U Aleksandry

Rodzinny dom

  Cudowna rodzina, piękny dom i mnóstwo pozytywnych emocji. Zabieramy was dzisiaj do Krakowa, do rodzinnego domu Aleksandry i Pawła.

Lato u Aleksandry, mamy Julii, Hani i małego Leo pachnie rabarbarem i tartą z malinami. Letnie miesiące to też długie spacery z psem, planowanie rodzinnych podróży i rozmowy na balkonie o zachodzie słońca. W tym domu nie ma nudy, a jeżeli tylko pojawia się za rogiem, szybko znika podczas wspólnego koncertowania dziewczynek lub w trakcie opieki nad maluszkiem, który niedawno pojawił się na świecie, i wywrócił życie tej rodziny do góry nogami.

Gdy tylko przekroczyłyśmy próg domu, z uśmiechem na ustach przywitały nas córeczki Aleksandry: Julia i Hania. Dziewczynki nie odstępowały nas na krok i to właśnie one oprowadziły nas po całym domu. Co chwila przybiegał też pies Charlie, który merdając ogonem przez cały czas odwiedzin, zachęcał do zabawy.

Życie tej rodziny toczy się głównie w salonie, który jest połączony z aneksem kuchennym. Czerwona cegła pojawiająca się w tej części mieszkania daje niesamowity efekt. Dzięki niej wnętrze wygląda nowocześnie, ale jest też ciepłe i przytulne. Aleksandra ugościła nas pysznym ciastem z rabarbarem i soczystymi czereśniami, które ze smakiem zajadałyśmy na balkonie.

W tym domu nie ma ważniejszej rzeczy niż wspólnie spędzany czas. Obowiązki związane z pracą, dziećmi i szkołą często utrudniają znalezienie momentów, w trakcie których rodzina może być razem. Dlatego wspólne śniadanie to podstawa dobrze rozpoczętego dnia. Obowiązkowo z pysznym deserem.

Sezonowo, gdy obrodzi nasza jabłonka, jesień pachnie szarlotkami, a w kuchni pojawia się pełno słoików na sok z pigwy. Latem robimy tarty, tartoletki z malinami i borówkami i przetwarzamy rabarbar w każdej postaci. Hania jest mistrzem muffinek, a w okolicach adwentu masowo produkujemy pierniczki, które przechowujemy potem w ozdobnych puszkach. Ich zawartość w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach ciągle znika – opowiada nam Aleksandra.

Poza wspólnymi śniadaniami domownicy mają jeszcze jeden sposób na spędzania wolnego czasu. Podróże! Niezależnie od tego, czy wyjeżdżają za granicę, czy tylko zwiedzają okolice Krakowa, zawsze jadą razem. W tych eskapadach towarzyszy im również pies Charlie. Aleksandra z rodziną wielokrotnie zwiedzali już Skandynawię. W salonie zawisła również Mappka, dzięki której dziewczynki poprzez zabawę mogą przenosić się w najdalsze zakątki świata.

Zdecydowanie najbardziej lubimy wspólnie podróżować. To zawsze wyzwala nową energię i spaja więzi. Nawet gdy samym przygotowaniom towarzyszy nerwowość ruchów, to od momentu zamknięcia drzwi wszyscy są dla wszystkich i każdy dla każdego – mówi mama dziewczynek.

Krótkim przerywnikiem naszej wizyty u Aleksandry był wspólny koncert Hani i Julii. Dziewczynki – pomimo sporej różnicy wieku – łączą cudowne siostrzane relacje. Co prawda, siostry mają oddzielne pokoje, ale nie rozstają się na krok.

Pokój 14-letniej Julii to już zdecydowanie świat nastolatki. Dużo książek, zdjęcia przyjaciół i tajemnicze pudełka, w których chowa przed światem swoje skarby. Julia od początku bardzo dokładnie wiedziała, jak ma wyglądać jej pokoik, dlatego w zeszłym roku przeszedł metamorfozę. Jako nastolatka ma już większe potrzeby i wymagania.

Do niedawna największą pasja Julki były konie, tenis i pianino. Przetrwał tenis, nadal na treningi pędzi jak szalona, ale resztę wyparło życie towarzyskie. Od lekcji fortepianu bardziej interesuje ją teraz grafik koncertów. Szkoła Julki stawia bardzo wysokie wymagania i zajmuje mnóstwo czasu, więc czasem wolnym trzeba zarządzać bardzo sprawnie – zdradza nam mama Julii.

Gdy 7-letnia Hania została uczennicą, chciała, aby jej pokój był bardziej dorosły. Idąc w ślady siostry również zapragnęła mieć własne miejsce do odrabiania lekcji. Urządzając pokoik Hani, Aleksandra i Paweł musieli połączyć miejsce do nauki z przestrzenią do zabawy, którego tutaj – uwierzcie nam – nie brakuje. Podczas naszej wizyty nie mogło zabraknąć wspólnej zabawy ulubionymi przytulankami i lalkami Hani. Złożyłyśmy też układankę Ciało Człowieka marki Janod, którą córeczka Aleksandry od razu zawiesiła na kaloryferze. Hania uwielbia tworzyć swoje choreografie taneczne i żyje w świecie ulubionych bohaterów: Muminków, syrenek i Pippi. Jak każda mała dziewczynka, uwielbia występować przed publicznością, składającą się głównie z domowników. My również miałyśmy okazję podejrzeć jeden z jej pokazów. A uśmiech Hani? Sama słodycz!

Sypialnia Aleksandry i Pawła to przytulne miejsce, w którym w oczy od razu rzuciło nam się piękne rattanowe łóżeczko i cudowna karuzela z pozytywką Muzpony. Niech was nie zdziwi brak zdjęć małego Leo. Przyszedł na świat w trakcie tworzenia artykułu, a my bardzo mocno trzymałyśmy kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.

Leo ma kącik urządzony w naszej sypialni, ale ze swojego cudnego rattanowego łóżeczka jest notorycznie uprowadzany przez swoje siostry, a Charlie stał się pierwszym pilnowaczem Leo. W ogóle, w domu wytworzyła się jakaś bardzo podniosła i błoga atmosfera. Zawsze uwielbiałam to, że jestem mamą córek, ale od pojawienia się Leo szczęście stało się naprawdę niewypowiedziane – opowiada Aleksandra.

 

Nie będziemy ukrywać, że odwiedziny u Aleksandry i Pawła trwały zdecydowanie za krótko. Pyszne ciasto z rabarbarem, dźwięk pianina dobiegający z pokoju Julii i pokazy taneczne Hani zapamiętamy na długo. Trzymamy kciuki za całą rodzinę i dziękujemy za cudowne spotkanie.

Zdjęcia: Joanna / migavki

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.