#tip na wtorek: jak przygotować dziecko do wyjazdu na obóz?

Radzi Marta Kopyt

Czy wy też wpadacie w panikę, kiedy trzeba zapisać dzieci na wakacyjny obóz? Podpowiemy, jak przejść przez ten proces ze spokojem i godnością, nie potęgując zdenerwowania u potomstwa, a nawet je minimalizując.

Marta Kopyt, mama dwóch chłopców, matematyczka i ilustratorka, a do tego założycielka Klubu Sportowego Potwory, organizującego obozy żeglarskie, rowerowe i narciarskie, zgodziła się wystąpić w roli ekspertki. Zdradzi wam swoje supersposoby na spakowanie walizki krok po kroku oraz podpowie, jakie umiejętności należy przez wyjazdem solidnie przećwiczyć, by na spokojnie wypuścić dziecko w szeroki świat. Zamieniajcie się w słuch.

*

JAK WYBRAĆ WŁAŚCIWY OBÓZ DLA DZIECKA?

Marta radzi, by rozpocząć od rozmów z własnymi dziećmi, a potem z sąsiadami, kolegami z pracy, rodzicami zaprzyjaźnionych dzieci w przedszkolu i szkole, zamiast nerwowo i w pośpiechu przeszukiwać internet: Pytajcie znajomych i dzieci znajomych o opinie – gdzie im się podobało. Dzieci są dobrymi barometrami – i jeśli gdzieś dobrze się czuły i chcą tam wracać, to świetne polecenie. Na pierwszy wyjazd polecam wyjazd z dziećmi albo z przyjacielem lub z instruktorami, których wasz maluch zna. A czy dziecko jest gotowe – trzeba znać jego potrzeby i je wyczuć.

*

PAKOWANIE OBOZOWICZA – KROK PO KROKU

Oto zmora wszelkich wyjazdów, źródło zakupowego stresu i rodzinnych niesnasek. Co zabrać i jak to wszystko pomieścić w walizce? Marta klepie mnie po ramieniu i z optymizmem powiada: Jest pewnie wiele sposobów, które pasują do różnych dzieci. Polecam pakowanie się wspólnie z dzieckiem, na przykład tak:
Krok 0. Rodzic zaopatruje się w przezroczyste woreczki „zip” albo materiałowe woreczki ściągane. Na pierwsze obozy lepsze są te przezroczyste.
Krok 1. Rodzic pisze (wyraźnie) listę rzeczy.
Krok 2. Dziecko szykuje sobie po kolei rzeczy z listy – rodzic mu pomaga, jeśli zachodzi taka potrzeba. Wszystkie skarpetki lądują w jednym woreczku, wszystkie koszulki – w następnym. Dzięki temu, że woreczki są przezroczyste, dziecko nie będzie później miało problemu z szybkim znalezieniem tego, czego szuka.
Krok 3. Wybierają wspólnie worek/torbę na brudne rzeczy. Ustalają również, że każdego wieczoru koszulka, majtki i skarpetki lądują w tym worku.
Krok 4. Wsadzają wszystko do walizki. Jeśli to nie jest obóz wędrowny, gdzie trzeba mieć ze sobą plecak, najlepsze są walizki na kółkach. Dzieci mogą je same przenosić i się nimi zająć. Czasami na obozach szafy są małe lub nie ma ich wcale, wtedy walizka może służyć jako szafa schowana pod łóżko.
Krok 5. Mały plecak dziecko pakuje samodzielnie. Samo wybiera sobie zabawki, piórnik czy książkę, które chce zabrać. Jeśli podróż na obóz odbywa się pociągiem lub autokarem, przygotujcie wspólnie jedzenie na podróż. Unikajcie rzeczy, które brudzą, rozpuszczają się i lepią (kierowca autokaru to
doceni). Jeśli napoje, to najlepiej woda w zakręcanej butli. Najgorsze – i to nie pod kątem zdrowia, tylko czystości w autokarze czy pociągu – są: rzeczy z czekoladą (bo się rozpuszcza), mamby (lepią się i kleją niemożliwie), napoje gazowane (wybuchają), słodkie napoje (nie gaszą pragnienia, ale często chce się siku), banany (zostają zgniecione i gniją w plecaku przez cały wyjazd).
6. Podpisujcie ubranka! Dzieci mają często podobne ubrania, które różnią się rozmiarem lub lamówką, czasami nie da się dojść do tego, które jest czyje. A podpisanie naprawdę w tym pomaga (dotyczy to również butów i spodni nieprzemakalnych).
7. Kosmetyczka powinna być możliwie najmniejsza. Idealnie, gdy zawiera jeden płyn do włosów i ciała w dozowniku, szczoteczkę i pastę oraz środek przeciw komarom, jeśli dziecko umie z niego samodzielnie korzystać.

I na koniec superrada od Marty: warto dorzucić do walizki coś znajomego, przy czym dziecku jest łatwo zasnąć. To może być mała lampka na baterie, przytulanka lub ulubiona poduszka.

 

*

CO PRZEĆWICZYĆ PRZED WYJAZDEM?

Wiadomo, że pewne rytuały związane z codziennością dziecko ma w małym palcu, a z innymi radzi sobie gorzej albo wolniej. Albo wcale. Dlatego, by zaoszczędzić mu stresu, przećwiczmy kilka podstawowych czynności, które znajdują się w kanonie działań każdego szanującego się obozowicza. Oto lista zadań sporządzonych przez Martę:

1. Samodzielne ubieranie się – wybór stroju, radzenie sobie z guzikami, sznurówkami, zamkami błyskawicznymi itp.
2. Kąpanie – czasami na obozach są prysznice, a w domu wanna. Lub odwrotnie. Jeśli dziecko umie samo ustawić wodę, namydlić się i spłukać – da sobie radę. Jeśli nie będzie tego umiało, może się zdarzyć, że będzie się wstydziło poprosić o pomoc i nie umyje się przez cały wyjazd. Plus ustalenie priorytetów mycia: ręce/buzia, cipka/siurek/pupa, zęby. To przez tydzień powinno wystarczyć.
3. Pakowanie się na wycieczki ODPOWIEDNIO do pogody. Najłatwiej mają osoby mające balkon lub mieszkające na parterze. Czy potrzebuje kaloszy, czy czapki z daszkiem i bidonu? Warto przetestować swój strój zanim wyruszycie w teren na kilkugodzinną wyprawę. 

*

JAK SIĘ POŻEGNAĆ?

Marta uczciwie przyznaje, że trudno jej udzielać rad z perspektywy rodzica, bo chłopcy dotąd jeździli wraz z nią. Ale jeśli chodzi o perspektywę obozowego opiekuna, to już ma w tym względzie kilka cennych obserwacji: Dobrze, by osobą odprowadzającą dziecko na dworzec nie był ktoś najbliższy, idealnie gdyby dziecku towarzyszył dziadek lub babcia. Pamiętam przypadki, kiedy dziecko tak bardzo nie chciało wypuścić mamy z objęć, że w końcu z nią na tym dworcu zostawało. I ważne jest to, by pożegnania nie przeciągać w nieskończoność. Kiedy idzie ono sprawniej, łatwiej jest dziecku wrócić do uczucia podekscytowania myślą o obozie, o tym jak będzie na miejscu. 

*

JAK SIĘ KONTAKTOWAĆ Z DZIECKIEM NA OBOZIE?

Pisać czy nie pisać? Wydzwaniać czy zagryzać zęby i zgrywać rodzica-twardziela, żeby nie potęgować żalu rozstania? Na obozach Potworowych wprowadziliśmy zasadę, że dzieci mają telefony tylko na podróż (żeby nie rozsadziły pociągu), potem oddają je opiekunom. Przed obozami wyznaczamy dzień lub dwa na telefony i w te dni rodzice dzwonią na telefon dziecka lub opiekuna. Pora na rozmowę? Młodsze dzieci wieczorami się rozklejają, lepiej z nimi rozmawiać po obiedzie, kiedy są najedzone i zadowolone. O czym rozmawiać? O miłych rzeczach – co ciekawego dziecko robiło, czy już było w lesie. Pytania, których lepiej unikać to: czy tęsknisz i czy było ci smutno wieczorem. Po nich wszystkim robi się tęskno i takimi pytaniami można skruszyć największego twardziela. Można też wysłać dziecku pocztówkę na miejsce obozu lub schować w walizce miły list ze zdjęciem rodziny lub ulubionego zwierzęcia.

*

NAUKA W WAKACJE – WARTO PRÓBOWAĆ?

Brzmi jak oksymoron, ale Marta to chyba najwłaściwsza osoba do przepytywania w tym temacie. Obozy naukowe, wyjazdy tematyczne, półkolonie artystyczne albo kilkudniowe festiwale matematyczne – możliwości spędzenia wakacji jest wiele i szkoda je pominąć tylko dlatego, że szkoła dała nam już wystarczająco w kość. Obozy i półkolonie dają szanse na nietypowe potraktowanie nielubianych tematów i ośmielają do nurkowania w basenie z wiedzą, serio. Marta się ze mną zgadza: Dzieci lubią poznawać nowe rzeczy w miłych okolicznościach. Tylko trzeba opowiadać z pasją i ciekawością. Patrzeć, czy idą za tematem, dopytują – wtedy opowiadać więcej, zadawać zagadki. Jeśli nie wchodzą w temat – odpuścić. Nic na siłę.

*

Informacje o wyjazdach organizowanych przez Klub Sportowy Potwory znajdziecie tu.
Przy okazji przypominamy, że Marta Kopyt to niestrudzona ambasadorka matematyki i zna genialne sposoby na werbowanie jej nowych wielbicieli. I już niebawem, bo 6 lipca, organizuje fascynujące wydarzenie Nienawidzę Matematyki. Festiwal miar i liczb, któremu z radością patronuje Ładnebebe. Jeśli spędzacie część wakacji w miejskiej dżungli, koniecznie wstąpcie. My tam będziemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.