U Ewy, Adama, Tymka i Hani

Rodzinny dom

Wszędzie dobrze, ale w domu... No właśnie, znów wpraszamy się na niedzielną kawę, tym razem do rodzinnego domu Ewy. Jaki to dom? Na pewno pełen dzieci, i to nie tylko ich własnych. Taki to otwarty dom.

Dom, który tętni życiem. Głosami dzieciaków, tupotem bosych stóp. A dziś tych stóp wyjątkowo dużo, bo co robi mama fotograf, gdy nagle rozchoruje się niania? Zabiera dzieci ze sobą na sesję. Oczywiście ku ich wielkiej uciesze, bo oto kolega Tymek z dumą oprowadzi po swoim nowym, zupełnie dorosłym pokoju! Dziś w ramach rodzinnych spotkań z marką VOX Ewa i Adam otwierają drzwi do swojego domu na warszawskim Żoliborzu. Niedawno wrócili z wyprawy do Azji, ale zdążyli spełnić marzenie Tymka o pokoju pięciolatka. Nadal przedszkolak, ale już nie taki maluch, ba… przy malutkiej siostrze Hani, to nawet prawie szkolniak!

 

Własne biurko stanęło więc w centrum pokoju, pomieści wszystkie skarby, a na pewno dwójkę dzieciaków z zapałem budujących Lego. Biurko powstało z… łóżka! Kiedy dziecko dorasta, łóżeczko niemowlęce w łatwy sposób można przebudować w biurko i tapczan. Lubimy takie sprytne meble, a Tymek lubi swój nowy regał marki VOX, bo nareszcie może pomieścić jego pokaźną bibliotekę.

 

Niedziela, czas na relaks, leniuchowanie i dom pełen gości. To normalny stan, przez ten dom przewija się sporo osób, w końcu właściciele są parą dwudziestoparolatków. Tak, tak… Czy pamiętają mieszkanie typowego singla? Muszę o to zapytać!

Od kiedy tu mieszkacie?

Wprowadziliśmy się jesienią 2015 r. To nasze trzecie mieszkanie i jak dotąd najbardziej… zaludnione!

Nie zaglądam wam w metrykę, ale wiele osób w waszym wieku ma mieszkania singielskie, wy rodzinne i to przez duże „R”. Jak zmienia się podejście do urządzania mieszkania, gdy pojawiają się dzieci?

Nie wiem, czy kiedykolwiek mieliśmy mieszkanie singielskie, jak kilka innych etapów w życiu, przeskoczyliśmy też ten (śmiech). Kiedy pojawiają się dzieci, przede wszystkim zmienia się rola mieszkania. Wcześniej dużo więcej czasu spędzaliśmy na mieście, a mieszkanie służyło przede wszystkim do spania. Teraz te proporcje się odwróciły, dlatego dużo większą rolę odgrywają jakość i funkcjonalność.

No właśnie, funkcjonalność czy estetyka – co dla was ważniejsze?

Na szczęście żyjemy w czasach, w których te dwie cechy nie muszą się wykluczać. Zderzamy się gdzieś w połowie, mnie zdarza się kupić coś pięknego, ale kompletnie bez sensu, Adamowi coś przydatnego, co najlepiej wygląda głęboko w szafie. Dlatego bardzo doceniamy wysiłki takich producentów jak marka VOX, którzy oferują dobry design w przystępnych cenach.

 

 

Właśnie wróciliście z podróży do Azji, wspominacie jakieś ciekawe, nietypowe hotele lub domy, w których mieszkaliście?

Ciepły klimat Azji Południowo-Wschodniej powoduje, że miejsca do mieszkania mają tam zupełnie inny charakter. Zwiedzaliśmy i małe wioseczki z drewnianymi, otwartymi na podwórka domkami, i tętniący życiem Bangkok, gdzie ulica zlewa się często z dużym pokojem. Mieliśmy przez to całkiem przekrojowy wgląd w to, jak mieszkają Tajowie. Najlepiej zapamiętamy homestay na piętrze kawiarni w małym miasteczku na północy Tajlandii. Skromny materac w tradycyjnym tekowym domu pełnym rupieci i uśmiechów właścicieli. No i obowiązkowy staw z ozdobnymi karpiami.

Brzmi super, ale podobno stęskniliście się za swoim domem?

Po 5 tygodniach podróży zapomnieliśmy trochę, jak wygląda nasze mieszkanie. Po wejściu do domu uderzyło nas to, jak jest jasne i czyste, ale okazało się po prostu, że w międzyczasie posprzątała je moja siostra (śmiech). Najbardziej lubię w nim to, że jest nasze. Każdy jego element został starannie przez nas wybrany. Przeczytałam kiedyś w jakiejś książce o tym, jak duży wpływa na nasze samopoczucie ma otaczanie się tylko tymi ludźmi i przedmiotami, które kochamy i wzięłam to sobie do serca. Lubię porysowane ściany, naszą niedrogą i wiecznie poplamioną kanapę, bo wiąże się z nią milion wspomnień. Kupiliśmy ją zaraz po ślubie, spały na niej nasze dzieci, przyjaciele, którzy pomieszkiwali u nas czasem kątem, obejrzeliśmy na niej setki filmów i rozegraliśmy wieeele gier. I nawet, jeśli niektóre rzeczy zrobilibyśmy inaczej, gdzieniegdzie sterczy jeszcze kabel ze ściany i (nadal!) nie mamy lustra, to nasz dom jest jak nasze trzecie dziecko!

Co w nim nowego, bo wiem, że nie obyło się bez zmian po powrocie…

Salon wzbogacił się o nowy i bardzo praktyczny stół z szufladami, w którym trzymamy dokumenty, i regał – razem służą teraz jako kącik do pracy. Stół można powiększyć, dlatego świetnie sprawdza się nam na rodzinnych imprezach. Przybornik na środku zmienia się prawie codziennie, na urodzinowej imprezie wypełniają go kwiaty i kolorowe kubeczki, w długie wieczory kredki, kolorowanki i książki. Do tego kilka ozdób, jak lampion czy świecznik. Największe zmiany przeżył jednak pokój Tymka, który przygotowujemy powoli do przyjęcia drugiego lokatora.

 

Starszy brat właśnie awansował z etapu przedszkolaka na „przedszkolaka+” z widokiem na prawdziwego szkolniaka. Dumny?

Tymek ma tę niezwykłą umiejętność cieszenia się i odnajdywania satysfakcji w nawet najmniejszych rzeczach. Duże biurko to dla niego w tym momencie miejsce, gdzie może wyszaleć się plastycznie. Nad biurkiem fajnie wkomponowała nam się tradycyjna mapa świata, Tymek bardzo wkręcił się w temat podróży i nauczył się rozpoznawać flagi kilkudziesięciu państw świata! Duży regał marki VOX pozwolił okiełznać wciąż rosnącą kolekcję książek, do których mamy szczególną słabość. Komodę z szufladami wymieniliśmy na dużą szafę z półkami, dzięki czemu Tymkowi jest łatwiej samemu dobierać sobie garderobę.

 

Sporo dziś dzieciaków! Dom rodzinny to dla was nie tylko 2+2. Macie drzwi otwarte – podobno 20 osób u was na urodzinach to norma… Wasza definicja rodzinnego domu?

Dla mnie rodzinny dom to taki, w którym drzwi są właśnie zawsze otwarte, nawet dla niespodziewanych gości. Gdzie można czuć się swobodnie, nawet gdy kanapka upadnie na podłogę masłem do dołu, i gdzie zawsze znajdzie się coś smacznego do zjedzenia!

Dziś króluje spontan, dziewczyny szaleją w pokoju Tymka. Często wpadają do was niezapowiedziani goście?

Zostaliśmy rodzicami w młodym, jak na dzisiejsze standardy, wieku. Prowadzenie otwartego domu było dla nas praktycznie jedynym sposobem, żeby nie stracić kontaktu z ludźmi, na których nam zależało, ale którzy byli na zupełnie innym etapie w swoim życiu. Myślę, że wywarło to też duży wpływ na naszego syna, który jest niezwykle towarzyski i otwarty.

A gdzie się toczy rodzinne życie – gdzie lądujcie najczęściej razem?

Codziennie rano spotykamy się w pełnym składzie w łóżku, a na drugim miejscu byłby pewnie samochód! Oprócz tego nasze dzieci są zbyt ruchliwe, żeby wysiedzieć razem w jednym miejscu. Bardzo zależy nam na tym, żeby wspólnie siadać do stołu, ale wiadomo, że wychodzi to różnie. Zaprojektowaliśmy jednak salon tak, żebyśmy mogli przebywać razem i rozmawiać nawet, kiedy mamy coś do zrobienia. I tak, Hania robi często za monitoring, oglądając osiedle przez duże okna, Tymek rozwiązuje łamigłówki na kanapie, ja pracuję przy stole, a Adam pichci w kuchni!

Ewa, jaki jest twój ulubiony kąt do relaksu lub pracy? Widzę megazorganizowany regał i to tematycznie!

Mimo że kocham nasze mieszkanie, to brakuje mi w nim jeszcze światła i jakoś zawsze mnie do niego ciągnie. Mamy taki jasny kącik z widokiem na starodrzew, gdzie kiedyś stała kołyska Hani, potem fotel do karmienia, a teraz regał, którego każdy segment spełnia inną rolę – w jednym trzymam swój sprzęt foto, w innym kartki i farby dla Tymka, są też pamiątki, albumy, rośliny, gry planszowe i białe książki – zboczenie fotografa (śmiech).

 

 

*

I tak, jak na każdej porządnej imprezie (niezależnie od średniej wieku), lądujemy w salonie, przy stole. Grzecznie, przy kawie. Namawiamy Ewę na pokazywanie zdjęć. Moment wspominek! Zapewne robi to już setny raz w tym tygodniu, ale jak się wyjeżdża na tyle tygodni do Azji, trzeba znać konsekwencje! Niejedna kawa wypita nad albumem i niejedne odwiedziny znajomych w planach. A właściwie nie w planach, bo Ewa z Adamem zapraszają bez wcześniejszych zapowiedzi. Czy mówiłam już, że lubię taką definicję otwartego, rodzinnego domu?

Poniżej wybór mebli i akcesoriów z mieszkania Ewy i Adama.

zdjęcia: Kasia Rękawek

opracowała: Kasia Karaim

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.