Top 5 ilustratorów inaczej

Mistrzowie wielu technik

Dlaczego inaczej? Dla zabawy, dla miłej ciału i duchowi odmiany, dla zaostrzenia apetytów i dla efektu zaskoczenia. Pięciu ilustratorów, którzy zasłużyli sobie na miejsce w topie topów, sięga po rozmaite techniki, bo samo rysowanie to za mało. Czegoś więcej trzeba, by wyrazić wszystko to, co pomyśli głowa.

Niezawodny duet Paweł Pawlak i Ewa Pawlak, Józef Wilkoń, Karina Schaapman, Agata Królak i Iwona Chmielewska sięgają ręką gwiazd. Łapią za skrawki tkanin, wycinanki, papierki, hafty, akwarele i za ich pomocą realizują wizje i fantazje. Sprawczość polega na urzeczywistnianiu tego, co tak bardzo wizualne, a dzięki narzędziom staje się materialne. To musi być przyjemne! Sprawdzajcie.

*

Józef Wilkoń

Geniusz i kropka. Serio, kropka? Pozwólcie mi się wygadać, bo w przypadku Józefa Wilkonia słowa same cisną się na usta, rolowane w kształt kółeczek, cedzących rytmicznie „och” i „ach” przy każdziutkiej stronie z jego malunkami. Czego on nie robił! Eksperymentował z mokrym papierem i rozmaitymi cieczami, gwaszem i pastelami, uprawiał taszyzm i nie przeląkł się żadnych związanych z tymi technikami ograniczeń. Dzięki tej śmiałości i marzycielstwie mamy teraz książki „O kotku, który szukał czarnego mleka”, „Iva i Finettę” oraz „Dużo śmiechu, trochę smutku, to historia o mamutku”. A to są skarby.

*

Ewa Kozyra-Pawlak i Paweł Pawlak

Nasi mistrzowie ilustracji. Zwykle pracują osobno, ale zdarzają im się piękne książkowe współprace, jak ,,Mały atlas ptaków”. Poza tym, że jest to dobre źródło informacji o rozmaitych gatunkach ptaków poszmieszkujących w polskich ogrodach i parkach, to jeszcze obcowanie z książką zapewnia spore uciechy estetyczne. Ewa i Paweł dali upust swojej wszechstronności i chęci do eksperymentów: znajdziemy tutaj przyfastrygowane kawałki tkanin, kolaż papierowy, ilustracje wykonane akwarelą i fotografię. Taka praca to dla nich przednia zabawa, i to się czuje.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Agata Królak

Fantastka i dziewczyna czynu jednocześnie – można lepiej? Zupełnie niedawno wraz z Marysią Dek założyła pismo dla przedszkolaków „TRZY CZTE RY”. Agata Królak ilustracją bawi się umiejętnie i z polotem, rysunki miksuje z powycinanym w finezyjne kształty papierem, co daje efekt troszkę śmieszny, a  czasem nieco straszny. Nigdy nie wiadomo czego się po niej spodziewać, bo działa z zaskoczenia, a trajektorii jej myśli i skojarzeń nie sposób odgadnąć. Dlatego tak bardzo lubię zaglądać do jej Wytwórników, do książeczek z przepisami i wgapiać się w ścianę upstrzoną jej plakatem. Agata, oby tak dalej!


*

Iwona Chmielewska

Iwona Chmielewska tworzy picture booki. Rysuje i pisze we właściwym sobie śniącym, mglistym stylu, a ten unikalny charakter jej publikacji bardzo się podoba na świecie, szczególnie w Korei, gdzie ma swój fanklub. Ale nie tylko Seul sobie ją upodobał. Książka „Oczy” została uhonorowana ilustratorskim Oscarem, czyli Bologna Ragazzi Award. Absolwentka grafiki warsztatowej działa konsekwentnie i z rozmachem, łącząc w swojej twórczości haft, grafikę, wycinanki i rysunek. I pomimo różnorodności technik, jej dorobek cechują spójność i jasna, klarowna wizja. Doceniamy to.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Karina Schaapman

Schaapman mieszka w Amsterdamie i budowanie mysich pokoików stało się dla niej skuteczną terapią w dochodzeniu do siebie. Sporo przeszła: nie miała łatwego dzieciństwa, jej mama zmarła, gdy Karina była małą dziewczynką, a ojciec był typem przemocowym, od którego powędrowała do rodziny zastępczej. Sama jest matką czworga dzieci i polityczką, która zmuszona była zrezygnować z kariery. Spokój odnalazła w wymyślaniu mysich historii i tworzeniu dla nich scenografii. Jak ja lubię, kiedy własnoręcznie uknuty pomysł na duchową regenerację staje się pełnoetatowym zajęciem, takim na życie. To musi bardzo wzmacniać, bardziej niż jakikolwiek sposób, który wymyślił ktoś inny.

Karina wykonała benedyktyńską pracę: zbudowała tycie meble z kartonów i papieru mâché, uszyła ubranka, zasłony, pościel i całą resztę domowego ekwipunku z kaszmiru, lnu i wełny, zgrabnie skleciła mysich bohaterów, wykombinowała historię: najpierw o domku i teatrze, potem o cyrku i lunaparku. A potem to wszystko sfotografowała. Kibicuję Schaapman i czekam na więcej.

*

Który z ilustratorów dotyka was osobiście swoją pomysłowością? Poproszę o słówko w komentarzu.

W naszej selekcji znajdziecie wybrane książki zaprezentowanych przez nas autorów.

*

Tekst: Dominika Janik

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.