Miejsca na wakacje z dzieckiem

Góry, jeziora, morze

Nie będzie kota w worku, chociaż lubimy niespodzianki w podróży. Jeśli polecamy wam miejsca wakacyjne, to muszą być przetestowane przez małych i dużych gości. Łóżka poskakane, place zabaw pobawione, trawniki pobiegane. Wysłałyśmy zaprzyjaźnione rodziny w Polskę – oto nasz przegląd fajnych miejscówek!

Nad morzem, nad jeziorami, w górach, w mieście. Wszędzie wytropimy miejsca z klimatem. Zarówno te małe, kameralne na pięć pokoi, jak i duże kompleksy. Z widokiem na stuletni las, nadmorski klif lub gdańską starówkę. Pod lupę bierzemy atmosferę i udogodnienia dla dzieci. Nasze wysłanniczki, niezależnie czy trafiły na aurę letnią, czy mniej łaskawą pogodynkę, wracały z relaksem wypisanym na twarzy. Zobaczcie ich relacje: Dominiki w Blamarine, Kingi w Szumilesie, Ewy w Jeziorowni, Lidki w Jabłoń Resort, Ewy w Blue Buddy Apartments i Rosevia Resort & Spa oraz Angeliki w pensjonacie Kwieci. Oddaję im głos, a wy wyciągajcie letnie grafiki i kalendarze, Polska czeka – od Bałtyku po Sudety!

*

BLA MARINE

Zaczynamy w Grzybowie, które odwiedziła dla nas Dominika z trójką chłopców w wieku 7, 4 i 2 lata. Czy się dobrze bawili? Sami spójrzcie!

W Bla Marine spędziliśmy kilka totalnie relaksujących dni. Chociaż sami mieszkamy w Polsce północnej, zachwycił nas niebanalny klimat Grzybowa, który rozpieszcza wczasowiczów piękną plażą i ciszą, której nie zaznasz w popularnych kurortach. Wielkim plusem jest ścieżka rowerowa łącząca Grzybowo z pobliskimi miejscowościami takimi jak Kołobrzeg i Dźwirzyno. W Grzybowie bez problemu znajdziecie aptekę, market, warzywniak i kilka przyjemnych miejsc na obiadek. My dojechaliśmy tam samochodem, ale bez problemu można dotrzeć pociągiem do Kołobrzegu, a stamtąd busem do celu.

Bla Marine to domki urządzone z gustem w marynistycznym stylu. Dzięki ślicznej, w pełni wyposażonej kuchni kusiliśmy sąsiadów zapachem naleśników, a siebie zapachem świeżo parzonej kawy o poranku! Jestem zachwycona czystością i dbałością o szczegóły. W wiklinowym koszu moje dzieci znalazły zabawki, a w szufladach spory wybór gier i książek dla całej rodziny. Atmosfera jest wspaniała! To idealne miejsce na pobyt z dziećmi. Na schodach zamontowano bramki bezpieczeństwa, dzięki czemu nie musiałam stresować się nocnymi wędrówkami dzieci.

W Bla Marine nie ma nudy! Kolorowy plac zabaw zachęcał do harców na świeżym powietrzu. Syn ograł mnie w badmintona, ja jego w warcaby… Nasze dzieciaki chętnie kicały na trampolinie i bawiły się w plażowym piasku, którym pokryty jest cały teren placu zabaw.

Polecam!

więcej informacji znajdziecie tu

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

fot. Dominika Litwin

*

ROSEVIA RESORT & SPA

Niestrudzeni w podróżach weekendowych, Ewa z Adamem i dziećmi lądują nad morzem. Znowu. Tym razem gdańską starówkę zamieniają na klify, las i ciszę. Zobaczcie ich relację!

Lądujemy na Kaszubach Północnych. To tu na kilku hektarach terenu i stuletniego lasu, na malowniczym klifie górującym nad plażą mieści się Rosevia Resort&Spa. Miejsce dla miłośników jakości, estetyki, ekologii i rodzinnego wypoczynku pośród natury. Bez tłoku plażowiczów, ale tuż przy plaży.

Apartamenty są jasne, megaprzestronne, maja fajny, domowy układ. Są odgrodzone tarasy, otoczone starannie wypielęgnowaną roślinnością, dzieci mają gdzie biegać. Czeka na nie bardzo różnorodny plac zabaw, a w nim tyrolka, pająk, zjeżdżalnia, boisko do piłki nożnej i koszykówki, tor przeszkód, huśtawki. Latem największym hitem są aż trzy baseny zewnętrzne z podgrzewaną wodą oraz jacuzzi. Jeśli nie w wodzie lub na piasku, można czas spędzać leniwie huśtając się na jednym z hamaków.

Dla rodziców przygotowano oczywiście wszelkie udogodnienia, takie jak wysokie krzesełka, menu dla dzieci, łóżeczka, wanienki, podgrzewacze do butelek czy bramki zabezpieczające schody. Miejsce, w którym jakość pisana jest przed duże J, począwszy od restauracji po wyposażenie.

więcej informacji znajdziecie tu

fot. Ewa Przedpełska

*

JEZIOROWNIA

Jeziorownię odwiedziła Ewa z rodziną i od razu zza chmur wyszło słońce. Spójrzcie na jej kadry i sprawdźcie wrażenia z pobytu.

Do Jeziorowni jechaliśmy z Tczewa samochodem około 3 godziny (188 km) z postojem. Dojazd PKP bezpośrednio do miejscowości Jezierzany, gdzie znajdują się domki, raczej nie jest możliwy. Polecam samochód!

Dotarliśmy na miejsce w trakcie „golden hour”, spodobało nam się natychmiast. Przepiękne światło, cisza, spokój, zakłócany jedynie rechotem żab z pobliskiego jeziora i trochę muzyką disco polo słuchaną przez młodzież pod sklepem! Panował tam taki fajny, wiejski, spokojny klimat, wczułam się i natychmiast zaczęłam wypoczywać.

Drewniane domki były śliczne, urządzone w prostym stylu, ze świetnymi udogodnieniami, takimi jak kominek i sauna. Położone na sporej działce, na której rosną jabłonie i mieszkają bociany. Jeziorownia to 5 drewnianych domków dla gości, które są oddalone od siebie tak, żeby każdy miał trochę prywatności. Na posesji znajduje się wspólny plac zabaw – są huśtawki, zjeżdżalnia, domek dla dzieci. Nasze dziewczyny miały ze sobą dodatkowo hulajnogi, było tam dużo miejsca do jeżdżenia. Istnieje możliwość zrobienia grilla, z czego oczywiście mimo średniej pogody skorzystaliśmy.

Nasz domek składał się z dwóch pięter – na dole była kuchnia (bardzo dobrze wyposażona, niczego nam nie brakowało), salon z kominkiem i łazienka z sauną. Na górze mieliśmy dwie sypialnie i łazienkę. Dla małych dzieci jest możliwość dostawienia łóżeczka turystycznego – jedyne, co trzeba ze sobą zabrać, to pościel dla dziecka.

Skorzystaliśmy rownież z kominka i sauny. Myśle, że ten domek jest rewelacyjnym miejscem nie tylko na lato, ale właśnie na zimę. W pobliżu domków jest sklep, a w oddalonej o 29 km Ustce są duże markety spożywcze. W sezonie tuż przy domkach działa restauracja prowadzona przez właścicieli. Niestety na czas naszego pobytu była jeszcze zamknięta.

Pobliskie atrakcje? Niedaleko ośrodka jest jezioro Wicko i duży pomost, do którego można dojechać w kilka minut, po drodze napotykając przechadzającego się beztrosko bociana.

W odległości 3 km od Jeziorowni jest miasteczko Jarosławiec i najbliższa plaża. Tym razem nie dotarliśmy do Jarosławca, ponieważ byliśmy tam w zeszłym roku we wrześniu. Mam dobre wspomnienia związane z tym miejscem, choć podobno jest to mocno turystyczna miejscowość. W pobliżu Jarosławca jest bardzo szeroka droga z wieloma wejściami na plaże, które nawet w sezonie nie są zatłoczone. Niestety nie pojechaliśmy tam ze względu na słabą pogodę – do nadrobienia! Wybraliśmy się natomiast na wycieczkę do Ustki, pełnej starej, zabytkowej architektury. Najbardziej zauroczyło mnie dawne osiedle rybackie z domami o biało-czarnych elewacjach. Ustka ma ładną plażę, promenadę, port i naprawdę duży wybór fajnych restauracji (nad polskim morzem to wciąż rzadkość). My odwiedziliśmy kawiarnię Café Portobello z bardzo fajnym wnętrzem i widokiem na port.

 

więcej informacji znajdziecie tu

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

fot. Ewa Choduń

*

SZUMILAS

Mimo zepsutego dzień wcześniej samochodu Kinga przepakowała towarzystwo i ruszyła na podbój pustych plaż. Trafili i na słońce i na totalny relaks. Sami zobaczcie!

Dojazd samochodem do Szumilas to ok 5h z Warszawy, inne środki transportu raczej nie wchodzą w grę. Na miejscu 6 drewnianych domków, każdy ma podobno 44 metry, ale ma się wrażenie, że jest większy. Funkcjonalna kuchnia, płyta, piekarnik – na wyjeździe gotowaliśmy sobie sami. Udało się nawet upiec ciastka, zrobić pizze. Ogólnie domek przeznaczony jest dla 4-5 osób. Wieczorem można odpalić kominek (kozę), szybko zrobiło się gorąco i otwieraliśmy okna. Jest też fantastyczne miejsce do pracy. Domek jest nowoczesny, świetnie zaprojektowany, nie brakuje w nim stylowych akcentów jak wyżej wspomniana koza. W domku jest przytulnie, naprawdę chciało się tam odpoczywać, pograć w planszówki czy poczytać książkę. Śniadanie można zjeść na dużym tarasie. Byliśmy pod wielkim wrażeniem funkcjonalności. Dzieci już po pierwszym dniu stwierdziły, że mogłyby się tu przeprowadzić. Kuchnia jest tak wyposażona, że gotowanie to czysta przyjemność (zmywarka też jest). Niedaleko w Sasinie jest bardzo znana i lubiana restauracja „Ewa zaprasza”. Pokoje są na poddaszu, jeden z dużym podwójnym łóżkiem i drugi z dwoma pojedynczymi. W każdym jest miejsce na ubrania.

Cały teren jest ogrodzony, jest wspólny plac zabaw z trampoliną, domkiem, huśtawkami, piaskiem i zjeżdżalnią. W domku są gry i książki dla dzieci. Psy mile widziane!

Właściciele przygotowali świetny folder dla każdego przyjeżdżającego. Są tam wskazówki na którą plaże najlepiej się udać, gdzie spotkamy mniej ludzi itd. Są też adresy sklepów, w tym jeden niedaleko, świetnie zaopatrzony. Są też wymienione atrakcje. Można udać się do latarni w Stilo, zobaczyć wydmy. W okolicy są stadniny koni i specjalne szlaki. Las jest niesamowity, do plaży trzeba dojść pieszo przez las  jakieś 15-20 min), dzięki czemu nawet w sezonie nie będzie tu dzikich tłumów. Bardzo blisko jest jezioro z kąpieliskiem, niewielka rzeka i spływy kajakowe. Najlepszym rozwiązaniem jest zabranie lub wypożyczenie rowerów, ilość szlaków niezliczona. Jeśli ktoś chce odpocząć od gwaru i ludzi to to jest idealne miejsce!

więcej informacji znajdziecie tu

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

fot. Kinga Hołub

*

JABŁOŃ RESORT

Nie myślcie, że jak się mieszka na Warmii, to relaksu szuka się w górach, a nie nad jeziorem. To tu krótkiego detoksu od miasta szukała Lidka, która odwiedziła Jabłoń Resort.

Z Olsztyna wyjechaliśmy pociągiem do Pisza, a potem już bardzo szybko taksówką dojechaliśmy do samego Jabłoń Resort.  W Jabłoni najbardziej zachwycił nas piękny widok z okna pokoju, na zachodzące słońce nad jeziorem. Spaliśmy w pokoju w „Domu nad jeziorem” i rzeczywiście, jak sama nazwa wskazuje, znajdował się on klika metrów od wody. W Jabłoni dostępne są też drewniane domki, trochę bardziej oddalone od jeziora, za to usytuowane w sąsiedztwie placu zabaw. Ma to znaczenie jeśli chcemy wypić poranną kawę bez pośpiechu, a jednocześnie mieć swoje dzieciaki na oku. Plac zabaw osłonięty jest drzewami, dlatego na pewno jest dobrym schronieniem podczas upałów.  Przyjemnie było też zjeść śniadanie w jasnej, przeszklonej restauracji z równie pięknym widokiem jak z okna pokoju.

Moi chłopcy, pewnie jak większość dzieci są dość niecierpliwi i czekanie na posiłek zawsze jest dla nich dużym wyzwaniem. W Jabłoni nie było tego problemu. Zamiast nudzić się przy stoliku bawili się w wysokich „domkach” stojących tuż przed restauracją, dzięki czemu ja miałam ich w zasięgu wzroku. Na wypadek deszczu piętro wyżej, nad restauracją jest pokój – bawialnia. Jabłoń to dla mnie połączenie mazurskiej historii ze skandynawskim smaczkiem. Ciemne brązy przełamane są bielą, dzięki czemu wystrój osiąga miły balans.

Dzieci się tu nie nudzą – jest tu przestronny plac zabaw w cieniu drzew, wypożyczalnia sprzętu wodnego, można popływać kajakiem lub łódką, jest wypożyczalnia rowerów, jeśli mamy ochotę pozwiedzać okolicę. Fajną atrakcją są też wspomniane domki, w których dzieciaki mogę się skryć przed nadmiernym słońcem lub deszczem, a jednocześnie wciąż oddychać mazurskim powietrzem. 

W restauracji można wybrać opcje dla najmłodszych, jak chyba najbardziej popularne frytki, filet i surówka, choć chłopakom bardzo smakowały pierogi i makarony. W pobliżu restauracji jest też ogródek ze świeżymi warzywami i zagroda dla kurek, dzięki czemu rano można zamówić wyjątkowo dobrą jajecznicę. 

Jabłoń leży kilka kilometrów od Pisza, dlatego nie ma problemu ze zrobieniem zakupów jeśli uznamy, że czegoś nam brakuje. Jednocześnie to odskocznia od dużych miast. Jeśli chcemy naprawdę się wyłączyć od codziennych obowiązków i odpocząć to miejsce jest idealne. Podobnie jak cała okolica. Mazury to jeden z najpiękniejszych przyrodniczo terenów w Polsce, bez smogu i hałasu. Tu warto po prostu spacerować, a jeśli interesuje kogoś historia też nie będzie zawiedziony. Dużo jest w okolicy muzeów, zamków i zabytkowych budowli, a w okolicznym miastach t.j. Ruciane Nida również atrakcji turystycznych.

więcej informacji znajdziecie tu

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

fot. Lidka Dzwolak

*

KWIECI

Dwójka maluchów na pokładzie i szybki dojazd z Wrocławia. Ot tak fajnego miasta jak Wrocław trzeba tez czasem odpocząć. Angelika coś o tym wie! A gdzie znalazła swój spokój?

Detoks od miasta, jego hałasu i pośpiechu? Proszę bardzo. Kwieci jest położone w cudownych Górach Izerskich, około 150 km od Wrocławia, dojechaliśmy tam samochodem. To jedno z tych górskich miejsc, które mają w sobie jeszcze dzikość. Dookoła nas góry, lasy i pola gryki. Czekał na nas klimatyczny stuletni dom ze wszelkimi wygodami, niebanalny miks mebli z historią i nowoczesnych dodatków. Stare skrzynie, ale i Playstation. Kolory są wyraziste, a wszystko dopieszczone i dopięte na ostatni guzik. Atmosfera jest tak fajna, że nasze dzieciaki poczuły się jak u siebie.

Tu króluje slow life, ale nie jako modne hasło – tak spędza się tu czas i czuć to od przekroczenia progu domu gościnnego KWIECI. Spotykamy się we wspólnej sali, to centralne miejsce domu o powierzchni 60 metrów, które zmienia się w zależności od pory dnia i potrzeb. W planach nie tylko jedzenie, ale i długie biesiady, rozmowy przy kominku czy zgłębianie zakamarków tutejszej biblioteczki. To miejsce na kontakt ze sobą i kontakt z innymi.

Dla dzieci to raj. W gąszczu drzew  w ogrodzie ukryta jest piaskownica, tipi i mnóstwo zabawek. Tunele, koparki do piasku i bazy, marzenie każdego podwórkowego dziecka! A we wnętrzu domu jest też gdzie pobiegać i pobuszować. Właściciele pomyśleli o maluchach, które mają na pietrze swoje miejsce, bezpieczne, miłe i słoneczne, a obok niego miejsce na kawę, gdzie rodzice spokojnie mogą mieć dzieci na oku. Natomiast dla starszaków przeznaczone jest poddasze, a tam stoliki do rysowania, tablica do bazgrania kredą, mnóstwo gier i książek, i drewniane zabawki!

Klimat miejsca wyjątkowy, czuję, że tam wrócimy!

więcej informacji znajdziecie tu

 

fot. Angelika Paruboczy

*

BLUE BUDDY APARTMENTS

Ewa jest ciągle w ruchu, sesję w Gdańsku łączy z wyjazdem rodzinnym. Duże miasto też może być oazą relaksu!

Miasto jako punkt wypadowy? Najlepiej! Trójmiasto nigdy się nie nudzi, niezależnie od sezonu. Blue Buddy to butikowa sieć apartamentów, są zlokalizowane w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Ja postawiłam na Wyspę Spichrzów i piękne spacery w okolicy, bez tłoku i tłumów. Blue Buddy oferuje trzy rodzinne apartamenty w tej okolicy. Każdy ma urok retro i totalnie dopracowany klimat. Taki skandynawski, domowy styl. Możecie wybrać rozmiar: apartament minimidi i maxi. Do Starówki miałam kilka kroków, blisko serca miasta, a jednak na cichej ulicy. W Sopocie możecie wybrać apartament przy deptaku.

Apartamenty są wyjątkowo przyjazne rodzicom. Wydzielona sypialnia oraz rozkładana sofa w salonie zapewnią komfortowy wypoczynek dla 4 osób. W kuchni znajdziecie zastawę stołową dla dzieciaków, w pokoju łóżeczko, pościel dziecięcą no i oczywiście najważniejsze, zabawki: kącik dziecięcy zrobił na nas megawrażenie. Czekały na nas bloki, kleje, mazaki, kredki, gry, przytulanki, Playstation. I co ważne dla rodziców, jest winda, a nawet garaż dla samochodów, wiadomo jak bywa z parkowaniem w dużym mieście.

Szukamy więc krasnala Blue Buddy, który wszędobylsko pojawia się w każdym apartamencie i ruszamy w miasto!

więcej informacji tu

fot. Ewa Przedpełska

*

Oto garść inspiracji podróżniczych, spakowani? Szerokiej drogi!

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.