Poproszę dokładkę brokuła

Rodzinne gotowanie z diogra

Kasia, piękna brunetka o stu pomysłach w głowie opowiada mi o wspieraniu inicjatyw społeczno-kulturalnych, o polskim designie oraz o tokenizowaniu obiektów fizycznych na blockchainie. Nawet nie udaję, że wiem o co chodzi. Od zawiłych terminów bardzo gładko przechodzimy do jakże smacznej rozmowy o... brokule.

Rozświetlone słońcem dwa pokoje na Mokotowie, sobotni poranek spędzam w towarzystwie dwóch kilkulatków: 8-letniego Franka i 6-letniego Antka. Zanim trafię do kuchni, bo przecież to dzisiejsze centrum dowodzenia, Franek ciągnie mnie do pokoju by pokazać swoje medale – sportowe trofea. Utalentowany narciarz chwali się też kompletem książek z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai. Ośmiolatek, wiadomo!

Antek, który za chwilę dzięki pokazowi krojenia zostanie mianowany szefem kuchni, nie odchodzi od stołu ani na chwilę. Tu zerknie do garnka, tu coś pokroi wielkim ostrym nożem, przy okazji wprawiając nas w lekkie osłupienie. Robi to wręcz z pewną nonszalancją, jakby siekania koperku uczył się codziennie na lekcjach w szkole. Nie wiemy jeszcze co szykuje Kasia z chłopcami na obiad, ale uwaga – będzie zdrowo!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Do gry wkracza orkisz, czyli zdrowy makaron od Diogra. W wersji jajecznej lub bez jajek jest świetną alternatywą do zwykłego makaronu durum. Podobno orkisz zawiera najwięcej energii życia, viriditas. Fakt, Kasi energii nie brakuje. Zanim więc spojrzymy przez ramię szefowi Antonio, który w skupieniu obserwuje stan wrzenia wody w garnku, porozmawiam sobie o zainteresowaniach gospodyni domu. A wierzcie mi, jest o czym!

– Moje fascynacje podzieliłabym na trzy główne części, bo ciągle ciekawią mnie nowe rzeczy i trudno jest mi zdecydować się na jedną specjalizację. Pierwsza to animacja społeczno-kulturalna, która wynika z czasów studenckich i zamiłowania do pracy z ludźmi, następnie część kreatywna i design oraz obecnie mocno technologiczna część czyli startup, w którym tokenizujemy obiekty fizyczne na blockchainie. Wiem, to brzmi tajemniczo. Bardzo chętnie angażuję się również w inicjatywy społeczne, a ostatnią z nich jest projekt Chatka Offline, który współorganizuję razem z Dawidem Zaleskym. Chcemy stworzyć miejsce wyciszenia się od zgiełku miasta, w środku Warszawy, wybraliśmy Fort Mokotów. To przestrzeń, w której będziemy realizować warsztaty tematyczne związane z ekologią, naturą, rozwojem osobistym, ale będzie tam również miejsce na akcje artystyczne dla dzieci i dorosłych. Bardzo zależy mi, żeby wokół tej przestrzeni wytworzyła się lokalna mikrospołeczność otwarta na dialog i twórcze interakcje. – opowiada Kasia. Brzmi świetnie, kciuk w górę dla pomysłu, wspierajcie go tutaj!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dwóch małych mężczyzn u boku mamy. Zazdrość, walka o uwagę czy pełna męska zgoda i solidarność? Jaka jest między nimi relacja? – Myślę, że należę do szczęśliwych mam, których dzieciaki wyjątkowo się ze sobą dogadują. Mają inne charaktery: Franek jest nieco bardziej poważny i wyrozumiały. Anton natomiast, mówiąc dyplomatycznie, jest duszą artystyczną, spontaniczną i często pełną chaosu. Chłopcy kłócą się zwykle o jakieś drobne sprawy, czasem są jakieś krótkotrwałe afery, szybko odchodzące w zapomnienie.

Franek gra w klubie w piłkę nożną, Anton jeszcze szuka swojej pasji. Obaj przejawiają zainteresowanie muzyką. Konwencjonalny instrument w postaci pianina był widocznie zbyt nudny, bo wymyślili sobie dość kłopotliwe zamienniki: Antek perkusję, a Franek gitarę elektryczną. Lubimy razem rysować, zachęcam ich do szukania form wyrazu – ostatnio ćwiczyliśmy kompozycje geometryczne i jak usłyszeli, że takie wprawki mają studenci na ASP, to byli z siebie bardzo dumni. Wyprodukowali ze dwadzieścia prac w jeden wieczór.

Tematem ostatniego miesiąca są różdżki. Chłopaki w drodze ze szkoły wyszukują tak zwane „patyki idealne”, z których ja potem przy pomocy gliny rzeźbię fachowe różdżki. Istne czary! W wychowaniu ogromną wagę przywiązuję do komunikacji bez przemocy, sposobu w jaki mówimy do siebie: doboru słów i formułowania zdań. To działa!

 

Wróćmy do kuchni. Artystyczny spontan czy planowanie z książką kucharską w ręku? A właściwie… może zacznijmy od tego czy Kasia w ogóle lubi gotować – Kiedyś lubiłam gotować – przyznaje – jednak gdy pojawili się chłopcy, gotowanie stało się dla mnie „kuchnią utylitarną”. Czyli codzienność każdego rodzica, który zastanawia się co zrobić, żeby każdemu pasowało. Lubię dania z piekarnika, bo są niemal bezobsługowe. Mam czasem nastrój na eksperymenty, typu krem pomidorowy z cynamonem, ale to przychodzi spontanicznie, jak artystyczne natchnienie – śmieje się. – Zdecydowanie mam tutaj bardzo spontaniczne podejście, nie trzymam się planu, wrzucam na oko i na bieżąco testuję rezultaty. Jedynie w przypadku trudniejszych ciast trzymam się wag i miar. Jeśli chodzi o konwencjonalne przepisy, to zawsze mnie zastanawiało, dlaczego przy każdym z nich podana jest taka szczegółowa wartość i czy naprawdę ktoś czyta i stosuje się, do tego co podane w przepisie? Szkoła „gotowania intuicyjnego” jest zdecydowanie bliższa mojemu sercu.

Widać, że chłopcy nie raz pomagają w kuchni, bo działają jak sprawny zespół. A bałagan? Trzeba mieć do tego dystans. – Tak, w pewnym momencie uznałam, że czystość w kuchni nie jest najważniejsza i jak już mamy gotować, to możemy zaszaleć i nabałaganić. Wspólne gotowanie miało również zachęcić Antka do zjedzenia tego, co przyrządził, bo nie należy do dzieci, które lubią jeść, mógłby żyć powietrzem i zabawą. Pochwały i pozytywne motywowanie sprawdzają się i wtedy rzeczywiście zasiada do talerza bez większych problemów. Kiedyś podsunęłam mu pomysł, że mógłby zostać kucharzem i otworzyć swoją restaurację. Odparł, że chętnie, ale pod warunkiem, że ja będę szefką kuchni, plan jest! – opowiada Kasia. Czyli jednak Le Chef przekazuje pałeczkę dowodzącego mamie. Słusznie, bo na Mokotowie wciąż za mało klimatycznych knajp!

Ale zanim zaczniemy tworzyć menu godne michelinowskich gwiazdek, zostańmy w kuchni i to najchętniej nad talerzem. Lubię pytać o smaki dzieciństwa, bo zawsze powraca zapach klusek leniwych, domowych wypieków, przetworów… – Moje dzieciństwo pachnie najlepszą na świecie kuchnią mojej Babci Eli – wspomina Kasia. – Szarlotki rozpływające się w ustach, kluseczki, kopytka, pieczone mięsa, kanapki w kwadraciki i puszyste racuchy. Moja Babcia miała taki otwarty dom w centrum Wrocławia, więc ciągle ktoś wpadał w odwiedziny: znajomi, sąsiedzi.

Smaki podróży przywiezione wraz z toną zdjęć, pamiątek i bibelotów. Wracamy myślami do słonecznych, beztroskich wakacji. – Południe Francji, sierpień – zamyśla się Kasia. – Przejeżdżamy przez małą wioskę na wzgórzu. Różowe niebo, przepiękne słońce i długo wyczekiwany koniec siesty, bo po całym dniu wycieczki mieliśmy ogromny apetyt. Zamawiamy pizzę w okienku jedynego bistro, które było miejscem spotkań mieszkańców. Wiem, że to niespecjalnie francuskie, ale to była najlepsza pizza na świecie, jaką jadłam: z kozim serem i boczkiem.

Podglądam, jak chłopcy buszują w kuchni. I to zaskoczenie, gdy Franek poluje na talerzu na brokuły, które w mig znikają w buzi. Prosi o dokładkę. Czyżby miłość do brokuła? – Brokuł obecnie jest hitem, ale jeszcze dwa lata temu był na czarnej liście. Chłopcy są przyzwyczajeni do polskiej kuchni z wariacjami szybkiej kuchni włoskiej. 

No to dziś, w rodzinnym gotowaniu z Diogra, czeka nas wariacja na temat tuńczyka, w bardzo udanym kulinarnym towarzystwie brokuła i orkiszowego makaronu.

*

Makaron orkiszowy z tuńczykiem i brokułami

Składniki:

pół paczki makaronu orkiszowego

2 puszki tuńczyka

1 brokuł

koperek

mascarpone, śmietanka, tarty ser

Najpierw przygotowujemy makaron i obgotowujemy krótko brokuły, koniecznie al dente i jeszcze zielone. Do ugotowanego i odcedzonego makaronu dodajemy mascarpone oraz nieco śmietanki 30%, tak żeby łatwiej wymieszać ser z pozostałymi składnikami. Dodajemy tuńczyka w oleju oraz już ugotowane brokuły. Całość jest dość tłusta, ale okazjonalnie można dodać jeszcze tartego sera. Na wierzch odrobina koperku. Pyszne szaleństwo! Poproszę o dokładkę brokuła…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

A teraz hop znad komputerów i wesprzyjcie projekt Chatka Offline!

zdjęcia: Kasia Rękawek

rozmawiała: Kasia Karaim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.