Rodzinny savoir-vivre

Rozmowa z Izą Sztanderą

Narodziny dziecka wywołują falę radości w całej rodzinie. O tym, jak się wspólnie cieszyć, przestrzegając granic świeżo upieczonych rodziców, rozmawiam z doulą, Izą Sztanderą.

Pierwsze dni, tygodnie, a nawet miesiące po porodzie bywają trudne i męczące. Warto zadbać o swoje potrzeby i odważnie komunikować je bliskim. Jeśli potrzebujecie w tym wsparcia, ta rozmowa jest dla was i waszych bliskich.

O to, jak pomóc, czy radzić, czyje potrzeby są najważniejsze, nieprzypadkowo zapytałam doulę. Swoją wiedzą i doświadczeniem, wspiera kobiety nie tylko w okresie ciąży i porodu, ale również w czasie, gdy dziecko jest już na świecie. Ona dobrze zna potrzeby powiększonej właśnie rodziny i chętnie wtajemniczy w nie jej bliskich.

*

Czy wizyta w szpitalu, zaraz po porodzie, to dobry pomysł?

Bardzo ważnym jest, aby odpowiedzieć na potrzeby mamy i tworzącej się rodziny. Jeśli kobiecie bardzo zależy, by jak najszybciej spotkać się z bliskimi, to dlaczego nie? Najważniejsze, by zastanowiła się, z kim i kiedy może chcieć się zobaczyć, ustaliła, w jaki sposób się umówi, i dała sobie prawo do zmiany zdania. Czasem kobiety myślą, że po porodzie będą chciały spędzić czas tylko z dzieckiem i partnerem, ale po dobrym doświadczeniu porodowym, burzy pozytywnych hormonów, radości z urodzenia dziecka, chcą zakomunikować tę nowinę bliskim i spotkać się z nimi. Bywa też odwrotnie.To jest bardzo indywidualna potrzeba, ale w każdym wypadku decydować o niej powinna mama, a osoby chcące ją odwiedzić, niech poczekają na zaproszenie.

Podczas przebywania w szpitalu trzeba również brać pod uwagę potrzeby innych kobiet i nowo narodzonych dzieci, z którymi dzieli się pokój, żeby ten czas był komfortowy dla wszystkich.

Czego nie przynosić do szpitala w ramach prezentu?

Warto wziąć pod uwagę pokój, w którym przebywa mama z dzieckiem, jego wielkość oraz innych współlokatorów. Czasem duży bukiet intensywnie pachnących kwiatów może stanowić więcej kłopotu niż radości. Prezenty, równie mile, mogą czekać w domu na powrót mamy i dziecka.

Pierwsze dni, tygodnie są dla mamy trudne: połóg, karmienie, emocjonalne tornado – jak zadbać o swoje potrzeby, nikogo przy tym nie urażając? Co w tym okresie jest najważniejsze?

Ważnych jest wiele rzeczy, ale to mamy powinny nadawać im priorytety, w zależności od tego, jak przebiegał poród, karmienie piersią, czy są w relacji z partnerem czy samodzielnie zajmują się dzieckiem itp. Zderzenie z rzeczywistością, kiedy otoczenie kieruje swoją uwagę przede wszystkim na dziecko, a potrzeby mamy schodzą na dalszy plan, jest trudne. Zwłaszcza, że w tym czasie mama jest przemęczona i z wieloma wątpliwościami odnajduje się w nowej dla siebie sytuacji.

Zazwyczaj kobiety są bardzo skupione na pielęgnacji dziecka i zapominają o sobie. Oprócz dbania o sferę fizyczną, czyli prawidłowy powrót do formy, dobre odżywianie i spacery, warto zadbać o sferę emocjonalną – zastanowić się nad tym, czego potrzebujemy najbardziej, poprosić o pomoc, wskazać, co jest nam potrzebne, a co nas denerwuje i dzielić się tą wiedzą z najbliższymi, którym też przecież zależy na dobrostanie mamy i dziecka. Jeśli czujemy, że babcie, dziadkowie bardzo chcą się włączyć do pomocy, to warto znaleźć przestrzeń, w której mogą zrealizować pomoc i nie wejść tam, gdzie chcemy być jeszcze sami. Można poprosić o ugotowanie domowych posiłków, zrobienie czy przywiezienie zakupów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

zdjęcia pochodzą z posta „Wyprawka Gustawa

To też moment dużego stresu, warto być wtedy wyrozumiałym dla młodej mamy. 

Ciąża, poród, a potem połóg to czas wielkiej burzy hormonalnej, jedne z nas przechodzą to łagodnie, inne bardzo intensywnie. Jeśli empatycznie spojrzymy na mamę, na to, z jaką nową sytuacją się mierzy, to będzie łatwiej zdjąć z niej oczekiwania. Jeśli przestaniemy oczekiwać, że będzie w taki czy inny sposób zajmować się dzieckiem, karmić, jeść czy podejmować gości, to będziemy bardziej otwarci na jej wybory i gotowi do pomocy bez oceniania. To moment, kiedy mama odnajduje swoją macierzyńską drogę i jest wrażliwa na krytykę. To też czas baby bluesa, czyli chwile, w których wielkie radości przeplatają się ze smutkiem, łzami i beznadzieją – i to zupełnie niezależnie od nas. Dobrze jest słuchać młodej mamy, uważnie towarzyszyć jej, dać czas na odnalezienie się w nowej roli i ustabilizowanie się hormonów. Tak, by czuła się bezpiecznie i komfortowo.

Odwiedziny rodziny z pewnością nie są potrzebą noworodka. Jak je zorganizować, by były dla niego dobre i bezpieczne?

Noworodek najbardziej potrzebuje być blisko swojej mamy i idąc tym tropem, najlepsze jest dla niego wszystko to, co mamie przynosi relaks i przyjemność. Zatem bliskość partnera i poczucie bezpieczeństwa to najważniejsze aspekty w pierwszych tygodniach. Oczywiście jeśli rodzicom sprawi radość towarzystwo innych, to warto zapraszać gości, jednocześnie dbając o komfort swojego dziecka i siebie. Tu możemy pomyśleć o porach, kiedy maluch jest w lepszym humorze, o dopytaniu, czy odwiedzający nie są przeziębieni, ustaleniu czasu trwania wizyty. Warto, by odwiedzający też kierowali się swoją intuicją. Jeśli goście widzą lub czują, że mama jest coraz bardziej zmęczona, a dziecko zaczyna marudzić, to warto skrócić wizytę. Nie oczekujmy też, że zostaniemy przyjęci obiadem, herbatą i ciastem, jak jest to w polskim zwyczaju. Przeznaczmy ten czas na zawiązanie nowej relacji, poznanie nowego człowieka i radowanie się wspólnie spędzonymi chwilami.

Czy warto ustalić z rodziną jakiś plan kontaktów jeszcze przed porodem? Sama zapowiedziałam, że przez pierwszy tydzień wyłączam telefon i chcę być wtedy tylko z dzieckiem i partnerem, dla niektórych nie było to łatwe.

Tak, bywa różnie, ale często mówię, że jeśli same/sami o siebie nie zadbamy, to niekoniecznie zadba o nas przestrzeń. Warto ustalać plan, informować najbliższych o aktualnych oczekiwaniach, potrzebach, ale też dawać sobie prawo do zmiany decyzji i umieć zrezygnować z wizyty, kiedy czujemy, że jest to ponad nasze siły. Możemy też zaprosić bliskich, mimo że zapieraliśmy się, że chcemy być sami w pierwszych tygodniach. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, bądźmy elastyczni.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

zdjęcia pochodzą z posta „Pierś do przodu

Jak rodzina może wykazać troskę, nie naruszając granic nowej mamy? 

Oprócz ciekawości, którą kierujemy w stronę dziecka, pytać o to, jak się czuje mama, z czym się boryka, co ją zaskakuje. Czy można jej jakość pomóc? Być gotowym na każdą odpowiedź i niesienie wsparcia, którym może być zrobienie zakupów, spacer z dzieckiem, odkurzenie dywanu, czy ugotowanie obiadu – zwykłe proste czynności, jak przyniesienie ulubionej herbaty czy ciastka. Warto zapytać, za czym mama tęskni i co bardzo chciałaby zrobić – może uda się w tym pomóc? Będzie to najbardziej trafione wsparcie.

Bywają też sytuacje odwrotne, rodzina nie chce się angażować, jak sobie z tym poradzić? 

Pomoc to dobra wola z obu stron, obdarowywanej i obdarowującej. Jeśli obie strony są zadowolone, to mamy sukces. Jednak czasem trudno o równowagę. W sytuacji, kiedy mama przewiduje brak zaangażowania rodziny można pomyśleć o przyjaciołach, znajomych, ale też o pomocy komercyjnej z zewnątrz, np. zleceniu sprzątania domu, zakupów, zajmowaniu się dzieckiem, chociażby codziennym spacerze. Czasem taka sytuacja sprzyja nawiązaniu kontaktów sąsiedzkich, poznaniu mam w najbliższej okolicy, odnowieniu znajomości sprzed lat lub nawiązaniu kontaktu z dalszą rodziną.

Kobiety skarżą się czasem, że czują się tak, jakby przestały istnieć, wszyscy pytają już tylko o dziecko.

Tak, to trudny czas w porównaniu z tym, kiedy kobiety są w ciąży i ciągłym obiektem zainteresowania jest ich samopoczucie. Potem z dnia na dzień schodzą na dalszy plan, podczas gdy w ich życiu tyle się dzieje. Urodziły dziecko, są za nie odpowiedzialne, uczą się bycia mamą, opieki nad maluchem, potrzeb nowego człowieka, a przy tym wszystkim chcą być najlepsze, perfekcyjne, nie chcą popełniać żadnych błędów. Kiedy dziecko płacze, czują się niepewnie, mają niskie poczucie własnej wartości, czują się „złymi” mamami. Dlatego warto się nimi interesować. Dowiedzieć się, co się zmieniło najbardziej w ich życiu, czym są zaskoczone, co sprawia największą trudność, ale też co im daje największą satysfakcję, co je uszczęśliwia.

Złote rady – to dopiero pokusa! 

Odpowiedzmy sobie na pytanie: dlaczego komuś radzimy? Czy może uważamy, że postępuje nie tak – czyli w naszym mniemaniu źle? Czy może dlatego, że my wiemy lepiej? Każdy z nas bardzo chce pomóc, tylko warto pomyśleć, czy rodzice chcą lub potrzebują naszych rad. Z drugiej strony, jeśli potrzebujemy sugestii, warto pytać, prosić o nie. Z radami jest tak, że mogą zrobić więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza jeśli nikt o nie nie prosi. Nam się może wydawać, że rodzice potrzebują pomocy i sobie nie radzą, a potem okazuje się, że jest im wygodnie, wszystko mają przemyślane. Może potem pozostać niesmak.

Moment karmienia bywa dla kobiet czymś bardzo intymnym, niektóre mogą nie czuć się komfortowo, gdy ktoś im towarzyszy – zdarza się, że bliskim to umyka.

Karmienie to intymny czas między dzieckiem i mamą, i to od nich zależy, w jaki sposób przebiega. Czasami kobiety potrzebują karmić w ustronnych miejscach, czasami mogą to robić w każdych warunkach. Tu warto być asertywnym i mówić o tym, czego potrzebujemy. Jeśli ktoś wchodzi w tą przestrzeń, można powiedzieć o swoich odczuciach i poprosić o uszanowanie jej. Zwykle spotyka się to z dużą akceptacją i chęcią zadbania o mamę i dziecko.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zdjęcia pochodzą z posta „Wyprawka Heleny”.

Jaką rolę w tym rodzinnym galimatiasie powinien wziąć na siebie, często równie rozemocjonowany, tata? 

Tata jest niezwykle ważny, pamiętajmy, że on również odnajduje się w nowej roli – do tej pory był partnerem, teraz staje się ojcem. Dobrze, by wspólnie z mamą ustalili wcześniej wspólną „politykę” i to, czego potrzebują. Czasem jako osoba mniej emocjonalna, w porównaniu z mamą, przejmuje rolę przekazywania informacji, czasem porządkuje i zarządza odwiedzinami, przejmuję rolę „goszczącego” na rzecz spokoju i komfortu mamy oraz dziecka.
Najważniejsze, by wszystkie działania były spójne z oczekiwaniami mamy, potrzebami malucha i oczywiście taty.

SMS-y, życzenia, telefony – z kim lepiej się kontaktować, z mamą czy z tatą?

Z kim wcześniej się umówiliśmy lub czujemy, że nie zakłócamy uwagi. Warto pamiętać, że jeśli tylko wszystko idzie dobrze i rodzice mają na to czas, to sami zabiegają o kontakt rodziny i znajomych. Jak tylko odnajdą się w nowej roli, chcą pochwalić się tym, co się u nich zmienia, co się wydarza. To też nie znaczy, żeby nie podejmować  kontaktów i biernie czekać. Należy przy tym pamiętać, aby dać czas na odpowiedź i nie naciskać na rodziców.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

*

Iza Sztandera jest certyfikowaną doulą, dyplomowaną promotorką karmienia piersią, instruktorką masażu dziecięcego i aktywnej szkoły rodzenia, a także doradcą noszenia ClauWi i doradcą macierzyńskim. Przygotowuje przyszłych rodziców do porodu, towarzyszy podczas narodzin i w okresie okołoporodowym. Wspiera w pierwszym roku nowo narodzonego dziecka, wskazuje możliwe sposoby rozwiązywania problemów i umacnia wiarę w rodzicielskie kompetencje. Współprowadzi polską sieć wsparcia Pozytywnie o Porodzie. Jest współzałożycielką przedsięwzięcia Mlekoteka – www.mlekoteka.pl.
Przede wszystkim spełniona kobieta, mama aktywnej trójki, miłośniczka autentyczności i bliskości, kochająca książki i adrenalinę. Więcej na: www.maminiec.eu.

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.