Pakujemy się, kierunek: Północ!

Niezbędnik podróżnika z tublu.pl

Pakujemy się, kierunek: Północ!

Mamy dla Was garść praktycznych wskazówek, co warto zabrać do Norwegii. Tak, zaglądamy znowu do walizek. Ale kto nie lubi tego robić? Zwłaszcza, jeśli bałagan pozostanie na podłodze Ewy, nie naszej…

Lubimy was podróżniczo inspirować, a jeszcze bardziej cieszymy się, gdy oprócz zachwytów, za ochami i achami idzie czyn. Słyszymy, że spodobał się wam pomysł na wypad do Ålesund. Dlatego z przyjemnością wracamy do kadrów Ewy, które narobiły wam smaku – o to chodziło i podpytujemy Ewę co warto spakować do walizki i bagażu podręcznego w krótką aczkolwiek intensywną podróż w tak wymagające rewiry jak Norwegia.

Przekazujemy głos Ewie.

*

U nas pakowanie to od dawna nie jest spontan. Kiedyś po przejechaniu 250 km przypomnieliśmy sobie, że nie zabraliśmy kluczy do apartamentu – mąż pewnie chciałby dodać, że to ja miałam te klucze zabrać (śmiech). Od tamtego czasu lista to stały element przed podróżą, nawet najkrótszą. Listę często robię nawet tydzień wcześniej, trudno wtedy o czymś zapomnieć i ma to jeszcze jedną dużą zaletę, dzięki niej bierzemy znacznie mniej rzeczy. Analizujemy, ewentualnie na spokojnie dokupujemy to, co będzie nam potrzebne w podróży, a dzień przed wyprawą pakujemy walizki, a w zasadzie jedną walizkę na cztery osoby.

Dwa kombinezony i dwa swetry to już pół walizki, a tu lot tanimi liniami…

Nieważne, czy lecimy na tydzień, czy na miesiąc, bierzemy bardzo podobną ilość bagażu. To takie uroki podróżowania z dziećmi. Podstawowe rzeczy trzeba zabrać niezależnie od długości podróży. W skład naszego bagażu wchodzi wózek, jedna walizka rejestrowana i jedna torba podręczna Lassig, w której mieści się praktyczny portfel etui z naszymi biletami i paszportami, sprzęt elektroniczny i najpotrzebniejsze rzeczy dla dzieci. I co najważniejsze, torbę Lassig można zawiesić na wózku, nie trzeba jej dźwigać.

W podręcznym bagażu mamy też zawsze małą torbę zakupową. Nasza ulubiona to Elodie Details, która zwinięta zajmuje mało miejsca, a po rozwinięciu jest bardzo pojemna (prawie jak niebieska siatka z IKEA!) i bez problemu może pomieścić wszystkie nasze okrycia wierzchnie, które zdejmujemy na lotnisku.

I oczywiście plecaki dziewczynek, bo one nie chcą podróżować bez własnego bagażu. Mają w nich zabawki do samolotu i butelki na wodę.

 

Top minimum – co warto spakować do Norwegii? 

Najważniejsze są zdecydowanie nieprzemakalne buty, ponieważ na naszej wyspie praktycznie nie było chodników. Ziemia była miejscami zamarznięta, ale były miejsca z dużą ilością błota. Latem i wiosną warto zabrać dobre kalosze. Obowiązkowo oczywiście ciepłe kurtki, a dla dzieci kombinezony i cała reszta zimowych gadżetów – czapki, szaliki, rękawiczki.

Jeśli mamy dziecko, które jeździ w wózku, to warto zabrać ocieplany śpiwór. My mamy śpiworek Lodger – nadaje się zarówno do wózka głębokiego, jak i do spacerówki, ale można go włożyć też na sanki.

A z nieodzieżowych gadżetów, to obowiązkowo aparat! Widoki są tak zachwycające, że nie sposób oprzeć się fotografowaniu wszystkiego dookoła. Przynajmniej ja nie potrafię.

 

Obowiązkowo kombinezon i termos!

Naszym wyborem, już trzeci rok z rzędu są kombinezony Ducksday. Mamy wersje całoroczne, bez ocieplenia. Służą nam dzięki temu od jesieni do wiosny. Pod spód na mróz zakładam dziewczynom kombinezony z polaru firmy Reima. W zestawieniu te dwa kombinezony tworzą bardzo ciepły zestaw. A jeszcze plusem takiego rozwiązania jest możliwość noszenia tych dwóch warstw oddzielnie, co często praktykujemy.

Oto termos, do którego wlewaliśmy kawę, a potem delektowaliśmy się nią na szlakach. A dla dziewczynek butelki Lifefactory, bez których w zasadzie nigdzie się nie ruszamy. A żeby ich ulubiona woda była ciepła, wkładaliśmy je w termoizolacyjne etui, do którego idealnie mieszczą się dwie butelki.

Przed wyjazdem na Północ polecam przeczytać, zobaczyć… 

Moja miłość do Skandynawii zaczęła się w głównej mierze właśnie od książek, a dokładniej od skandynawskich kryminałów. Najpierw była saga Millenium Stiega Larssona, potem seria Camilli Läckberg, które rozkochały mnie w Szwecji, następnie seria Jo Nesbø, który z kolei zapoczątkował moją miłość do Norwegii. Tych książek potem były setki, bo Skandynawowie to moim zdaniem mistrzowie kryminału. Przed wylotem polecam sięgnąć właśnie po jakieś kryminały, najlepiej z akcją dziejącą się w danym rejonie. Nie dość, że czyta się je jednym tchem, bo wciągają i trzymają w napięciu, to można się z nich sporo dowiedzieć o ludziach z północy, kulturze i konkretnych miejscach.

 

O podróży Ewy do Ålesund przeczytacie tutaj.

zdjęcia: Ewa Choduń

opracowała: Kasia Karaim