Poznaj blogera

świąteczna owsianka u Edyty Kusińskiej

Poprosiłam o akcent świąteczny, a Edyta z uśmiechem otworzyła mi drzwi w ultraświątecznym swetrze w prezenty! To się nazywa wejście w klimat świąt! Dziś nawet zwykła domowa owsianka pachnie piernikiem. Na stół ląduje ciasto domowe i kawa, a my podpatrujemy poranek Edyty z bloga Madameedith.

Poznaj blogera to nasz stały cykl i już siódme spotkanie, które pozwala na chwilę online zamienić na offline. Niech żyje rzeczywistość – ta jak najbardziej realna. Nad wirtualne spotkania przedkładamy zapach kawy i tonę domowych opowieści przy stole z kreatywnymi blogerkami. A Janod doskonale wie, jak skutecznie zająć dziecko, byśmy mogły spokojnie porozmawiać – dziś w obroty idzie stolik edukacyjny Baby Forest, który ma tyle różnorodnych funkcji, że szybko się nie nudzi! Potem asystujemy przy naprawie silnika w drewnianym warsztacie Brico, by wreszcie ulec świątecznym klimatom przy 3-warstwowych puzzlach Janod Gwiazdka. Edyta opowiada i szykuje nam w Beaba Babycook prostą owsiankę, łączącą świąteczną nutę piernika z egzotycznym mango.

Edyta, od kiedy prowadzisz bloga? Pamiętasz swój pierwszy wpis?

Bloga założyłam w grudniu 2009 roku i szczerze mówiąc, musiałam przypomnieć sobie, jak wyglądał mój pierwszy wpis. Zresztą początkowe założenie było takie, że będzie to blog o sztuce, bo studiowałam wtedy historię sztuki. Gotowanie i podróże miały być tematami dodatkowymi, jednak ostatecznie okazały się dominujące.

A co bliżej serca: podróże czy gotowanie?

I jedno, i drugie! Na blogu poruszam tylko tematy bliskie mojemu sercu. Nie potrafiłabym pisać o czymś, co mnie nie interesuje. Tak samo jest z polecaniem konkretnych produktów. Swoim czytelnikom rekomenduję tylko te, z których korzystam sama lub moja rodzina. Podobnie jest w przypadku podróży – opisujemy miejsca, w których sami byliśmy i które znamy. 

Jaką podróż wspominasz szczególnie i dlaczego?

Najcieplej wspominamy naszą wyprawę do Japonii oraz na Azory. To kierunki, do których w każdej chwili moglibyśmy wrócić. Oba miejsca są fascynujące pod względem jedzenia i mają niesamowite krajobrazy. Fajne jest to, że dzięki moim wpisom na blogu wiele osób przekonało się, że warto tam pojechać. Gdy jechaliśmy w tamte strony w Internecie trudno było znaleźć wyczerpujące informacje. Teraz jest zdecydowanie lepiej. Gdy jechaliśmy na Azory nie było żadnego przewodnika na naszym rynku. Dopiero na miejscu kupiliśmy jeden po angielsku. Z Japonią było prościej, choć była to dla nas jedna wielka niewiadoma. Teraz jechalibyśmy jak w ciemno, bo nieco poznaliśmy kulturę i realia.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jakiś smak z wyjazdów, danie, które pozostało szczególnie w pamięci?

Jest ich całe mnóstwo! Dlatego często na miejscu proszę o przepis, by potem móc podzielić się tym, co mnie urzekło z odbiorcami. Tak było na przykład w tym roku z ciastem pomarańczowym (Portokalopita) na greckiej wyspie Tinos. To było jak olśnienie. Zupełnie nie mogłam rozpracować jak zostało wykonane. Okazało się, że to zapieczone i pokruszone ciasto filo zmieszane z masą i bogato nasączone sokiem z pomarańczy. Coś przepysznego. W sumie prosta rzecz, a wygląda na bardzo skomplikowaną i nieoczywistą. Podobnie było z płaskimi bułeczkami na Azorach – bolos levedos, które jedliśmy codziennie do śniadania. Przypominają polskie proziaki, ale to jednak inny smak i inne składniki. Ogromnym zaskoczeniem był też morelowy tort z kaszy jaglanej, którego spróbowałam na Węgrzech. W 2011 roku został wybrany Tortem Roku i od tego czasu jest wielkim hitem w cukierniach w całym kraju. Jedyny problem polegał na tym, że przepis dostałam po węgiersku i musiałam go przetłumaczyć, co było nie lada wyzwaniem! Takich historii jest naprawdę dużo, i wystarczyłoby na kolejną rozmowę.

Wróćmy z wakacji na ziemę. Blogowanie, praca z domu ma swoje plusy i minusy. Jak sobie organizujesz czas? 

Mój syn chodzi do żłobka, więc mam kilka godzin w ciągu dnia na odpisanie na maile czy przygotowanie zdjęć do nowego przepisu. Piszę głównie wieczorami, gdy maluch już śpi. Wcześniej faktycznie było tak, że pracowałam głównie wtedy, gdy zasypiał.

Ulubione miejsce w domu, na relaks? Co wtedy robisz najchętniej?

Łóżko i sofa! Mogę się położyć i obejrzeć odcinek ulubionego serialu. Ale nie pytaj jakiego, bo jest ich całkiem sporo. Na blogu mam osobną sekcję poświęconą serialom, jakie oglądam. Te wymagające skupienia oglądam właśnie na sofie lub w łóżku. Te lżejsze wykorzystuję jako tło podczas treningu na rowerze stacjonarnym. 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Poprosiłam cię o akcent świąteczny do sesji, a obydwoje z mężem otworzyliście mi drzwi w ultraświątecznych swetrach! Jest klimat! Gwiazdka to wasze ulubione święta? Jak ją zazwyczaj spędzacie?

Bardzo lubimy Boże Narodzenie. To taki wyjątkowy czas w roku, a stał się jeszcze bardziej szczególny, odkąd na świecie pojawił się nasz syn. Mam wrażenie, że choinka, światełka i wszystkie świąteczne dekoracje bardzo przypadły mu do gustu. W ubiegłym roku świętowaliśmy w naszym domu, bo był bardzo malutki i baliśmy się z nim gdziekolwiek wyjeżdżać. W tym roku prawdopodobnie pojedziemy na trochę do moich rodziców, bo prababcie i pradziadek nie mogą się doczekać, by zobaczyć kolejny raz prawnuka.

Ulubiony przepis świąteczny z bloga?

W okresie jesienno-zimowym bardzo często robimy piernikową owsiankę z domową przyprawą do piernika. Po prostu gotuję pół szklanki płatków górskich z jedną szklanką mleka i połową łyżeczki domowej przyprawy do piernika. Dorzucam trochę nasion chia lub siemienia lnianego, a na końcu dekoruję ją świeżym jabłkiem, suszonymi owocami czy orzechami.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wyprobuję! Na koniec w ogniu pytań…

3 rzeczy, których na pewno o mnie nie wiecie to?

Bardzo lubię kolorowe skarpetki – im śmieszniejszy wzór, tym lepiej. Jestem bardzo niecierpliwa i mam to po dziadku. Lubię jeździć samochodem, ale nie jako pasażer, a jako kierowca. Gdy jestem pasażerem często mam chorobę lokomocyjną i bardzo źle się czuję. Gdy wsiadam za kółko, to nigdy mi się to jeszcze nie przytrafiło!

Ulubiony film, kolor, książka?

Z filmami to jest śmieszna sprawa, bo mogę co roku oglądać ten sam tytuł, jak choćby „To właśnie miłość”, i za każdym razem czuję się jakbym oglądała go po raz pierwszy. Momentalnie zapominam fabułę. Najlepiej pamiętam chyba „Dzień Świra”, ale to dlatego, że oglądałam go kilkadziesiąt razy. W kwestii koloru, we wnętrzach lubię biel, szarość i ciepłe odcienie drewna. A co do książki, to z kulinarnych zawsze przed świętami wracam do Nigelli („Nigella ucztuje”) – zawsze znajdę tam jakieś nowe inspiracje. Mój egzemplarz jest już dość mocno zużyty, co tylko świadczy o tym, że warto mieć tę pozycję na swojej półce.

Dziękuję za spotkanie i za bardzo słodki poranek w klimacie mocno świątecznym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.