edukacja wrześniowe debiuty żłobek

Wrześniowe debiuty – Jaś w roli żłobkowicza

Przygotowanie z perspektywy żłobkowej opiekunki plus wyprawkowe tipy

Wrześniowe debiuty – Jaś w roli żłobkowicza
Ewa Przedpełska

Rześkie poranki i subtelnie przygasająca zieleń nie pozostawiają wątpliwości. Wrzesień zbliża się wielkimi krokami! Dla wielu to po prostu czas powrotu do zakorkowanych miast i codziennej gonitwy, dla niektórych – życiowa rewolucja! Wrześniowych debiutantów i ich rodziców czeka prawdziwa przygoda. My podpowiadamy, jak się do niej przygotować, żeby zapewnić wszystkim zainteresowanym jak najlepszy start na nowym etapie. A przez to zagwarantować najpiękniejsze żłobkowe, przedszkolne i szkolne wspomnienia.

Co prawda na dźwięk szkolnego dzwonka jeszcze chwilę poczekamy, jednak my na Ładne Bebe już ogłaszamy oficjalny start przygotowań. W serii artykułów Wrześniowe debiuty przedstawimy bohaterów, którzy już je rozpoczęli, kompletując razem z nami przemyślane od A do Z, wyczekane wyprawki. Dobrze wiemy, że przygotowania to nie tylko wybór zestawu kredek i zeszytów (które niezwykle nas, jako fanki wszelakich artykułów papierniczych, ekscytują). Obok tego dużo uwagi poświęcamy emocjom, nadziejom i oczekiwaniom. O tym, jak wygląda współpraca na linii rodzice-kadra, jak wesprzeć dziecko w adaptacji i jakie wyzwania wiążą się z każdym ze szczebli edukacji, rozmawiamy z ekspertkami – opiekunkami i nauczycielkami.

Na pierwszy rzut wystąpi najmłodszy z debiutantów, żłobkowicz Jasiek. W związku z powrotem jego mamy Pauliny Rogóskiej-Wichy do pracy (Paulina jest związana z branżą mody, jest również nauczycielką jogi), poranki to dla niego teraz żwawe maszerowanie do grupy maluchów na wspólną zabawę. Podglądamy, jakie gadżety przydają się w ciągu takiego intensywnego dnia i podpytujemy, co było pomocne w okresie adaptacji. O tym, jak żłobkowy debiut wygląda od strony kadry, opowiada nam opiekunka i managerka żłobka Marlena Chlabicz.

ŻŁOBEK OKIEM OPIEKUNKI, ROZMOWA Z MARLENĄ CHLABICZ

W czasie wakacyjnym często wraca temat wymogów i, często niezrozumiałych dla rodziców, zasad obowiązujących w żłobkach. Wśród zaleceń – odstawienie od piersi, rezygnacja ze smoczka, przestawienie się na inne (dostosowane do trybu pracy placówki) godziny drzemki. Czy rzeczywiście jest taka potrzeba działań z wyprzedzeniem, zmian w trybie domowym z perspektywy pracy opiekunki żłobkowej?

Absolutnie nie! Moim zdaniem odstawienie dziecka od piersi czy smoczka tuż przed żłobkiem nie jest najlepszym pomysłem. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że może wpłynąć to negatywnie na poczucie bezpieczeństwa malucha. Ponadto odstawienie od piersi może przyczynić się do zmniejszenia odporności, która jest bardzo ważna w momencie, gdy dziecko styka się z masą nowych zarazków. Co ciekawsze, rezygnacja z karmienia piersią wpływa też na stan psychiczny matki – może powodować drażliwość, obniżenie nastroju itp. Warto więc spojrzeć na te „zasady” z szerszej perspektywy i podyskutować, czy na pewno warto?

Podobnie z drzemkami. Oczywiście super, jeżeli dziecko w domu śpi o takiej samej porze, jak drzemka w żłobku, ale nie jest to warunek konieczny. Z reguły to wygląda tak, że przez pierwszy tydzień dziecko jest tak zaintrygowane nowym otoczeniem i zabawkami, że samo zasypia chwilę po tym, jak położy głowę na poduszce.

Etap żłobka to czas ogromnych zmian rozwojowych u dzieci. Pojawia się coraz silniejsza potrzeba samodzielności. Jak rodzice mogą ją wspierać, nie będąc jednak z dziećmi przez cały dzień? 

Tak, to jak dziecko się zmienia w czasie swojej przygody w żłobku, jest zaskakujące. Jeśli chodzi o potrzebę samodzielności, to jest to chyba jedna z trudniejszych kwestii w rodzicielstwie. Rodzicom wydaje się często, że nie mają czasu jej wspierać. Uważają, że nie mogą sobie pozwolić, aby ich dziecko samo zakładało buty, bo trwa to 15, a nie 6 minut, a nie mogą się spóźnić. To bardzo złudne. Wystarczy wiedzieć, że każda taka prosta czynność wspiera rozwój dziecka, a samodzielność kształtują właśnie te „małe rzeczy”.
Samodzielność to też decydowanie o sobie. Wskazane jest więc wprowadzenie kilku elementów, dzięki którym dziecko może poczuć tą magiczną sprawczość – wybierając książkę, którą czytamy przed snem, czy koszulkę, którą założy następnego dnia rano. Można też pójść o krok dalej, czyli zaproponować samodzielne zdejmowanie butów po wejściu do domu, czy pozwolić decydować, w której miseczce chce zjeść zupę.

Dla wielu rodzin pójście dziecka do żłobka to pierwsze takie rozstanie z rodzicem. Na dłużej, poza domem, z kimś nieznajomym. Często towarzyszą temu trudne emocje i dużo płaczu. Jak, z wieloletniego doświadczenia opiekunki, powinna wyglądać adaptacja? Co rodzic może zrobić, co panie starają się robić, by była udana?

Trzeba pamiętać, że adaptacja to proces. To nie jest tak, że minie pierwszy tydzień i dziecko będzie wchodziło do sali z uśmiechem na twarzy – oczywiście może się tak wydarzyć, ale nie musi. To, jak przebiegnie cały proces, zależy od osobowości i możliwości dziecka, od miejsca, w jakim się adaptuje, i od opiekunek. Nie ma więc jednej recepty na adaptację idealną. Najważniejsze jest to, żeby pamiętać, że adaptacja to czas trudny nie tylko dla dziecka, ale też dla rodzica. Opiekujemy się więc nie tylko dzieckiem, ale i rodzicem. Dzieci „przejmują” emocje dorosłych. Szczęśliwy rodzic równa się szczęśliwe dziecko. Ja, jako opiekunka, staram się zawsze poznać obawy rodziców, zawsze pytam o wątpliwości. Buduję relację z dzieckiem, ale też z rodzicami.

Co może zrobić rodzic? Zaufać i dzielić się tym, co mu leży na sercu. Ja wiem, że to tak łatwo powiedzieć. Ale to wystarczy! Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Od tego najlepiej zacząć. Poza tym warto pamiętać, że małe działania mają moc. W miejscu, gdzie pracuję, rodzic dostaje zdjęcia swojego dziecka, wiadomości o tym, jak się ma i co robi jego pociecha. Dodatkowo zawsze szczerze omawiamy każdą trudność i wspólnie rozwiązujemy problemy.

Jak budować relację rodzic-opiekun? Co jest w tym ważne z twojej perspektywy?

Szczerość i otwarta głowa. I jeszcze jeden fundament, który bardzo często my jako opiekunki pomijamy – nie oceniamy rodziców. Dlatego w mojej pracy pozwalam sobie na emocje, pozwalam sobie na mówienie o emocjach, bo oddając dziecko do żłobka, rodzic staje się moim partnerem w wychowaniu, a nie przeciwnikiem.

Pandemia wiele pozmieniała w trybie funkcjonowania placówek. W części z nich zupełnie zrezygnowano z adaptacji z udziałem rodziców. Było łatwiej, trudniej? Czy coś udało się z tego doświadczenia wyciągnąć dla siebie?

Rezygnacja z udziału rodzica w adaptacji nie była konieczna, bo to były jedynie zalecenia, a nie zakazy. Wiele placówek jednak podążało za tym zakazem. Myślę, że przede wszystkim ze strachu. A to jak najbardziej zrozumiałe!

Gdybym miała wybrać, to wolałabym adaptację z rodzicem. Wydaje mi się, że w momencie, gdy rodzic wchodzi do sali, dzieje się coś magicznego. Oglądanie półek z zabawkami, przyglądanie się innym dzieciom i obserwowanie nas – opiekunek – w codziennej pracy sprawia, że ta bariera niepewności i obaw trochę się rozpada. Poza tym wtedy też pozbywamy się stresu, zarówno ja, jak i rodzic. Tak to wygląda z mojej perspektywy, tak to czuję. W czasie pandemii doceniłam to bardziej.

Mam wrażenie, że ostatni rok dla wielu rodziców był ciągłym procesem adaptacji. Między infekcjami – kwarantanny domowe, lockdowny. Dzieci po dłuższej przerwie zwykle miały problem z „gładkim” wejściem w żłobkowy tryb. Jakie są twoje obserwacje na ten temat?

To był trudny czas dla nas wszystkich. „Gładkie” wejście w tryb żłobkowy już nie było takie proste. Konsekwencje tego wszystkiego zbieramy dzisiaj i będziemy zbierać jeszcze długo. W miejscu, gdzie pracuję, powroty były bardzo różne. Niektóre dzieci wchodziły do sali, jakby były tu wczoraj, i z zainteresowaniem zaglądały do pudeł z zabawkami. Inne natomiast potrzebowały ramion opiekunek trochę dłużej. Wszystkich nas to życie w niepewności czegoś nauczyło. Widzę też, że teraz choroby i nieobecności w żłobku rodzice przyjmują spokojniej. Wciąż trzeba wziąć kolejny raz L4, co wywołuje sporo stresu, ale nie tyle, co przed pandemią.

Po jakim czasie można stwierdzić że adaptacja jest nieudana i dziecko nie jest gotowe na żłobek? Że nie ma sensu dłużej męczyć malucha i rodziców i poszukać alternatywy? Jakie są symptomy, które powinny zwrócić naszą uwagę?

Odkąd pracuję w żłobku, nie spotkałam się ani razu z przypadkiem adaptacji nieudanej. Niektóre trwały krócej, inne dłużej, ale w ostatecznym rozrachunku maluchy zawsze „wsiąkały” w to miejsce i stawały się częścią grupy. Wydaje mi się, że to kwestia nastawienia rodziców. Jeżeli oni nie są przekonani do żłobka, to nawet najlepiej „przygotowane” dziecko i superopiekun nie wystarczy. Brak zaufania do żłobka lub opiekunek to chyba najczęstszy powód rezygnacji. Słyszałam o takim przypadku, że zabrano dziecko ze żłobka, bo mama nie mogła sobie poradzić z tym, że jej córka buduje tak głęboką więź z kimś innym. Na szczęście mnie się to nigdy nie przydarzyło. Ciężko mi więc określić, co wskazuje na to, że trzeba zrezygnować ze żłobka i poszukać alternatywy.

Niektóre placówki przyjmują dzieci nawet jeszcze przed pierwszymi urodzinami: dzieci niemówiące, niechodzące, wymagające bardzo aktywnej opieki ze strony opiekuna. Jak wygląda adaptacja w ich przypadku? Czy to prawda, że w przypadku maluchów im wcześniej, tym łatwiej?

Nie chciałabym generalizować, ale z mojego doświadczenia wynika, że tak – młodsze dzieci radzą sobie lepiej. Potwierdzają to liczne badania, które mówią o tym, że pomiędzy 10 a 16 miesiącem życia dziecko fascynuje się światem najbardziej. Wiąże się to z faktem, że staje się ono coraz bardziej mobilne – najpierw czworakując, a potem chodząc. Może samodzielnie badać otaczający je świat, dotykać, próbować itd. Oczywiście nie oznacza to, że dzieci są obojętne na obecność rodzica. Traktują wtedy dorosłego jak „bazę do naładowania się”. Wygląda to tak, że przychodzi taki maluch do rodzica lub opiekuna, przytula się i wraca do zabawy. Wraz z umiejętnością chodzenia poszerza się horyzont dziecka. Łatwiej też wtedy akceptuje inną osobę w roli opiekuna.

Jak to jest być żłobkową ciotką? Co dobrego daje ta praca?

Okłady z bobasa! (śmiech). A tak serio, to nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu. Te dzieci uczą mnie doceniania małych rzeczy, okazywania uczuć, budowania relacji w trochę inny sposób niż ten, który znałam dotychczas. Dzięki tej pracy umiem się zatrzymać, a to, jak wiele miłości dają mi maluchy, jest nie do opisania. Cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem.

Marlena Chlabicz – pedagożka, opiekunka i managerka oddziału żłobka w Lublinie. Od 4 lat pracuje w żłobku, na swoim Instagramie Żłobkowa Ciotka tworzy treści edukacyjne dla rodziców i opiekunów. O sobie mówi, że jest pedagogiem z sercem na dłoni, zawodowo tuli bobasy.

*

Jasiek, gotowy na zabawę? O tym, jak w ich rodzinie wygląda start przygody ze żłobkiem, opowiada Paulina.

Wybraliśmy ten żłobek…

Mieszkamy pod Warszawą i wybór żłobków był naprawdę spory. Oprócz pozytywnych opinii, które były dla nas najważniejsze, istotne było również, aby był blisko domu. I tak się właśnie stało. Do naszego żłobka docieramy w 5 minut spacerem. Jest to bardzo wygodna opcja, bo możemy spokojnie zjeść razem śniadanie, wyjść kilka minut przed 9:00, a stamtąd ruszyć do pracy. Nie wyobrażam sobie dojeżdżać daleko do żłobka, a rano musieć się jeszcze bardziej spieszyć. Każdy wie, jak szalone poranki potrafią być przy dziecku.

Emocje przy rozstaniu…

Przyznam, że początki żłobka były trudne. O dziwo, nie dla Jasia, a dla mnie (śmiech). Razem z rozpoczęciem jego przygody, ja zaczęłam nową pracę. Bardzo ciężko było mi się rozstać z nim na kilka godzin, wcześniej spędzaliśmy wspólnie praktycznie całe dnie. Siedząc w pracy, ciagle myślałam: jak się miewa, czy dobrze się bawi, nie płacze, czy zjadł obiadek i tak dalej. Co się okazało? Że mój syn uwielbia to miejsce. Obiad je z dokładkami, uczęszcza na przeróżne zajęcia, gdzie ma wspaniałe możliwości rozwoju, otaczają go cudowne ciocie, które w razie potrzeby przytulą, pocieszą i wezmą na kolana. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie odbiór żłobka przez Jasia. Jestem szczęśliwa, że zdecydowaliśmy się na ten krok. Żeby wszystko nie było takie piękne, to nie ominęły nas choroby. Dlatego życzę nam mało chorób i dużo żłobkowych przygód!

Nasze przygotowania…

Były dość spontaniczne, nie organizowaliśmy przy tej okazji ogromnych zakupów. Wygodne buciki, kołderka i dodatkowy bidon na wodę. W międzyczasie pojawiały się kolejne potrzeby, typu plecak i parasolka, a w żłobku Jaś poznał fajne nowe zabawki, którymi z zainteresowaniem bawi się również w domu.

*

Przemyślana wyprawka to połowa żłobkowego sukcesu! Kompletowanie jej wprowadza dziecko w temat i pokazuje fajne aspekty tej życiowej zmiany. Oswaja ze żłobkową rzeczywistością także rodziców i pozwala calej rodzinie sprawnie wejść w nowy rytm dnia.

BABY AND TRAVEL

Znamy miejsce, w którym zaopatrzycie się w mnóstwo wyprawkowych gadżetów dla żłobkowych debiutantów (i nie tylko!). W Baby&Travel przygotujecie się zarówno na codzienne wyzwania, jak i wyjątkowe sytuacje – na przykład drogę do żłobka w typowo jesienną pogodę. Z parasolem z wesołymi słoniami będziecie radośnie skakać po kałużach. Ten sam wzór ozdabia pojemny plecak, do którego swój niezbędnik maluch może spakować samodzielnie lub z pomocą rodzica. Wrzucamy butelkę z zapasem wody i szczoteczkę do zębów, bo odpowiednie nawodnienie i higiena to podstawa! Warto uczyć tych dobrych nawyków od najmłodszych lat.

KOKOLETI

Ach, dopiero co stawiał pierwsze kroki, a już dzielnie maszeruje do żłobka! Najchętniej oczywiście w ulubionych sportowych butach. Na końcówkę lata przydadzą się również sandały. Wybieramy takie ze wzmocnionym tyłem, zapewniającym stabilizację kostki i wygodę. Przy wyborze dziecięcych bucików ważna jest także podeszwa – lekka, elastyczna i z odpowiednią amortyzacja, jak we wszystkich modelach marki Superfit dla maluchów. Zapięcia na rzepy wspierają samodzielność dziecka, które zanim się obejrzycie, będzie samo zdejmowało i zakładało buty w żłobkowej szatni.

SCOOT & RIDE

Poranek w pośpiechu? Kiedy nie ma czasu na spokojny spacer (z obowiązkowym witaniem się z każdym ślimakiem i mrówką, oczywiście), przesiadamy się na trzy koła! Jeździki 2w1 od Scoot & Ride jest odpowiedni już dla rocznych dzieci – siedzisko może być ustawione na poziomie 22,5 cm. A z czasem, za pomocą jednego przycisku (to spóźniony rodzic doceni szczególnie), w kilka sekund jeździk zmienia się w hulajnogę. Dzięki regulacji wysokości posłuży aż do piątych urodzin. Poza zwiększoną prędkością i poczuciem samodzielności, jeździk zapewnia także bezpieczeństwo, minimalizując ryzyko upadku ze wsparciem opatentowanej podkładki Safety Pad. A w razie potknięcia – głowę chroni kask (a delikatną skórę na szyi – magnetyczne zapięcie). Nasz ulubiony klasyk dostępny jest teraz w eleganckich kolorach, w specjalnej limitowanej edycji.

MOON BLOOM

Żłobek to czas nauki samodzielności – również w zakresie jedzenia. Pozwólmy na to dzieciom i razem z nimi cieszmy się z kolejnych, małych-wielkich sukcesów. A że przy tym robi się bałagan? Można mu zaradzić i zabezpieczyć się przed potrzebą zmiany ubranka przy każdym posiłku. Wodoodporny śliniak wyłapie nietrafiające do buzi jedzenie dzięki specjalnemu krojowi z kieszonką. Do wyjątkowo kolorowych posiłków, jak i kreatywnych zabaw plastycznych, podsuwamy patent ze śliniakiem z rękawkami. Oba modele uszyte są w Polsce, z bezpiecznych dla dzieci tkanin z nadrukiem w urocze leśne zwierzątka. Założymy się, że w takim towarzystwie drugie śniadanie w żłobku smakuje wyjątkowo dobrze!

PS Sprzymierzeńcem malucha w samodzielnej przygodzie z jedzeniem jest też silikonowy Talerzyk Happy Mat EZPZ z podkładką 2w1.

SZUMISIE

A co ze spaniem? Maluch po pełnym emocji dniu może mieć trudności z wyciszeniem – to zrozumiałe. Tu sprawdzą się kojące rytuały, spokojnie wprowadzające w sen. Pomocnym kompanem w zasypianiu będzie szumiący przyjaciel. Z myślą o dzieciach po drugich urodzinach powstały Szumisie® z bajkami. Poza wyborem pięciu wyciszających dźwięków natury, w „sercu” przytulanki znajdziecie dwanaście autorskich, przygotowanych we współpracy z psychologami, opowieści. W tym okresie dla dzieci szczególnie ważny jest rozwój mowy – każda bajka to nowe słownictwo i utrwalanie już poznanych zwrotów. Gotowy do snu pluszowy towarzysz opowie historie wybranym głosem – lektora, lektorki lub nagranego samodzielnie opiekuna, a maluch będzie mógł wyszeptać mu swoje żłobkowe przygody.

BABYLY

Oczywiście nikt nie otuli do snu tak jak ramiona mamy. Ale wybrana razem ze żłobkowiczem pościel może zastąpić jej ciepło i dotyk podczas rozłąki. Ulubiony kolor i naturalny, pozwalający skórze oddychać materiał tworzą warunki idealne do drzemki. Bezpieczne wypełnienie i antybakteryjne właściwości tkaniny to idealne rozwiązanie nawet przy małych alergikach. Pościele Babyly, tak jak inne produkty marki, szyte są na zamówienie, więc możecie dostosować finalny wygląd do własnych preferencji. Ale o to, czy przypadną do gustu maluchom, zupełnie się nie martwimy. Wszystkie elementy asortymentu są testowane przez syna założycielki Babyly, więc obok certyfikatów dla tkanin mają też najważniejsze zaświadczenie jakości – prosto do mamy.

OHJO COSMETICS

Chociaż nieraz trudno w to uwierzyć, patrząc na rezolutnego żłobkowicza, to jednak wciąż jest maluch! Jego wrażliwa skóra nadal potrzebuje delikatnej pielęgnacji i ochrony. Naturalne kosmetyki bezpieczne od 1. dnia życia to dobry wybór również dla roczniaka czy dwulatka. Składy pielęgnacyjnych perełek od OHJO bazują na bio oślim mleku, które rewelacyjnie sprawdza się w produktach ochronnych. Jak na przykład w kremie do twarzy na każdą pogodę, który zabezpiecza przed mrozem i wiatrem, a jednocześnie ma działanie antysmogowe. Bio ośle mleko to także baza formuły kremu na odparzenia, który,  zapewniając ochronny film i łagodząc podrażnienia, dba o higienę okolic pieluszkowych.

JANOD

W okresie żłobkowym dziecko intensywnie rozwija różnorodne kompetencje – warto je w tym wspierać przemyślanymi zabawkami! I tak motorykę małą, m.in. chwyt i koordynację ręka-oko, maluch ćwiczy podczas zabawy magnetycznym labiryntem Las. Przesuwanie kolorowych kuleczek to także nauka koncentracji i poznawanie kolorów oraz leśnej flory i fauny. Zwierzęcy motyw pojawia się również na drewnianych elastycznych układankach w formie węża i krokodyla. Obracanie i układanie drewnianych elementów w różne sekwencje wciąga. Całe szczęście, że w zestawie są 3 sztuki, wystarczy też dla rodziców! Na naukę dzielenia się przyjdzie jeszcze czas, ale już w okolicach 2. urodzin dzieci są żywo zainteresowane emocjami. Rozmawiajcie o nich jak najwięcej, również przy wsparciu magnetycznej układanki Emocje. Dopasowywanie nastrojów do konkretnych życiowych sytuacji na specjalnych kartach wzmacnia kompetencje społeczne i rozwija inteligencję emocjonalną.

 

Jak wyglądało rozpoczęcie żłobkowej przygody u waszych dzieci? Macie swoje tipy na ten czas? Podzielcie się z innymi rodzicami w komentarzach! Sprawdźcie również pozostałe artykuły z cyklu Wrześniowe debiuty.

*

Publikacja powstała we współpracy z: Baby & Travel, Moon Bloom, Janod, Scoot & Ride, Kokoleti, OHJO Cosmetics, Szumisie, Babyly.

Dodaj komentarz