pampers

Pampers i Fundacja Polsat w akcji

Remont Oddziału Neonatologicznego w Lubartowie

Pampers i Fundacja Polsat w akcji
Ewa Przedpełska

Zabieramy was dzisiaj do Lubartowa. W szpitalu z czterdziestoletnią tradycją ma miejsce wyjątkowa akcja. Akcja, której wrześniowy finał podaruje mieszkańcom miasta i okolic nowy Oddział Położniczo-Ginekologiczny, z wyodrębnioną częścią neonatologiczną.

Wspieranie zdrowego i szczęśliwego rozwoju maluchów, szczególnie w okresie pierwszych 1000 dni życia, to cel, jaki postawiła sobie marka Pampers, rozpoczynając akcję „Wspólnie dbamy o bobasy”. Projekt, efekty którego zobaczymy we wrześniu, realizuje Fundacja Polsat przy wsparciu marki Pampers. Dzięki remontowi małe sale bez łazienek i dobrej wentylacji, niewygodne materace czy niestabilne przewijaki na dobre odejdą w zapomnienie. Na miejscu fachową opieką otoczeni zostaną też najmniejsi pacjenci szpitala – wcześniaki. O nich również dba marka Pampers, przekazując pieluszki dla najmniejszych dzieci Pampers Preemie Protection na Oddziały Neonatologiczne, do szpitali na terenie całej Polski.

Na przyjrzenie się bliżej obecnej sytuacji na Oddziale Położniczo-Ginekologicznym w Lubartowie i remontowanej przestrzeni miałyśmy tylko chwilę. Ale ta chwila wystarczyła, abyśmy wspólnie z Magdą i Ewą – potrójnymi, na co dzień blogującymi mamami wzięły udział w inauguracji remontu i koncercie na lubartowskim rynku, w trakcie którego zebrane zostały dodatkowe środki na wyposażenie sal szpitala.  

Takie spotkanie okazało się też dobrym momentem na rozmowę o pierwszych chwilach po porodzie. Jak dziewczyny wspominają opiekę w swoich szpitalach? Jakie zmiany im się marzą i czy szpital to miejsce, w którym można rozpocząć budowanie bliskości w relacji mama dziecko? Przeczytajcie.

Obie jesteście potrójnymi mamami. Trzy porody, to pewnie dużo wspomnień, prawda?

Magda: Miałam to szczęście, że najmłodszego malucha rodziłam na oddziale sama. Z jednej strony było to dosyć dziwne, a z drugiej strony czułam się bezpiecznie, miałam pielęgniarki i personel praktycznie tylko dla siebie. Nie zawsze tak jest. Zdarza się przecież często, że niestety pielęgniarki i położne mają za dużo pracy i za dużo pacjentek na oddziałach. Są przez to bardzo zmęczone, co przekłada się na pacjentki, które czują się źle i zostają bez odpowiedniej opieki.

Ewa: Po porodzie zapomina się o kobietach, uwaga skupia się głównie na dziecku, a my potrzebujemy tej opieki.

Czego wtedy brakuje najbardziej?

Ewa: Na oddziale widziałam kobiety, które czuły się zostawione same sobie. Uważam, że nie można zapominać, że ciąża i poród to jeszcze nie wszystko. Po porodzie zaczyna się dopiero cały proces wejścia w macierzyństwo, w którym potrzebujemy uwagi i pomocy osób, które mamy obok siebie.

Magda: To prawda. Mamy, które rodzą po raz pierwszy, potrzebują jeszcze większej uwagi. One są bardzo zagubione. Nie wiedzą, co robić. Dzieci są zabierane, dokarmiane, szczepione. Kobiety nie mają informacji, nie wiedzą, co się dzieje. Nie dość że są obolałe, zmęczone i nie raz w szoku, to w tym całym przerażeniu brakuje im wsparcia. Brakuje też łóżek, wygodnych materacy, przewijaków i tego, co chyba najważniejsze, czyli łazienki w pokoju.

Ewa: Łazienka w pokoju zmieniłaby pewnie większość wspomnień z pobytu w szpitalu, po porodzie. Po dwóch pierwszych porodach nie miałam jej na wyciągnięcie ręki, po trzecim sala, do jakiej trafiłam, była w wyższym standardzie, z miejscem na szybką kąpiel i toaletę. Psychicznie zmieniło to bardzo wiele. Już nie mówiąc o fizycznych potrzebach.

Magda: U nas, w Łukowie, do łazienki, która jest jedna, trzeba chodzić gdzieś daleko. Po porodzie niełatwo pokonuje się labirynty korytarzy. Po cesarskim cięciu to jest dramat. Moim marzeniem są też pojedyncze sale.

Pozwoliłoby to na większą intymność.

Ewa: Bardzo krępujące jest, jak przychodzi rodzina do drugiej mamy, a my albo próbujemy karmić dziecko, albo musimy wstać obolałe do toalety.

Magda: Bywa, że w sali trwa badanie, a obok siedzi właśnie inny szczęśliwy tatuś. Wietrzenie krocza czy obchód studentów i tysiąc pytań do mamy – to sytuacje, które powinny mieć miejsce na osobności.

Da się, waszym zdaniem, budować bliskość z noworodkiem?

Ewa: Ja uważam, że pomimo tych warunków, więź już się właśnie buduje. Pojawia się w szpitalu, już na początku. Na dobre i na złe. A, że nigdy nie zapomnimy tych kilku dni w szpitalu, to byłoby fajnie, jeżeli będziemy miały z tego pobytu dobre wspomnienia. Będzie to miało wpływ na to, ile spokoju będziemy miały w sobie, gdy wrócimy do domu.

Magda: Wspomnienia są dobre, gdy wszystko jest OK. Najgorzej jest w sytuacji, kiedy niedoświadczona mama ma jakiś problem, z którym sobie nie radzi i nie dostaje wsparcia. Jest zrozpaczona, dziecko się nie najada i płacze. Zaczynają się problemy z karmieniem piersią. To wszystko może mieć wpływ na to, że nie będzie potrafiła cieszyć się z tych pierwszych chwil z maluszkiem. My, doświadczone mamy, znajdziemy w sobie tyle siły, aby odsunąć od siebie niesprzyjające warunki i skupić się tylko na budowaniu relacji z maluszkiem.

Macie też za sobą pobyty w szpitalach, kiedy hospitalizowane były wasze dzieci. Jak to wspominacie?

Magda: Ja byłam chyba ze sto razy. Przy trójce dzieci to jest wpisane w kalendarz. Mam już nawet specjalnie kupiony materac do szpitala i pościel.

Ewa: Ja po porodzie byłam na szczęście tylko raz, ale były to dwa tygodnie spędzone w szali szpitalnej, gdzie zapomina się na co dzień o rodzicach, którzy czuwają przy dzieciach w dzień i w nocy. Zdecydowanie poprawiłabym warunki takich pobytów.

Magda: Najgorsza sytuacja, jaka mi się przydarzyła, to kiedy byłam z dwumiesięczną córeczką, którą karmiłam piersią. Mała była wtedy leczona antybiotykami, miała sepsę. Siedziałam z nią w sali, nie miałam gdzie usiąść, był tylko jeden malutki taborecik. Poszłam do świetlicy wziąć krzesełko, gdyż karmienie w pozycji bez oparcia powodowało u mnie ogromny ból pleców. I wtedy przyszła do mnie pani salowa, krzycząca od wejścia, że nie wolno wynosić krzesełek ze świetlicy. Przykre doświadczenie, jak je wspominam, chce mi się płakać.

Ewa: Wszystkie zmiany, jakie teraz się dzieją, to superimpuls do dużych zmian.

*

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia we wrześniu podczas otwarcia wyremontowanego Oddziału Położniczo-Ginekologicznego szpitala w Lubartowie!

*