyznaje, że gdyby ktoś powiedział jej trzy lata temu, że będzie mamą dwóch chłopców, na pewno by w to nie uwierzyła. 

Podczas naszego spotkania opowiedziała nam o tym, jak – przygotowując się na przyjście świat młodszego syna – kompletowała wyprawkę także z myślą o tym starszym. Zapraszamy na opowieść o odpuszczeniu na chwilę, najciekawszej roli życia i organizacyjnych patentach, które sprawdzają się przy dwójce dzieci z małą różnicą wieku. Przed wami – wyprawka Bruna.  

W OCZEKIWANIU NA… CÓRKĘ

Szykowaliśmy się na powitanie na świecie dziewczynki – zaczyna opowieść Marika. Miałam nadzieję, że drugie dziecko to będzie dziewczynka, początkowo tę nadzieję podtrzymywał też lekarz. Miałam wtedy takie myśli, że będę mogła wreszcie poszaleć! (śmiech). Wyprawka Franka, starszego synka, była minimalistyczna, nie kupiliśmy zbyt dużo, a perspektywa posiadania córki wiązała się z wizją sporych zakupów w określonym kolorze – dodaje. Chciałam kupić ubranka i tekstylia odróżniające się od tych należących do brata, dobrze, że w porę się powstrzymałam i postanowiłam poczekać. Skończyło się na potwierdzeniu, że czekamy na chłopca, i tym samym Brunek odziedziczył niemal wszystko po starszym bracie. W naszej rodzinie są sami mali chłopcy i sporo rzeczy, zwłaszcza ubrań, dostaliśmy po kuzynach i dalszych członkach rodziny. Kupiliśmy tylko to, co niezbędne, i często z drugiej ręki. Zakupy bywały podwójne, zrobione z myślą o tym, aby ułatwić sobie funkcjonowanie z dwójką małych dzieci – dodaje. 

Podglądamy, jak w salonie Marika karmi małego Bruna ubrana w kimono z bawełny organicznej The Sunday Morning Story, a Franio maluje razem ze swoją małpką. Są razem, obok, lubią być blisko. Kiedy dzieci dzieli mała różnica wieku, na wagę złota są wszystkie sprytne rozwiązania. W pielęgnowaniu samodzielności starszaka pomaga fotelik Pufee od Mokee, który pozwala mu być obok mamy, a jednocześnie zajmować się swoimi sprawami. To jeden z wielu patentów, które ma Marika na radzenie sobie z, czasem dość wymagającą, rzeczywistością mamy dwójki maluchów. 

TERAZ JEST CZAS NA BYCIE MAMĄ

Wątek odpuszczania przewija się w naszej rozmowie kilkukrotnie. Marika opowiada: w pewnym momencie dopadły mnie myśli o tym, że jestem mamą, która rezygnuje ze swoich pasji, aby poświęcić się dziecku. Szybko uświadomiłam sobie jednak, że ten czas, który mam teraz z chłopcami, jest nie do powtórzenia. To czas mojego macierzyństwa i teraz to ono jest dla mnie najważniejsze. Nie myślę już, że nie będę mogła wrócić do tego, co robiłam przed zostaniem mamą. Macierzyństwo odkryło we mnie nowe i niespodziewane. Wydawało mi się, że będę podchodzić do niego w sposób praktyczny. Wiedziałam, że mam w sobie pokłady miłości, ale nie spodziewałam się, że są aż tak głębokie. Po prostu zwariowałam na punkcie moich dzieci! (śmiech). Odpuściłam to, co przed dziećmi kochałam najbardziej – przestałam być wokalistką w moim zespole Sexy Suicide. Wiem, że przyjdzie czas na realizację moich pasji, ale teraz największą frajdę sprawia mi bycie z dziećmi, które staram się łączyć z pracą na planie serialu.

Kiedy Brunek budzi się z drzemki i leży w swoim przytulnym kąciku – łóżeczku z baldachimem, otulony swoją mięciutką pościelą w wilki, patrząc na mnie, czuję, że to tu jest moje miejsce. Macierzyństwo daje mi więcej spełnienia i satysfakcji niż zajmowanie się rzeczami związanymi ze mną. Zaskoczyło mnie to – przyznaje Marika. Od trzech lat jestem jeszcze studentką psychologii ze specjalnością seksuologia, choć pamiętam, że gdy zaczynałam studia, nie miałam pojęcia, że zaraz będę mamą. Teraz, powoli je kończąc, jestem mamą dwójki (śmiech). Za dwa lata chciałabym pracować w zawodzie. Snuję plany, ale na luzie. Wiem, że ten najtrudniejszy okres macierzyństwa, kiedy jestem potrzebna dzieciom w 100%, się skończy, a wtedy uderzę ze zdwojoną siłą (śmiech).

POSZUKANIE ROZWIĄZAŃ

Chłopców dzieli 19 miesięcy, musiałam więc zadbać o takie patenty, które pozwolą mi opanować sytuację – mówi Marika. Niezbędny okazał się bujaczek Kinderkraft, przy dwójce to zdecydowanie must have. Bardzo lubię tę markę, mamy jeszcze krzesełko do karmienia tej firmy. Bujaczek pozwala mieć malucha zawsze na oku, a jednocześnie daje przestrzeń, aby coś zrobić. Drugi na liście niezbędników jest wózek, u nas podwójny Bugaboo, na który zdecydowałam się ze względu na małą różnicę wieku pomiędzy chłopcami. Choć Franio stara się być samodzielny i najchętniej szedłby do żłobka za rękę, zbyt często zdarza się, że ucieka. Zwłaszcza, jak zauważy lodziarnię (śmiech). Nasza droga do żłobka prowadzi przez ulicę, nie chcę ryzykować pogoni za nim na pasach. Wózek umożliwia też wspólne drzemanie, jeśli dobrze to zaplanuję i przeciągnę porę drzemki Bruna, czasem zdarza się drzemka podwójna, oznaczająca dla mnie czas na kawę. Bez wózka nie byłoby to możliwe. 

Wśród patentów Mariki jest też posiadanie łóżeczka i dostawki dla Bruna, który w ciągu dnia śpi w łóżeczku w pokoju chłopców, a w nocy w dostawce przy łóżku rodziców. Poranki wyglądają tak, że gdy Franek wstanie – woła nas, abyśmy po niego przyszli. Mamy obawy, że mógłby wstać i chodzić po domu, gdy jeszcze śpimy, dlatego pokój chłopców jest zamknięty, a my mamy w sypialni elektroniczną nianię. Pierwszą rzeczą, jaką Franio chce zrobić, to przywitanie się z bratem, nie ma znaczenia, że ja i Bruno czasem jeszcze śpimy (śmiech). To pokazuje jak zmienia się relacja chłopców, która na początku była… trudna. Bruno był cały podrapany – wspomina mama. W tym mieszkaniu dopiero się urządzamy. Chłopcy mają wspólny pokój – ozdobiliśmy go naklejkami w tygrysykolorowymi girlandami – jedna wisi nad łóżeczkiem Brunka, druga – Franka. Aby Franio czuł się pewniej w nocy – ma na szafce przy łóżku swojego strażnika – lampkę lwa. Miała być dla Bruna, ale na razie przejął ją starszy brat – dodaje Marika. 

UKŁADANIE NOWEGO

Chłopcy coraz bardziej interesują się sobą nawzajem. Z wielu rzeczy, które nabyliśmy z myślą o Brunku, korzysta Franio, rozumiemy, że to dla niego sposób na odnalezienie się w nowej sytuacji. Kompletowanie wyprawki przy drugim maluchu wiąże się często z podwójnymi zakupami – śmieje się Marika. Franek dostał swój fotelik, a Brunek stojak edukacyjny, który miał pomóc mi go przewijać bez przewrotów. Franek często pokazuje Brunowi zabawki, gdy ten leży na swoim ulubionym musztardowym kocyku Bellochi. Jestem mu wdzięczna za przynoszenie gryzaków, które teraz są niezbędne. Marika poleca zwłaszcza chłodzący gryzak Skip Hop, który trzyma w zamrażarce – przynosi ukojenie obolałym dziąsłom. 

Franio wciąż mierzy się z nową rzeczywistością. Jeszcze niedawno wystarczyła chwila, kiedy uznawał, że nie poświęcam mu należytej uwagi i na przykład patrzę na telefon, i następował atak na młodszego brata. Nauczyłam się, jak to działa. Kiedy trzymam Bruna lub go karmię, zaczepiam Franka, głaszczę go po głowie, pokazuję mu, że mimo okoliczności, jestem też dla niego. Staram się rozdzielić moją uwagę na nich dwóch. Ich relacja mocno się zmienia. Brunek jest już ciekawym świata półroczniakiem, chłopcy mają coraz więcej okazji do interakcji. Miałam okazję obserwować ich czułości w łóżku Franka. Marika opowiada, że zdarza im się wspólnie spędzić tam czas, a nawet zasypiać. Pościel Franka to sprytny otwarty śpiworek, dzięki czemu bez problemu starcza dla dwójki i do zabaw w „a kuku!” – mówi Marika. Dzisiejsze czułości skończyły się na tym, że smoczek młodszego przejął starszy brat. 

TO, CO MOŻE SIĘ PRZYDAĆ

Listę niezbędników zamyka nosidełko. Ratuje mnie, gdy muszę położyć chłopców sama – opowiada Marika. Razem z Frankiem, który wrzuca bratu zabawki do wanny, kąpiemy Bruna. Jesteśmy tu ekologiczni, bo często po młodszym, do wanny wskakuje starszy (śmiech). Gotowego już do snu Brunka wkładam do nosidełka, w którym – głaskany po główce – zasypia. Ja w tym czasie szykuję Franiowi kolację i wybieram z nim piżamkę do spania. Potem odkładam Brunka i mam czas na to, aby umyć Franka, poczytać z nim książki, opowiedzieć mu coś lub pośpiewać. W ciągu dnia, kiedy przychodzi czas drzemki Bruna, a Franek jest głodny, nosidełko także ratuje mi życie – mówi mama. Inaczej żadna potrzeba nie byłaby zaspokojona, a wiemy, co to oznacza (śmiech). Na szczęście Bruno nie budzi się podczas odkładania i, położony do łóżeczka, śpi w dzień 1,5 godziny. Nosidło zabieram też ze sobą na spacer, kiedy Bruno denerwuje się zbyt długą jazdą w wózku, włożony do nosidła od razu się uspokaja. 

RODZINA SMAKOSZY

Pora drugiego śniadania przyciąga nas do kuchni. Franio już stoi w gotowości w swoim kuchennym pomocniku DIY i zajada się śliwkami. Dziś w menu starszaka lody bananowo-szpinakowe, które po zblendowaniu i ociepleniu trafią też na stół śpiącego Bruna. Nie da się ukryć, że Beaba Babycook® to urządzenie, które ma ułatwić rozszerzanie diety maluchowi, ale sprawdza się też przy przyrządzaniu dań dla starszaka. Wszystkie nabytki związane z rozszerzaniem diety, które teraz rozpoczynamy, Franio chce testować na sobie – śmieje się Marika. Aktualnie poddaje ocenie zestaw naczyń First Foods Set, jest rewelacyjny do nauki samodzielnego jedzenia. Niewielka miseczka, do której łatwo jest sięgać łyżeczka Tiny Spoon, która ma wygodną dla maluszka rączkę i płaską końcówkę. Ta końcówka pozwala maluszkowi na przejście z ssania mleka do jedzenia łyżeczką. I pozwala na prawidłowe układanie języka, co ma wpływ logopedyczny w kolejnych etapach rozwoju. Kubeczek Tiny Cup jest wygodny do trzymania, ma miękki brzeg, więc układa się do ust (to domykanie ust też jest ważne logopedycznie przy później wymawianych zgłoskach p, b, m). Grube dno sprawia, że kubeczek jest stabilny, prawie jak wańka-wstańka. I co najważniejsze – wnętrze kubeczka jest tak wyprofilowane, że malec pijąc, nie musi przechylać głowy do tyłu. Dzięki temu unikamy krztuszenia tak częstego u maluszków. Do tego śliniaki – niezastąpione przy BLW. Jestem fanką tej metody. Młodszy na wyłączność ma teraz tylko swoją szklaną butelkę, w której podaję mu wodę – mówi Marika. 

Razem z moim mężem, Mateuszem, lubimy zjeść, na szczęście tego po nas nie widać (śmiech). Jesteśmy smakoszami, lubimy gotować, mój mąż uwielbia też wyszukiwać różne narzędzia i sprzęty do przyrządzania potraw. Próbujemy nowego, na naszym stole często lądują dania różnych kuchni. Jestem fanką koktajli. Przynoszę do domu siatki owoców, po dwie w każdej ręce, tak trenuję biceps (śmiech). Franek i Bruno bardzo szybko byli bardzo zainteresowani jedzeniem. Obydwaj, mając 5 miesięcy, już się ślinili na widok mamy jedzącej soczyste brzoskwinie (śmiech). Przy Franku zaczynałam od gryzaków z siateczką, aby poczuł smak, potem wprowadzałam twarde „gryzaki”, jak marchewka czy papryka. Tak samo robię z Brunem. Lubię też szybkie rozwiązania, więc zazwyczaj przygotowuję warzywa na parze z kawałkiem ryby czy mięsa i potem dopasowuję taką zupkę do możliwości chłopców – dla Franka wersja z kawałkami, dla Brunka – gładka. Dzięki Babycookowi mogę przygotować małe porcje, idealne dla nich – zwłaszcza, że ja nie przepadam za dziecięcymi zupami (śmiech).

FORUM DLA MAM

Nie znałam wcześniej Wilanowa i w pewnym momencie poczułam się tu dość samotna. Pomyślałam, że zacznę szukać mam, z którymi mogłabym wybrać się na przykład na spacer. Napisałam ogłoszenie na naszym lokalnym, wilanowskim forum. Liczba odpowiedzi mnie zaskoczyła, były ich setki – opowiada Marika. Forum jest bezcenne. Mam z niego i ubranka, i jajka (śmiech). Dzięki forum skompletowałam całą letnią garderobę chłopców. Wystarczy napisać dziewczynom, czego się potrzebuje i można wybierać spośród wielu propozycji. Jak Bruno wyrósł z rozmiaru 68, zebrałam wszystkie małe ubranka po chłopcach i je sprzedałam. Z naszego forum jest też fotelik samochodowy. Gdy Franek był niedawno chory, niemal codziennie odbierałam z innej części Wilanowa jakąś zabawkę dla niego, której ktoś już nie potrzebował, płacąc za nią symboliczne 10 złotych. Brunek też kilka dostał (śmiech). Mamy też dostawy borówek z plantacji pod Warszawą. Dzięki forum znaleźliśmy też nasze obecne mieszkanie. Przeprowadziliśmy się tu, gdy Bruno miał prawie cztery miesiące. Wcześniej mieszkaliśmy w mniejszym mieszkaniu i spaliśmy wszyscy razem w jednym łóżku, na szczęście dwumetrowym (śmiech). Z mieszkaniem mieliśmy dużo szczęścia, właściciele nie planowali go wynająć, a dzięki ogłoszeniu i dogadaniu szczegółów,  udało się. 

Kiedy zrodziła się we mnie potrzeba wieczornych wyjść, napisałam do dziewczyn z taką propozycją. Zebrała się 30-osobowa grupa chętnych na regularne spotkania, czy to spacerowe, czy wieczorne. Mamy nawet swoją grupę na Facebooku (śmiech). Bardzo cenię sobie tę małą społeczność. Czasem wystarczy wiadomość, a ja błyskawicznie się ubieram, zakładam Brunkowi mięciutki bawełniany sweterek Mille i ulubioną wiązaną czapeczkę, które są idealne na przejściową porę, i jesteśmy gotowi na spotkanie!

MAMA NA PLANIE

Zbudowałam system wsparcia, który umożliwił mi powrót do pracy. Pomoc bliskich jest nieoceniona. Do tego mam pełne zrozumienie ze strony pracodawcy. Czasem przyjeżdżam na plan z całą ekipą – mamą lub opiekunką, które zajmują się Brunem – opowiada Marika. Spotykam się z ogromną dozą życzliwości i cierpliwości, bo przecież czasami jest tak, że jakaś ważna rzecz zostaje przerwana, ponieważ dziecko mnie potrzebuje lub jest głodne. Na początku intensywnie korzystałam z pomocy laktatora, świetnie sprawdził mi się Philips Avent. Ja jeździłam na plan, a Bruno zostawał w domu. Raz zdarzyło się tak, że zdjęcia się przedłużyły i nie było mnie 8 godzin, a Bruno został z półtorej porcji mleka. Moja mama rozcieńczała je wodą, aby na pewno wystarczyło. Bruno nie zaakceptował żadnego mleka modyfikowanego, więc to rozwiązanie nie wchodziło w grę. Ta sytuacja była mocno stresująca, choć wróciłam akurat wtedy, kiedy głód zaczął dawać o sobie znać. Od tamtej pory Bruno jeździ ze mną na plan. Mogę go nakarmić, kiedy trzeba, poprzytulać. On jest bardzo spokojnym dzieckiem i nie sprawia żadnych problemów. Ma już na swoim koncie drzemki w charakteryzatorni lub na kocu, obok busa z jedzeniem (śmiech). Nie mam problemów z karmieniem piersią. Jest to dla mnie całkowicie naturalne, dziecko jest głodne i je, kiedy potrzebuje. Nie jest dla mnie problemem, aby zasłonić się w trakcie karmienia bambusową pieluszką. Często kupowałam też bluzki do karmienia, głównie z sieciówek, bo tam mogłam znaleźć basicowe ubrania, które najbardziej lubię. Marika poleca linię mama marki Anna Field. Świetnie przy karmieniu sprawdza mi się też kombinezon Yellow Meadow. Jest bardzo komfortowy. To najlepsze ubranie do wspólnych figli z chłopcami na łóżku – dodaje. 

WSZYSTKIE WSPÓLNE MOMENTY

Jako mamy często mamy poczucie winy z powodu braku cierpliwości. Brakuje nam też wyrozumiałości dla samych siebie. Chciałabym, aby mamy przestały mieć poczucie winy przez wszystkie takie małe sprawy, które przecież dotyczą każdej z nas. Jeśli nie mam czasu, zdarza mi się dać dziecku słoiczek, jeśli po intensywnym dniu nie mam siły na wykąpanie dziecka, to tego nie robię. Najważniejsze jest, że dziecko jest kochane, nie musi mieć dania z paryskiej restauracji codziennie na talerzu ani super relaksującej kąpieli na koniec dnia. Dużo bardziej liczą się te wszystkie wspólne momenty, które zapisują się w naszych głowach na zawsze. To, co chcemy zachować, zbieramy też do pudełek wspomnień Luxnote. Każdy z chłopców ma swoje, wkładamy tam pamiątki z dzieciństwa – zdjęcia, obrączki ze szpitala i ulubione pierwsze zabawki. Ich uzupełnianie to także ten nasz czas –  mówi Marika.

Kiedy zostaje się mamą po raz pierwszy, bardzo łatwo można się pogubić. Słuchanie dobrych rad z każdej możliwej strony może sprawić, że nie będziemy słyszeć naszego wewnętrznego głosu, który najlepiej podpowie nam, jak zająć się naszym dzieckiem. Zwłaszcza, że te dobre rady bywają sprzeczne i bardzo często zaczynają się od słowa nie, jak klasyczne: nie noś, bo nie będziesz mogła odłożyć. Dlatego polecam każdej mamie słuchanie siebie, a nie innych. Nie jest to nowa rada, nie jest też odkrywcza, ale to najlepsze, co można zrobić dla siebie i dziecka. Będąc mamą dwójki, najwięcej nauczyłam się z obserwacji moich dzieci i zaufania do tego, co czuję. Nauczyłam się również, że my, mamy, też jesteśmy ważne w macierzyństwie. Nie zapominajmy o tym. 

* 

Dziękujemy Marice za pełne uśmiechu spotkanie! 

W wyprawce Bruna znalazły się:

Zajrzyjcie do pozostałych odsłon cyklu Moja wyprawka. 

Artykuł powstał we współpracy z markami: Baby Steps, Beaba, Mille Baby, Mokee, Luxnote, EZPZ, A Little Lovely Company i Jollein, Suavinex, The Sunday Morning Story oraz Yellow Meadow. 

Dodaj komentarz