Tulenie Jurka

Rozmowa z Asią Jarczak

Dziś wpadamy na Tulowy spacer po warszawskiej Ochocie do Jurka Milusińskiego i jego mamy Joasi, graficzki, muzykantki i wielbicielki ceramiki, którą zarówno wytwarza, jak i kolekcjonuje. Na klatce biało od farby, tłoczno od panów w odzieży roboczej i rwetes, a u Jurków błogo i przyjaźnie. Pijemy czarną kawę, łaskoczemy chłopca w stópki i zaglądamy nieśmiało do króliczki Miłki, wielkiej indywidualistki, która grywa w Nowym Teatrze Warlikowskiego.

Zapraszam Was na kolejne spotkanie z cyklu Tulimy w Tuli. Będzie blisko ziemi, ale też na tyle wysoko by wyobraźnia i abstrakcyjne poczucie humoru Joasi mogło zaliczyć kilka kółeczek w powietrzu. Miłej lektury.

***

Po kim Jurek jest taki roześmiany. zrelaksowany? Przychodzimy z aparatem a dla nie go to jest absolutnie normalna sytuacja, zero tremy.

To chyba jego indywidualna cecha. On po prostu bardzo lubi ludzi. Najchętniej spędzałby czas w większym gronie osób. Wydaje mi się, że Jurek jest po prostu sobą. Może jak dorośnie zobaczymy w nim z Kamilem swoje cechy. Osobiście chciałabym, żeby robił wszystko po swojemu.

4

Od niedawna mieszkacie na Ochocie. Jak Wam się tu podoba?

Po przeprowadzce na Ochotę zamieszkaliśmy w starej kamienicy, w której od prawie pół roku trwa remont klatki. Remont zaczął się 2 tygodnie przed urodzeniem Jurka i od tamtej pory nas nie opuszcza.

1 2f53a4717f53a4714

Remontu współczuję ale jak każdy remont – kiedyś się skończy (śmiech).

Tak ale też właśnie dlatego, że się tak ciągnie a my mieszkamy na 3 piętrze bez windy, noszenie Jurka w nosidle wiele ułatwia. Dzięki Tuli mogę go bezpiecznie znieść na dół.

f53a4721 f53a4732f53a4764

Nosicie się od dawna, prawda?

Tak, Jurek od początku był noszony w chuście. Potem zaczęliśmy używać Tuli. Jest świetna na spacery, nawet te bardzo długie. Jest świetnym usypiaczem na wieczorny spacer. Jest też dobra na krótkie wypady do sklepu, po małe sprawunki.

W Tuli chodzę też do piekarni na Ochocie, na Filtrach, do której za nic na świecie nie da się wjechać wózkiem. Ostatnio pilnowaliśmy wózka z dzieckiem nieznajomej  pani, która nie zmieściła się z nim do środka.

Zauważyłam fajny plakat nad łóżeczkiem Jurka. Skąd go masz?

To jest sitodruk Pawła Ryżko, który dostałam od niego, kiedy byłam w ciąży. Paweł jest wspaniałym grafikiem i bardzo lubię tę jego pracę. Poza tym jest to oczywiście trochę prześmiewcze, że nad łóżeczkiem Jurka, który śpi pod trzema kołderkami wisi napis – Zimny Chów (śmiech).

 

Jak planujesz sobie jego przestrzeń, kiedy podrośnie?

Ważne jest dla mnie, żeby Jurek miał swoje miejsce, o którym sam będzie mógł decydować. Dopóki jest malutki, śpi z nami w sypialni, ale później będziemy to stopniowo zmieniać.

Masz pokaźną kolekcję porcelanowych figurek. To mi wygląda na skarby upolowane przez doświadczoną zbieraczkę. Za czym najczęściej się rozglądasz i czemu nie możesz się oprzeć?

Zbieractwo mam chyba od zawsze. Może to wina tego, że kocham bazarki, a z nich zawsze się coś przynosi. Oczywiście najbardziej kocham ceramikę, ale ostatnio udaje mi się skutecznie ograniczać to kochanie. Chyba większą frajdę sprawia mi teraz oglądanie przedmiotów niż posiadanie ich.

 

9

18 21

 

Jestem fanką Czaszki. Opowiedz, jak doszło do stworzenia tych niebywałych filiżanek.

Czaszkę stworzyłyśmy z Anią Goszczyńską ponad 4 lata temu. Obie robiłyśmy ilustracje i interesowałyśmy się ceramiką. Ten projekt nie był nastawiony na zysk ani sukces – zwyczajnie chciałyśmy zrobić coś, co same chciałybyśmy mieć i używać. To było zupełnie spontaniczne. Inspiracją dla Czaszki był kielich i diabeł. To był po prostu diabelski pomysł (śmiech).

 

8

 

Co studiowałaś?

Wzornictwo przemysłowe, a to dlatego, że już zdając na studia nie mogłam się zdeydować co mnie bardziej interesuje – grafika, ceramika a może wzornictwo. I tak zostało do tej pory. Oczywiście, wiem, że zajmując się wszystkim po trochu nie mogę zostać ekspertem w jednej dziedzinie, ale powiedzmy sobie szczerze – tak się jednak dużo ciekawiej pracuje. Najczęściej zajmuję się grafiką, ale ostatnio np. patternami na tkaniny. Więc grafika i wzornictwo się przenikają i dopełniają. Ostatnio zaczęłam znowu wracać do projektowania stron internetowych. Kiedy robiłam to na studiach to było dużo trudniejsze – kodowałam strony sama. Teraz to wszystko się zmieniło. Są darmowe lub prawie darmowe szablony. Jestem tym znowu zachwycona.

Masz w domu gitarę, grasz? 

Gitarę basową ze wzmacniaczem kupiłam za pierwszą pensję w mojej pierwszej pracy w MTV. Powiedziałam o tym Jankowi Kozie, który wtedy był moim szefem. Odrzekł na to, że zrobił to samo, kiedy dostał pierwszą wypłatę, ale że później sprzedał gitarę. Moja czekała 7 lat żebym założyła zespół z Łukaszem Ciszakiem. Zespół Test Prints działał rok i było to świetne przeżycie.

26

 

Dużo jest muzyki w Waszym domu?

Kiedy jesteśmy wszyscy razem w domu słuchamy „miękkiej” muzyki. Głównie dlatego, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać, kiedy jedno z na,s na przykład, pracuje.

 

 

Z Jurkiem dużo gramy na jego instrumentach i wymyślamy proto-post-punkowe piosenki. Poza tym słuchamy prawie cały czas radia- Dwójki i Tok fmu. A w każdy weekend słuchamy wszyscy razem Raportu o stanie świata, audycji z trójki. To nasz domowy rytuał. Czasami też w niedzielę Sunday Service, audycji Jarvisa Cockera w bbc radio. Razem słuchamy też audiobooków, zwłaszcza w samochodzie.

 

f53a470519

 

Powiedz, jak oswajacie sobie nową dzielnicę i gdzie chadzacie z Jurciem?

Chodzimy oczywiście do mekki większości rodziców z okolicy, Kolonii. Kolonia zamyka się przed zimnem, więc teraz tylko Biedronka, Rossman i Cafe Nero (śmiech). Żartuję oczywiście, chociaż tak naprawdę na Ochocie jest niewiele „miejsc”. Na pewno jest za to dużo pizzerii (śmiech).

Często chodzimy na spacery – prawie codziennie maszerujemy na Skwer Sue Ryder i do Parku Wielkopolski.

f53a4843 f53a4844

f53a4846

 

f53a4785 f53a4820f53a4855

Co najbardziej bawi Twojego synka?

Jurcia rozśmieszają odgłosy zwierząt, mówienie alfabetu, naśladowanie odgłosów. Żeby go rozśmieszyć, kiedy się smuci, czesto udaję, że galopuję i podskakuję. Bardzo się z tego śmieje. Kiedy coś przestraszy Jurka (odgłos syreny strażackiej, szczekanie psa itp.), rzuca mi spojrzenie pt. czy mam już płakać? I następuje taki moment wahania. Wtedy patrzę się na niego, uśmiecham się, mówię, żeby się nie bał i że to nic takiego. I często to mu pomaga i to wahanie przechodzi na korzyść uśmiechu.

f53a4771

Ucałowania dla Was i dzięki za rozmowę!

***

Zdjęcia: Maja Marciniak/ How to catch a star
Rozmawiała: Dominika Janik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.