Trenować jest bosko!

Sześcioro sportowców i ich zajawki

Kto lubi się ze sportem – palec pod budkę! Lato to fajny czas, by wprawić ciało w ruch. Swoje rodzicielskie i dziecięce, rozbrykane i pełne energii od rana do wieczora. Spożytkujcie te energetyczne zasoby z pomysłem. Warto.

Przed wami sześcioro sportowców, od 5-letniej dżokejki po 17-letnią żeglarkę. Wszyscy oddani pasji bez reszty, zaangażowani w praktykę i rodzące się przy okazji relacje. Za kilkulatków odpowiadali rodzice, jedynie ostatnie pytanie skierowane było do młodego sportowca. Natomiast w dwóch przypadkach na wszystkie pytania odpowiedziały 17-letnia żeglarka i 12-letnia kajakarka. Czytajcie, poczujcie się ośmieleni i próbujcie!

*

NARTY, SURFING I TENIS

W jakim wieku jest twoje dziecko i jaką dyscyplinę sportu uprawia?

Henio ma 5 lat, jego ulubione sporty to narty, surfing i tenis.

Od kiedy je uprawia i kto go zainspirował? 

Henio kocha narty – pierwszy raz założył je, jak miał 2 latka. Henia tata i ja jesteśmy mocno związani ze sportami zimowymi, to nasza pasja, więc było dla nas oczywiste, że jak tylko Henio zacznie biegać, to dostanie pierwszy narty. Zimą w każdy weekend jeździmy w góry, a Heniek jeździ w klubie dla dzieci. Uwielbia rywalizację, więc tylko czeka na zawody dla dzieciaków. W tym roku też polubił surfing – spędzamy całe lato na Helu, więc to także wyszło bardzo naturalnie. Syn po prostu pływa, lubi to i dobrze mu idzie.

Kiedy twoim zdaniem jest najlepszy moment, żeby zacząć przygodę z tymi dyscyplinami?

Narty warto zacząć, kiedy dziecko ma około 4 lat – w takim wieku już chętnie zostaje z instruktorem, a najchętniej w grupie dzieci, i ma więcej siły. To jest też bardzo indywidualne, ale z obserwacji widzę, że przełom następuje właśnie w tym wieku.

Jak wspominasz początki i na jakim etapie obecnie obecnie jest twoje dziecko?

Przede wszystkim nie zmuszać malucha, bo się zniechęci. Najlepiej nie uczyć samemu, bo od tego jest trener/instruktor – na ogół że świetnym podejściem do dzieci. W grupie dzieciaki szybciej się uczą i świetnie się bawią, zaczynają też rywalizować. Henio sam mnie poprosił o lekcje surfingu i dobrze mu idzie. Sam też wybrał sport, który mu się podoba, więc jest bardziej pewny siebie, bo wie, że to on zadecydował. Sport ma być zabawą, a według mnie nie ma lepszego wychowania niż właśnie przez sporty – one uczą konsekwencji, systematyczności, zdrowej rywalizacji i dodają odwagi. Zimą tego roku syn dużo jeździł na nartach, zjeżdża sam z Kasprowego, więc jest na bardzo dobrym poziomie.

Co jeszcze kręci twoje dziecko?

Henio zaczął grać w szachy na zajęciach w przedszkolu – pewnego dnia okazało się, że naprawdę dobrze mu idzie, zna zasady, a ma dopiero 5 lat. Uwielbia wszystko, co japońskie – chce zostać wojownikiem ninją i mógłby jeść tylko sushi.

Odpowiadała mama Henia Anita Nawarkiewicz

*

JAZDA KONNA

W jakim wieku jest twoje dziecko?

Marianka ma 5 lat i jeździ konno.

Od kiedy uprawia ten sport i kto ją zainspirował? 

Od kiedy pamiętam, Marianka uwielbia konie. W domu mamy mnóstwo książek o koniach, drewnianą stajnię z całym wyposażeniem, konia na biegunach, puzzle czy inne małe gadżety. Jakieś dwa lata temu podczas jednej z naszych podróży, po raz pierwszy zabraliśmy Manię do stadniny na krótką oprowadzankę na kucu. Od tamtej pory przepadła – każda nasza mniejsza lub większa wyprawa musi zawierać odwiedziny w stajni. Zainspirowały ją więc nasze podróże, bo – co ciekawe – nikt w naszej rodzinie nie jeździ konno.

Kiedy twoim zdaniem jest najlepszy moment, żeby zacząć przygodę z tą dyscypliną?

Na regularne zajęcia do stajni Mania chodzi od ubiegłorocznej jesieni, kiedy skończyła 4,5 roku. Na razie jest to bardziej zabawa z elementami nauki niż prawdziwe lekcje – na te przychodzi czas, kiedy dzieci kończą 6-7 lat. Dopiero wtedy organizm jest w pełni gotowy, by sprostać takiemu obciążeniu. Myślę sobie jednak, że skoro już teraz Mańka ma tak niesamowity zapał, to warto sprawiać jej frajdę i zabierać do stajni jak najczęściej. Nawet jeśli byłaby to przede wszystkim zabawa, a nie poważna nauka. 

Jak wspominasz początki i na jakim etapie obecnie jest twoje dziecko?

Jestem totalnie zaskoczona, jak bardzo Mania była i nadal jest spragniona kontaktu z końmi. W stajni możemy przebywać godzinami – poza samą jazdą na kucu albo, jak obecnie, na koniu Mania kocha wszystkie czynności związane z opieką nad tymi zwierzętami. Czesze je szczotką, kopystką czyści kopyta, zgrzebłem wyczesuje błoto i czule głaszcze po głowie. Potrafi też po prostu stać przed padokiem i obserwować, jak jeżdżą inni. Ma też swój strój do jazdy: kask, koszulkę polo, bryczesy i sztyblety. Jest też niesamowicie dumna ze swoich postępów – cieszy się z każdego nowego zadania, które dają jej instruktorzy. A od kilku miesięcy gada non stop, że jak dorośnie, to zostanie instruktorką jazdy konnej. No i ratowniczką na basenie – woda to jej drugi żywioł.

Co jeszcze kręci twoje dziecko?

Mania to bez wątpienia dziecko, które czerpie radość z ruchu. Uwielbiam patrzeć, jak śmiga na rowerze kilkanaście kilometrów dziennie do przedszkola i z powrotem, jak wdrapuje się na najwyższe ścianki wspinaczkowe niczym rasowa zawodniczka, albo jak bez chwili przerwy szaleje na basenie. Fajnie, że zamiast oglądania bajek woli po prostu przebywać na dworze.

Maniu, dlaczego wybrałaś taką formę ruchu? Co daje ci sport?

Ja po prostu kocham konie. Konie są fajne. Są duże i mądre. Chciałabym mieć swojego konia, tak jak Pippi. Rodzice jednak mówią, że nie mamy dla niego miejsca, bo mieszkamy w bloku. Ja myślę, że to nieprawda. Dziadek przecież może zbudować stajnię obok naszego placu zabaw. Na trawniku jest dużo miejsca. Wtedy mogłabym jeździć na nim, kiedy tylko bym chciała.

Odpowiadała Marianka i jej mama Karolina Szymańska

*

ŻEGLARSTWO

Jak się nazywasz i ile masz lat?

Nazywam się Zosia Korsak i mam 17 lat.

Od kiedy uprawiasz ten sport i kto cię zainspirował? 

Uprawiam żeglarstwo już od 9 lat. Mój tata kiedyś trenował i postanowił mnie też zapisać do klubu, jak miałam 8 lat. Teraz żegluje też moja siostra i – chcąc, nie chcąc – cała nasza rodzina jest z tym związana. Całe moje najbliższe środowisko składa się z żeglarzy. To są naprawdę wspaniali ludzie.

Kiedy twoim zdaniem jest najlepszy moment, żeby zacząć przygodę z tą dyscypliną?

Wydaje mi się, że najlepiej zacząć pomiędzy 7 a 10 rokiem życia. Można oczywiście później ,ale jest ciężej zdobyć jakiś sukces w młodym wieku. Wcześniej raczej nie ma sensu zaczynać.

Jak wspominasz początki i na jakim etapie obecnie obecnie jesteś?

Zaczynałam w klasie Optymist. Początki były trudne od strony sportowej. Głównie wspominam częsty płacz i niechęć do pływania. Za to życie na brzegu na obozach było cudowne. Ciągle się śmialiśmy, a osoby, z którymi wtedy zaczynałam, to teraz moi najlepsi przyjaciele. Z czasem żeglarstwo też zaczęło sprawiać nam radość. Ja i moja załogantka Karolina Cendrowska pływamy w klasie 420 i jesteśmy aktualnymi mistrzyniami Europy.

Dlaczego wybrałaś żeglarstwo i co daje ci sport?

Właściwie to chyba żeglarstwo wybrało mnie. Wszystko tak wyszło, że wylądowałam akurat w tym sporcie. Uwielbiam coś robić, cały czas być w ruchu i się porządnie zmęczyć. Przy okazji sport nauczył mnie dużo więcej niż szkoła. Moje patrzenie na świat zupełnie się zmieniło. Sport bardzo mocno otwiera oczy na otaczającą nas rzeczywistość i różne możliwości. Jest kluczem do bardzo wielu drzwi i przy tym mocno rozwija. Mogłabym bez końca wymieniać korzyści, jakie wyciągnęłam ze sportu. Wiadomo, nie zawsze jest łatwo i przyjemnie, ale zdecydowanie jest warto.

Co jeszcze cię kręci?

Żeglarstwo zajmuje cały mój wolny czas, więc rzadko mam czas na cokolwiek innego. Czasami jak znajdę chwilę, uwielbiam po prostu spotkać się ze znajomymi, pogadać, zrobić wspólnie coś fajnego. Razem nigdy się nie nudzimy, więc jest naprawdę wspaniale. Oprócz tego raczej żyję pomiędzy szkołą i wyjazdami, i rzadko znajduję czas na inne rzeczy.

*

WINDSURFING

W jakim wieku jest twoje dziecko?

Luśka ma teraz 7 lat i właśnie idzie do szkoły. Jest bardzo ruchliwą dziewczynką, która potrzebuje ruchu jak powietrza, jest dość odważna i lubi eksplorować możliwości swojego ciała.

Od kiedy uprawia ten sport i kto ją zainspirował? 

Pierwszy raz stała na desce, jak miała 3 latka… Na Helu, w Kuźnicy, gdzie jeżdżę na wakacje od dzieciństwa. Fascynowały ją deski porozrzucane przed szkółką windsurfingową, zobaczyła młodego chłopaka w wodzie i odważnie ruszyła do niego. Okazał się instruktorem (pozdrawiam Pana Maćka), pozwolił jej pobawić się na desce, trochę poopowiadał, pokazał, o co chodzi. Od tego momentu Luśka brała instruktorów na litość (śmiech). Była jeszcze za mała, żeby pływać, ale chodziła na rozgrzewkę, podglądała starsze dzieciaki, jak tylko mogła, próbowała złapać równowagę na desce w wodzie. Pokochała chłopaków z ABC Surf z Kuźnicy, psy biegające po szkółce, kolorowe deski, żagle, nawet zapach mokrej pianki, no i nie mogłam jej stamtąd odciągnąć. Rok później już pływała u Pana Piotrka i Kamila na pierwszych lekcjach. Na tyle, na ile miała siłę, tak dla zabawy.

Kiedy twoim zdaniem jest najlepszy moment, żeby zacząć przygodę z tą dyscypliną?

6 lat to już chyba dobry czas na przygodę z windsurfingiem. Fajnie wziąć najpierw indywidualne lekcje, żeby dziecko się oswoiło, a później można przeskoczyć na zajęcia grupowe – dzieciaki super się bawią razem. Fajnie się to ogląda: jak się wspierają, dopingują. W sporcie liczy się także takie obycie z miejscem i jego charakterystyką. Każda dyscyplina ma otoczkę, która albo ci pasuje, albo nie, ale kiedy się jest małym, to łatwo jest w nią wejść. Trzeba się nauczyć, jak przygotować sprzęt, poznać zasady i dynamikę zajęć. Sprawdzić, co i kiedy się robi, gdzie się zostawia rzeczy, gdzie przebiera, jak założyć piankę etc. Tak samo jest w przypadku nart czy jazdy konnej. Dzieci nie mają takich zahamowań jak dorośli, nie wstydzą się swojego ciała i ruchu, więc megafajnie zacząć wcześnie jakiś sport, bo się w niego wsiąka.

Jak wspominasz początki i na jakim etapie obecnie obecnie jest twoje dziecko?

W zeszłym roku wylądowałam ze znajomymi na kempingu na Trójkach w Chałupach. Pierwszego dnia rano poszłyśmy zobaczyć szkółkę, nagle zorientowałam się, że dziecka nie ma. Po chwili podszedł do mnie instruktor z umową na półkolonie i oznajmił, że „płatność to u tamtej pani”. No więc wyjścia za bardzo nie miałam, bo Luśka już była na zajęciach. Zapisała się na tygodniowe półkolonie. Była megazachwycona: były inne dzieci, dużo ludzi, przygotowywanie sprzętu, noszenie, pływanie kilka godzin dziennie, zajęcia teoretyczne, a na koniec regaty. Do domu wróciła z pucharem i naklejkami. Wypas.

Luśka była zafascynowana wszystkim, co związane z windurfingiem, więc początki były bardzo łatwe. Teraz ma lepsze i gorsze momenty. Bo już trzeba powalczyć ze sobą, postarać się, robić ładnie zwroty i nie zawsze jest różowo. Czasem ktoś jest lepszy, ale córka uczy się godzić z porażkami, wstawać i próbować znowu. Widzę, jak spada i od razu wskakuje na deskę – zazdroszczę jej tego, że jest taka w tym uparta.

Co jeszcze kręci Lusię?

Gimnastyka artystyczna, uprawia ją non stop (śmiech). Ale lubi też narty i pływanie, za to nie złapała zajawki na sporty walki. Była na próbnych lekcjach, ale bez szału.

Lusiu, dlaczego wybrałaś windsurfing? Co daje ci sport?

Bo bardzo mi się to podobało, jak inni pływali. Jak na to patrzyłam, to tak, jakby to była moja droga do życia, chciałam też tak jak oni. No… osiągnąć cel. Surfing daje mi siłę i czuję, że wtedy mam taką moc. Każdego dnia próbuję się zmienić w lepszą. Czuję, jakbym była przyczepiona do marzeń i one mnie tam ciągną.

PS Lusia kilka dni po rozmowie zajęła pierwsze miejsce w regatach. Gratulacje!

Odpowiadała Lusia i jej mama Marta Jerin

*

KAJAK-POLO

Ile masz lat?

Mam na imię Lena i mam 12 lat.

Lena, od kiedy uprawiasz ten sport i kto cię zainspirował? 

Do kajaków zainspirowali mnie rodzice mojej przyjaciółki z przedszkola. Kiedy miałam 4 lata, zaczęli organizować rodzinne spływy kajakowe, na które najpierw jeździłam z tatą, potem dołączyła mama z 2,5-letnim bratem. Bardzo polubiłam pływać na kanu z rodzicami i spać w namiocie. Razem byliśmy nad jeziorami i wieloma polskimi rzekami, m.in. na Czarnej Hańczy, Welu, Pliszce, Drwęcy, Iławce, Skarlance, Brdzie, Liwcu, Wierzycy. Zwiedzaliśmy też Kraków i Gdańsk z poziomu wody.

Anna, kiedy twoim zdaniem jest najlepszy moment, żeby dziecko zaczęło przygodę z tą dyscypliną?

Myślę, że trenować kajak polo można od 9 roku życia, tak mówi Lenka. I ja się z nią zgadzam, wiem, że gotowość w ciele dziecka powinna iść w parze z siłą do znoszenia kajaka na wodę i wnoszenia go po treningu. Trening sportowy według mnie jest treningiem samodzielności, odnajdywaniem się nie tylko w terenie, ale też w miejskiej przestrzeni. W tym roku Lena sama lub z przyjaciółką dojeżdżała na treningi do Portu i na basen na Pragę.

Lena, jak wspominasz początki i na jakim etapie obecnie obecnie jesteś?

Na którymś z rodzinnych spływów wsiadłam sama do kajaka, a dwa lata temu pojechałam z przyjaciółką na obóz kajakowy SITK-u. Tam pierwszy raz zobaczyłam grę w kajak polo. Patrzyłam też, jak starsze grupy ćwiczyły eskimoskę, bardzo chciałam się jej nauczyć. Niewiele mi brakuje.

Co cię jeszcze kręci?

Bardzo lubię muzykę. Gra na instrumentach jest dla mnie ważna na równi z kajakiem, dbam o balans między trenowaniem a muzykowaniem.

Odpowiadały Lena i jej mama Anna Zgoda.

*

DESKOROLKA

W jakim wieku jest twoje dziecko i jaką dyscyplinę sportu uprawia?

Bibi ma 6,5 roku i jeździ na deskorolce.

Od kiedy uprawia ten sport i kto ją zainspirował? 

Wszystko przyszło naturalnie. Bibi wpadała na skatepark z tatą i jego kolegami. Pierwszy raz pojawiła się tam, jak miała 3 lata. Początkowo jeździła na hulajnodze, z czasem przyglądała się, jak jeżdżą chłopaki, i poprosiła tatę, żeby pozwolił jej spróbować. Jednym z powodów był też syn naszych znajomych, Franek, który bardzo imponuje jej swoją jazdą.

Kiedy twoim zdaniem jest najlepszy moment, żeby zacząć przygodę z tą dyscypliną?

Obserwując naszego syna, który ma niecałe 2 lata i już podgląda trenującą siostrę, myślę, że moment sam się klaruje. Nie chodzi przecież od razu o profesjonalną jazdę, ale o zaszczepienie zajawki, a u naszych dzieci przychodzi to wcześnie. W szkółkach, które uczą w naszym mieście oraz tych w Chałupach, które odwiedzamy w trakcie wakacji, przyjmują dzieci od 3 roku życia.

Jak wspominasz początki i na jakim etapie obecnie jest twoje dziecko?

Początki to głównie zabawa z tatą i jazda za ręce. W zeszłym roku będąc na campingu, wykupiliśmy zajęcia w szkółce Skate Boom i nauka wskoczyła na wyższy level. Bibi uczy się nowych tricków pod okiem Kosy – instruktora, który ma superpodejście do małych skaterów, i dzieciaki z niecierpliwością czekają na zajęcia z nim. To bardzo ważne, bo widać zaangażowanie po dwóch stronach.

Co jeszcze kręci twoje dziecko?

Bibi to niepokorna dusza. Próbuje wszystkiego, bo otaczają nas ludzie z różnymi zajawkami sportowymi. Obserwuje i sprawdza, co jej się podoba. Dajemy jej taką możliwość, bo to najlepsza droga do powstawania pasji. Do tej pory chodziła na balet i basen, boksowała też z tatą. Od września zaczyna trenować gimnastykę artystyczną i akrobatykę, a z tych spokojniejszych, aczkolwiek też wymagających sportów, poznała taniec jazzowy. Jak widać, ta dziewczyna nie boi się niczego. I póki tego rodzaju zajęcia sprawiają jej radość i może wyładować na nich swoją energię, my jesteśmy szczęśliwi.

Bibi, dlaczego wybrałaś taką formę ruchu? Co daje ci sport?

Deskorolka jest super, jeżdżą dziewczyny i chłopaki. Na wakacjach poznałam bardzo dużo dzieci i razem jeździmy po campingu. Uczę się nowych tricków i w niektórych jestem lepsza od taty (śmiech). Z tatą mamy takie nasze chwile, to on pokazuje mi wszystkie sporty, a ja mówię „tak” albo „nie”. Nauczył mnie też, że po każdym upadku mam wstać i jechać dalej.

Odpowiadała Bibi i jej mama Ola Czarowska

*

Jakie sporty uprawiają wasze dzieci? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.