Warmia ze snów

Pierwsza podróż Julka

Karina, Wojtek i Julek wybrali się na naszą polską, tak nam bliską Warmię. Wrócili zachwyceni, wprawiając swoją podróżą także i nas w stan głębokiego oczarowania. Frapująca opowieść Kariny wraz z malowniczymi kadrami Wojtka to miks tak piękny i mocny, że śni nam się po nocach. I chyba już wiecie, gdzie pędzimy w najbliższy ciepły weekend...

WKrysiakPhotography_LATO2015_3

 

 

Gdzie byliście i kiedy?

Tego lata postanowiliśmy po raz pierwszy odwiedzić Warmię i dodatkowo rzutem na taśmę trafiliśmy nad morze. Mieszkamy w Krakowie, więc nie mogliśmy nie skorzystać z okazji połączenia tych dwóch kierunków za jednym zamachem, by przy południowym położeniu dotrzeć jak najdalej na północ. Warmia pojawiła się przy okazji zlecenia Wojtka, ale dzisiaj wiemy, że to był najlepszy zbieg okoliczności, jaki mógł nam się przydarzyć na tę pierwszą wyprawę Julka. Na Warmii krążyliśmy w kółko po maleńkim obszarze wokół Nowego Kawkowa, który aż roi się od niezwykłych miejsc. Niewiarygodne, że tyle dobra może istnieć obok siebie. Po tygodniu ruszyliśmy na Hel, do Kuźnicy.

baltyk_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_97

lawenda_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_65

 

Jak tam dojechaliście?

Samochodem. Baliśmy się trochę tej podróży, mimo że Julka od urodzenia staraliśmy się przysposobić do podróży autem. Nasza najbliższa rodzina mieszka w województwie łódzkim, więc co dwa tygodnie pokonywaliśmy te 600 km w dwie strony i Julian zbytnio nie protestował. Na szczęście! Korzystając z tej środkowo-polskiej możliwości zatrzymania się u rodziców, uczyniliśmy z ich domu weekendowy przystanek na dalszą podróż.

ladnebebe_fotelik4_WKrysiakPhotography_LATO2015_1auto_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_30

ladnebebe_fotelik2_WKrysiakPhotography_LATO2015_35

Jaka pogoda na Was czekała?

Wszyscy chyba pamiętamy wciąż o tegorocznych upałach, ale na szczęście w okresie, w którym wyjeżdżaliśmy przyszło delikatne ochłodzenie, więc pogoda była idealna na spacery i tak naprawdę całodniowy pobyt na powietrzu.

Gdzie się zatrzymaliście?

Planując wyjazd na Warmię marzyliśmy o pobycie w Lawendowym Polu, niestety nie było już miejsc, ale z polecenia właścicielki trafiliśmy do domu Letycji i jej rodziców, którzy mieszkają dosłownie 1,5 km dalej. Kuźnica wpadła nam do głowy na tyle późno, że odpuściliśmy sobie jakikolwiek research i zatrzymaliśmy się w pierwszym możliwym pokoju do wynajęcia, ale przy kolejnej wizycie bardzo chcielibyśmy odwiedzić Fulinowo, które znajdowało się rzut kamieniem od nas.

dom_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_26dom_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_27dom_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_18dom_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_07

Co jedliście?

Na Warmii jedliśmy w drodze lub jeśli udało nam się wrócić w porze obiadowej, to stołowaliśmy się u Letycji, która gotuje wyśmienicie korzystając tylko z domowego ogródka i innych dóbr z gospodarstwa. Przypadkowo trafiliśmy też do lodziarni w Łukcie, w której wbrew pozorom zjedliśmy najlepsze pierogi w życiu. W Kuźnicy zaś głównie chodziliśmy na obiady do Przetwórni. Bardzo fajnego miejsca, totalnie innego od stereotypowego obrazu nadmorskich smażalni ryb.

mniam_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_28 mniam_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_29

 

WKrysiakPhotography_LATO2015_16

Nigdy nie zapomnicie smaku…

Cydru Kwaśne Jabłko lub chyba nawet więcej – atmosfery, która panowała w tamtym miejscu. Piękny dom, do którego wiodą przez polne drogi drewniane drogowskazy z jabłkiem, super przyjęcie przez właścicieli, którzy każdego przybysza traktują, jakby wykupił tygodniowe wczasy. Wpadliśmy zaledwie na godzinę, a opowiedziano nam zajmującą historię produkcji cydru i planów na przyszłość.

ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_52 ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_51 ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_49 ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_46ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_48ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_55ladnebebe_kwjabłko_WKrysiakPhotography_LATO2015_45

Jak spędzaliście czas?

Przy Julku staraliśmy się zachować pewne rytuały dnia. Rano śniadanie, a zaraz po nim całodzienne wyjście na spacer lub wycieczkę i powrót o 19, by zdążyć na kąpiel i nocne karmienie. Z wózkiem ciężko było się poruszać po piaszczystych drogach, więc ograniczaliśmy się do przejścia 2 km do Galerii Nowe Kawkowo, gdzie piliśmy kawę, zajadając ją z dopiero co wyjętymi z piekarnika tartami. Po drodze zahaczaliśmy o Lawendowe Pole, niestety było już po ścince lawendy, ale i tak miejsce na długo zapada w pamięć. Później pobyt nad jeziorami, którego czas wyznaczał nam dobry nastrój Julka. Przy okazji odwiedzin rodziców pojechaliśmy na degustację cydru do Kwaśnego Jabłka i na relaks w ciepłej balii w Camp Spa. Nad morzem z kolei spacery, spacery i spacery oraz ku naszemu zdziwieniu kilkugodzinne nawet pobyty na plaży. Julek lubi bycie w ruchu, a plaża jednak wymusza pewną stagnację, a z wózkiem nie byliśmy w stanie przebijać się przez piasek, ale na szczęście zbawienny szum morza i wiatr szybko go usypiał.

out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_25out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_13out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_12out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_14WKrysiakPhotography_LATO2015_93WKrysiakPhotography_LATO2015_98

Najwięcej frajdy sprawiało Wam…

Nasz relaks przy jednoczesnym dobrym nastroju Julka. On był spokojny i zadowolony, to my też. Okazało się, że mało do szczęścia potrzeba.

smiechy_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_81

Co zrobiło na Was największe wrażenie?

Magnetyczne piękno Warmii. Zakochaliśmy się w tym rejonie. Polska sensu stricto. Urzekające krajobrazy, pagórkowate ułożenie terenu… Mogliśmy jechać i jechać po tych drogach i przecierać ze zdziwienia oczy, że da się utrzymać przestrzeń w wizualnej czystości, bez zbrukania jej reklamami. Odpoczywaliśmy patrząc. Dodatkowo zachwycająca była przyjacielska atmosfera tam panująca, jeden poleca drugiego. Wszyscy żyją w przyjemnej symbiozie. Nie czuć konkurencji między gospodarstwami, tylko sąsiedzkość. Ten przyjazny nastrój się udziela.

WKrysiakPhotography_LATO2015_8

out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_15out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_40

WKrysiakPhotography_LATO2015_59WKrysiakPhotography_LATO2015_72

 

WKrysiakPhotography_LATO2015_73

5 rzeczy/miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć…

Z miejsc konkretnych, to wspomniane już Lawendowe Pole, Camp Spa, Kwaśne Jabłko, dodatkowo polecamy road trip po Warmii i na wskroś lodowaty Bałtyk.

campspa_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_70

campspa_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_62 campspa_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_63 campspa_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_64campspa_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_69

 

Co można sobie odpuścić?

W tym roku chyba kąpiele w Bałtyku, to była jedyna „atrakcja”, z której mimo szczerych chęci nie byliśmy w stanie skorzystać. Woda absolutnie mroziła stopy.

WKrysiakPhotography_LATO2015_85 baltyk_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_90

 

out_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_78

 

Co warto ze sobą zabrać?

To były nasze pierwsze wakacje z dzieckiem, więc wzięliśmy praktycznie cały domowy dobytek, ale z rzeczy, które najbardziej nam się sprawdziły, to na pewno chusta na spacery po plaży, Szumiący Miś do nauki samodzielnego zasypiania (choć najlepszym Szumisiem okazało się samo morze!), maskotka Mr B, która stała się ulubionym kompanem Julka, dzięki któremu mieliśmy kilka minut dla siebie. Pogoda w Polsce jest nieprzewidywalna, więc kilka dodatkowych kocyków i kapelusz na słońce, i wbrew parawanowej antypatii, przy dziecku jest on niezbędny, tak samo jak parasol chroniący przed słońcem.

ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_75 ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_100 ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_99 ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_101

 

Gdzie robiliście zakupy?

Gdzie bądź. Po drodze lub blisko miejsca, gdzie spaliśmy.

Jakie pamiątki przywieźliście z podroży?

Zdobycze z Lawendowego Pola. Zastaliśmy już mało lawendy, więc postanowiliśmy lawendowe pole przenieść do domu. Kupiliśmy kosmetyki wyprodukowane na miejscu podczas warsztatów alchemicznych – olejek i wodę lawendową oraz suszoną lawendę, której napar chroni przed infekcjami i wzmacnia odporność. Podarowaliśmy ją przyjaciółce. Nie mogliśmy też przejść obojętnie obok książki Joanny Posoch „Lawendowe Pole, czyli jak opuścić miasto na dobre”.

lavenda_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_22lavenda_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_19lavenda_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_21lawenda_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_23lavenda_ladnebebe_WKrysiakPhotography_LATO2015_24

Piosenka, która najtrafniej oddaje klimat Waszej podróży?

 Biorąc pod uwagę cytat „głowa się moczy w Bałtyku, stopę opieram o Giewont”, chyba „Polska” Nosowskiej.

Stokrotne dzięki za piękną relację!

Przy tej okazji odsyłamy Was do naszych dwóch przewodników po fajnych miejscach noclegowych w Polsce: letnich i jesiennych.

A jeżeli podobają Wam się kadry Wojtka, koniecznie odwiedźcie jego stronę wojciechkrysiak-photography.blogspot.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.