Pani z Ulicy Czereśniowej

Rozmowa z Rotraut Susanne Berner

Zaryzykuję stwierdzenie, które niektórym może wydać się fantasmagorią. Ulica Czereśniowa to jakby „Komedia Ludzka” Balzaka w wersji full kolor. Mimo oczywistych różnic pomiędzy epokowym dziełem francuskiej literatury, a pozbawioną słów książką wziętej niemieckiej ilustratorki, obie pozycje mienią się od różnorakich typów ludzkich.

Od roztrzepanego biegacza Edwarda, gubiącego klucze do mieszkania i wywracającego się na skórce od banana, przez wiecznie zaczytaną  Małgosię czy uroczą handlarkę Magdę, która, w zależności od pory roku, pcha swój kramik z kasztanami lub lodami. Nie zapominajmy o bliźniaczo podobnych do siebie dziewczętach, które uwielbiają sypiać na balkonie przy świetle księżyca i gimnastykować się w samo południe (dokładnie o 12:15).  A my uwielbiamy je podglądać, bo o tym też są książki Susanny Berner.

Ona sama jest szczupłą i elegancką kobietą, która lubi rozmawiać i wprawiać swoimi odpowiedziami w zakłopotanie. Sprawia wrażenie silnej i bezkompromisowej a wystarczy, by przypomniała sobie młodzieńczą fascynację osobą Pabla Picasso i jej czoło z miejsca się rozjaśnia. Jej nowa książka „Wielkie gotowanie na ulicy Czereśniowej” kilka tygodni temu miała swoją polską premierę. Z tej okazji Berner przyjechała do Polski i zgodziła się pogawędzić z nami o swoim umiłowaniu ciszy, listach miłosnych do Picasso i nie wydanych książkach.

*****

Czy lubi Pani nieme filmy?

Uwielbiam! Czy mogę wiedzieć, skąd to pytanie?

Pytam z ciekawości.

Lubię dawne kino, był w nim taki spokój, cisza, która przynosi ukojenie.

ladnebebe_berner2

fot. dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie Siostry

To miało być moje następne pytanie. Jak Pani to robi, że z kart Ulicy Czereśniowej cisza aż dudni?

Nie mogę się do końca z tym zgodzić. Jeżdżą samochody, autobusy, ktoś tłucze szybę w księgarni…

Tak, ale ten cały zgiełki jest dźwięczny, miły dla ucha, zupełnie nie przeszkadza bohaterom i prawie ich nie odrywa od codziennych czynności.

Cenię sobie ciszę. Filmy akcji są dla mnie nudne właśnie ze względu na tę akcję, zapętloną, szybką, nie pozwalającą na skupienie. Te strzelaniny, pościgi. Wszystko to są zabiegi bardzo odstręczające. Cenię Billy’ego Wildera, choć to może niezbyt oryginalny wybór. David Lynch też jest w gronie moich filmowych mistrzów. Niestety, do kina chadzam rzadko i nie orientuję się w kinowych nowościach. Ja sama nie jestem specjalnie cichą osobą. Mam liczną rodzinę, prowadzę aktywne życie.  Niech nie zwiodą Panią pozory…

Nie chodzi Pani do kina, to może ogląda Pani filmy w telewizji?

Nie znoszę telewizji. Od dzieciństwa na piedestale zawsze były i nadal są książki. Ostatnio popełniłam ilustracje do pewnej książki o gotowaniu…

ladnebebe_wielkiegotowanie3
ladnebebe_wielkiegotowanie5

ladnebebe_wielkiegotowanie2

ladnebebe_wielkiegotowanie4Dlaczego właśnie książki są dla Pani najważniejsze?

Książki mają strukturę. Są zbudowane według stałych zasad, w poszanowaniu czytelnego układu stron i chronologii. I, co dla mnnie najistotniejsze, dają wolność interpretacji, niczego z góry nie narzucając.

Czy jeszcze coś poza literaturą dostarcza Pani tak żywych emocji?

Ubóstwiam sztukę naiwistów. Pewnie dlatego, że sama jestem daleka od akademickiego myślenia. Moim ukochanym malarzem był Pablo Picasso. Jako dziecko regularnie odwiedzałam z ojcem jego wystawy i wpadałam w prawdziwy zachwyt na widok jego dzieł. Wydaje mi się, że się w nim podkochiwałam, taką niewinną miłością podlotka. Wielokrotnie pisałam do niego miłosne listy ale wszystkie lądowały w koszu, bo koniec końców brakowało mi odwagi, żeby wrzucić je do skrzynki. Czego może teraz troszeczkę żałuję.

Czy pracuje Pani według ustalonego harmonogramu dnia? Rutyna pracy jest domeną znakomitych warsztatowo twórców, m.in. Hemingwaya, Henry’ego Millera, Balzaka.

Jestem freelancerką i rysuję zwykle po nocach. Od rana do 13 odpowiadam na maile, potem zajmuje się projektami. Jest pewna część pracy, którą muszę wykonać w ciszy i samotności:  konstruowanie fabuły, pojedynczych historii i tego, jak losy bohaterów się splatają i rozwijają. Kiedy dodaję kolory, mogę już wpuścić trochę radia, włączyć audiobook.

Co tak bardzo przyciąga dzieci do Ulicy Czereśniowej?

Ulicę Czereśniową można czytać od lewej do prawej, od prawej do lewej, po skosie, z góry na dół i odwrotnie. Ta dowolność daje spore pole do popisu dla wyobraźni. Lubię swoją rolę w tym spektaklu. Jestem jego reżyserem a odbiór historii, interpretacja zależy od widowni:  dzieci i rodziców. Ja tylko wypożyczam im swoją historię.

aaphpThumb_generated_thumbnailjpg aphpThumb_generated_thumbnailjpg phpThumb_generated_thumbnailjpg

Ulica Czereśniowa ma także swoją love story. Proszę zdradzić, co czeka Edwarda, Agnieszkę i Tuptusia? Ich historia – jak to zwykle bywa – zaczyna się wiosną a urywa się nocą w momencie, gdy Agnieszka – z pokaźnym brzuchem – trzyma za rękę Edwarda gdy razem oglądają fajerwerki. Sielanka!

Uwielbiam ten wątek! Napisałam nawet 12-stronicową książeczkę tylko na ten temat, niestety nie przypadła ona do gustu wydawnictwu. Ale zaraz opowiem, co im się przydarzyło. Wzięli ślub, choć nie obyło się bez perypetii. Edward, który nie byłby sobą, gdyby nie popełnił gafy, zapomina pierścionka. Ale Ania, ta sama, która wcześniej znajduje jego klucze na ulicy, z góry przewiduje, że tak się może skończyć i dociera na czas tuż przed momentem zaślubin. A w podróż poślubna pojadą do Paryża.

ladnebebe_berner_marriage1

ilustracja w niewydanej książki R.S. Berner

ladnebebe_berner_marriage2

ilustracja w niewydanej książki R.S. Berner

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała: Dominika Janik

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.