janod

Prawie jak w Monte Carlo

rajd samochodowy po stolicy

Prawie jak w Monte Carlo

Jeśli ktoś widział metrowego lisa, zjeżdżającego pod prąd ulicą Karową, to nie była to fatamorgana ani efekt nieprzespanej nocy. To się naprawdę zdarzyło i właściwie czemu to kogokolwiek dziwi? Po praskiej stronie rzeki brykają dziki i łosie, w Łazienkach grasują rodzinki przejedzonych wiewiórek, a tu proszę, poczciwy lis. Żadna sensacja. Tylko… dlaczego pedałuje na stylowym retro jeździku?

img_8307

img_8319

Otóż podobno w Warszawie szykuje się rajd czterech kółek. Prawdziwie demokratyczny, żadna tam fanfaronada włoskich wyścigówek wzdłuż wybrzeża. Rajd dla każdego. Dla wielkiej ciężarówki, zipiącej na trzecim biegu, oraz rasowego ferrari. Dla mini morrisa, który z deską surfingową, razem z hipsterskim ‚ogórkiem’, jedzie tu ze słonecznej Kalifornii . Dla karawany cyrkowej też, bo każdy ma szanse na Grand Prix!

Wyścig za cztery godziny, organizatorzy w lekkim popłochu, gdyż kilku uczestników nadal w szczerym polu. A właściwie w napotkanym garażu…

img_8144

img_8156

img_8139

Oto Leonardo, kierowca Formuły 1, który na co dzień wypoczywa na Capri, a w weekendy robi wypady na pizzę z ‘kolegami ‘z Neapolu. Właśnie wpadł w klasyczną warszawską dziurę. No skąd ten elegancki Włoch z wąsem miał wiedzieć, że stan polskich dróg lekko różni się od niemieckich autostrad? Koło do wymiany, a Leonardo sam przecież tego nie zrobi, on tu kieruje i uśmiecha się do dziennikarzy. Szybko, szybko do najbliższego garażu.

img_8164

img_8160

img_8171

A tam kolejni goście! Cała ekipa angielska w nerwowym poszukiwaniu stacji benzynowej. Przyjechali na lawecie Janod, panowie, powoli, każdy się tu zmieści!

img_8185 img_8192

Dobrze, że garaż Janod to stacja paliw i wymiany opon w jednym. I do tego prawdziwa myjnia! Leonardo wypucuje tu swoje cacko, karoseria już błyszczy w słońcu. A jacy fachowcy tu pracują! Nie jakiś tam pit-stop i wymiana koła w 5 sekund. Tu musimy pooglądać, pogdybać, w głowę się podrapać, o pogodzie pogadać bo przecież w Anglii ciągle pada… Zrobi się, naprawi, za dwie godzinki! Spokojnie!

img_8221

img_8218

Niebieska ciężarówka, zamiast szykować się do startu, czeka cierpliwie na ładunek gruzu, gdyż panowie z pobliskiej budowy lekko zatarasowali wyjazd z podwórka. Kierowca pokój w kamienicy na noc wynajął, rano wstaje a tu taka heca! Co się dzieje w tej stolicy!

img_8245

img_8284

Hop, skończone, można gnać na linię startu! Nie wszyscy się spieszą. Goście z Kalifornii wygrzewają się we wrześniowym słońcu niczym na plaży w Malibu. Czemu nikt im nie powiedział, że w tej odległej Warszawie są takie fajne miejscówki nad Wisłą. Kiełbaski, cydr, belgijskie frytki. A nie ciągle te kalifornijskie organiczne kanapki i zielone koktajle. Mini morris w piachu się zakopał, busik patrzy na nurt wody… Ścigać się będziemy za chwilę, take it easy!

img_8253

Leonardo jest innego zdania i jak tylko koło wymienił, dodał gazu, ku uciesze naszej drogówki. Dokumenty do kontroli… Mamma mia, polizia di strada! 

img_8256

Ostatni konkurent namierzony: wóz cyrkowy Scratch. Choć umówmy się, szanse w wyścigu ma mierne też zmierza ku organizatorom. Najpierw musi się jednak uporać ze zwalonym drzewem na trasie, oj nie słuchało się ostrzeżeń o burzach w stolicy. Zwierzęta w popłochu wskoczyły na dach ale niebieski dostawczak pędzi na pomoc. Raz, dwa i ciągniemy!

img_8280

img_8277

Wreszcie są na linii startu. Brakuje tylko lisa. Rudy cwaniak chciał Krakowskim śmignąć na skróty, a tu proszę, zakaz wjazdu. Proszę pana, po Krakowskim się spaceruje, cztery kółka zostawiamy i bilecik w parkometrze kupujemy.

img_8306

My wiemy, że mimo atrakcji na metę dotarł dziś każdy. Jeden szybciej, drugi wolniej, ale wspomnienia tego dnia bezcenne. Leonardo już się szykuje na przyszły rok!

Więcej motoryzacyjnych inspiracji w naszej selekcji poniżej!

zdjęcia: Kasia Ciejka/travelicious