Silne kobiety przed obiektywem

Fotografia jest kobietą

Jak sfotografować siłę? Hart ducha, mężne serce i zapał, który przychodzi nam, kobietom, także mamom, tak naturalnie jak oddychanie?

Zalazłam kilku śmiałków, którym się ta sztuka udała. Niektórzy z nich to asy fotografii, członkowie elitarnych klubów i autorzy rozpoznawalnych okładek. Są też twórcy niszowi lub niemal anonimowi, bo nie sposób znaleźć na ich temat żadnej wzmianki. Ale tutaj przecież nie chodzi o nazwiska, tylko o zdjęcia. Na nich skoncentrujmy swoja uwagę, pozwólmy im do nas mówić.

Przyczynkiem do zbudowania tego zestawienia jest książka Joanny Kończak z ilustracjami Karoliny Matyjaszkowicz zatytułowana „Kobiety. Badaczki, czempionki, awanturnice”. Namawiam do zgłębiania tematu kobiecej siły, który nawiązuje do wszystkich dziedzin życia i sztuki, także macierzyństwa. Migocze od kontekstów, przez co nigdy nie traci na świeżości.

*

Bez tytułu, fot. Zé Bomba, 2007

Co wiemy o tym zdjęciu? Tyle co nic. Osoba o tajemniczym imieniu i nazwisku (po wpisaniu ich w wyszukiwarkę otrzymujemy np. zdjęcie pączków albo eksplozji) wysłała swoje zdjęcie do magazynu National Geographic, a pismo z wdzięcznością je opublikowało. Nic w tym dziwnego, bo to zdjęcie jest siłą. Ono do mnie przemówiło i rozkochało w sobie od pierwszego wejrzenia i ośmieliło do tego, by publikować je jako pierwsze, daleko przed mistrzami. Mimo że niczego wam o nim nie mogę powiedzieć poza tym, że twórca sfotografował 23-letnią chantyjską matkę, która trzyma na rękach swoją rumianą córeczkę i jednocześnie pomaga w selekcji renifera, który będzie ciągnął sanie. A wokoło syberyjski krajobraz i syberyjski mróz. Umiecie tak?

*

New Jersey, USA, fot. Elliott Erwitt, 1992

Erwitt zawsze powtarzał, że chce swoją fotografią wzbudzać pozytywne emocje, żadnych smutków. Nigdy nie zajmował się fotografią dokumentalną, a mimo to zaprosił go do członkostwa w agencji Magnum sam jej założyciel, węgierski fotograf Robert Capa, słynący z dokumentowania wojennego okrucieństwa. Erwitt szczególnie upodobał sobie psy – do dziś są jego ulubionymi modelami, pozbawionymi pychy i zachcianek. Na poniższym kadrze Erwitt z właściwą sobie swadą sportretował „typową” amerykańską rodzinę, w której jeden z rodziców zostaje z psem i z dziećmi w domu, żeby drugi mógł zarabiać na ten zbyt wielki jak dla pięciorga osób dom i spłacać rosnące długi na karcie kredytowej. Tatuś w zaplamionym fartuszku rozkosznie żegnający się z żoną w odprasowanym starannie kostiumie (pewnie to mąż prasował) to gorzki żart i satyra na amerykańskie społeczeństwo. Trafia w punkt.

*

Milky Way, fot. Vincent Ferrane, 2017

Ten kolorowy przerywnik stanowi dość surową dokumentację karmienia piersią. Dokumentował ojciec chłopca, francuski fotograf Vincent Ferrane, a bohaterką ujęć jest jego wielkiej urody żona. Kadry są chłodne i zdystansowane, choć fotograf podchodzi blisko i pozwala sobie na uwiecznianie mlecznej fontanny z nabrzmiałej piersi czy cieknącego ciurkiem mleka. Dużo w tych zdjęciach zmęczenia, nudy, przyziemnych obowiązków, prędkiego uciekania spod prysznica na dźwięk płaczącego dziecka. Jest nawet takie bardzo bliskie mi ujęcie przeziębionej mamy, karmiącej w maseczce – też tak robiłam. Zdjęcia te zebrał Ferrane i wydał w zeszłym roku w formie książki „Milky Way”. Choć sporo tu odniesień do mitologii i legend, mnie najbardziej dotyka codzienny wymiar tych zdjęć, zwykłość, powtarzalność i nieuchronny porządek rzeczy. Brawo za to.

*

Demonstracja wolnościowa kobiet w Paryżu, fot. Gilles Peress, 1971

Francuski fotograf Gilles Peress zasłynął zdjęciami „krwawej niedzieli”, dziejącej się w 1972 roku w Irlandii, kiedy to brytyjscy żołnierze rozstrzelali 14 uczestników pokojowej manifestacji w mieście Derry. Ten fakt już dobitnie pokazuje, że Peress lubił pakować się w sytuacje niebezpieczne i doniosłe, w epicentrum protestu i niemal pod lufę karabinu. Przy okazji tego zdjęcia udał się do swojej ojczyzny, gdzie sfotografował marsz kobiet walczących o swoje prawa. Francuzki, mimo iż sprawiają wrażenie rozbawionych, nie miały lekko w tym zapóźnionym kraju. Prawa wyborcze otrzymały dopiero w 1944 roku, a w latach 70. wywalczyły sobie prawo do legalnej aborcji. Warto znać takie nazwiska jak Olympe de Gouges, Marie Marvingt czy siostry Madeleine Cinquin – bez nich Francja nie byłaby dziś tym, czym jest.

*

Gloria Steinem na podium wyborczym Frances „Sissy” Farenthold, startującej w wyborach na wiceprezydenta USA, fot. Leonard Freed, 1972

Przedstawmy obie panie. Gloria Steinem to bodaj najsłynniejsza amerykańska feministka, która o wolność kobiet walczyła przede wszystkim słowem. Napisała wiele ważnych artykułów dotyczących sytuacji kobiet, założyła także pismo feministyczne „Ms.”. Tutaj namawia do głosowania na Frances Farenthold zwaną Sissy, pierwszą kobietę, która miała realna szansę zostać wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych (zdobyła drugą lokatę, a była jedną z 7 kandydatów). Wsparcie Steinem musiało wiele znaczyć, także z promocyjnego punktu widzenia. Obie panie odniosły w swoim życiu dużo sukcesów i zrobiły sporo dobrego. Sissy w 1978 r. powołała do do życia Public Leadership Education Network, gdzie kobiety mogły uczyć się, jak zostać liderką, zaś w 1985 r., wraz z kuzynką i feministką Genevieve Vaughan postawiła w Nairobi tzw. Namiot Pokoju, który miał uświadamiać badaczom ONZ skalę problemów, z jakimi borykają się Kenijki.

*

Untitled Film Still #3, fot. Cindy Sherman, 1977

Cindy Sherman nakręciła ten film na początku swojej kariery, zanim jeszcze zupełnie oddała się fotografii. Bohaterka umiejscowiona została w kuchennej przestrzeni, a więc według mizoginów i szowinistów – we właściwym dla kobiet miejscu. Gotowanie, a potem sprzątanie po tym gotowaniu to wedle ówczesnych standardów zajęcia wyłącznie kobiece i właśnie w tę zaściankowość Sherman wymierza swój obiektyw.

PS Fantazja Sherman nie zna granic. Zobaczcie, jak pozowała w roli Madame Pompadour i swoją podobiznę naniosła na wazę wykonaną z porcelany Limoges. Gratka!

*

Growing Up Female, fot. Abigail Heyman, 1974

Ten zbiór fotografii często jest nazywany encyklopedią kobiet odgrywających ograniczające ich wolność role. Kobieta jako matka, córka, gospodyni, modelka, robotnica, przyjaciółka i kochanka to tylko niektóre z życiowych scenariuszy, jakie przyszło nam grać. Heyman zastanawiała się nad istotą domowego podporządkowania, wyciszenia własnego głosu i trwania w niewoli, nad niemożnością działania, apatią wynikającą z rutyny i nadziei, że możemy wytrwałością wszystko zmienić. Jej książka była wizualnym wyrażeniem sprzeciwu wobec opresyjnej doktryny tradycyjnego podziału ról między kobietami i mężczyznami. Mądrym i wysmakowanym estetycznie. Must have.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.