Top 5 jezior w Austrii

Niezbędnik podróżnika z tublu.pl

Top 5 jezior w Austrii

Słyszysz Austria, myślisz narty lub włoskie wakacje, na które wybierasz się autem, mijając tyrolskie pejzaże. Austria kojarzy się z krajem śnieżnych szaleństw, ale czy ktoś przeglądał się w krystalicznej tafli jeziora Traunsee? Przewodnik Małego Podróżnika z tublu.pl zabiera was nad wodę!

Austria jako kierunek wrześniowego wyjazdu? Nie przejazdem, nie w pośpiechu podziwiając warunki na tutejszych autostradach. Powoli, zatrzymując się w malowniczych miasteczkach, delektując tutejszym winem, zadzierając głowy wysoko, pełni zachwytu nad majestatycznymi skałami. Przeglądając się w tafli jezior. O nich dziś będzie mowa! Specjalnie dla nas podróżująca rodzina z bloga Tuitam dzieli się z nami wspomnieniami z podróży szlakiem austriackich jezior. Tublu.pl zadbało o praktyczne gadżety, które przydały się podczas samochodowej wyprawy z małym pasażerem.

Pytamy Luizę o ich osobisty ranking jezior, oto one!

*

Traunsee

– Nie możemy się zdecydować, które z odwiedzonych przez nas w Austrii jezior było najpiękniejsze, ale Traunsee było pierwsze i może stąd to ogromne wrażanie jakie na nas wywarło – wspomina Luiza. – Było wszystko: piękna woda, góry, malownicze miasteczka, łabędzie, drewniane pomosty i piękne słońce. Widoki na Traunsee zapewniają między innymi Grünberg (Zielona Góra) oraz Feuerkogel – na obie góry można się dostać kolejkami linowymi, także i najmłodsze maluchy mogą popatrzeć na świat z góry. Oba szczyty, prócz wspaniałych widoków, oferują wiele krótszych i dłuższych szlaków wędrówkowych, więc nad Traunsee możemy spędzić naprawdę dużo czasu.

*

Laudachsee

To malutkie jezioro położone jest na wysokości prawie 1000 m n.p.m. Prowadzi na niego około godzinny, dość łatwy szlak z Grünberg, zapakowaliśmy więc Olko do nosidła Bondolino i ruszyliśmy w drogę. Na miejscu jest schronisko, gdzie można zjeść ciepłą zupę i popatrzeć na jezioro i góry w tle.

W takich momentach dobre ergonomiczne nosidło jest faktycznie niezastąpione. Maluch nie wisi, a przyjmuje naturalną pozycję żabki. Nosidełko wykonane jest z supermiękkiego materiału tkanego skośno-krzyżowo, dzięki czemu dopasowuje się idealnie do ciała dziecka, a także do noszącego – tak jak wiązana chusta. 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

*

Hallstätter See

Hallstatt to prawdziwa perełka Górnej Austrii – pięknie położone nad wodą miasteczko, w tle szumi wodospad, a nad nami szczyty gór. Oczywiście, jak wszystkie turystyczne perełki, i ta przyciąga codziennie tłumy turystów. Wystarczy jednak nieco odjechać wzdłuż wybrzeża jeziora, by znaleźć się na cichym i pustym kawałku brzegu i móc w spokoju podziwiać widoki. Tuż obok znajduje się dwutysięcznik Krippenstein. Już sam widok na lodowiec Dachstein byłby wystarczającym powodem, by wjeżdżać kolejką na jego szczyt, ale na górze jest też cała masa innych atrakcji: dwie ogromne jaskinie, ścieżki edukacyjne i niesamowite punkty widokowe.

*

Altausseer See

Przypadkiem trafiliśmy na camping przy Altausseer See, gdy rozkładaliśmy namiot wieczorem. Wokół nas była tylko ciemność i cisza. Następnego dnia rano, gdy opadły mgły, okazało się, że jesteśmy na prawdziwej alpejskiej łące, a nad nami górują ośnieżone szczyty. Samo jezioro jest niewielkie, spokojne i idealne na kąpiele w cieplejsze letnie dni.

*

Attersee

Tu spędziliśmy najmniej czasu, pogoda szybko się popsuła i raczej nie sprzyjała kąpielom i piknikom. Szkoda, bo Attersee to największe jezioro w regionie i najcieplejsze z jezior Górnej Austrii. W turkusowych wodach jeziora odbijają się pobliskie szczyty, a w jednym z nadbrzeżnych miasteczek, Seewalchen, znajduje się centrum sztuki Gustawa Klimta. Wygląda na to, że będziemy musieli wrócić!

 

Pozostaje polować na jesienne słońce i ruszyć w drogę zanim pojawią się pierwsze śniegi. Jak się spakować i co się przydaje w drodze?

– Nasza podróż do Austrii była samochodowa, więc nie musieliśmy się ograniczać, jeśli chodzi o bagaż. Pojechał z nami namiot, kilka koców, śpiwory i całkiem sporo jedzenia. Pojechało też kilka pięknych rzeczy ze sklepu Tublu – opowiada Luiza. – Po pierwsze nosidło: piękne, mięciutkie od Bondolino, było z nami nieustannie; niezrównane podczas małych i dużych wędrówek. Po drugie koc piknikowy SkipHop – na tyle duży, że mieścił po rozłożeniu naszą trojkę i całą masę innych rzeczy, a jednocześnie na tyle poręczny, że mogliśmy go mieć zawsze ze sobą. Lubimy pikniki, lubimy zjeść jabłko, patrzeć na chmury i cenimy świadomość, że Olko siedzi wygodnie na miękkim kocu. Jeśli już mowa o piknikach – świetne okazało się też pudełko na śniadanie LittleLife – lunchpack zmieścił kanapki i owoce dla całej naszej trójki. W ciągu tych chłodniejszych chwil (których niestety nie brakowało) zarzucaliśmy na Olko kocyk Poofi – zakochałam się w jego głębokim zielonym kolorze i szczerze mówiąc, nie raz ogrzewał też i moje ramiona.

 

Kto podróżuje z dzieckiem, ten wie, że w każdym bagażu musi się znaleźć miejsce na ulubione zabawki. My wzięliśmy książkę „Pucio mówi pierwsze słowa” i dzięki niej poranki były nasze! Olko po przebudzeniu spędzał z książką długie minuty, przekładając grube kartki raz w jedną, raz w drugą stronę i co jakiś czas wesołym piszczeniem dawał znać, jak bardzo mu się podoba. Dwie drewniane wyścigówki Janod jeździły po nas z głośnym „bruuuum”, a zwierzątka z zestawu Janod farma były ładowane na małą przyczepkę i jechały na targ, jakieś cztery razy dziennie!

Góry odbite w tafli jeziora, kręte górskie drogi, soczysta wciąż zieleń traw na pastwiskach… Zanim wyciągniecie buty narciarskie głęboko z szaf i strychów, odkryjcie niezimową wersję tego kraju. Góry jesienią wyglądają przepięknie!

A na stronie tublu.pl czeka na was 10% rabat na zakupy aż do niedzieli, wystarczy wpisać kod podróżeztublu.

zdjęcia: Luiza / Tu i tam blog

opracowała: Kasia Karaim