Dyson x Ładne Bebe współpraca reklamowa zdrowie

Smog kluczową przyczyną infekcji? Rozmowa z pediatrą dr Ewą Miśko-Wąsowską

Rozmowa z pediatrą dr Ewą Miśko-Wąsowską w ramach cyklu Ładne Bebe x Dyson

Smog kluczową przyczyną infekcji? Rozmowa z pediatrą dr Ewą Miśko-Wąsowską
Marta Więcek, Daria Szczygieł

Rekordzista poszedł do przedszkola pierwszego września na jeden dzień i zachorował. Jak to się dzieje, że jesienią i zimą wpadamy w sidła katarków, kaszlu, stresu związanego z ciągłym braniem L4 na dziecko? Winowajcą może być nie klimat panujący w Polsce, a smog. W rozwikłaniu zagadki częstych chorób górnych dróg oddechowych u dzieci pomaga nam pediatra – dr Ewa Miśko-Wąsowska.

W ramach naszego cyklu publikacji i podcastów stworzonego z marką Dyson przekonujemy was do zadbania o powietrze w mieszkaniach. Rozmawiałyśmy Anką Parzyńską i Patrycją Biegańską – mamami, które dużo czasu spędzają z dziećmi w domu. Wkrótce spotkamy się z Larą Gessler, a dziś czas na przepytanie ekspertki i mamy w jednym: dr Ewy Miśko-Wąsowskiej, pediatry znanej w sieci jako Dr Miśko.

Rzadko mamy okazję na łamach Ładne Bebe gościć lekarza i zawsze wykorzystujemy to, jako pretekst do rozwiania różnorakich wątpliwości wokół dziecięcego zdrowia, obalenia medycznych mitów, zapytania o krążące w Internecie przekonania. Dziś próbujemy ustalić, co jest kluczowe w kształtowaniu odporności naszych dzieci zimą. Zapewne nie uszło waszej uwadze, że najczęściej infekcje dotyczą górnych dróg oddechowych. Czemu akurat ten układ jest u dzieci tak często atakowany? Co robić, by zapobiegać katarowi? Jak organizować rodzinny czas, gdy miejskie powietrze nie pozwala wyjść na plac zabaw? Przeczytajcie.

 

Dlaczego dzieci zaczynają często chorować akurat jesienią i zimą? W Polsce przyjęło się, że przez pogodę. Czy na pewno?

Odpowiedź na to pytanie jest złożona, powodów częstych chorób jesienią i zimą jest wiele, ale wyróżniłabym trzy najważniejsze. Po pierwsze, dzieci przebywają mniej na zewnątrz, a więcej w zamkniętych pomieszczeniach – w domu i w placówkach. To sprzyja krążeniu patogenów, wirusów i bakterii między osobami. Do tego dochodzi kwestia sezonu grzewczego i suchego powietrza, które źle działa na nasze śluzówki. I my, i dzieci robimy się wtedy podatni na infekcje. Ponadto niektóre wirusy rozmnażają się zdecydowanie lepiej w niskich temperaturach, na przykład wirus grypy. Latem wirusy przechodzą w formy przetrwalnikowe, a jak robi się chłodniej – uaktywniają się.

 A kwestia witaminy D3? Tyle się mówi o jej niedoborach.

Latem przeważnie stosujemy filtry UV, w związku z tym wiele osób dostaje zalecenia suplementacji tej witaminy, u dzieci szczególnie. Z mojego doświadczenia wynika, że mało kto nie stosuje się do zaleceń, więc niedobory witaminy D to chyba nie jest kluczowa kwestia. Prędzej wskazałabym problem nieadekwatnego ubierania się – dzieciom nie jest na zewnątrz wystarczająco ciepło albo przeciwnie – są przegrzewane, nie mają odzieży termoaktywnej, a to wpływa potem na odporność. No i najważniejsza kwestia – zanieczyszczone powietrze. Polska należy do krajów z największym zanieczyszczeniem, nie tylko komunikacyjnym, ale tzw. energetycznym, związanym z tym jak Polacy ogrzewają domy. W Norwegii na przykład nie sądzę, by smog był kluczową przyczyną infekcji, ale akurat w Polsce – zdecydowanie tak.

Kiedyś się o tym tyle nie mówiło. Czy to ludzie częściej teraz chorują od smogu, czy zwiększyła się świadomość jego szkodliwości? 

Myślę, że wzrosła świadomość, bo smog w Europie jest od dawna, wystarczy wspomnieć choćby ten najbardziej medialny przypadek wielkiego smogu londyńskiego. To co się zmieniło, to że dziś dysponujemy większą liczbą badań – obserwacyjnych i in vitro – na temat szkodliwości smogu. Dopiero teraz wiemy dokładnie jak bardzo zanieczyszczone powietrze wpływa negatywnie na zdrowie nasze i dzieci, i łączymy częste infekcje z zanieczyszczeniem powietrza.

Nikt nie lubi być straszony, ale chyba lepiej to wiedzieć – na które układy organizmu ma wpływ zanieczyszczone powietrze?

Tak, to nie jest miły temat, ale różne badania pokazują, że smog ma destrukcyjny wpływ w zasadzie na wszystkie układy i narządy naszego organizmu. Nie tylko na układ oddechowy, ale też na nerwowy, krążenia, nawet na skórę! Pierwsze z czym zanieczyszczenie ma kontakt, to nasze śluzówki. Najmniejsze cząsteczki pyłów nisko zawieszonych przechodzą przez barierę krew/płuca i krążą w organizmie, mogą wpływać na serce, powodować nadciśnienie… Nawet wątroba może być przeciążona, bo w niej mamy dużo mechanizmów detoksykujących.

Czy smog uszkadza śluzówki?

Tak, jak i dym tytoniowy. W kontakcie ze śluzówką tworzą się, mówiąc kolokwialnie, „dziurki”, niszczone są rzęski, które pełnią funkcje ochronną i biorą udział w „wymiataniu” zanieczyszczeń. Uszkodzone rzęski przepuszczają wirusy, może tworzyć się stan zapalny śluzówki dróg oddechowych jak astma, choroby płuc czy alergie.

Na czym dokładnie polega ten związek smogu z alergiami?

Zanieczyszczenia mogą uszkadzać barierę naskórkową. Wszystkie alergeny – pyłki, roztocza kurzu domowego czy chemia domowa – mają łatwiejszą drogę do uszkadzania skóry, bo śluzówki nie chronią tak jak powinny. Co więcej, cząsteczki smogu są trochę jak smoła w stanie gazowym: przyklejają się do pyłków, kurzu, roztoczy, fragmentów zwierzęcej sierści. Organizm wdycha więc podwójnie niebezpieczny alergen – roślinny pyłek, czy zarodnik grzyba „obklejony” smogiem.

Niesamowite – dawniej alergicy wystrzegali się przyrody, pyłków. Teraz większym zagrożeniem wydaje się smog. Czym właściwie jest pod względem medycznym reakcja alergiczna?

Reakcje alergiczne to zaburzenie, które polega na tym, że organizm zamiast walczyć z realnym wrogiem – np. wirusem – jest zdezorientowany i walczy „z czym popadnie”. Na przykład z pyłkiem. A gdyby zaczął walczyć z jakimś białkiem własnego organizmu – wtedy mamy do czynienia z chorobą autoimmunologiczną. Na przestrzeni ostatnich lat dużo zmieniło się w alergologii, w tym co wiemy o jej przyczynach.

Wróćmy do chorób dróg oddechowych. Dlaczego dzieci są na nie najbardziej narażone?

Bo płuca dziecka rozwijają się najintensywniej do 6-8 roku życia. Jeśli w czasie tego dojrzewania narazimy płuca na stres oksydacyjny, może to w przyszłości doprowadzić do różnych chorób układu oddechowego, nie tylko astmy.

Stres oksydacyjny?

Tak mówimy w medycynie, gdy wydziela się za dużo tzw. wolnych rodników, o których pewnie Pani słyszała, a które powodują stan zapalny i przyhamowują prawidłowy rozwój układu oddechowego. Tak sobie myślę jako rodzic, że to jest naprawdę smutne, że dzieci żyjące w regionach bardziej narażonych na smog po prostu chorują więcej. Miałam niedawno małego pacjenta, który przeprowadził się z czystego rejonu Niemiec, gdzieś z okolic pełnych lasów. Zamieszkał w centrum Warszawy i rozpoczęła się niekończąca seria infekcji, średnio raz na dwa tygodnie miał zapalenie oskrzeli lub zatok. Rodzice mówili, że wcześniej nigdy nie chorował. Moi koledzy, którzy pracują np. z pacjentami z Norwegii, mówią to samo. W Norwegii niby klimat jest bardziej surowy, ale mają czyste powietrze, więc chorują rzadziej. Nie bez znaczenia jest też pewnie popularność przebywania na zewnątrz i tzw. zielone przedszkola. U nich jest to bezpieczne, bo dzieci oddychają czystym powietrzem.

Czy smog może pogorszyć sen dziecka i zdolność koncentracji? To wydaje się teraz palącym problemem psychologów i pedagogów…

Zdecydowanie. Życie w zanieczyszczonym powietrzu obniża zdolność koncentracji. To wszystko razem tworzy naprawdę niewesoły obraz. Są badania obserwacyjne, które wykazały, że dzieci z rejonów bardziej narażonych na smog nie tylko mają pogorszoną koncentrację, ale też gorzej wypadają w testach na inteligencję. Pogarsza się też jakość snu i tworzy się błędne koło. Dr hab. n. med. Wojciech Feleszko, z którym pracowałam w szpitalu, mówi o badaniach rezonansowych mózgu u ludzi zamieszkałych w rejonach bardzo zanieczyszczonych. Obraz z ich rezonansu się różni, widać specyficzne zmiany. Wpływ zanieczyszczeń na nasz układ nerwowy jest niestety realny.

To straszne. Zastanawia mnie w tej sytuacji częsty dylemat rodziców i opiekunów w placówkach: mówi Pani, że dzieci na zewnątrz są bezpieczniejsze od wirusów niż w zamkniętym pomieszczeniu, z drugiej strony zanieczyszczone powietrze potrafi być jak słyszymy śmiercionośne, z powodu smogu. To co robić? Wychodzić czy siedzieć w domu?

Jestem zdania, żeby sprawdzać alerty smogowe i się do nich stosować. Bycie w pomieszczeniu – choć nie jest rozwiązaniem idealnym – pozwala jednak zaradzić w pewnym stopniu problemowi „fruwających” patogenów, można poprawić jakość powietrza oczyszczaniem, można zapewnić dzieciom w pomieszczeniu ruch, choć oczywiście stanowi to pewne wyzwanie. Natomiast tego jak smog wpływa na organizm dzieci, się nie cofnie. Zdecydowanie radzę nie wychodzić w okresie największego zagrożenia smogiem. Mieszkania w miastach oczywiście trzeba wietrzyć, ale na pewno nie w godzinach szczytu, nie gdy wskaźniki smogu są wysokie. Bardzo pomocny też może być oczyszczacz, który monitoruje stan powietrza i ma różne poziomy intensywności pracy.

Powiedziała Pani o kilku przewlekłych chorobach, ale czy takie zwykłe katarki też mają związek ze smogiem?

Oczywiście! Ostre, czyli krótkotrwałe infekcje, które w normalnych warunkach trwają do kilku dni, przez wpływ smogu wydłużają się niekiedy do kilku tygodni. U dziecka w wieku 3-4 lat katar średnio trwał do 10 dni, teraz potrafi trwać dwa tygodnie i przeciągać się w przewlekłe zapalenie zatok.

Czemu właściwie najczęściej dzieci chorują na katar i powiązane z nim choroby górnych dróg oddechowych?

Układ oddechowy dziecka jest krótszy niż dorosłego. Dziecko zaczerpuje oddechu częściej. Oznacza to, że zanieczyszczone powietrze szybciej przechodzi z jego ust do płuc, a zanieczyszczenia szybciej trafiają do jego krwiobiegu. Ponadto dziecko wdycha kilkakrotnie więcej niż dorosły, właśnie przez tę częstotliwość zaczerpywania oddechów. To oznacza łatwiejszy i szybszy kontakt z patogenem.

Miałyśmy rozmawiać o infekcjach, ale zainteresował mnie związek chorób skóry i ich związku ze smogiem. Moje dziecko ma AZS i przypomniałam sobie, że nam też dermatolog zalecił oczyszczanie powietrza w mieszkaniu.

Osoby podatne na AZS czy alergie skórne częściej zapadają na te choroby, jeśli na co dzień mają styczność z zanieczyszczonym powietrzem. Z drugiej strony u osób, które już chorują, ale mają AZS w remisji, zanieczyszczone powietrze może powodować nasilenie objawów.

Wspomniała Pani, że nawilżone powietrze jest lepsze dla zdrowia niż suche. Dlaczego tak jest?

Gdy oddychamy wilgotnym powietrzem, wpływa to korzystnie na nasze śluzówki, gdy suchym – odwrotnie. Szczególnie mogą to odczuwać dzieci oddychające buzią. Przy okazji – warto zwracać uwagę czy dziecko oddycha przeważnie przez usta, i jeśli tak jest – to jest to powód do konsultacji z laryngologiem. Wracając do nawilżaczy… suche śluzówki nie działają prawidłowo, nie tworzą bariery ochronnej. To takie wytłumaczenie teoretyczne, ale przeprowadzono też bardzo ciekawe doświadczenie w USA w jednej ze szkół. Eksperyment wykazał, że w klasach w których funkcjonuje nawilżacz powietrza zanotowano mniej nieobecności uczniów spowodowanych chorobami. Równie istotne jest nawilżanie ciała od wewnątrz, czyli nawadnianie organizmu. Warto pilnować, by dzieci piły dużo płynów. Zawsze zachęcam, by nawet na spacery zabierać termos z ciepłym piciem.

Rozumiem, że jako pediatra rekomenduje Pani instalowanie w domu nawilżacza?

Zdecydowanie, ja w domu mam trzy. Idealne jest połączenie oczyszczacza powietrza z nawilżaczem. Urządzenie powinno stać tam, gdzie domownicy, szczególnie dzieci, spędzają najwięcej czasu. W pokoju zabaw lub przy łóżku.

Co jeszcze mogą rodzice robić, by minimalizować infekcje górnych dróg oddechowych u dzieci?

Dbać o zdrowe odżywianie. Warto pracować nad przyzwyczajaniem dzieci do różnorodności w menu. Rodzice często powołują się na wybiórczość dzieci, ale medycynie mówimy, że kluczowa jest częsta ekspozycja na pewne produkty spożywcze. Im częstsza ekspozycja na dany smak, tym większa szansa, że dziecko go zaakceptuje. Warto więc próbować i częstować dzieci różnymi produktami. Ważnym składnikiem diety są rośliny – m.in. owoce i warzywa bogate z jednej strony w antyoksydanty, z drugiej w błonnik pokarmowy, który jest dobrą pożywką dla bakterii jelitowych. W jelitach jest ok. 70% komórek układu odpornościowego i one dojrzewają poprzez kontakt z bakteriami jelitowymi, a te mają się dobrze, jeśli dostają dobrą pożywkę. O odporność możemy więc zadbać poprzez urozmaiconą dietę.

A słynne mycie rąk? Nie jest przereklamowane?

Dobrze, że Pani o tym wspomina, bo w pandemii ten temat był często podkreślany, a teraz jakby mniej się na niego zwraca uwagę. Szacuje się w badaniach obserwacyjnych, że decydowaną większość – ok. 80% infekcji przenosi się poprzez dotyk, szczególnie dotyczy to małych dzieci. Mycie rąk zdecydowanie ma swoje uzasadnienie.

Ostatnie pytanie – czy jeśli powietrze jest czyste, warto spędzać czas z dziećmi zimą na dworze?

W Polsce panuje jeszcze przekonanie, że zima to nie czas bycia na zewnątrz, place zabaw pustoszeją i nie chodzi zawsze o smog. Z odpowiednim warstwowym ubraniem spędzanie czasu na powietrzu jest zdecydowanie dobrym pomysłem, pod warunkiem, że pozwala na to jakość powietrza. Oczywiście przebywanie na łonie natury, w parku, w lesie, za miastem jest dobre, tylko wiadomo – nie wszyscy mają możliwość realizować to codziennie.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia pochodzą z publikacji stworzonych w ramach cyklu Dzień z… Ładne Bebe i Dyson.

Zapraszamy do wysłuchania podcastów.

*

Materiał powstał we współpracy z marką Dyson, producentem oczyszczaczy i nawilżaczy powietrza z technologią Air Multiplier. 

Dodaj komentarz