Twórczość. Nie przeszkadzać!

O sztuce z Justyną Wencel

Porozmawiajmy o sztuce. To luźna propozycja. Chcemy sprawdzić, czy ten temat może liczyć na Waszą uwagę. Zaplanowałyśmy cykl  rozmów z naszymi ulubionymi twórcami. Z twórcami, którzy tworzą dla dzieci. Jako pierwszą wywołałyśmy do odpowiedzi Justynę Wencel, malarkę, artystkę wizualną, animatorkę i autorkę bloga Dzika Jabłoń, a powodów tej decyzji jest ze czterdzieści. Ten najważniejszy jest taki, że dobrze nam się rozmawia. Justyna uwielbia snuć opowieści, wspominać, zagadać się a nam w to graj. A więc nadstawiamy uszu i chłoniemy słowa dziewczyny, która nie przeszkadza dzieciom w procesie twórczym, nie poprawia, tylko z zaciekawieniem się przygląda, towarzyszy, stwarza warunki do działania i po cichu czeka na twórczą dziecięcą eksplozję. Po drugie Justyna działa z dziećmi! Aktywnie angażuje do działań twórczych zarówno te najmłodsze jak i ich mamy, nie tylko poprzez inspirującego bloga, ale również poprzez cykl fajnych warsztatów, jakich nam bardzo brakowało. Posłuchajcie inspirującej rozmowy z Justyną. justynawencel_i_dziewczyny

***

Opowiedz o sobie z czasów jeszcze przed dziećmi. Jaka byłaś, co najsilniej angażowało Twoją uwagę? Ważna była sztuka, poezja i góry. Zostawiłam za sobą liceum plastyczne w rodzinnym miasteczku, powłóczyste spódnice z falbanami zamiatającymi ziemię, nocne spacery po lesie, pokój na poddaszu i wyjechałam na studia. Na anglistyce wzięłam wszystkie kursy z poezji brytyjskiej i amerykańskiej, byłam świeżo po wydaniu własnego tomiku wierszy, trochę tłumaczyłam i byłam przekonana, że zostanę poetką. Żyłam w słowach i między słowami, a życia dotykałam głównie w książkach. Aż tu nagle głos zabrało malarstwo. Po trzech latach na filologii dostałam się na Akademię Sztuk Pięknych, niemal w tajemnicy przed rodziną. Pamiętam zapach farb olejnych, terpentyny i innych tajemniczych składników Wydziału Malarstwa – do dziś mam ciary na samo wspomnienie. Kiedy tam wchodziłam czułam ekscytację a jednocześnie miałam poczucie, że jestem u siebie. Zaczęła się przygoda, która zmieniła prawie wszystko. Wszystko to, co miałam poukładane. Pierwszego dnia poznałam mojego przyszłego męża i zaraz byliśmy parą. Zabrał mnie w Bieszczady, co było spełnieniem moich marzeń i od tej pory włóczyliśmy się razem po górach dwa razy do roku. Te wędrówki stały się fajną i solidną bazą naszego związku. Dużo przeszliśmy, dosłownie i w przenośni. Zawsze mnie - absolwentkę uniwerku - ciekawiło, jak to tam u Was na akademii jest. Wyobrażałam sobie większy luz i klimat cyganerii. A jak było naprawdę? Rozmawiało się wciąż o sztuce, o malowaniu. Robiliśmy własnoręcznie blejtramy i grunty według tajnych, starożytnych receptur, które regularnie nas zawodziły. Ludzie z pracowni byli jak rodzina, a słowa korekty wypowiedziane przez profesora w oparach papierosowego dymu były święte, dopóki nie wydostaliśmy się z okowów edukacji artystycznej. Kiedy nadszedł moment przełomowy? Na trzecim roku podjęłam kilka istotnych decyzji co do specjalizacji i kierunku i to one wyznaczyły ścieżki, którymi do dziś podążam. Postanowiłam zająć się – oprócz malarstwa – sztuką w przestrzeni publicznej i otworzyłam się na nowe media. Po dyplomie przyszła następna weryfikacja. Najbardziej pociągało mnie tworzenie instalacji, obiektów i wideo. Malarstwo jako środek wypowiedzi nie sprawdziło się, chciałam wyjść poza obraz. Obecność koloru jest jednak w mojej twórczości, także filmowej, wpisana na stałe. Akademia była moim marzeniem. Rozpoczynając studia z początkiem nowego milenium nawet nie przypuszczałam, że dostanę od życia znacznie więcej. Właśnie wtedy, z głową w chmurach, wkroczyłam na moją drogę do wolności, choć nie dorosłości. Jeszcze nie wierzyłam w siebie, ale przynajmniej dobrze się bawiłam. sztuka_dzikajablon_ladnebebe_wencel-sensoryka-8 sztuka_dzikajablon_ladnebebe_wencel-pollock1 dzika-jablon-pollock6 dzika-jablon-pollock5 dzika-jablon-ptasia dzika-jablon-pollock1 I wtedy nastąpiła kolejna rewolucja? Tak! Bo gdy już zadomowiłam się w moim życiu na dobre i wymościłam sobie wygodne miejsce, nadeszła era macierzyństwa. Jak zmienił się wtedy Twój świat? Wszystko, co miałam oswojone, zostało wywrócone do góry nogami i przenicowane na drugą stronę. Z perspektywy kilku ostatnich lat, perspektywy mamy dwóch córek, myślę, że to trzęsienie ziemi było piękne. Drzwi, których istnienia wcześniej nawet nie zauważałam, nagle otwarły się przede mną z hukiem. Skomplikowane ciąże, porody i pierwsze chwile moich dziewczyn na świecie zabrały mi dużo energii, ale też mnie niesamowicie umocniły. Niby zwyczajna sprawa, ale jestem dumna, że jestem mamą dwóch córek, które wniosły w moje życie tyle piękna. I życia – biologii i przemijania, czyli tego wszystkiego, co człowiek uczy się akceptować, aby móc w pełni dojrzeć, a przed czym niekiedy tak bardzo ucieka. To niezwykły kontrakt pełen paradoksów – dziewczyny sprawiają, że jestem wypompowana, ale dzięki nim podróżuję przez odległe galaktyki. Ciągle się uczę, coraz bardziej się dziwię, coraz więcej we mnie pokory i wdzięczności.   dzika-jablon726w sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Milena1 [gallery type="rectangular" size="large" ids="50567,50766"]   Bardzo zainteresował mnie Twój film "Cechy dziedziczne". Powiedz, skąd zainteresowanie tematem trudnych relacji matka-córka? Wideo "Cechy dziedziczne" jest obrazem buntu i – czy tego chcę, czy nie – sztafety pokoleń. Kilka lat temu, gdy powstawał film, miałam w sobie dużo złości na przekazy na temat roli kobiety odziedziczone od innych kobiet z mojej rodziny. W filmie złożonym z wielu mini-performensów, które odbyły się w moim domu rodzinnym i ogrodzie w ciągu dwóch lat, dominują wątki destrukcyjne. Bohaterka tnie koronki na strzępy, zatapia hodowlę kwiatów, wbija w poduszkę widelczyki deserowe. Upada ściana z książek, porcelanowa para tańczy bez głów w rytm nakręcanej melodii... Ona nie chce brać udziału w kulturowym treningu ukobiecania, nie chce zostać kobietą pełną kobiecości. Próbuje się uwolnić od niechcianego dziedzictwa. Dlatego podejmuje grę z przeróżnymi atrybutami z kobiecego świata i bawi się ich funkcją oraz znaczeniami.   sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Wencel-Cechy-dziedziczne4 sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Wencel-Cechy-dziedziczne6 sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Wencel-Cechy-dziedziczne7 Muzyczne tło jest bardzo piękne. Od razu ustawia wobec problemu, nastraja i wiele objaśnia. Bohaterka filmu chce robić po swojemu i popełniać błędy. O tym też jest piosenka PJ Harvey "The Pocket Knife". Kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy po plecach przeszedł mi dreszcz. Muzycznie pasowała idealnie do montowanego przeze mnie obrazu a słowa dopełniały całości. Piosenka o trudnej relacji matki i córki - nie miałam wątpliwości, że to właśnie ten utwór będzie ścieżką dźwiękową mojego filmu. Film powstawał w szczególnym dla mnie czasie, po wypadku i w trakcie choroby mojej mamy. Chude lata, bezmiar smutku. W tym czasie, gdy się nią opiekowałam, odeszłam bardzo daleko od siebie. Zmiana i zwrot ku życiu nastąpił wraz z narodzinami starszej córki. Tamten rozdział nie do końca jest zamknięty, ale jestem już na innym etapie, silniejsza. Czy potrafisz spojrzeć na to z dystansu? Dzisiaj, z perspektywy podwójnej mamy, uświadamiam sobie jeszcze bardziej to, co dostałam od mojej mamy i babci, a co przekazuję moim córkom oraz to, czego nie chcę puścić dalej. O drżenie przyprawia mnie myśl o odchodzeniu dzieci od rodziców, wolności, usamodzielnianiu się i podążaniu własną ścieżką, co zaczyna się przecież już na samym początku. Jak praktykować tę zgodę w sobie na to, że dzieci z każdym dniem są coraz mniej nasze? Bliska jest mi wizja matki jako towarzyszki, która daje siłę swojej córce. Taka matka nie zabiera powietrza, nie przesłania sobą świata, nie oczekuje wdzięczności, pozwala odchodzić. To strasznie trudna praktyka. Dzieci w ogóle wysoko stawiają nam poprzeczkę. Czy to nie wspaniałe, że, podążając za nimi uczymy się zaufania do siebie, robimy coraz lepszy użytek z intuicji, odkrywamy nieznane pokłady siły... W żadnej korporacji nie można się tego nauczyć! Macierzyństwo to taki czas, kiedy kobieta jest do bólu sobą. Budowanie głębokiej relacji z dzieckiem odsłania w nas wszystkie słabe punkty i mocne strony, sprawia, że opadają maski. Wyskakujemy z kolein, tworzymy się od nowa, rodzimy się do nowego życia. Dla mnie to niezwykłe doświadczenie. IMG_0143 IMG_3000 W swojej sztuce często odwołujesz się do dzieciństwa. Co sprawiło, że to tak inspirujący dla Ciebie czas? W pewnym momencie zaczynamy się oglądać za siebie, żeby rozeznać się w skomplikowanej materii tożsamości. Taki destrukcyjno - porządkujący okres w życiu, słynne "skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy". Rozglądałam się za kobietami w mojej rodzinie zastanawiając się nad przekazami, jakie od nich otrzymałam. Zrozumiałam, że najsilniej określiło mnie dzieciństwo spędzone w pewnym małym miasteczku pośród lasów i drogi kobiet, z którymi skrzyżowała się moja własna. Niektóre z tych kobiet już nie żyły, jak wspomniana babcia Nela. Domagała się uwagi w moich wspomnieniach, więc poświęciłam jej całą pracę dyplomową z malarstwa. Moja babcia-hafciarka była na swój sposób fascynującą postacią o artystycznej duszy i nieco uwięzionej wrażliwości. Mocno związana z ziemią, taką typowo kobiecą energią. Babcia Nela to ogród, stare śliwy, grusze i jabłonie, zapach ziemi, wspólne sadzenie kwiatów i świerków, obserwowanie wzrostu roślin, zbieranie porzeczek na kompot. Światło, zapachy lata, sok owoców na palcach, włochate gąsienice na liściach chrzanu. Pamiętam jak chowałam z przejęciem ziarenka kwiatów w zagłębieniach ziemi, a babcia obok jak opiekunka-szamanka z niewzruszonym spokojem sprawdzała czy dobrze. Łubin, aksamitki, nasturcje, słodki zielony groszek, piwonie. Zgniłe jabłka w aureoli os. Droga wysadzana słonecznikami. Najbardziej tajemniczy obiekt na podwórku – studnia. No i babcia od początku wiedziała kim będę, jeszcze długo zanim ja sama to zrozumiałam. Ten sam ogród zresztą stał się bohaterem i tłem wielu moich performensów, laboratorium, przestrzenią eksperymentów twórczych z przyrodą w roli głównej. Wszystkie te działania przeprowadzone w latach 2008-2011 złożyły się na cykl „Królestwo”. Dzięki babci mam mocny i naturalny kontakt z przyrodą, potrafię z niej czerpać radość i szybko się regenerować. Mam w sobie pamięć pachnącego i pełnego zabawy dzieciństwa. I choć miało ono też swoje ciemne strony, to z przekazu babci biorę siłę. Obecności kobiet powracają w mojej twórczości; mam szansę przepuścić ich indywidualne historie przez siebie, żeby lepiej siebie zrozumieć, ale też dać głos kobietom, które żyły i były dla mnie ważne. sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Wencel-Drzewo2 sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Wencel-Piekło-niebo sztuka_dzikajablon_ladnebebe_Wencel-Ziemia-ziemia2 Wencel-Ziemia-ziemia3 Wencel-Ziemia-ziemia4 Czy możesz wymienić artystów, których filozofia i estetyka są Ci najbliższe? W moim życiu nie ma teraz takich postaci, które w jakiś znaczący sposób wpływałyby na moją twórczość. Każdy ma pewnie swoją sentymentalną bandę, która inspirowała w okresie dojrzewania jako artysty. Ja od dawna przyglądam się kobietom - artystkom ze względu na wspólny mianownik, bo ciekawi mnie co mają do powiedzenia. Co jeszcze? Interesują mnie różne media – sama zajmuję się wideo, obiektami, instalacją i sztuką w przestrzeni publicznej. Zamiast baroku wybieram minimalizm, zamiast nadmiaru – niedopowiedzenie. Mimo że obecnie nie maluję, wciąż jest mi bliski kolor. Po latach doszłam do tego, że jest się dla siebie najważniejszym artystą. Takie zrozumienie jest niezbędne, aby się nie rozpraszać tylko rozwijać. Prawdę mówiąc, cenię wyjątkowo twórczość mojego partnera i męża, Marcina Chomickiego. Zarówno jego malarstwo, jak i nasze wspólne przedsięwzięcia w przestrzeni publicznej, jak "Zanurzenie". Fakt, że pracujemy razem, to komfort i przekleństwo zarazem. Robić w tym samym zawodzie i tak dobrze się rozumieć! Kroczyć razem jakąś pozawerbalną ścieżką... niesamowite doświadczenie! Wspólna praca nad projektem jest dla mnie tajemnicą, której ja sama do końca nie rozumiem.   chomicki_wencel_01 chomicki_wencel_02 chomicki_wencel_03 chomicki_wencel_05 chomicki_wencel_13 Nad naszym łóżkiem wiszą obok siebie dwa obrazy namalowane przez Marcina. Nazywam je „drzewami życia”, bo, choć abstrakcyjne, kojarzą mi się z dwiema różnymi energiami życia – męską i kobiecą. Co więcej, ja widzę w nich nawet nasze dzieci, pączkujące ze mnie i niesione jakby na ramionach. Młodsza córka miała wyjątkowo trudny początek i potrzebowała bardzo dużo bliskości, noszenia, więc wydreptywałam kilometry z małą na rękach, wpatrując się w te dwa obrazy bez przerwy. Dawały siłę,  pulsowały życiem a ja czułam maleńkie, dzielne życie w ramionach. Jak doszło do tego, że zdecydowałaś się prowadzić warsztaty dla dzieci? Skąd czerpiesz pomysły? Z pasji, wyzwania, ciekawości co będzie dalej jak spróbuję. Wcześniej zdarzało mi się poprowadzić warsztaty od czasu do czasu, ale w ciągu ostatnich dwudziestu lat pracowałam w różnych zawodach. Nie miałam etatu, nieznane mi były uroki stabilizacji. Byłam wolnym strzelcem i żyłam dwie stopy nad ziemią. Byłam przewodniczką wycieczek zagranicznych po Warszawie, pracowałam w fundacji przy projektach edukacyjnych dla dzieci i młodzieży, tłumaczyłam dla artystów i galerii teksty o sztuce, projektowałam i administrowałam strony www. Najdłużej uczyłam angielskiego. Robię coś tak długo dopóki czerpię z tego radość i satysfakcję. Po siedemnastu latach nauczania angielskiego rzuciłam to zajęcie. Potrzebowałam więcej spójności w tym, co robię a edukacja artystyczna była najbliżej sztuki. Wybierając tę ścieżkę poczułam się bardziej poskładana, bardziej na miejscu. W końcu! I wtedy postanowiłam spróbować. W ciągu kilku miesięcy wymyśliłam Dziką Jabłoń, stworzyłam stronę, zaczęłam pisać bloga o twórczych zabawach z moją córką. dzika-jablon680ddzikajablon628udzika-jablon671-1dzikajablon641dzika-jablon717zzzzdzika-jablon29hdzika-jablon672dzika-jablon-plakat5 Stworzyłam ofertę warsztatów, wydrukowałam sobie wizytówki i ruszyłam szukać odbiorców. Trochę nie w tej kolejności, trochę mało biznesowo pod względem strategii, logistyki i marketingu, raczej intuicyjnie i z sercem na dłoni. Po kilku latach widzę błędy w takim podejściu, rozwijam się, wciąż uczę się nowych narzędzi, sprawdzam różne współprace i kontakty – jedne wypalają, inne nie. Wymyślam scenariusze warsztatów twórczych dla dzieci i dorosłych, np. kobiet pragnących przeżyć przygodę z malarstwem czy mam z niemowlętami oraz mam w ciąży, które same tworzą dla swoich maluchów fajne, kreatywne zabawki. sztuka_dzikajablon_ladnebebe_jestes-tworcza1 sztuka_dzikajablon_ladnebebe_jestes-tworcza4 Bardzo wdzięczną grupą odbiorców są pełne ciekawości 2-3-latki, dla których od lat prowadzę w Warszawie autorskie warsztaty plastyczno-sensoryczne „Kreatywny Plac Zabaw”. Niezmiennie zachęcam rodziców do oddawania inicjatywy dziecku, bo tylko w ten sposób, w atmosferze braku kontroli, bez kierowania i poprawiania, dzieci są w stanie otworzyć się i zachwycić swoją wspaniałą wyobraźnią i kreatywnością. Moje hasło to „Nie przeszkadzać w procesie twórczym!”. I w rozwoju w ogóle. Lubię stwarzać inspirujące warunki, pokazywać możliwości, techniki, narzędzia, a potem robię krok do tyłu, czekając na moment odkrycia, wybuchu twórczej ekspresji. Te chwile, gdy dziecko wyraża siebie w indywidualny sposób w zabawie czy poprzez sztukę, z błyskiem w oku, z językiem na brodzie, spontanicznie klaszcząc z radości to coś, dla czego warto być obok. sztuka_dzikajablon_ladnebebe_kpz31c [gallery type="rectangular" size="large" ids="50563,50562"] sztuka_dzikajablon_ladnebebe_kpz7l Zgadzam się ale powiedz, skąd to wszystko wiesz? Podążania za dzieckiem nauczyłam się dzięki mojej starszej córce, z nią mam też „przećwiczone” nasze zabawy. Ona jest moją wielką inspiracją do działania, wymyślania warsztatów, bycia z dziećmi uważnie i w szacunku wobec ich inności. Jestem przekonana, że kontakt ze sztuką od małego jest dobroczynny i potrzebny dla rozwoju, stawania się człowiekiem. Daje dziecku poczucie sprawczości, uczy samodzielnego myślenia, dokonywania wyborów, sprawia, że spośród wielu głosów dokoła wyraźnie się słyszy własny głos. Staram się „usłyszeć” każde dziecko. Praca z dziećmi i kontakt z ludźmi – podobnie jak robienie sztuki – jest dla mnie sposobem poznawania świata. Wszystko się dopełnia. dzika-jablon694n-2 [gallery type="rectangular" size="large" ids="50818,50817"] dzika-jablon29i Jakie są Twoje plany na przyszłość? W najbliższym czasie czeka mnie sporo fascynujących przedsięwzięć. Zrealizować projekt artystyczny we Wrocławiu w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Poprowadzić nowe warsztaty dla dzieci w wieku 4-7 lat ANIMALIUM, łączące sztukę, literaturę dla dzieci oraz teatr. Stworzyć kurs dla rodziców i osób pracujących z dziećmi, który wspiera w rozwijaniu kreatywności dzieci oraz twórczych metod pracy. Napisać i zilustrować książki dla dzieci, które wymyślają mi się codziennie po trochu. Nauczyć się tańca Sabar. Zrobić nowe filmy z kobietami i o kobietach. Jest co robić. Moje marzenia spełniają się powoli, ale jestem szczęśliwa, że robię to co kocham. Trzymam kciuki aby Ci się powiodło i stokrotne dzięki za piękną rozmowę. Na koniec poprosiłyśmy Justynę aby wybrała dla nas dwanaście książek, które najbardziej inspirują ją do twórczych działań z dziećmi. W naszych propozycjach znajdziecie jej wybory.  

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.