Tulenie Hani

Rozmowa z Olą

Ola, Michał oraz ich dwie córeczki: 4,5-roczna Maja i 11-miesięczna Hania mieszkają w pięknej willi w Konstancinie, wybudowanej przed stu laty przez pradziadka Oli. W tym domu z historią codziennie wydarza się wielka rodzinna miłość i czułość. Musicie to zobaczyć.

Ola Buczkowska-Przeździk porusza się sprawnie w wielu dziedzinach sztuki, ale najchętniej zajmuje się fotografią i scenografią. Ola ma w sobie spokój, wie dużo o tuleniu i niemal nie rozstaje się z nosidłem, a to czyni z niej wymarzoną bohaterkę cyklu Tulimy w Tula. Posłuchajcie jej zajmującej opowieści o siostrzanej bliskości, radzeniu sobie z rodzicielską rutyną i pielęgnowaniu więzi z bliskimi.

*

Czy twoja starsza córka Maja lubiła się z chustą albo z nosidłem?

Maja nie akceptowała spania w łóżeczku, kołysce czy wózku. Jako niemowlak domagała się bycia na rękach, wtulona praktycznie non stop (śmiech). Usypiał ją tylko rytm chodzenia. W pierwszych miesiącach jej życia nie mogłam nawet nastawić prania czy zmywarki. Ukrojenie sobie kanapki było osiągnięciem. Śmieję się, że chleb krojony musiała wymyślić matka karmiąca! Rzeczy leżące na podłodze uczyłam się podnosić palcami stóp. Aż dotarło do mnie, że jeśli zacznę nosić dziecko w chuście, to odzyskam chociaż ręce. Na nosidło było jeszcze trochę za wcześnie, zaczęłyśmy więc od chusty bawełnianej.

Co Maja na to?

Bardzo to polubiła, chociaż samo wiązanie ją denerwowało i musiałam wykonywać taki niby taniec w trakcie wiązania. Jak tylko wychodziłyśmy z domu, zasypiała wtulona w pozycji pionowej. Chodziłyśmy dwa razy dziennie na spacery. Gdy miała pół roku, zaczęliśmy używać nosidełka. Było prostsze w obsłudze i dawało możliwość noszenia dziecka przodem do kierunku spaceru, czyli pozwalało na zwiedzanie świata (śmiech). I wtedy Maja już mniej spała w trakcie spaceru. Chętnie nosił ją też tata. Gdy skończyła rok, sama podejmowała próby chodzenia, a zmęczona zasypiała w spacerówce i tym samym nosidełko wylądowało na dnie szafy.

 

Widzę, że Hania też lubi być w Tuli. Ale czy jest coś, czego to pogodne dziecko nie lubi?

Hania bardzo polubiła Tulę, w zasadzie od pierwszego przytulenia. Ma zupełnie inny charakter niż siostra. Chętnie śpi w pozycji poziomej, więc nosidło pomaga nam, rodzicom w trakcie spacerów, w terenie, gdzie nie sprawdziłby się wózek. Takim przykładem są nasze spacery wzdłuż plaży w trakcie wakacji. Wózek nie ma szans na mokrym piachu czy kamieniach. Dzieci nudzą się w wózkach i jest im mniej wygodnie. Więc nawet gdy bierzemy ze sobą wózek, dodatkowo wrzucamy nosidło do torby, bo może się przydać na drugim etapie spaceru czy podróży. Czasem zmęczona Maja wskakuje do wózka Hani, a Hania – do nosidła.

Jak się żyje siostrom pod jednym, w dodatku tak pięknym, dachem?

Maja marzyła o tym, żeby mieć siostrę. Gdy dowiedziała się, że jestem w ciąży, ustaliła z nami, że jeśli to dziewczynka, to będzie mieć na imię Hania. I tak się stało (śmiech). Ich relacja cały czas się zmienia, rozwija się wraz z rozwojem Hani. Im częściej Hania nawiązuje interakcję z Mają, tym obie są szczęśliwsze. Ulubionym miejscem Hani w naszym domu jest pokój Mai. Ma tam swoją obczajoną szufladę z zabawkami, które może poznawać, wyciągać, a nawet obśliniać. I jeśli to są zabawki z tego konkretnego pudełka, Maja nie ma o to pretensji. Nie wolno za to Hani brać do buzi lalek typu Barbie ani koników. Lego też jest chowane ze względu na duży apetyt Hani na życie! Maja pokazuje Hani książki, które sama bardzo lubi. Stara się je czytać siostrze, chociaż sama nie zna jeszcze literek. Lubi chwalić się Hanią w towarzystwie, najlepiej wśród przyjaciół z przedszkola (śmiech). Jeśli tylko dzieją się jakieś uroczystości w przedszkolu, Maja domaga się, żeby zabrać z nami Hanię. Zawsze też pojawia się obok niej na rysunkowych portretach rodziny.

Czy od razu między nimi zaiskrzyło, czy to był dłuższy i bardziej złożony proces?

Od razu było dobrze w nastawieniu Mai do młodszej siostry. Była rozczulona Hanią, chciała jakoś uczestniczyć w opiekowaniu się nią, prosiła, żebym dała jej Hanię ponosić na rękach albo chociaż położyła na jej kolanach. Ale Hania początkowo trochę bała się większej od niej, wesołej i głośnej Mai. Na szczęście Hania bardzo dużo spała, obie miały więc czas na oswajanie się ze swoją obecnością. Teraz patrzę z uśmiechem, jak karmią się nawzajem przy śniadaniu – Maja podaje na łyżeczce serek Hani, a Hania kawałeczki chlebka kieruje do buzi Mai.

 

 

Co je łączy, a co odróżnia?

Mają podobne gusty kulinarne. Żadna z nich nie lubiła słoiczków ani kaszek, wolą pieczony drób, serek z krówką i domowej roboty ciasto. Hania z przyjemnością zajada naleśnika na śniadanie albo racuszka z jabłkiem. Moja młodsza córka jest dużo łagodniej nastawiona do świata, ma więcej śmiałości do ludzi i nowych doświadczeń. Częściej się uśmiecha, spokojniej śpi. Maja zawsze miała bujne sny, budzi się do tej pory, kiedy coś zbyt emocjonującego jej się przyśni i chce mi to opowiedzieć. Czasem, żeby znowu zasnąć, musimy czytać o 3:00 w nocy książkę albo ja sama wymyślam dla niej bajki. Zdarza się, że towarzyszy temu „podnocorek”…

A co to takiego?

Nazwa podobna do „podwieczorka”. To coś niedużego, choć trochę słodkiego, co można zjeść w nocy w łóżku. Na szczęście zwykle wystarcza łyk wody z bidonu.

Czy Maja regularnie pomaga w opiece nad Hanią?

Tak, na tyle, na ile ją angażujemy. Zwykle jest to prośba o podanie pieluchy, ale umie dobrać Hani ubranko, podać smoczka, zrobić akuku, a ta ostatnia umiejętność jest najbardziej ceniona w trakcie podróży.

A ty masz rodzeństwo?

Mam starszą siostrę. Nasz ojciec zmarł kiedy byłyśmy małe. Dorota jest dla mnie dużym wsparciem. Nasza relacja zawsze była bliska. To jest taka przyjaźń przez życie.

Jak najchętniej spędzacie czas? Jakie są wasze ulubione miejsca w Konstancinie?

Najlepiej czujemy się na spacerach nad rzeką. Mai ulubiony punkt spaceru to oczywiście plac zbaw, a Michała – lody z automatu. Stałym punktem naszych wyjść jest też scena, na której można potańczyć, a czasem i pośpiewać. Zaliczamy występy teatralne w Domu Kultury, festyny dla dzieci w parku. Ubolewam tylko nad ceną foliowych balonów na hel…

Piękne miejsce na wypady to Ogród Botaniczny w Powsinie. O każdej porze roku!

 

Chodzicie na tężnie?

Tak, kilka razy byłyśmy z Majką na basenie solankowym przy tężniach. Razem nawet wchodziłyśmy do sauny i do baseników z podgrzanymi bąbelkami, a potem leżałyśmy leniwie na leżakach. Zanim Maja zaczęła chodzić do przedszkola, chodziłyśmy dwa razy w tygodniu na targ. Kupowałam sezonowe jabłka, czarne od ziemi marchewki, a Majka zajadała się kiszonymi ogórkami. Miałam ulubioną panią z używanymi ciuszkami dziecięcymi z Anglii, od której kupiłam sporo uroczych sukienek.

Jak się z Michałem organizujecie na co dzień przy opiece nad dziećmi?

To z nas, które akurat jest w domu, zajmuje się dziećmi. Gdy Hania miała 6 miesięcy, zatrudniliśmy nianię, która regularnie przychodzi na przedpołudnia. Więcej pracy poza domem ma Michał, więc to ja częściej ogarniam dziewczynki. Ale zdarzają się weekendy, kiedy prowadzę szkolenia i tata zostaje sam z córkami, i świetnie sobie radzi. Staramy się sprawiedliwie dzielić obowiązkami. Jeśli jedno robi kolację, to drugie pomaga umyć zęby. Usypiamy córki naprzemiennie – jednej nocy ja czytam Mai książki, a Michał lula Hanię, a następnej odwrotnie.

 

Czy od razu udało wam się opracować dobry, satysfakcjonujący dla was obojga system? Czy trzeba było czasu i prób, żeby wszystko grało?

Weszliśmy w stan bycia rodziną średnio przygotowani, raczej z takiego życiowego rozpędu. Ani jakoś szczególnie wcześniej nie dbaliśmy o dom czy porządek, ani niespecjalnie gotowaliśmy. Dużo podróżowaliśmy, jedliśmy na mieście i chodziliśmy do kina na 12.00 w południe w poniedziałek. Więc niemal wszystko musieliśmy zmienić. To wymagało czasu, nerwów, poświęceń i wyrzeczeń. W międzyczasie okazało się, że lepsze kotlety schabowe robi Michał, ale nie ma smaku do zup. Że do gruntownego sprzątania najlepiej raz w tygodniu poprosić Panią Olę. Że malowanie mieszkania zajmuje tyle czasu, co spacer z dziećmi w ogrodzie botanicznym. Stale się uczymy, bo życie się ciągle zmienia. Ale jesteśmy w tym razem. Zasypiamy obok siebie w naszym łóżku, co rodzicom małych dzieci rzadko się udaje zachować. Nowości kinowe oglądamy zawsze razem, mamy wspólnych przyjaciół i też zwykle razem pracujemy.

Czym dokładnie się zajmujecie?

Fotografią wnętrz, architektury i jedzenia, czyli martwą naturą, bo rzadko fotografujemy ludzi. Poznaliśmy się na studiach w Łodzi, na fotografii. W naszym duecie ja odpowiadam za aranżację i scenografię, a Michał za światło i inne parametry. Czyli ja bardziej za to, co w tym kadrze się znajduje, a Michał za to, jak ten kadr wygląda. Niezależnie od pracy komercyjnej, realizujemy swoje projekty artystyczne. Na tym polu nie działamy już wspólnie.

Jakim tatą jest Michał?

Świetnym. Potrafi się bawić, ale i być wymagający. Ma dystans do konwenansów. Na jednym z przedstawień dla dzieci w przedszkolu rodzice mieli wcielić się w postaci z wiersza. Michał przebrał się za kurę znoszącą złote jajka i dzielnie biegał w tym kostiumie po scenie!

I to jest świetna odpowiedź na moje pytanie. Dziękuję za rozmowę i gościnę.

*

Ola używa nosidła Discover Tula Toddler.

Rozmawiała: Dominika Janik
Zdjęcia: Aga Bilska

*

Aleksandra Buczkowska-Przeździk

Rocznik 1978. Ukończyła architekturę wnętrz (specjalizacja: scenografia) na Wydziale Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a także fotografię na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Studiowała też we włoskiej Perugii na Accademia di Belle Arti Pietro Vanucci. Od 1998 r. uczestniczyła w ponad 40 wystawach indywidualnych i zbiorowych, w Polsce i zagranicą, a także w międzynarodowych projektach fotograficznych takich, jak The Promised city (2010) i Shaping time (2010/2011). Od 2001 roku tworzy scenografie do filmów reklamowych i reklam prasowych. Marzy o pracy związanej z tworzeniem ceramiki. Obecnie realizuje autorski projekt fotograficzny, z którego planuje przygotować publikację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.