Matka Natura weleda

Weleda Matka Natura: Laura

Pielęgnacja mamy i dziecka plus konkurs dla was!

Weleda Matka Natura: Laura
Greta Burza

„Bycie mamą przyszło mi bardzo intuicyjnie, słucham siebie i słucham Gucia” – mówi debiutująca mama, mając na myśli i macierzyństwo, i pielęgnację. Oba bowiem są blisko instynktu, którego Matka Natura słucha z czułością.

Laura Mielczarek, reżyserka filmowa, niedawno debiutowała jako mama. Przez całą ciążę przygotowywała się na narodziny dziewczynki, aż w końcu przywitała na świecie synka, Gustawa. Choć wcześniej pisała scenariusze dotyczące macierzyństwa, otwarcie przyjęła to, co przyszło intuicyjnie. W sierpniu zaprosiłyśmy ją – jako piątą z ośmiu mam – do kolejnego odcinka cyklu Matka Natura, który organizujemy z Weledą – marką naturalnych biokosmetyków dla dzieci i dorosłych.

W każdym odcinku cyklu będziemy wam przybliżać wartości Weledy i związane z nią ciekawostki, oscylujące wokół filozofii marki, zgodnie z którą jej twórcy postrzegają społeczeństwo i naturę jako holistyczną całość. Na tej wartości bazują też krótkie manifesty każdej bohaterki cyklu Matka Natura, który wiąże się z ważnym jubileuszem. W tym roku Weleda świętuje 100-lecie istnienia! To dlatego każdej naszej publikacji towarzyszy konkurs, w którym czekają na was zestawy naturalnych kosmetyków – łącznie mamy dla was aż 100 nagród. O szczegółach konkursu w tym odcinku dowiecie się na końcu artykułu.

Tymczasem zapraszamy was na spotkanie z Laurą, która opowie nam o pasjach, debiucie w roli mamy i o naturalnej pielęgnacji swojej i Gucia. Dziś ta piękna dwójka testuje delikatną serię Calendula dla dzieci – kremy do: twarzy, do ciała, do kąpieli oraz na odparzenia, bazujące na nagietku lekarskim, oraz energetyzujący zestaw dla mamy: mgiełkę nawilżającą z opuncją, kremowy cytrusowy żel pod prysznic, dezodorant z cytrusami i orzeźwiający balsam do stóp.

MANIFEST MATKI NATURY

Jestem Matką Naturą, więc jestem uważna. Żyje w zaufaniu do siebie i otoczenia. W bliskości i opiece. Świadomie podejmuję decyzje. Czujnie obserwuję otoczenie. Wychowuję synka w odwadze i otwartości. Nasz dom wypełniają szczere rozmowy, wsparcie i czułość, a wspólną pracą uczymy się cierpliwości i wzajemnego szacunku do natury.

MOJA PRACA TO RELACJE MIĘDZYLUDZKIE

Pracuję na planach filmowych. Zaczęłam jeszcze na studiach jako asystentka reżysera, co pozwalało mi obserwować cały ten świat i zrozumieć, jak on funkcjonuje. Od razu się w nim zakochałam. Ludzie, atmosfera, różnorodność. Teraz robię swoje krótkie metraże, piszę scenariusze, reżyseruje – ale na planach pełnię różne funkcje. Cały czas poruszam się w obrębie pionu reżyserskiego, również jako drugi reżyser bądź skript – sekretarz planu. Zdarza mi się też pracować od strony produkcyjnej i technicznej – jako reżyser biurowy. Dzień zdjęciowy trwa 12 godzin, więc pogodzenie tej pracy z macierzyństwem jest wyzwaniem, ale wierzę, że jest to do zrobienia. Najbardziej w tej pracy cenię relacje międzyludzkie. Plan filmowy to miejsce, w którym spotykają się ludzie z pasją. Na okres zdjęć ekipa filmowa staje się jedną wielką rodziną, nieistotne są różnice wieku czy poglądy. Mamy wspólny cel – zrobić film. Jest to zawód wymagający wielu poświęceń, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że moja praca to moje hobby.

POŁĄCZENIE Z NATURĄ

W podróżach najbardziej cenię możliwość poznania innych kultur i ludzi, których spotykam, i odkrywanie nowych smaków. Kiedy byłam w ciąży, udało nam się polecieć na Bali, gdzie teraz mieszka część mojej rodziny. Już któryś raz odwiedzałam tę wyspę, ale ten był wyjątkowy. Z maluszkiem w brzuchu zupełnie inaczej odbierałam to miejsce. Poczułam innego rodzaju połączenie z naturą. Gdy wchodziłam do oceanu, czułam nieznaną dotąd lekkość, a dzidziuś poruszał się tak, jakby pływał ze mną. W wodzie czułam z nim jeszcze większą bliskość. To był magiczny czas.

ZASKAKUJĄCY DEBIUT JAKO MATKA

Bycie mamą to cały wachlarz emocji. Ale jest to najpiękniejsza rola, jaką mogłam sobie wymarzyć. Jako reżyserka pisałam w głowie scenariusze, jak to wszystko będzie wyglądać – wyobrażenia od porodu, poprzez pierwsze dni z maluszkiem. Ale życie zweryfikowało moje plany i wszystko wywróciło się do góry nogami. Zamiast dziewczynki, której oczekiwaliśmy całą ciążę, urodził nam się synek. Poród naturalny zastąpiła przedwczesna cesarka. Pierwsze dni po porodzie w domu spędziliśmy bez synka, a cały połóg odwiedzałam Gucia w szpitalu. Dzięki tym doświadczeniom jeszcze bardziej doceniam to, co mamy. Ogrom miłości, łez wzruszenia (ale i często zmęczenia). Miłość, której wcześniej nie znałam, bezwarunkowa, nie do opisania. Z Tatą Gucia, Maćkiem, jesteśmy jeszcze bliżej, i cieszę się, że możemy wspólnie doświadczać rodzicielstwa po raz pierwszy. Mam w nim ogromne wsparcie.

Bycie mamą przyszło mi bardzo intuicyjnie, słucham siebie i słucham Gucia. Obserwuję jego potrzeby. Codziennie się siebie uczymy. Jestem dla niego, dużo się przytulamy, dalej praktykujemy kontakt skóra do skóry – to go bardzo uspokaja. Staram się, jak umiem, a on to docenia, jest bardzo wyrozumiały, nawet gdy popełniam błędy. Gdy mam gorszy dzień i już brakuje mi sił – wystarczy mi jeden jego uśmiech i wiem, że damy radę. Choć zdarzają się wieczory, kiedy wspólnie płaczemy przy zasypianiu, albo dni, gdy nie mam czasu umyć zębów, nie wspominając o wieczornych rytuałach, to macierzyństwo jest przepiękną przygodą i ogromną lekcją uważności.

„Choć zdarzają się wieczory, kiedy wspólnie płaczemy przy zasypianiu, albo dni, gdy nie mam czasu umyć zębów, nie wspominając o wieczornych rytuałach, to macierzyństwo jest przepiękną przygodą i ogromną lekcją uważności”.

DOMOWY EKOSYSTEM

Bliskość z naturą to dla mnie przede wszystkim obecność i świadomość. Tu i teraz. Staram się być uważna na otaczający mnie świat. Na moje emocje, komunikaty, które daje mi ciało, oraz na moich bliskich. Słucham swojego ciała – ono często podpowiada mi, co mam robić. Będąc w ciąży, poczułam ogromną więź ze swoim ciałem i zrozumiałam, jak silna jestem, jako kobieta i jako matka. Staram się żyć w zgodzie z naturą i pielęgnować tę bliskość podczas codziennych czynności. Całą rodziną dbamy o segregację śmieci. W naszym mieszkaniu mamy dużo kwiatów, w tym roku wyhodowaliśmy też swoje pomidorki i małą paprykę na tarasie – mimo że mieszkamy w centrum miasta. Mamy też rybki, które Gucio uwielbia obserwować – to właśnie za jedną z nich po raz pierwszy podążał wzrokiem. Dbając o nasz mały ekosystem, podczas czyszczenia akwarium przelewamy wodę do szklanych butelek, używając jej później do podlewania kwiatów, które dzięki temu jeszcze lepiej rosną.

W wyprawce Gucia postawiłam na rzeczy z drugiej ręki: ubranka, książki i zabawki. Chciałabym, żeby to podejście zostało z nami jak najdłużej. Jako mama podejmuje jeszcze bardziej świadome decyzje. Staram się korzystać z tego, co mamy, i nie kupować zbędnych rzeczy. A jeśli się na coś decyduję, to wspieramy polskie marki. Stawiam na jakość, żeby dany przedmiot posłużył nam jak najdłużej, dzięki temu zabawki i za małe ubranka mogę zawieźć do domu dziecka albo podarować innej potrzebującej mamie.

NATURALNA PIELĘGNACJA

Dla mnie pielęgnacja naturalna to przede wszystkim świadomość i słuchanie potrzeb ciała. Dbam o zrównoważone odżywianie, wierząc, że zdrowie zaczyna się od środka. Będąc w ciąży, w końcu nauczyłam się pić odpowiednią ilość płynów i teraz kontynuuje to, karmiąc piersią – a nawet pije jeszcze więcej wody. Czasem potrafię wypić nawet 1,5 litra podczas nocnych karmień. Jeśli chodzi o kosmetyki – zawsze patrzę na ich skład, im krótsza lista, tym lepiej. W pielęgnacji stosuję minimalizm. Bazuję głównie na hydrolatach i olejach – kokosowy i z trawy trzcinowej to moi faworyci. Kilka lat temu pokochałam szczotkowanie ciała na sucho – choć odkąd jest z nami Gucio, nie szczotkuję się już tak regularnie i brakuje mi czasu. Chciałbym do tego wrócić. Te kilka minut dziennie daje poczucie, że zaopiekowałam się swoim ciałem i poświęciłam ten czas tylko dla siebie, a każda mama tego potrzebuje.

KĄPIEL W MLEKU MATKI

W kosmetykach Gucia jeszcze bardziej zależy mi na naturalnym składzie, używamy ich tylko, gdy jest potrzeba. Od kilku miesięcy karmię piersią, ale na początku mojej przygody z laktacją musiałam zaprzyjaźnić się z laktatorem, bo Gucio urodził się dwa miesiące wcześniej. Był takim maluszkiem, że zjadał połowę porcji tego, co odciągałam podczas sesji. Tym sposobem udało mi się zamrozić część mojego pokarmu, który zajmuje prawie dwie szuflady w zamrażalce. Teraz używam go między innymi do jego kąpieli. Takie mleko świetnie odżywia skórę, nawilża, a nawet pomaga w procesie gojenia. Gustaw ma mleczną kąpiel niczym Kleopatra, a ja jestem szczęśliwa, że nic się nie marnuje. W te upały dużo leżymy bez pieluszki – to zawsze najlepiej działa na jakiekolwiek odparzenia. Gustaw ma również swoją szczotkę z naturalnego włosia, której używamy po każdej kapieli, dzięki czemu udało nam się uniknąć problemów z ciemieniuchą. Czasami do przemywania buzi robię napar z nagietka – ostudzonym przemywam mu buźkę. Nagietek ma świetne właściwości kojące i antybakteryjne.

WELEDA POLECA

Kosmetyki Weleda są w pełnie naturalne, dlatego można im zaufać nawet w temacie pielęgnacji niemowlaka. Tutaj doskonale spisuje się bazująca na nagietku lekarskim seria Calendula, którą poznacie po charakterystycznych żółtych opakowaniach. W jej skład wchodzą kremy, które testowała Laura z Guciem, w tym Krem do twarzy, który według debiutującej mamy Dobrze się wchłania i ma przyjemny zapach. Sprawdzi się na noc, ale też na chłodniejsze dni. Delikatną skórę malucha pielęgnuje też zawierający organiczny olej sezamowy i ekstrakt z nagietka Krem do ciała, który daje bardzo dobre nawilżenie, a jego tłusta konsystencja na pewno świetnie sprawdzi się jesienią i zimą, gdy skóra jest bardziej wysuszona – mówi Laura. Nagietek towarzyszy też Guciowi podczas wieczornych rytuałów: Łagodny krem do kąpieli to nasz pierwszy taki kosmetyk, który łączy balsam i mydełko do kapieli. Świetnie nawilża skórę maluszka, dzięki czemu nie potrzeba dodatkowo natłuszczać jej po kapieli – opowiada Laura. Serię dopełnia Krem przeciw odparzeniom – według mamy Gucia jest bardzo wydajny, ma przyjemny zapach i dobrze zabezpiecza skórę przed odparzeniami.

Laura testowała Mgiełkę nawilżającą z opuncją: Ma cudowny zapach, jest lekka i świetnie nadaje się do korzystania pod krem, ale także do odświeżenia twarzy w trakcie dnia.Idealna na upalne spacery do parku! Latem sprawdzają się też kosmetyki z rześkimi cytrusami. W dezodorancie cytrusowym bardzo podoba mi się szklane opakowanie – jest ekologicznie i wydajne i bardzo ułatwia aplikację. Z pewnością sięgnę po następne opakowanie, gdy to się skończy – zachwala Laura. Do kąpieli poleca się orzeźwiający Kremowy cytrusowy płyn do mycia ciała: Przyjemna konsystencja pomiędzy kremem a żelem zostawia nawilżoną i miękka skórę. Świeży zapach cytrusów rozbudza mnie po nieprzespanej nocy i umila poranek – opowiada Matka Natura. Kropką nad i jest Odświeżający balsam do stópMa przyjemny zapach i daje intensywne nawilżenie dla zmęczonych stóp – idealne po wieczornym prysznicu. Super sprawdzi się również na inne suche partie ciała, jak łokcie czy kolana.

WELEDA – CIEKAWOSTKI

  • Nie od razu zobaczymy efekty działania składników kosmetyków Weleda. Skóra musi przejść pewnego rodzaju „detoks” od wcześniej stosowanych produktów z dodatkiem chemicznych składników czy konserwantów. Dopiero po ok. 3 tygodniach widzimy prawdziwy efekt. Naturalne i organiczne składniki zaczynają działać i skutecznie spełniać swoją rolę.
  • Produkty dla dzieci z nagietkiem Calendula są idealne również dla dorosłych o bardzo wrażliwej skórze
  • Opuncja to niesamowita roślina o zdumiewającej zdolności przetrwania w suchym klimacie – dzięki magazynowaniu wody. Weleda wykorzystała te właściwości w nowej, długotrwale nawilżającej gamie.

KONKURS – ROZWIĄZANIE

Dziękujemy wam wszystkim za pobudzenie naszych zmysłów! Nagrody otrzymają następujące osoby: Ewa, Klaudia, Emilia, Martyna, Marcela, Wika, Marta, Justyna, Kamila i Beata. Zwyciężczynię zostaną powiadomione droga mailową.

Z okazji 100. urodzin Weledy mamy dla was łącznie aż 100 nagród w ramach cyklu Matka Natura. W tej odsłonie do wygrania jest 10 zestawów kosmetyków Weleda do pielęgnacji niemowlęcia i całej rodziny. Każdy zestaw składa się z: kremu do twarzy dla dziecka Calendula, kremowego cytrusowego żelu pod prysznic, bambusowej szczoteczki do zębów dla dzieci z miniaturą żelu na pierwsze ząbki oraz płyn do mycia ciała&szampon 2w1 dla dzieci 50 ml.

Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: co uwielbiasz w naturze latem? Odpowiedzi umieszczajcie w komentarzach poniżej – czekamy na nie do 15 sierpnia. Spośród nich wybierzemy dziesięć najciekawszych, a wyniki podamy w tej publikacji 16 sierpnia.

TUTAJ znajdziecie regulamin konkursów na Ładne Bebe.

*

Zapraszamy was też do przeczytania czterech poprzednich odcinków z cyklu Weleda Matka Natura.

Materiał powstał we współpracy z Weledą

Dodaj komentarz