organique

Ten miesiąc to dla mnie skok milowy

Razem z marką Organique sprawdzamy co u starych znajomych.

Ten miesiąc to dla mnie skok milowy
Klaudia Czaplińska

Jesień to dla wielu okres zmian, debiutów, początków. Intensywniej niż kiedykolwiek, więcej niespodzianek i planów, niż przy noworocznych postanowieniach. Z ciekawością zaglądamy do waszych domów i pracowni – co u was nowego?

Wrześniowy blok startowy, trzy, dwa jeden…Galop! Zmiany, nowości, nowe szkoły, pierwsze razy i życiowe zawirowania. Coś jest w tym początku jesieni, że niby tak płynnie buduje pomosty między latem a słotą, a tak naprawdę wrzuca nas z impetem w wir obowiązków, otwiera zupełnie nowe rozdziały. Jest jak esencja, koncentrat, soczewka, a my zaglądamy przez nią do naszych zaprzyjaźnionych mam. Co u was słychać? Czym was ten miesiąc zaskoczył? Razem z marką Organique namówimy was też na mały przystanek w pędzie i chwilę dla siebie. Gdzie dziś łapiemy Paulę, czyli właścicielkę marki Brunoszka?

Wrzesień był jak skok milowy – podsumowuje Paulina. Łapię ją w jej nowym studio, połączeniu pracowni, sklepu i magazynu. Niech nie zwiodą was leniwe kadry, Paulina zatrzymała się dla nas w pędzie dosłownie na chwilę. Jasne wnętrza, gra światła na wysokich sufitach, wszędzie bele z tkaninami. Choć jest i kawa, i chwila relaksu – bo praca to dla Pauliny odskocznia i odpoczynek w jednym.

Jak wygląda twój początek jesieni? W jakim momencie życia teraz jesteś?

Powiększyłam swoje studio, teraz sklep i pracownia, gdzie projektuję i odszywam projekty, są w jednym miejscu. Tu też pakujemy paczki z zamówieniami ze sklepu online. To dla mnie ogromna zmiana, bo w ciągu zaledwie miesiąca z małego brunoszkowego jednopokojowego studia przeniosłam się na 140 mkw. powierzchni, którą od początku do końca zaprojektowałam po swojemu. Czuję ogromne szczęście, wdzięczność, radość i dreszczyk najróżniejszych emocji! Ta olbrzymia zmiana to dla mnie ogromny krok do przodu. Po 8 latach rozwijania kroczek po kroczku mojego biznesu, ten miesiąc to jakiś skok milowy.

Bałaś się tych zmian?

Tuż przed urlopem okazało się, że zwolnił się lokal piętro wyżej nad Fach Studio, w którym wynajmowałam jedno pomieszczenie na showroom. Decyzja musiała być szybka. Obleciał mnie strach, że 140 mkw. to chyba za dużo, że nie dam rady. Wiedziałam, że jest mi potrzebna większa przestrzeń, że prędzej czy później będę musiała podjąć jakąś decyzję. Ale czy na pewno teraz? Czy jestem na to gotowa?

Wrzesień miesiącem trudnych pytań!

Wiem teraz, że była to najlepsza decyzja, że to miejsce jest dla mnie magiczne, po mojemu. Studio to przestrzeń, gdzie odnajduję spokój, harmonię, gdzie mogę porządkować swoje myśli. Lubię tu być, lubię tu pracować. Cieszę się, że zaufałam swojej intuicji. Dodatkowo, jestem blisko Fach Studio i Karoli, z którą się zaprzyjaźniłam. Nadal możemy razem pić poranną kawę i wspierać swoje inicjatywy – to jest megasuper sprawa. Taka kobieca siła i wsparcie.

Za tobą sporo nowych wyzwań, wręcz kumulacja!

Największym wyzwaniem było chyba to, że wszystko, co najważniejsze, działo się w ostatnim miesiącu. Wyczekiwany urlop, zmiana miejsca brunoszkowego studia, remont lokalu, urządzanie, dopinanie nowej kolekcji i ogarnianie początku roku szkolnego… z trójką dzieci nie jest łatwo (śmiech). Niejednokrotnie zdarzało się, że miałam ochotę uciec na inną planetę albo wystrzelić się w kosmos. Generalnie bardzo lubię, jak się u mnie dużo dzieje, ale nadmiar obowiązków na już, na wczoraj bardzo mnie przytłacza. Lubię mieć wszystko pod kontrolą, robić w swoim tempie i mieć czas na oddech. Ten miesiąc zdecydowanie dał mi sporego kopa i już nie mogę się doczekać, aż dopnę wszystko na ostatni guzik. Studio jest już praktycznie gotowe, brakuje kilku rzeczy, ale są do ogarnięcia bez większej spiny. Dzieciaki już chodzą do szkoły i mam tylko nadzieję, że tak pozostanie. Do tego kolekcja jesienna będzie miała premierę na przełomie września i października, więc jestem podekscytowana!

W tej układance nie zapominasz o sobie i chwili regeneracji. Nie wiem, czy to praca, czy endorfiny, ale promieniejesz! Opowiesz o twoich kosmetycznych rytuałach z Organique na półce?

Moje rytuały to pobudka o 5-5:30, kawa i pół godziny na kanapie z psami i kotami. Potem wstają dzieci i zaczyna się pierwsza zadyma dnia (śmiech). Szykowanie się do szkoły, przedszkola, potem jazda do pracy. Tam też się sporo dzieje, chociaż mam wrażenie, że w studio łatwiej mi nad wszystkim zapanować niż w domu! I jak tak jestem w biegu, to marzę o mojej ulubionej ciepłej herbacie po powrocie z pracy, o kąpieli w wannie z ulubionymi olejkami, albo szybkim prysznicu i później spokojnym masażu, balsamowaniu ciała – koniecznie czymś, co koi moje zmysły – uwielbiam kosmetyki, które pachną! Przyjemny zapach mnie relaksuje i odpręża. Uwalnia we mnie spokój. Kocham też peelingi, szczotkowanie i masowanie ciała. Te rytuały sprawiają, że moje ciało wraca do siebie.

Praca może być azylem i pasją. Miesiąc może być bogatszy w wydarzenia niż cały rok. Wieczorny relaks w samotności w łazience może być cenniejszy niż jednodniowy pobyt w spa. Kto tak ma? My mamy i dorzucamy dla was drugą odsłonę konkursu w naszej serii. Zadanie jest proste: w komentarzach poniżej podzielcie się z nami tym, co było dla was ostatnio największą życiowa zmianą. I jak wam z tym? Czekamy do 3 października! Do wygrania są 3 zestawy kosmetyków od naszego partnera, marki Organique. Trzy najlepsze komentarze wybierzemy tu 4 października. Regulamin naszych konkursów znajdziecie tutaj.

Wyniki: dziękujemy wam wszystkim, team Zmiany! Kosmetyki wędrują do Asi, Ewy i Emilii. Powodzenia!

*

Na półce Pauliny znajdziecie wybrane kosmetyki marki Organique:

Peeling solny z masłem shea Black Orchid

Odżywczy olej do kąpieli i masażu Black Orchid

Rozświetlający eliksir do twarzy Eternal Glow

Peeling korundowy Eternal Gold

Nawilżający krem pod oczy Pumpkin

 

Materiał powstał we współpracy z marką kosmetyków Organique.

Dodaj komentarz