Miłość typograficzna

Rozmowa z Zuzią Młotek i konkurs dla Was!

Zuzia Młotek to polska ilustratorka i dziewczyna o multi talencie i multi energii! Kocha literki i alfabety, pracuje dużo i namiętnie a pomysłów na kolejne realizacje, najlepiej zupełnie inne niż poprzednie, ma całe tuziny. Susie Hammer to jej pseudonim, wcale nie wymyślny, tylko będący tłumaczeniem imienia i nazwiska w stosunku 1:1. Same nie wiemy, która wersja podoba nam się bardziej.

Zuzia opowie nam zaraz, co rysuje jej się najprzyjemniej, czy Madryt jest gościnnym miastem oraz co planuje w najbliższej i nieco dalszej przyszłości. Zaraz po playliście kawałków, których Zuzia słucha w czasie rysowania, znajdziecie zadanie konkursowe. Można wygrać plakat Zuzi! A plakaty są świetne! Czytajcie i wygrywajcie.

A my jeszcze dodamy, że bardzo się cieszymy, że to właśnie Zuzia przygotuje dla ladnebebe całą oprawę graficzną naszych redakcyjnych projektów świątecznych. Już niedługo pokażemy Wam efekty pracy Zuzi dla ladnebebe.

***

Obserwujemy Twoje poczynania na fb, behance i instagramie i wychodzi na to, że robiłaś już wszystko. Ilustrowanie książek, plakaty, ceramika, gry dla dzieci, prowadzenie warsztatów… Czy jest coś, czego jeszcze nie spróbowałaś a bardzo byś chciała?

Lubię zmieniać formaty. Maluję drobnostki na papierze, ale i wielkie murale na ścianie. To prawda, że zawsze kombinuję, szukam nowego podłoża, żeby coś na nim narysować. Bardzo bym chciała spróbować animacji, wprawić ilustrację w ruch. Tylko to bardzo pracochłonna i  żmudna praca taka animacja, a ja jestem raczej w gorącej wodzie kąpana. Kilka pomysłów mi chodzi po głowie, mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Fajnie też byłoby zrobić coś na tkaninach. Wiele wyzwań jeszcze przede mną.

zuzk

suss2 sh18

Piszesz na swojej stronie, że pożegnałaś się z Warszawą jadąc na stypendium w Madrycie. Powiedz, jak długo oswajałaś się z tym miastem, co Cię w nim zadziwiło, co rozkochało i co sprawiło, że tam jest od kilku lat Twój dom.

Do Madrytu pojechałam na studia, zaraz po szkole średniej. Traktowałam to jako przygodę, chciałam poznać inną kulturę, nauczyć się języka. Nie robiłam żadnych poważnych planów, pojechałam na chwilę ale do dziś tam mieszkam. Bardzo ciepło mnie to miasto przyjęło i całkowicie w sobie rozkochało. Jest może trochę za duże, trochę za tłoczne i za szybkie. Za to jest pełne niesamowitych ludzi, pogodnych i otwartych. Myślę, że poniekąd to zasługa słońca, które świeci tam prawie przez cały rok. Madryt to też mieszanka etniczna i kulturowa ludzi z całego świata. To sztuka znaleźć w Madrycie madrytczyka. Może to właśnie dlatego każdy z łatwością odnajduje tam swoje miejsce. Zawsze dużo się dzieje: tu koncert, tam wystawy, niezliczone bary tętniące życiem o każdej porze dnia i nocy. Trudno się tam nudzić! Na razie zostaję w Madrycie.

Hiszpania zdaje się rajem dla osób z pomysłami: uwielbiam tamtejsze marki modowe, architekturę i ilustrację. Czy masz wśród hiszpańskich rysowników przyjaciół? Kogo szczególnie cenisz?

Myślę, że tamtejsze estetyka jest zupełnie inna niż nasza, trochę inny alfabet wizualny, dlatego, ich twory czy krajobraz wydają nam się tak atrakcyjne. Sporo jest młodych marek odzieżowych, projektantów, małych wydawnictw, fanzinowców, ciekawych inicjatyw. Barcelona i Madryt pękają w szwach od wszelkich tragów i festiwali. Pełno wkoło kolorów, inspiracji, wpływów. To chyba zasługa wcześniej wspomnianej mieszanki, wielokulturowości.

Oczywiście, miałam też okazję poznać tutaj ilustratorów i artystów, na studiach i w pracy. Szczególnie zaprzyjaźniłam się z niejakim Chylo, Marcinem Chylińskim, polskim malarzem i grafikiem (Marcin maluje różne wspaniałe stwory i pokraki, sprawdźcie). A godny polecenia artysta hiszpański, chyba niezbyt znany polskiej publice, to Isidro Ferrer

isido4

isido

Jak wygląda twój widok za oknem, kiedy pracujesz?

Za moim oknem widzę trochę parku, jest i Bazylika Madrycka San Francisco, a zaraz obok jest szpital, ale za to z wielkim ogrodem. A jak się odrobinę bardziej za okno wychylę, to widzę na północy góry, Sierra de Madrid. Nawet czasem ośnieżone!

Co przychodzi Ci z łatwością? A jakie zlecenie okazało się dla Ciebie największym wyzwaniem?

Mniej lubię te zlecenia, gdzie mam bardzo dużo konkretnych wytycznych i wskazówek, co i jak zrobić. Myślę, że największym wyzwaniem było dla mnie zilustrowanie podręczników do nauki języka hiszpańskiego, gdzie bardzo restrykcyjnie musiałam trzymać się wskazówek edytora i wielokrotnie modyfikować ilustracje. W takich wypadkach merytoryka obrazków wiedzie prym nad ich estetyką. Trzeba bardzo się napracować, żeby dojść do kompromisu. Ale na pewno to też są bardzo satysfakcjonujące zlecenia. A z największą  łatwością zawsze przychodzą realizacje własnych pomysłów.

mus

 

Czy jesteś pracusiem? Jak długo ślęczysz nad rysunkami, komputerem? Czy masz tak, że siedzisz póki nie skończysz?

Jestem takim raptownym pracusiem. Jak już mam pomysł i wiem co chcę zrobić, pracuję dosyć szybko, ale wysiaduję dopóki całkowicie nie skończę i nie będę zadowolona. Czasem jest tak, że bardzo długo dłubię i wymyślam i nic mnie nie przekonuje, a potem nagle zmieniam całkowicie koncepcję i kończę raz – dwa. I zawsze robię ogromny bałagan, przy jakiejkolwiek pracy!

 

Co Cię najskuteczniej relaksuje?

Mam swoją pracownię w domu i często trudno mi się oderwać od pracy. Jak robisz to, co lubisz, to ta granica między przyjemnością i obowiązkiem się trochę zaciera. Zawsze wpadnie jakiś pomysł, coś jeszcze można zrobić albo dokończyć. Dlatego chyba najlepiej się relaksuję, kiedy wychodzę z domu. Idę na spacer, wystawę, koncert. Jak nie mam już nic pod ręką.

Czy wracasz do Warszawy na święta? 

Zazwyczaj wracam, ale w te święta udało mi się namówić rodziców i siostrę, żeby mnie odwiedzili w Hiszpanii.  Ciepło, palma zamiast choinki i wizyta u teściów nad morzem. Świąteczne szaleństwo!

Jakie książki z dzieciństwa najcieplej wspominasz, także z uwagi na ilustracje?

Pamiętam, że jako bardzo bardzo mała dziewczynka miałam książkę o 10 braciach, którą katowałam rodziców. I o muchach w nosie króla. Nawet nie pamiętam już autorów. Jak tylko nauczyłam się czytać, to połknęłam wszystko autorstwa Astrid Lindgren, co tylko znalazłam. W pewnym momencie zachwyciły mnie ilustracje Janosha, szczególnie w książeczce „Panama”. Uwielbiałam też opowieść o krecie Wolfa Elbrucha. Była też „Tusia”  Alfreda Konnera i … Muminki.

 

panama

wolf

 

10 utworów, przy których najlepiej Ci się pracuje.

 

Dzięki za inspiracje i za rozmowę.

***

A teraz konkurs! Wybierzcie jeden z plakatów Zuzi, dostępnych TUTAJ i napiszcie w komentarzu, dlaczego właśnie ten podoba Wam się najbardziej oraz dołączcie link do plakatu. Najciekawsza odpowiedź zostanie nagrodzona wybranym plakatem. Na Wasze komentarze czekamy do 13 listopada.

Poniżej nasze ulubione plakaty.

***

rozmawiała: Dominika Janik

Cudowne kartki (także świąteczne) z ilustracjami Zuzi znajdziecie w sklepie Pieskot.

38 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.