#tip na piątek: 6 roślin do pokoju dziecięcego

Tip na poniedziałek

Zaczynając rozmowę o kwiatach doniczkowych w pokojach dziecięcych, same zdziwiłyśmy się jak wiele w nas niczym nieuzasadnionych przekonań, a jak mało wiedzy. Poprosiłyśmy o radę zapalonego taty ogrodnika. Skorzystacie?

Kamil Niedzielski, tata czteroletniej Kiry zaszczepił w niej podziw i chęć opieki domowym ogródkiem w doniczkach. Kira podlewa, przesadza, dotyka, szybko ucząc się wszystkiego. Ma swoich ulubieńców, bezpieczne dla jej zdrowia kwiaty stoją w jej pokoiku i poza nim, głównie ze względu na rozmiar pomieszczenia. Co to za gatunki i jak je uprawiać w domowych warunkach? Łapcie z nami #tip od Kamila, właściciela Vegenaut Full Organic Urban Jungle, o tym, jakie kwiaty można wprowadzić do dziecięcych wnętrz.

 

Rośliny do pokoju Kiry wybraliśmy wspólnie z nią. Każda ma jakąś wyjątkową cechę, która wprowadza magię do jej maleńkiego królestwa. Wybór kwiatów do pokoju dziecka, który znajdziecie poniżej, to rośliny oryginalne, ale łatwe w obsłudze. Warunki panujące w większości dziecięcych pokojów są wystarczające, by je uprawiać. W pokoju 4-latki jest niewiele miejsca. Przed jej narodzeniem była tu niewielka kuchnia, dlatego część książeczek, ubrań oraz ulubionych roślin znajduje się w innych częściach mieszkania.

*

Zacznijmy od straszącej rodziców kwestii roślin trujących. Czasami przed realizacją marzeń o domowej dżungli powstrzymują nas obawy dotyczące toksyczności niektórych roślin domowych. Krążące w Internecie i miejskich legendach informacje na ten temat są zwykle podawane mocno na wyrost. Większość roślin uprawianych w naszym domu może mieć działanie drażniące, ale niewiele z nich jest naprawdę trujących. Filodendron, Monstera czy Maranta, aby wywołać wymioty, musiałyby zostać spożyte w znacznej ilości. Zwykle jednak ich odrzucający smak powoduje, że ryzyko połknięcia przez dziecko jest naprawdę znikome. Rośliny takie jak np. Bananowce i Paprocie mogą być bezkarnie zjadane przez dzieci, koty i psy.

Roślin, które są trujące i powinny być trzymane poza zasięgiem dzieci, jest naprawdę niewiele. Warto wspomnieć szczególnie o Oleandrze, Adenium i Difenbachii.

Pamiętajmy też, że moment, w którym dziecko zjada wszystko, co napotka na swej drodze jest naprawdę krótki. Już 3-4-latek jest zwykle na tyle rozumny, że raczej nie będzie się żywił roślinami z domowej kolekcji.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Kawa / Coffea arabica

Warto mieć w domu kwiaty doniczkowe, które są nie tylko ozdobą. Niektóre rośliny użytkowe można z powodzeniem uprawiać na parapecie w dziecięcym pokoju. W naszym domu rośnie kawa i bananowiec. Coffea arabica rosnąca na parapecie Kiry ma zapewnione jasne stanowisko o południowo-zachodniej wystawie. Kawa lubi być regularnie podlewana i nie wybacza dłuższego przesuszania. Jest łatwa w uprawie. Nie imają się jej szkodniki i choroby. Nawożona pożywką organiczną i przesadzana przynajmniej raz w roku rośnie szybko i zachwyca butelkowozielonymi, błyszczącymi liśćmi. Jednak nie oszukujmy się: w domowych warunkach miną lata, zanim zobaczymy jej piękne, białe kwiaty, a potem karminowe owoce.

 *

Maranta / Maranta leuconeura

Tę roślinę trudno pomylić z jakąkolwiek inną. Jej charakterystyczne czerwone nerwy i przebarwienia pomiędzy nimi od razu przykuwają wzrok. Rzadziej spotykana odmiana Kerchoveana, której nie mamy w domowej kolekcji, wygląda jak negatyw najbardziej charakterystycznej Maranty leuc. Tricolor Fascinator. Maranta w swoim naturalnym środowisku skrywa się zwykle w głębokim cieniu. Pamiętajmy jednak, że głęboki cień w lesie deszczowym to i tak więcej światła, niż pogodny zimowy dzień w Polsce. Jakkolwiek: na stanowisku półcienistym Maranta najpiękniej uwydatnia swe niecodzienne ubarwienie. Na bardzo jasnym stanowisku liście są mniej wybarwione. Podlewamy ją regularnie, sprawdzając palcem, czy podłoże jest przez cały czas wilgotne, ale nie mokre. Lekkie przesuszenie na pewno nie zabije tej rośliny, ale może spowodować żółknięcie liści oraz obsychanie ich końcówek.

 

*

Pieniążek / Pilea peperomioides

Tę sympatyczną, szybko rosnącą roślinę niektórzy pamiętają ze szkolnych parapetów. Obok aloesu i monstery był najczęściej spotykaną rośliną doniczkową w oświatowych placówkach. Pieniążek, o ile ma zapewnione jasne stanowisko, wybacza wiele. Jest bardzo odporny na przesuszenie i niezbyt szkodzi mu podlewanie kranówką. Najszybciej rośnie, gdy wmieszamy mu dużo nawozu organicznego do ziemi i raz do roku przesadzimy do większej doniczki. Okaz widoczny na zdjęciu w lutym tego roku był 7-centymetrową roślinką. Pieniążki łatwo tworzą odrosty korzeniowe: co rusz wokół głównego pnia pojawiają się mniejsze “pieniążkowe dzieci”. Wystarczy oderwać je łyżeczką od rośliny matecznej i przesadzić do przepuszczalnej ziemi: z dużą zawartością żwiru lub włókna kokosowego.

*

Fishbone / Epiphyllum anguliger

 

Marzenie hipstera i jedna z bardzo niewielu roślin, które mogą rosnąć w głębi rozległych biur. Do przeżycia wystarczy mu kilka godzin światła z jarzeniówki na dobę. Kira lubi szczególnie okaz, który zawitał do naszego mieszkania od razu w kokosowej osłonce. Oprócz odmiany wyglądającej jak rybi szkielet, mamy także kilka doniczek Epiphyllum anguliger wyglądającego jak długie jęzory. Podlewamy go oszczędnie: dopiero, gdy podłoże przeschnie. Jednak pamiętajmy, że nie jest to typowy kaktus, tylko epifit. Pamiętajmy o tym szczególnie podczas przesadzania, bo wymaga innego podłoża, niż większość kaktusów i sukulentów.

*

Philodendron squamiferum

Chyba jedyny filodendron o wyjątkowo długich “owłosionych” ogonkach liściowych. Rośnie wolniej niż kuzynka Monstera i bardziej popularni krewniacy. Jednak jego dostojna rozłożystość sprawia, że został królem naszego najdłuższego parapetu. Zaskakująco dobrze radzi sobie na słabo oświetlonym stanowisku. Zanim awansował na parapet, przez kilka miesięcy stał na szafce w kuchni: ok. 4 metry od zachodniego okna. Gdy ma za sucho, jego liście sygnalizują to poprzez obniżanie się. Jeżeli więc od czasu do czasu na niego zerkamy, a trudno się przed tym powstrzymać, nie uda się nam go zabić przez przesuszenie.

*

Anthurium clarinervium

Gdy ta roślina zawitała do naszego domu, od razu wylądowała na parapecie Kiry. Wtedy jeszcze naszej pociesze trudno było powstrzymać się od głaskania jej “pluszowych” liści… Z tego powodu dolne blaszki liściowe mają niewielkie uszkodzenia, ale w żaden sposób nie odbiera to uroku naszemu podopiecznemu. Uprawiając Anthurium clarinervium warto złamać wszystkie książkowe zasady, dotyczące “zwykłego” Anthurium. Okaz w pokoju Kiry rośnie w o wiele za dużej doniczce, w żyznej ziemi z bardzo dużą zawartością naturalnego nawozu. Dzięki temu, co rusz cieszy nas wybijaniem kolejnych liści.

Anthurium w odmianie clarinervium (ale także np. w odmianie ellipticum) to roślina ozdobna z liści. Jej kwiatostany nie wyglądają tak, jak u popularnych odmian. To małe, zielono-limonkowe kikuty, które warto usunąć, gdy tylko się pojawią. Dzięki temu wzmacniamy roślinę: kwitnienie to zawsze wielki wysiłek i pomagamy jej formować nowe liście.

Jakie rośliny hodujecie? Wstawiliście je do pokoju dziecięcego? Może macie ciekawe doświadczenia, którymi możecie się podzielić.

*

1 komentarz

  • K.:

    Anturium i filodendrony są toksyczne. Pędy i liście anturium zawierają niewielką ilość trujących dla człowieka kryształków szczawianu wapnia. Kontakt skóry z sokiem tej rośliny może wywołać wysypkę, zaś po połknięciu występuje obrzęk warg, języka i gardła. W przypadku kontaktu z oczami grozi nam zapalenie spojówek.
    Filodendrony to kolejne bardzo trujące rośliny doniczkowe, zawierające szczawiany oraz inne substancje uczulające. Kontakt skóry z ich sokiem kończy się podrażnieniem, zaś po połknięciu wywołują ból i pieczenie jamy ustnej i gardła, ślinotok, obrzęk błon śluzowych, bóle brzucha i wymioty.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.