Podróże małe i duże

Relaks nad rzeką!

Lato w mieście? Nie kojarzy nam się wcale źle. Zawsze pod ręką znajdzie się fajna impreza, piknik w parku czy relaks nad wodą – nawet tą z fontanny! Tropcie palcem po mapie meandry rzek niedaleko waszych miast – szukamy relaksu nad stawami i na dzikich plażach!

Dziś niezbędnik małego podróżnika, który realizujemy wraz ze sklepem tublu. pl i nowa porcja inspiracji dla wszystkich, którzy wakacyjnie utknęli w mieście. Pomysł na jednodniowy wypad nad rzekę podsunęli nam podróżnicy z Little Big Home. Zobaczcie, dokąd ich tym razem poniosło – dziś wypad w mikroskali. Ale zabawa maksi, jak zawsze! Zobaczcie kadry Karoliny i to, co zabrała ze sobą na weekendową wycieczkę.

 

Jak nie Indie, to podmiejska plaża. W domu niełatwo ich złapać. –Ciężko nam usiedzieć w jednym miejscu. Nawet teraz, w trakcie przygotowań i przepakowań do dłuższego wyjazdu, staramy się poświęcić trochę czasu na zwiedzanie okolicy – przyznaje Karolina.

Korzystając z pogody i uciekając od ataku lipcowego upału w mieście, Karolina szukała ładnych miejsc w niedalekiej odległości od Warszawy. Tak trafiła do Grzegorzewic. Łapiemy za mapy i szukamy! Do tej pory Karolina z rodziną byli częstymi bywalcami term w Mszczonowie i szukali pobliskiej alternatywy. Oto jesteśmy: spokojna plaża, plac zabaw, bar, w którym można kupić gofry i lody, a do tego łąki i stawy, z doskonałym dla małych dzieci płytkim kąpieliskiem. Obok można zjeść świeżą rybkę lub zabrać ją do domu. I to nie wszystko – dodaje Karolina – w odległości zaledwie kilku kilometrów znajduje się stadnina koni, więc można zabrać dziecko na przejażdżkę na kucyku.

Rodzina blogerów podróżniczych to mistrzowie pakowania i łowcy przydatnych gadżetów. Choć przed nami mała weekendowa wyprawa, co na pewno przyda się na wycieczce?

*

ŁÓŻKO TURYSTYCZNE

Jak twierdzi Karolina, przepis na szczęśliwe dziecko w podróży to przede wszystkim zasada zaspokajania trzech potrzeb: snu, jedzenia i zabawy. Tym się kierują, wybierając się na każdy z wyjazdów.

Łóżko turystyczne doceni każdy, kto podróżuje z dziećmi. Nagła drzemka w hotelu czy na łonie natury to chleb powszedni. Łóżko LittleLife sprawdza się znakomicie, a Karolina doceniła jego niewielką wagę. – Żałuję, że nie miałam go podczas naszej podróży po Indiach, gdzie woziliśmy ze sobą ciężki i nieporęczny materac, ale cieszę się, że łóżeczko już wkrótce pojedzie z nami do Kalifornii! – dodaje.

Zarówno składanie, jak i rozkładanie zajmują tylko kilka minut, dlatego można je zabrać nawet na tak krótki wyjazd, jak weekendowy wypad nad rzekę. A w zimniejszym sezonie sprawdzi się izolacja wykonana z hollowfibry i poduszka wyściełana miękkim polarem.

Łóżko turystyczne kupicie tu.

*

PLAŻOWY NAMIOT

Dbając o atrakcje na wyjeździe, warto pamiętać o różnych możliwościach rozwoju sytuacji – przypomina Karolina. – Nie wiedzieliśmy, czy na miejscu będzie wystarczająco dużo cienia, dlatego zabraliśmy ze sobą plażowy namiot LittleLife.

Namiot po spakowaniu jest mały i lekki, a w rozłożonym spokojnie mieści się dziecko, rodzic i kilka toreb. W przypadku tegorocznego lipca i kapryśnej pogody namiot idealnie sprawdzi się jako ochrona przed wiatrem i deszczem. Spędzający wakacje nad Bałtykiem coś o tym wiedzą!

Namiot kupicie tu.

*

PLECAK 

Podróżnik bez plecaka? Nie ma takiej opcji. Wiecie jak to jest. Nawet jak nic nie trzeba zabierać, zawsze znajdą się skarby do miniplecaka. Ten plecak zwierzak LittleLife nie tylko zmieści niespodziewanie dużo rzeczy, ale jest też ozdobą, a ta cecha być może jest dla małej podróżniczki najważniejsza! Myszka Minnie na plecach i idziemy!

Plecak kupicie tu.

*

TERMOS I BIDON

Co jeszcze znajdziemy w plecaku spakowanym na weekendową wycieczkę? Karolina podpowiada, że na wszystkie wyprawy, małe i duże, zawsze zabierają coś do jedzenia i picia. Nie ma co liczyć na napotkany sklep. Tutaj dobrym rozwiązaniem jest termos Kiokids ze stali nierdzewnej, który utrzymuje temperaturę napoju, plus bidon z piciem. Czyli przygotowane na każdą pogodę: ciepła herbatka na rozgrzewkę lub cytrynowa lemoniada na ochłodę.

Termos kupicie tu, a bidon tu.

*

KREATYWNA ZABAWKA

Najlepiej taka, która się nie znudzi. Taka, która nie podsuwa gotowych rozwiązań, a raczej rozbudza ciekawość i wyobraźnię. Pytam Karolinę, czy znajduje w plecaku miejsce na zabawki, jest przecież tyle innych gadżetów do spakowania.

– Podczas naszego wyjazdu do Norwegii nie mieliśmy ze sobą za dużo zabawek – wspomina. – Na szczęście na każdej plaży, można było znaleźć łopatki. Jestem ogromną zwolenniczką zabawek kreatywnych, jedną z nowości tego typu jest na przykład zestaw Bilibo Mini, którego nasza córka używała jako łopatek na plaży, miseczek w wodzie, a nawet zrobiła z nich rodzinę krabów. Żywe kolory i ciekawy kształt zachęcają do zabawy. Warto dać dziecku możliwość rozwoju kreatywności, a tego typu przedmioty są do tego najlepsze.

Zestaw Bilibo Mini kupicie tu.

Spakowani? To na koniec dopytujemy podróżników o ich wspomnienia. Największe wyzwanie i zaskoczenie? – Hmm… – zastanawia się Karolina. – Największe wyzwanie było dla nas jednocześnie wielkim zaskoczeniem. Stało się to na tropikalnej wyspie Neil, kiedy Dominik podczas sztormowej pogody, pojechał z Idą do jedynej restauracji z Internetem. Bardzo szybko, niewinnie wyglądający deszcz, przerodził się w tropikalny huragan. Wzmagający się z każdą minutą wiatr, uderzył z taką siłą, że wszyscy musieli skupić się na ratowaniu konstrukcji budynku. Blacha, z której zbudowany był dach, oderwała się i poszybowała daleko do dżungli. Dominik razem z innymi próbował ratować co się dało. Z kolei Ida, kiedy tylko Dominik przytulił ją i w kilku słowach wytłumaczył co się dzieje, zadowolona usiadła z boku i najzwyczajniej w świecie, zaczęła się bawić.

A smaki podróży? Tego nie spakuje się do plecaka… A może tak? – No właśnie tak! – śmieje się Karolina. – Podczas ostatniej podróży na Andamany, każdego dnia zbieraliśmy zielone kokosy. Przy wyjeździe, zaprzyjaźnieni mieszkańcy wysp obdarowali nas dwoma kokosami ze swoich ogródków. Przywieźliśmy je ze sobą do Polski, przebyły z nami ponad 10 000 kilometrów z rajskich wysp, przez centralne Indie i Himalaje!

Z dzisiejszego wypadu na dziką plażę nad rzeką przywozimy uśmiech, lekką opaleniznę, pierwsze umiejętności jeździeckie, no i kilka ukąszeń komarów. Oraz postanowienie, że jeszcze tam wrócimy!

Zanim obierzecie kolejną weekendową trasę, wpiszcie kod PODRÓŻEZTUBLU na stronę tublu.pl – czeka was rabat 10% na zakupy. Do 6 sierpnia!

zdjęcia: Karolina / Little Big Home

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.