Trochę Azji na talerzu!

zdrowe gotowanie z Beaba Babycook

Wraz z nastaniem zimniejszych dni, coraz częściej mamy ochotę na rozgrzewające zupy, mocniej przyprawione dania. Zupy z imbirem, makarony po tajsku, desery z kardamonem... Jesteśmy gotowe na kulinarną podróż, najchętniej nie tylko na talerzu i nie tylko wirtualnie. Ale jeśli nie mamy w rękach biletów do ciepłych krajów, przemyćmy trochę Azji w naszej kuchni, bo właśnie tak maluchy kształtują podróżniczą ciekawość!

20161106_2462

Dziś w ramach gotowania z Beaba Babycook rozmawiamy z Karoliną o ich doświadczeniach w rozszerzaniu diety. Próbowanie nowych rzeczy, smaków i tekstur to nieodzowna część podróżowania. Ich dzieciaki jadały kubańskie potrawy, soczyste avokado w Izraelu, owoce morza czy serowe chilijskie empanadas. Smaki, to jedna z tych niezapomnianych pamiątek, jaka zabieramy ze sobą wracając z egzotycznych wyjazdów. Tym razem mały Jaś będzie miał okazje zanurkować w bogactwie azjatyckiej kuchni. Pierwsze spotkanie z tą kuchnią ma już za sobą!

20161106_2512

Zanim opowiesz o dzisiejszym daniu, jakie w prosty sposób przyrządzisz z Babycook, opowiedz dokąd Was tym razem wywiewa, gdy my tu będziemy marznąć?

Przed nami pierwsza duża wspólna wyprawa we czwórkę: na początku grudnia lecimy do Azji Południowo-Wschodniej. Postanowiliśmy więc, że już teraz wprowadzimy do diety naszego synka trochę tych azjatyckich smaków, które będą już niebawem nas otaczały.

Podróże to idealny moment by dzieciakom otworzyć oczy na nowe smaki!

20161106_2450

Nasze podróże to nie tylko nowe miejsca, ludzie czy muzyka, której potem słuchamy przez długie tygodnie po powrocie. To także, a może przede wszystkim, jedzenie: nowe smaki, zapachy, sposób przygotowania potraw. Lubimy nie tylko jeść nowe rzeczy, ale też obserwować jak są przygotowywane. 

Dlatego też od kiedy nasze maluchy skończyły 6 miesięcy i zaczęły stabilnie siedzieć krok po kroku zarażamy ich naszą pasją: radością wspólnego próbowania nowych rzeczy, cieszenia się z niespotykanych połączeń smaków i otwartością na to, co nieznane.

20161106_2497

Macie już doświadczenie z rozszerzaniem diety. Jakim typem jest Jasiek, zmiata nowości z talerza?

Zarówno Mania, jak i teraz Jasiek to prawdziwi smakosze! Mania codzienne mogłaby jeść oliwki, ananasy, mango i różnego rodzaju kasze. Jasiek z kolei uwielbia awokado i brokuły, nie ma rzeczy, której by nie lubił. Myślę, że to głównie dzięki temu, że staramy się, by ich dieta była jak najbardziej zróżnicowana, posiłki były smaczne i kolorowe, a jedzenie – poprzez nasze małe rytuały związane z nakrywaniem do stołu, celebrowaniem chwili wspólnego jedzenia – było powodem do radości.

Jesteśmy przeciwnikami karmienia na siłę. Mania ma okresy, kiedy odmawia jedzenia różnych produktów, którymi chwilę wcześniej się zajadała. Ma też takie dni, że prawie w ogóle nic nie je. Najczęściej potem przychodzi okres jedzenia za dwoje.

20161106_2469

Jak to było z córką? Przeszliście przez etap słoików?

Kiedy Marianka była mała dużo czytaliśmy przed tym, od czego zacząć rozszerzając dietę malucha: jakie produkty w jakiej kolejności, jak bardzo rozdrobnione powinno być jedzenie, czy jak nauczyć jeść dziecko z łyżeczki. Przyznam, że trochę się gubiliśmy w tych wszystkich miarkach, proporcjach i „oknach” glutenowych.

20161106_2633

20161106_2636

Na szczęście dosyć szybko wpadła nam w ręce książka „Bobas lubi wybór”, dzięki której odkryliśmy metodę BLW. Mogliśmy odetchnąć z ulgą – nie kupujemy kaszek, słoiczków i innych podejrzanych papek bez smaku. Dzieci jedzą w zasadzie to, co my, a my nie musimy gotować oddzielnych posiłków dla siebie i maluchów, jemy w tym samym czasie, co nasze dziecko. 

I tak, 7-miesięczna Mania zajadała się w Chile krewetkami, małżami świętego Jakuba i empanadami nadziewanymi serem. Na Islandii jadła świeżo złowionego łososia prosto z patelni, a w Izrealu kilkunastu rodzajów hummusu, prażonych kasztanów, soku z granatów.

Co warto mieć w domu jak zaczyna się poszerzanie diety malucha?

Na pewno dobrze jest mieć wygodne i łatwe w utrzymaniu czystości krzesełko do karmienia i dużo śliniaków. Te od Lassig super się sprawdzają, do kieszonek na początku ląduje większość jedzenia, nie licząc podłogi. No chyba, że w domu (tak jak u nas) jest pies, który pełni rolę skutecznego i szybkiego odkurzacza.

20161106_2489

Po kilku próbach jedzenia z tacki mocowanej do krzesełka, zdecydowaliśmy się z niej zrezygnować (Jasio siedział oddalony od stołu) i wybraliśmy specjalny silikonowy talerzyk z podkładką EZPZ Happy Mat– jest odporny na próby przesuwania go przez Jasia po stole i można go myć w zmywarce. W prosty sposób można uporządkować jedzenie, układać je kolorystycznie, generalnie trochę się pobawić. 

20161106_2642

Mając w domu małe dzieci, psa, pracę i milion rzeczy na wczoraj dobrze też mieć coś, co ułatwi nam szybkie przygotowywanie posiłków i nie będzie zajmowało zbyt dużo miejsca w kuchni. U nas doskonale sprawdza się Beaba Babycook, czyli urządzenie, dzięki któremu można ugotować coś na parze, zmiksować, rozmrozić i podgrzać. W pojemniku mieszczą się w sam raz 4 porcje zupy lub 4 porcje lodów!

Przed wami wyprawa do królestwa azjatyckich smaków. Widzę, że Jasiek robi już kulinarny rekonesans…

Tak, już teraz chcemy pokazać Jaśkowi, jakie intensywne smaki i zapachy będą na niego czekały. Jednym z naszych ulubionych blogów kulinarnych jest Jadłonomia – prosta i szybka kuchnia roślinna z pięknymi zdjęciami. Założycielka Jadłonomii, Marta Dymek wróciła ostatnio z Azji, a my postanowiliśmy więc ugotować coś po tajsku i po wietnamsku. 

Rozszerzanie diety ro nie tylko miksowana marchewka i dynia. Nie bójmy się przypraw i mocniejszych smaków. Na początek rozgrzewająca tajska zupa dyniowa, idealna na taka pogodę!

Tajska zupa dyniowa

Składniki na 3-4 porcje (cały pojemnik Beaba Babycook):

10 liści kaffiru

3 cm świeżego imbiru lub galangalu

1 ząbek czosnku

1 pomidor

1/2 cebuli

olej kokosowy lub inny

1 puszka mleczka kokosowego / 400 ml

1 mała dynia

do podania: świeża kolendra lub łyżeczka kokosowego mleczka

Dynię kroimy na ósemki lub ćwiartki i pieczemy w piekarniku w 200 stopniach przez ok. godzinę, następnie pozbywamy się pestek i miksujemy w Babycook.

20161106_2528

20161106_2549

Imbir ścieramy na tarce, pomidora kroimy na ósemki. Na dnie garnka rozgrzewamy olej i dodajemy liście kafiru, cebulę oraz starty imbir i obrany ząbek czosnku. Smażymy przez 1 minutę, następnie dodajemy pokrojonego pomidora i kokosowe mleczko.

20161106_2563

20161106_2567

20161106_2577

Gotujemy przez 20 minut, przelewamy przez sitko i łączymy z dyniowym pure. Mieszamy i podajemy ze świeżą kolendrą!

Drugą azjatycką potrawą, którą przygotowaliśmy dla Jasia jest fasolka po wietnamsku! Jakże miła odmiana od tej podawanej zazwyczaj z bułką tartą.

Fasolka po wietnamsku

200 g fasolki

1/4 łyżeczki soli

1 łyżka oleju

1 duży ząbek czosnku

1 łyżka cukru

1 łyżka octu ryżowego

1 łyżka sosu sojowego lub tamari

Fasolkę gotujemy na parze w Beaba Babycook, albo możemy rozmrozić, jeśli nie mamy świeżej.

20161106_2496

20161106_2523

Pokrojony czosnek wraz z cukrem  smażymy przez 30 sekund do czasu, aż cukier zacznie się lekko karmelizować, a następnie wlewamy sos sojowy i ocet ryżowy. Wrzucamy odcedzoną fasolkę i mieszamy, aby pokryła się sosem. I już!

Jasiek odkrywa nowe kulinarne horyzonty, my też chętnie popędziłybyśmy na lotnisko, kierunek palmy i słońce! Karolinę podróże nauczyły, że posiłki maluchów wcale nie muszą być mdłe i bez smaku a eksperymenty w kuchni to świetna zabawa, nawet dla półroczniaka. A jakie są wasze doświadczenia w gotowaniu i podróżowaniu z maluchami?

zdjęcia: Karolina/ Ourlittleadventures

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.