Pełen Relaks w Toskanii

Podróże kaszki z mlekiem

Gdzie najlepiej się wybrać, kiedy wszystko, czego potrzebujemy to słońce, morze, dobre jedzenie i nieustająca sjesta? Na południe! Monika z mężem i trzema córeczkami umknęła od zgiełku do Toskanii, bez wielkich planów zwiedzania, wzajemnego popędzania i zaliczania atrakcji. Pojechała tam pobyć, pomieszkać, nacieszyć się tym rozciągliwym jak guma czasem, który w Toskanii jest niebywale dobrotliwy, płynie niespiesznie i pozwala na wszystko. Obiektyw Moniki odwdzięczył się jej malowniczymi kadrami, którymi niniejszym dzieli się z nami i z Wami. Bez ciężkich aparatów, a jedynie z telefonem wrzuconym do kieszeni. Tak, by nie uronić cennej mikrochwili. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32521,32532"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32564,32560"] Gdzie byliście i kiedy? W czerwcu wyjechaliśmy na wyszekiwane wakacje do Toskanii. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32566,32564"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32563,32562"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32554,32553"] Jak tam dojechaliście? Całą trasę pokonaliśmy samochodem. Jadąc z Polski, zatrzymaliśmy się na jeden dzień w Zakopanem, ale tylko dlatego, że robiłam tam zdjęcia dla Zary. Natomiast wracaliśmy bezpośrednio do Warszawy, więc spędziliśmy w samochodzie 20 godzin. Dziewczynki to urodzone podróżniczki. A my? Znamy z mężem na pamięć wszystkie przygody Pippi Langstrumpf. To dotąd najdłuższa trasa, jaka pokonałam - przejechałam za kierownicą część Włoch, całą Austrię i napoczęłam Czechy. Gdzie się zatrzymaliście? W Fattorii San Lorenzo, czyli gospodarstwie przeprojektowanym na apartamenty z luksusami, ale z zachowaniem unikalnego charakteru budowli. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32546,32552"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32548,32555"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32531,32557"] Co jedliście? Multum owoców: arbuzy, morele, brzoskwinie. Sery, kiełbasy. Dużo gotowaliśmy, wydawanie dzieciom posiłków opanowaliśmy do poziomu tradycyjnego baru mlecznego. W nadmorskiej miejscowości upatrzyliśmy sobie restauracje z przepyszną pizzą i owocami morza. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32567,32565"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32513,32536"] Nigdy nie zapomnicie smaku Włoskiej pizzy oczywiście! I bagietek, którymi nabieraliśmy śmietankowy serek zalany truflową oliwą i popijaliśmy orzeźwiającym, chłodnym Frizzante. No i lodów! Ten smak trudno zapomnieć. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32541,32527"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32517,32511"] Jak spędzaliście czas? W ciągu dnia plażowaliśmy lub basenowaliśmy. Późnym popołudniem spacerowaliśmy po najstarszej części Grossetto, zaliczając lokalne knajpki i restauracje. Co wieczór ucztowaliśmy w pełnym składzie. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32558,32540"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32544,32543"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32525,32520"] Najwięcej frajdy sprawiało Wam Niepodejmowanie trudnych decyzji. Plaża czy basen? Frizzante czy Espumante? Pizza czy kalmary? Cudowny, błogi stan. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32529,32528"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32538,32526"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32518,32514"] Co zrobiło na Was największe wrażenie? Ciągnące się za horyzont pola słoneczników. Uprzejmość Włochów. Sjesta, która do tej pory jest dla mnie totalną abstrakcją. To, że Włosi nigdzie się nie spieszą, mimo osławionego temperamentu, życie toczy się tam powoli. Rozpoczynające się życie nocne, czyli czas kiedy my wracaliśmy do Fattori położyć dzieci spać... [gallery type="rectangular" size="full" ids="32545,32533"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32536,32524"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32555,32551"] Miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć... Wyjeżdżając z dziećmi nie nastawialiśmy się na zwiedzanie. To nam dało duży komfort, nie czuliśmy presji, chcieliśmy po prostu odpocząć, nacieszyć się sobą i wolnym czasem. Obserwować ludzi, chłonąć atmosferę miejsca, lokalnej społeczności. Kiedyś wrócimy do Włoch ze starszymi dziećmi i wtedy dotrzemy do serca tego kraju. Co warto ze sobą zabrać? Ja najbardziej cieszyłam się z weków od babci i cieplejszych ubrań. Pogoda na początku wcale nas nie rozpieszczała. A weki były najszybszym sposobem na zaspokojenie pobasenowego głodu dzieci. Podczas gdy maluchy jadły pomidorową albo ogórkową, my przyrządzaliśmy włoskie dania. Pomocna okazała się również tula w czasie naszych rytualnych wieczornych spacerów lub wypadów do miasta. [gallery type="rectangular" size="full" ids="32559,32550"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32535,32534"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="32549,32519"] Gdzie robiliście zakupy? W miasteczku położonym nieopodal - Grosseto. Jakie przywieźliście pamiątki z podróży? Wino, oliwę i zapas makaronu. Piosenka, która najtrafniej oddaje klimat Waszej podróży? "W drodze" zespołu Miennta, założonego przez naszego przyjaciela.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.