Tropem meduzy

Rozmowa z Hyshil Sander

Hyshil mieszka w Amsterdamie i ma jedną wielką zajawkę: rysowanie. Nie dłubanie myszką w ilustratorze, nie. Prawdziwe rysowanie. Kredką. Ołówkiem. Kredą.

hyshill_sander_10854321_971288446232448_4357018947829695939_o

Tak powstają jej prace – zarówno te zamawiane przez Vogue’a czy te malowane na witrynach amsterdamskich sklepów. A także ta stworzona dla naszego Kids on the Moon. To Hyshil wyczarowała radosną meduzę, która pływa na sukienkach w nowej kolekcji Oceania. Kolekcji towarzyszy też zestaw naklejek z morskimi postaciami narysowanymi przez Hyshil. W przerwie między pracą a zabawą z siedmioletnią córeczką artystka odpowiedziała na nasze pytania.

hyshill_sander_10671408_917191568308803_6938503413025705899_n

Jasne kolory i miękkie linie w Twoich ilustracjach – także tych tworzonych dla dorosłych – kojarzą się nam z dzieciństwem. Inspirują Cię wspomnienia? A może bycie matką?

Dorastałam na wsi, więc świat zwierząt i przyrody zawsze będzie częścią mojej pracy. Ale inspiruje mnie również życie tu i teraz. Spotkania z ludźmi – muzykami, tancerzami, lekarzami i tak, także z innymi matkami. Macierzyństwo jest dla mnie katalizatorem. Zanim zostałam matką, dni przepływały mi między palcami. Byłam tak bardzo chaotyczna, że czasem nie rozróżniałam dnia od nocy. Narodziny córeczki uporządkowały moje życie i nadały mu wspaniały kształt.

Mieszkasz w Amsterdamie. Tęsknisz czasem za wsią?
Krajobraz holenderskich wiosek jest płaski i spokojny. Uwielbiałam wstawać rano i wychodzić na dwór przez okno mojego pokoju. Pukałam przez szybę do pokoi moich sióstr i razem biegłyśmy pojeździć konno. Konie były wtedy w na Północy czymś zupełnie normalnym. Dosiadalyśmy ich bose, ubrane jedynie w piżamy i po prostu gadałyśmy. Lubię wracać myślami do tych pięknych chwil.
Czy już wtedy dużo rysowałaś?
Rysowałam tak dużo, że w końcu szafa, w której przechowywałam prace, przestała się zamykać. Moi rodzice ciągle mnie prosili, bym posegregowała rysunki i wyrzuciła część z nich. A ja po prostu wypoczywałam i bawiłam się tworząc male rysunkowe książeczki o dziewczynkach mieszkających w pokoju i jeżdżących konno, haha.

 

Dlaczego używasz tradycyjnych technik rysowania? Większość artystów dla wygody przerzuciła się na tablety. 
To naprawdę jedyny sposób, w jaki potrafię tworzyć. Panuję nad techniką rysowania i z wyprzedzeniem wiem, jaki efekt osiągnę. Ale lubię też samą czynność rysowania. To jest naprawdę relaksujące. Najbardziej lubię te dni, kiedy mogę iść do pracowni nie zabierając ze sobą komputera. Czuję się wtedy niezależna!
Rysowanie dla dorosłych i rysowanie dla dzieci to odmienne sprawy?
W rysowaniu dla dzieci fajne jest to, że odbierają moje rysunki jako prawdziwe. Dzieje się tak, bo mają otwarte głowy. A ja, nad czymkolwiek pracuję, chcę do tego podchodzić tak samo poważnie, to mój sposób na pozostanie twórczą.

Lubisz rysować ze swoją córeczką?

Robimy razem wiele rzeczy, ale nie narzucam jej moich pomysłów. Jest bardzo aktywna i uwielbia spędzać czas na dworze. Staram się ją wspierać we wszystkim, czego ma ochotę spróbować. Czasami rysujemy razem, jak każda matka z dzieckiem. Wtedy to moja córeczka decyduje, co rysujemy – na przykład wymyślone deilfiny. A czasami ja rysuję coś, o co mnie poprosi, choćby małego słonika, który jej się przyśnił. Ale przede wszystkim skupiam się na wspieraniu jej pewności siebie w wybieraniu tego, na co ona ma ochotę.

Czy poza słonikiem, Twoja córka zainspirowała cię do narysowania czegoś? 

To dla niej zrobiłam ilustrację do Muzykantów z Bremy. Mój mąż pochodzi z Bremy, więc ta baśń ma dla nas szczególne znaczenie. A dziś rysunek wisi w pokoju mojej córeczki.

Na Twoich zdjęciach na Instagramie widzimy, że często rysujesz po szybach!
Masz na myśli ilustracje na witrynach sklepowych? Uwielbiam je robić! To fantastyczne: wstać rano, wyjść na miasto z pudełkiem kredy, rysować po szybach przez kilka godzin (czasem nawet sześć), a potem wrócić do domu i uświadomić sobie, że to moja praca. Najprzyjemniejsze jest wchodzenie w interakcje z przechodniami. Okazują wiele entuzjazmu i często do mnie zagadują – starzy, młodzi, z różnych stron świata. To mi przypomina, że naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami.

hyshill_sander_1899971_955395757821717_8709890737094598056_n hyshill_sander_1514586_1019931308034828_5988383958307749147_n

 

Jak powstała meduza, która towarzyszy nowej kolekcji Kids on the Moon?
Uwielbiam przyglądać się meduzom na filmach przyrodniczych. Są piękne: majestatyczne i zen. Rysując szczęśliwe morskie stworzenie, chciałam podkreślić klimat barw i tkanin kolekcji Oceania. Dziewczynkom, które będą nosić sukienkę z meduzą, chciałabym życzyć spokojnej pewności siebie, jaką ma w sobie to zwierzę.

A czy dla Ciebie moda dziecięca jest ważna?

Świetnie jest mieć w domu małą dziewczynkę i bawić się w ubieranie. Lubimy wertować magazyny i wycinać z nich to, co się nam podoba. Jest tyle pięknych rzeczy! Lubię kupować jej ubrania, a ostatnio robimy to razem. Ale chcę, żeby w ubraniach było wygodnie i żeby nie ograniczały mojej córki podczas zabawy. Przyznam się też, że lubię, kiedy to, co ma na sobie każda z nas, pasuje do siebie. Można sądzić, że to obciach, ale naprawdę to uwielbiam!

Ubranka Kids on the Moon z rysunkami Hyshil możecie kupić między innymi w mousehouse.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.