Rysowanie jest jak muzyka

Rozmowa z Marianną Oklejak

Była sobie raz dziewczyna. Z prostymi, długimi świetlistymi włosami i uśmiechem od ucha do ucha. Gdy była dzieckiem, jej dowcipni rodzice przepowiedzieli dla niej przyszłość malarki pokojowej. A ona z szeroko otwartymi oczami wypatrywała tej przyszłości i wzrokiem zagarniała dla siebie otaczające ją cztery ściany, knując w myślach, co by tu na nich zmalować. Tą niedoszłą malarką pokojową jest Marianna Oklejak, która wyrosła na zdolną i pracowitą ilustratorkę z imponującym portfolio i nagrodą IBBY za książkę "Cuda wianki" na koncie. Oto świąteczna kartka, którą wykonała na zamówienie IBBY.   zyczenia ibby 2015     Marianna specjalnie dla nas zilustrowała swój wymarzony gwiazdkowy podarek. A poza tym, że doskonale rysuje, potrafi też niezwykle zajmująco i zabawnie opowiadać, choćby o muzyce czy ludowości. Zatem słuchajcie i oglądajcie.

***

Zacznijmy od sprawy w chwili obecnej najistotniejszej. Co chciałabyś dostać pod choinkę?

roztocza * Jakieś cudo, które byłoby nie większe niż kindle, ale pozwalałoby kompaktowo przechowywać papierowe książki i papierzyska w ogóle. Bo ja wierzę w papier, tylko czasem boleję nad tym, gdzie mam wcisnąć kolejne kupione tytuły. Zwłaszcza, że potem tylko trzeba chodzić ze ścierką i odkurzać, a od tego się kicha. Zatem jeszcze jakiś hi-tech preparat do neutralizacji kurzu. Jak zwykle zaczynasz dzień? I który pobudzacz preferujesz: kawę czy herbatę? Późno zaczynam, bo sowa jestem. Budzi mnie ukochana radiowa Dwójka, więc bywa, że ostatnie poranne sny śnię przy takim Ravelu albo Bachu (bardzo polecam spanie przy muzyce – efekty niesamowite!). Nie piję kawy ani herbaty – wolę imbir. Ile godzin dziennie poświęcasz na pracę? I jak wygląda Twoja pracownia? Ha ha, tego się nie da zmierzyć! Gdy jest dużo pracy, pracuję bardzo intensywnie. A jeśli chodzi o pracownię... To ładne słowo, ale trochę za duże jak na moją rzeczywistość. Mam duży stół – pół do rysowania, pół do komputerowania, a bałagan robi się wszędzie. Sam, oczywiście. marianka_oklejakWiersze dla niegrzecznych dzieci, wydanictwo Egmont, napisa_a Danuta Wawi_ow8+2 i domek w lesie, wydawnictwo Dwie Siostry, napisa_a Anne-Cath VestlyJestem miasto Warszawa, wydawnictwo Wilga Co jeszcze, poza rysowaniem, Cię zajmuje? Bardzo ważna jest dla mnie muzyka – to wspaniały, pokrewny rysowaniu wszechświat. Lubię go zgłębiać, dowiadywać się co w niej słychać nowego - od interpretacji muzyki dawnej po elektroniczne eksperymenty. Jest gotową inspiracją – czasem przy odpowiedniej muzyce „samo się rysuje”, bo melodia wiele podpowiada. A z tej miłości powstają też książki – to od muzyki tradycyjnej, tej szorstkiej, niestylizowanej, nieuczesanej, zaczęła się moja fascynacja polską sztuką ludową. Aż ostatnio zrobiłam obrazkową książkę na temat polskiego folkloru - „Cuda wianki”, jest mi szczególnie bliska. Aha – i kocham Davida Bowie. I graindelavoix. Cuda wianki, wydawnictwo Egmont1 cuda cale preview.indd Jak długo zajęła Ci praca nad "Cudami wiankami" i co się nie zmieściło w jej ramach, a bardzo byś chciała, żeby tam było? Sama książka powstała w ciągu 2015 roku (z pewnymi przymiarkami rok wcześniej), ale nie zaczynałam od zera. Tradycyjną kulturą interesuję się od dosyć dawna, więc nie musiałam odkrywać nieznanego lądu, tylko wydobyć z pamięci rozmaite wątki, poukładać, uporządkować, pogłębić. A potem robić ostrą selekcję - niestety. Musiałam zmieścić się w założonej objętości. Inaczej na pewno pozwoliłabym sobie na więcej rozkładówek ze strojami, ludową rzeźbą i kapliczkami, więcej zabaw ze współczesnym rodzajowym kontekstem - ale nic straconego, spróbuję to jakoś zrobić i tak. Oto fragment niedokończonej ilustracji, która odpadła w trakcie powstawania książki - na wschodnim Mazowszu i zachodnim Podlasiu przed Bożym Narodzeniem w czasie Adwentu grano na drewnianych ligawkach. Zwyczaj przetrwał do dziś. adwent-ligawka-roraty Opowiedz o wspomnieniu z dzieciństwa, które mocno w sobie nosisz. „Kim chciałabyś być, jak będziesz duża?” zapytali pięcioletnią mnie rodzice. „Malarką” – odrzekłam. „Pokojową?” podpuścili mnie chytrze. „Tak” – odparłam stanowczo, przekonana, że malarz pokojowy to ten, co maluje obrazy, które potem wiszą w pokoju. Osoby/rzeczy/zjawiska, które Cię inspirują, napędzają do działania. Muzyka, codzienna uroda świata – czasem kształt jakiegoś warzywa albo kolor liścia, który tak bardzo by się chciało złapać, powtórzyć w jego zawstydzającej genialnej prostocie i intensywności – „nie wymyśliłabym tego sama”. Jak Ci się pracowało i pracuje nad Basią? Jak to jest wymyślić całą stronę wizualną tak potężnej serii? Pewnego razu Basia zapukała do drzwi i powiedziała: „Dzień dobry, jestem Basia”. Dałam jej i Miśkowi Zdziśkowi chleba z miodem i fasolkę, i tak już zostali. A tak serio – gdy seria dopiero powstawała, nie śniło mi się, że będzie tak obszerna, nie czułam więc takiego obciążenia. Najpierw narysowałam kilka wersji Basi, ale dosyć szybko stało się jasne która jest tą „prawdziwą”. A cały świat tak naprawdę rodził się wraz z kolejnymi tomami, które po kawałeczku pokazują coraz to nowe zakamarki basiowej codzienności. Ja sama widzę jak jeszcze różniła się Basia z pierwszych tomów od tej z 2015 roku. Można powiedzieć, że nie tyle wymyślałam Basię, co ją poznawałam (zresztą praca zawsze zaczyna się od tekstu Zosi Staneckiej). Ale nie wszystko wymyślam co do szczegółu – pamiętam, że na którymś ze spotkań jakiś pan, przedstawiwszy się jako architekt, zwrócił mi uwagę, że niekonsekwentnie w jednym tomie łazienka jest na lewo, a w innym na prawo od wejścia. Miał rację, ale gdyby trzymać się jednego planu szybko okazałoby się, że mam do dyspozycji serię powtarzających się ujęć, zrobiłoby się nudno, podobnie, a ołówek zamarłby mi w ręce. Co innego w przypadku trwającej właśnie pracy nad animowanym serialem o Basi – tutaj wszystko trzeba określić dokładnie, z precyzją i ostatecznie: każde medium ma swoje prawa. seria Basia, wydawnictwo Egmont, napisała Zofia Stanecka 2seria Basia, wydawnictwo Egmont, napisa_a Zofia Stanecka 1 Layout 1   A jak było z Królewną? Twoje ilustracje do tej książki zupełnie nas rozbroiły. Powiedz, jak wpadłaś na pomysł tak niezwykłej wizualnie postaci. O, dziękuję za komplement, przekażę Królewnie. Ona też jakoś tak po prostu się pojawiła... To chyba w ogóle tak jest, że postaci przychodzą same. Najpierw jest tekst. Dobry tekst rozbudza wyobraźnię i pozwala wydobyć z niej to, co już może wcześniej wpadło, a teraz właśnie jakoś się z zadaną historią rymuje. Lubię dłużej się zastanowić, dobrze zobaczyć „w głowie” to, co chcę narysować, tak żeby potem działać od razu na papierze - zatem moja taktyka to dłuższe przyczajenie i szybki atak. A jeśli nie trafiam w tym ataku, to znaczy, że muszę jeszcze pomyśleć. Bywa, że ten etap jest długi i żmudny. pierwsze lamanie pekora20n29.inddKrolewna, wydawnictwo Bajka, napisala Roksana Jedrzejewska-Wrobel 3 Która z postaci, które dotąd ilustrowałaś, jest Ci najbliższa? Stefan Jettecki! To mój absolutny faworyt! Stefana wymyśliła Zosia Stanecka w książce „Księga Ludensona”. Jest półolbrzymem i demonicznym dyrektorem cyrku, który usiłuje odzyskać tytułową magiczną księgę. A właściwie nie za bardzo jest demoniczny, tylko bardzo by chciał, ale jakoś kompletnie mu to nie wychodzi, przeszkadza mu w tym nawet poczciwa aparycja świńskiego blondyna, nie mówiąc o strasznym szwedzkim akcencie, który z każdej jego wypowiedzi robi komedię. Stefan Jettecki - Ksiega Ludensona, wydawnictwo Egmont, napisa_a Zofia Stanecka Czy jest coś, czego nie potrafisz a bardzo ale to bardzo chciałabyś się tego nauczyć? Stawać się niewidzialną. Żeby sobie bezczelnie patrzeć na tych wszystkich ludzi w tramwaju i na ulicy, bo czasem się krępuję, a są tak cudownie ciekawi, że żal nie zatrzymać dłużej wzroku. Potem wielu z nich staje się wspaniałymi bohaterami drugiego planu, np. w „Basi”. No i rozciągać dobę do 30 godzin, ale to chyba dosyć popularne marzenie. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Dominika Janik

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.