emocje książki

Temat wojny w książkach dla dzieci

Czy książki mogą pomóc zrozumieć wojnę?

Temat wojny w książkach dla dzieci
Fotografie – materiały z wydawnictw

Choć tak bardzo liczymy, że nigdy nie stanie się udziałem naszym i naszych dzieci, wojna już tu jest. Przyjechała z naszymi sąsiadami, którzy musieli uciekać ze swoich domów w obawie o życie. W klasach i grupach przedszkolnych naszych pociech są dzieci, które tej wojny doświadczyły.

Kiedy pisałam ten tekst, obejrzałam instagramowy filmik, w którym mały, na oko dwuletni, ukraiński chłopczyk wtula się w mamę w swoim kolorowym pokoju i mówi: „Nie chcę już iść do piwnicy”.

„Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los”, powiedziała w mowie noblowskiej Olga Tokarczuk. Podobnie jak noblistka, wierzę w sprawczość literatury, jej moc objaśniania rzeczywistości i rozbudzania wrażliwości czytelnika, także – a może zwłaszcza – najmłodszego. Uważam, że książki są doskonałym narzędziem w próbie zrozumienia świata i punktem wyjścia do rozmów, również o sprawach najtrudniejszych. Mogą przynieść odpowiedzi na nurtujące pytania, objaśnić niezrozumiałe dla dzieci kwestie, ale też otworzyć kolejne drzwi.

– Nie widzę potrzeby wprowadzania takiej tematyki w świat dziecka. Jeśli jednak pojawia się ciekawość, wywołana przez wydarzenie w obszarze doświadczeń dziecka, na przykład do przedszkola dołączyły dzieci, które uciekły z terenów objętych wojną, warto się do tego odnieść – komentuje Magdalena Sękowska, psycholożka, psychoterapeutka, dyrektorka Kliniki Uniwersytetu SWPS Rodzina – Para – Jednostka w Poznaniu.

CO TO JEST WOJNA

Dobrym wprowadzeniem do tematu będzie książka „Wojna liczb” Juana Dariéna w przekładzie Filipa Łobodzińskiego (wyd. Tako, wiek: 5+). Oto jedynka, samotna mała cyfra, na którą nikt nie zwraca większej uwagi, daje się omamić Królowi Minusowi i jego obietnicy, że uczyni ją największą spośród liczb. Autor wykorzystuje symbolikę działania matematycznego (nie, nie trzeba umieć liczyć, żeby dać się pochłonąć książce), by pokazać mechanizmy rodzenia się konfliktów, strach przed obcym, brak tolerancji, aż po głęboko pokojowe przesłanie. Wszystko za pomocą prostej i oszczędnej treści – na każdej rozkładówce jedno, dwa zdania i wyraziste kolaże.

Jednym z pierwszych tytułów, po które warto sięgnąć, jest też „Podróż”, napisana i zilustrowana przez Francescę Sannę (wyd. Kultura Gniewu, tłum. Agata Napiórska, wiek: 4+). Włoska ilustratorka w obrazowy sposób zsyntezowała opowieści uchodźców i migrantów, z którymi rozmawiała w trakcie pracy nad książką, począwszy od małych dziewczynek poznanych w obozie dla uchodźców we Włoszech.

To opowieść z perspektywy dzieci, które razem z mamą muszą zostawić wszystko, co znają, i ruszyć w daleką, trudną podróż do obcych i niezrozumiałych miejsc. Nienazwana wojna wypędza z domu, odbiera tatę, zmusza do szukania kryjówki w ciemnym lesie. „Ale mama jest z nami i niczego się nie boi”, opowiadają dzieci. Czy aby na pewno? To pytanie do dorosłego czytelnika.

– U dziecka działają procesy związane z modelowaniem i naśladowaniem. Patrzy na dorosłych, jakie znaczenie nadają różnym zdarzeniom. Musimy rozpoznać, w jaki sposób traktujemy wolność, wojnę, jakie to jest dla nas zdarzenie, jak je przeżywamy i jaki typ ekspresji pojawia się w naszych wypowiedziach i reakcjach, nawet w tych niewerbalnych. Nasza postawa jest dla dziecka ważniejsza niż treść, jaką przekażemy – podkreśla ekspertka.

Oszczędna w treści, lecz sugestywna w obrazach „Podróż” otwiera pole do rozmów i daje rodzicom możliwość dostosowania opowiadanej treści do wieku i wrażliwości dziecka.

OCZAMI ZWIERZĄT

„Kot, który zgubił dom” Ewy Nowak (wyd. Egmont, wiek: 3-7) to opowieść oparta na prawdziwych losach pewnej rodziny, uciekającej z ogarniętego wojną Iraku. Zabiera ze sobą kota, Kunkusha, który gubi się w czasie ucieczki. Książka w subtelny sposób porusza temat uchodźców, a co ważne przy najmłodszych czytelnikach – kończy się szczęśliwie.

Zwierzęcy bohater pojawia się też u Patryka Pufelskiego, autora „Pawilonu małych ssaków” i opiekuna zwierząt we wrocławskim zoo. Tytułowy bohater książki „To jest Maks” z ilustracjami Justyny Sokołowskiej (wyd. Dwie Siostry, wiek: 5+) jest wielkim ślimakiem afrykańskim, ukochanym zwierzątkiem chłopca mieszkającego w Charkowie. Pojawiają się tu i inne zwierzęta, a wszystkie postaci łączy to, że muszą uciekać ze swoich domów. Autor pyta, czy dom można ze sobą zabrać, tak jak ślimak zabiera swoją skorupę.

O INNOŚCI

Moją ulubienicą wśród przedszkolnych bohaterów jest stworzona przez Zofię Stanecką Basia, której liczne przygody trafnie odzwierciedlają codzienne radości i trudności kilkulatków.

Basia ma w swojej przedszkolnej grupie Titiego, małomównego chłopca o innym kolorze skóry, który pojawia się w różnych opowiadaniach, ale jest mu też poświęcona osobna część, „Basia i kolega z Haiti”. Dowiadujemy się z niej, że Titi musiał uciekać z domu na odległej wyspie wskutek klęski żywiołowej (nie wojny), stracił swoich bliskich i niełatwo mu odnaleźć się nowym miejscu, kulturze i języku.

Autorka sprawnie porusza temat rasizmu i uprzedzeń wobec przybyszów z innych kultur. Ale uwaga na wrażliwców – pojawiają się tu mocne określenia, jak „czarnuch”. Kolejna książka otwierająca na rozmowę o inności, szacunku, tolerancji, akceptacji, skłaniająca do poznania obserwacji dziecka. Może słyszało już brutalne słowa skierowane do inaczej mówiących czy wyglądających kolegów?

DLA SZKOLNIAKÓW

Dużo większy wybór mamy w przypadku uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, którzy nieco więcej wiedzą już o świecie i emocjonalnie są gotowi na trudniejsze tematy.

Nie można pominąć obszernej serii „Wojny dorosłych – historie dzieci” Wydawnictwa Literatura. Pierwsze książki ukazały się w niej we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego, a gros z nich odwołuje się do doświadczeń II wojny światowej. Tutaj skupiam się na tytułach uniwersalnych i opartych na najnowszej historii i aktualnych doświadczeniach.

Opowieści o losach naszych wschodnich sąsiadów znajdziemy w książce „Moc Amelki” (wiek: 9+) z ilustracjami Oli Krzanowskiej, a także wydanej w polskiej i ukraińskiej wersji językowej „Teraz tu jest nasz dom”, zilustrowanej przez Macieja Szymanowicza. Obie ich autorka Barbara Gawryluk oparła na prawdziwych wydarzeniach.

Pierwsza pokazuje losy siedmioletniej dziewczynki; mogliście ją poznać za sprawą krążącego w Internecie nagrania, na którym czystym głosem śpiewa piosenkę „Mam tę moc” z disneyowskiej „Krainy lodu”. Co w tym wyjątkowego? Śpiewa ją w bunkrze pod szkołą, kryjąc się wraz z bliskimi przed bombardowaniem w pierwszych dniach wojny w Ukrainie. Szybko stała się symbolem utraconego dzieciństwa.

Druga pozycja to historia jednej z rodzin z Doniecka, którą bombardowania i strach o życie wygnały z kraju. Główny bohater, kilkuletni Romek, trafia najpierw do obozu dla uchodźców, gdzie musi uczyć się polskiego, tęskni za domem i chce do niego wracać. Wygląda na to, że nieprędko to nastąpi, bo jego rodzice szukają pracy w Polsce, a on ma pójść tutaj do szkoły.

Oba tytuły mogą pomóc w zrozumieniu nowych kolegów, którzy mówią trochę inaczej, być może dziwnie się zachowują, mogą być zagubieni albo nawet agresywni.

W serii wyróżnia się „Asiunia” (wiek: 7+) Joanny Papuzińskiej i choć jest zbudowana na przeżyciach podczas II wojny światowej, to najważniejsze jest tu osobiste doświadczenie autorki i dziecięca perspektywa narratorki. Asiunia słucha wiatru i cieszy się z urodzinowych prezentów. Ale wkrótce po jej urodzinach znikają mama i tata, dziewczynka musi spać w obcym domu, nie ma swojego ulubionego kubka, pojawia się głód. Narracja dziecka jest szczera, prosta i bezkompromisowa, a uzupełniają ją bajkowe, spokojne ilustracje – ponownie Macieja Szymanowicza.

NA POWAŻNIE I Z HUMOREM

Punkt widzenia dziecka, które staje się uchodźcą, musi porzucić dom i marzenia, poznamy także w „Wędrówce Nabu” Jarosława Mikołajewskiego i Joanny Rusinek (wyd. Austeria, wiek: 8+). Tytułowa bohaterka, dziewczynka o imieniu Nabu, idzie „tam, gdzie nie palą się domy”. To metaforyczna opowieść, oderwana od kontekstu historycznego i geograficznego, jednocześnie na wskroś współczesna i zakorzeniona w rzeczywistości. Pełna napięcia zawierającego się w poetyckim braku dosłowności. Na pewno potrzebne będzie wsparcie rodzica, książka prowokuje do rozmowy o granicach, strachu, cierpieniu, determinacji, opozycji swój – obcy, nietolerancji, uprzedzeniach. Na podstawie tej historii powstał spektakl lalkowy w łódzkim Teatrze Arlekin.

Podobną bohaterkę poznajemy w dziecięcej powieści „Kiedy tata zamienił się w krzak” holenderskiej pisarki Joke van Leeuwen (wyd. Dwie Siostry, tłum. Jadwiga Jędryas, wiek: 8+). Tutaj również dziewczynka jest zmuszona, by ruszyć w podróż w nieznane. Temat ciężkiego kalibru autorka zrównoważyła absurdalnym humorem i genialnymi ilustracjami własnego autorstwa. Kolejna świetna pozycja do rozmowy o sytuacji uchodźców, zwłaszcza tych najmniejszych i emocjonalnych skutkach wojen.

Doskonałą książką, skłaniającą do przemyśleń zarówno starsze dzieci, jak i dorosłych czytelników, jest „Wojna” z tekstem Joségo Jorgego Letrii, ojca, i symbolicznymi, niemal monochromatycznymi ilustracjami Andrégo Letrii, syna (wyd. Dwie Siostry, tłum. Katarzyna Okrasko, wiek: 8+). Poetycka, choć bardzo oszczędna w środkach, może wywołać silne emocje. Warto do niej wracać i sprawdzać, co z nami robi.

– Bardzo ważne jest podanie informacji w kontekście zapewnienia, że rodzic jest w roli ochraniającej – dodaje psycholożka. – Można dziecku opowiedzieć, że od kiedy świat istnieje, toczą się wojny, ludzie walczą ze sobą o różne rzeczy, ale na koniec zapewnijmy: ja jestem z tobą, jesteśmy bezpieczni. Żadnych informacji, o tym, że może to nas spotkać, a los jest niewiadomy. To zaszczepi w dziecku wrażenie zagrożenia, z którym sobie nie poradzi, bo nie ma potencjału, by stworzyć własne poczucie bezpieczeństwa. Jest zależne od rodzica. Zwróćmy uwagę, aby końcówka wypowiedzi nie była oparta na lęku, tylko stanowiła jasny przekaz, że cokolwiek się stanie, ja, dorosły, twój rodzic, jestem przy tobie.

Dodaj komentarz