Nie rezygnujmy z seksu

Rozmowa z seksuolożką Karoliną Piotrowską

Nie rezygnujmy z seksu

Trzy pierwsze lata rodzicielstwa to często trudny czas dla par. Na pierwszym miejscu stawiamy dziecko i jego potrzeby. A co z naszymi?

Kiedy ostatnio flirtowaliście? Kiedy rozwialiście o was, o waszej bliskości, o seksie? Umiecie to robić? Kiedy ostatnio zamknęliście drzwi sypialni i zostaliście sami, intymnie, bez nasłuchiwania, co dzieje się w pokoju dziecięcym? Dlaczego to nie wydarzyło się w ostatnim czasie? Kiedy ostatni raz bawiliście się z zabawką dla dorosłych (np. wibratorem)? Odpowiedzcie sobie na te pytania, może łatwiej będzie wam zobaczyć, czy wasze życie seksualne jest satysfakcjonujące i pozwala wam z siebie czerpać. Jeśli macie wątpliwości lub widoczne problemy, ta rozmowa z seksuolożką Karoliną Piotrowską może wam pomóc.

*

Z Pani perspektywy, dlaczego seks rodziców w ogóle jest tematem?

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia o rodzicielstwie w taki sposób, że oprócz tego, że jest w tej relacji dziecko, to jest też dwójka dorosłych ludzi, którzy mają swoje potrzeby, w tym potrzeby seksualne. W związku z tym, że koncentracja jest na dziecku, ciężko jest nam zwrócić na nie uwagę i rozmawiać o nich z naszym partnerem. Podwójnie trudno jest nam wtedy, kiedy pojawiają się jakieś problemy.

Z Pani doświadczenia wynika, że ta grupa ma jakieś szczególne problemy?

Jak pojawia się dziecko, to zawsze życie przewraca się do góry nogami, w związku z tym przewraca się też sfera seksualna. Nagle zmieniają się priorytety, dziecko nam trochę dyktuje, co i kiedy możemy robić, w zależności od tego, jak długo sypia, jak bardzo potrzebuje bliskości, obecności mamy tudzież taty, w jaki sposób jest karmione itd. To wszystko wpływa na dostępność czy zmęczenie rodziców, a przez to też na naszą seksualność. Więc generalnie posiadanie dzieci wpływa na to, w jaki sposób uprawiamy seks.

To można powiedzieć, że rodzicielstwo nie jest specjalnym sprzymierzeńcem naszego libido.

Trzy pierwsze lata od urodzenia dziecka to trudny czas, jeśli chodzi o seksualność. To jest taki okres, w którym obserwuje się zmęczenie, konflikty w parze, także dużą koncentrację na dziecku, wyjście z roli kochanków. Ten okres w życiu pary to raczej czas, kiedy seksualność nie ma aż takiego dużego znaczenia, jak wcześniej czy później. Rzadziej dochodzi do kontaktów intymnych, jakość życia seksualnego też może być słabsza. I teraz pytanie jest takie, czy dla mnie jako dorosłego człowieka to jest OK, i jestem z tym pogodzony? Czy mam z tym problem i chcę, żeby moje życie seksualne było na lepszym poziomie? Jeśli potrafię sobie zadać takie pytanie i odpowiadam, że mi to pasuje i mojemu partnerowi także, to wszystko jest w porządku, sytuacja jest czysta.

Bywa, że się jednak rozjeżdżamy w poczuciu tej sytuacji. Odmawiamy naszemu partnerowi/partnerce zbliżenia.

Wtedy jest już trudność w relacji. Jak jesteśmy w czymś bardzo mocno zanurzeni, to podchodzimy do tego bardzo emocjonalnie, a temat seksu i seksualności jest bardzo emocjonalny. Usłyszenie „nie” od partnera czy partnerki jest bardzo trudnym doświadczeniem. Ono sprawia, że w nas bardzo wiele rzeczy rezonuje: wszelkie wcześniejsze odrzucenia, wszelkie traumy, a do tego zaraz się rodzą pytania o akceptację siebie, ciała i relacji w ogóle.

 

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaką odmowa ma siłę rażenia.

Tak. Często jest też tak, że my nie zdajemy sobie sprawy, czemu sami odmawiamy. Czyli co we mnie się takiego dzieje, że teraz nie chcę. I czy rzeczywiście nie chcę, czy to może jest tak, że jestem zmęczona i potrzebuję się teraz wyspać zamiast uprawić seks.

Bywa, że to komunikujemy, ale partner nie chce nas usłyszeć.

Trudno jest spokojnie rozmawiać, kiedy jesteśmy już tak emocjonalnie w tym zanurzeni. Ciężko jest o spokojną rozmowę, która jest akceptacją, dającą przestrzeń na wypowiedzenie się i usłyszenie. Wtedy trudno zrozumieć, co się właściwie dzieje.

Mam wrażenie, że my w ogóle mamy problem, by rozmawiać o seksie. Brakuje nam słownika do komunikacji.

No pewnie, że tak. Nie jesteśmy uczeni rozmawiania o seksie, bo umówmy się – edukacji seksualnej w Polsce właściwie nie ma. W związku z tym bardzo szybko sięgamy po filmy pornograficzne i zamiast rozmawiać, zaczynamy patrzeć albo naśladować. Rozmowy na temat seksu, seksualności, bliskości i intymności są bardzo istotne i one pozwalają nam w taki bardzo świadomy sposób później doświadczać tego wszystkiego w życiu. Natomiast jeśli nie byliśmy tego uczeni i nie mamy takich doświadczeń, no to ciężko jest później w takim momencie, kiedy jest już małe dziecko na świecie, przyjść i powiedzieć do partnera, partnerki: „Słuchaj, to teraz u mnie ta seksualność się trochę zmieniła, wiesz? Na przykład na dzień dzisiejszy, moje piersi są tak obolałe, że ja chcę, żebyś ich dotykał. Poza tym mam ochotę się do ciebie poprzytulać, ale na łyżeczkę”. Żeby zrobić coś takiego, potrzebujemy już pewnego doświadczenia w rozmawianiu o seksualności, o swoich potrzebach i o swojej intymności.

Wydawać by się też mogło, że my jako rodzice zbudowaliśmy już między sobą mocną intymność, tyle razem doświadczyliśmy, bardzo często na przykład wspólnego porodu, że to powinno być łatwiejsze. To nie jest prawda?

Powiedziałabym, że to zależy. Super, jeśli to tak jest i te wspólne doświadczenia rzeczywiście nas ugruntowały jako parę i sprawiły, że łatwiej nam być ze sobą i rozmawiać. Ale często bywa też tak, że doświadczenia wspólne mogą być trudne. Na przykład poród może być wręcz traumatyzujący. I to takie doświadczenie, które teoretycznie zbliża, a w życiu może dzielić. Jestem ogromną zwolenniczką tego, żeby pary doświadczały narodzin dzieci razem, ale uważam, że powinniśmy się do tego świadomie przygotować. Tak właśnie, żeby te doświadczenia były dla nas budujące i uzupełniające, wnoszące w życie, a nie odbierające czy oddalające od siebie.

Jest jeszcze pewna zasłona wstydu zaciągnięta na sypialnię rodziców. Nasza przyjemność to przecież społeczne tabu. Seks rodziców to prokreacja i kropka.

U nas w ogóle seks to tabu. Jest taka bardzo ważna kwestia dotycząca tego, gdzie w ogóle w rodzicielstwie jest dana przyjemność. Nasze podejście do rodzicielstwa pozbawia nas przyjemności. Często jest tak, że ja jako rodzic muszę zapewnić byt, jedzenie, wyżywienie, bezpieczne schronienie itd., ale sam mam z tego nie czerpać, tylko dawać. Natomiast do tego, żeby odczuwać przyjemność, ja też musze być stroną biorącą, czyli robię dużo dla mojej rodziny, ale oprócz tego też sporo z niej biorę. Mam poczucie akceptacji, spełnienia, bycia ważnym, docenianym. Fizycznej przyjemności też, przez przytulanie, głaskanie, bycie blisko z członkami najbliższej rodziny.

Seks mógłby nas wyabstrahować na chwilę z kontekstu rodzicielstwa i oddać nam wolność z naszym partnerem.

Tylko tutaj już mówimy o takim dłuższym procesie psychologicznym, o byciu razem jako para, który jest bardzo potrzebny, dlatego że jeśli tego nie ma, to później – kiedy dzieci dorastają – okazuje się, że nas już nic nie łączy. Jeśli zadbamy o siebie jako partnerzy, jak każdy z nas zadba o siebie też indywidualnie jak o dorosłego człowieka, to na pewno będzie łatwiej nam się odnaleźć w przestrzeni seksualnej i związkowej.

A jak możemy o siebie zadbać indywidualnie?

Tutaj porad będzie bardzo dużo, w zależności od tego, na jakim etapie rodzicielstwa się znajdujemy, jakie mamy wcześniejsze doświadczenia. Ciężko jest o taką jedną radę dla wszystkich, ale gdybym miała się o coś pokusić, to pewnie sugerowałabym zwracanie uwagi na własne potrzeby, czyli kierowanie tej uwagi na siebie. My jako rodzice dajemy bardzo dużo uwagi na zewnątrz.

I tu zataczamy chyba koło, bo te potrzeby trzeba nazwać i przekazać, a słów znowu brak.

Tak i tego nie da się przeskoczyć. Jeśli nie zaczniemy powoli, drobnymi krokami nazywać pewnych rzeczy, to to doświadczenie się nie zmieni, zabraknie mocy sprawczej. Często tak jest, że partnerzy osobno, kiedy przychodzą do mnie, mówią: „ja to właściwie jestem otwarty/otwarta, jestem gotowy na zmiany, nawet na eksperymenty, na zabawki, ale ten mój partner/partnerka to nie.” Potem przychodzi ta druga osoba i mówi dokładnie to samo.

Brak komunikacji wewnątrz.

I znowu, dlaczego tak jest? Dlatego, że my się bardzo boimy. Bardzo się boimy odrzucenia w sferze seksualnej. Jeśli to „nie” się powtarza wielokrotnie, to jest to doświadczenie, które sprawia, że my się w ogóle zaczynamy zastanawiać nad tym, czy ten związek ma sens. Dlatego, że nam seks i seksualność, czyli nie tylko uprawianie samego aktu płciowego, ale jakby bycie w związku, który jest seksualny, daje potwierdzenie tego, że jesteśmy kochani i bezpieczni.

Przejdźmy więc od teorii do działania. Jak aktywnie możemy zadbać o jakość naszego pożycia w związku? Bo mam wrażenie, że samo teoretyzowanie na temat aktu ma mało wspólnego z nim samym.

Tak, rozmowy są ważne i potrzebne, natomiast na pewno nie są tożsame z utrzymywaniem seksualności i ekspresją seksualną. Więc tutaj jest trochę pracy, którą warto zrobić samemu ze sobą, zastanowić się co, mnie podnieca, co ja bym chciała, żeby się wydarzyło w mojej sferze seksualnej. Co by było czymś takim, co mnie ekscytuje, co mnie nakręca, czyli zrobić taki wewnętrzny rachunek tego, co jest fajne, a co może niekoniecznie; co się być może zmieniło przez to, że mamy dzieci. Wcześniej może uwielbiałam seks o 2 w nocy, a jak mam dzieci i jestem zmęczona, no to seks nadal jest super, ale rano. Czyli dobrze jest wyłapać te zmiany, które zachodzą, bo to, że one będą, jest naturalne. Wtedy mam też trochę materiał do tego, o czym rozmawiać z tą druga stroną, albo co zrobić, bo to nie zawsze jest tak, że muszę ogłaszać te nowiny mojemu partnerowi czy partnerce, czasami mogę je po prostu pokazać.

A co z tematem ciała? Ono się zmienia, zmieniają się też jego funkcje, to bywa niełatwe.  

To bardzo ważne, żeby się czuć dobrze w swoim ciele, i tutaj znowu dla każdego z nas będzie to coś innego. Natomiast zobaczenie siebie samego w tym kontekście seksualnym, czyli pomimo tego, że jestem mamą czy tatą, to jestem też człowiekiem dorosłym i seksualnym, daje nam zupełnie nową perspektywę patrzenia na siebie i na partnera.

Jest przestrzeń na uwodzenie?

To, co na pewno możemy zrobić, to wrócić do flirtu. Flirt jest niedoceniany, stosowany trochę na zasadzie narzędzia do tego, żeby kogoś poderwać, a później często odkładany na półkę. Tymczasem właśnie w tym okresie, w którym ze sobą flirtujemy, kiedy się dopiero poznajemy, nasze życie seksualne często jest właśnie najbarwniejsze. Więc to trochę powrót do ciekawości drugiego człowieka, do otwierania, pokazywanie samego siebie też z tej perspektywy – pomimo tego, że jesteśmy razem tyle lat, to ty nie wiesz o mnie wszystkiego.

To też trochę o zaskakiwaniu, prawda?

Tak, to jest to, co może wpłynąć na nasze życie seksualne. No i oczywiście też takie podstawowe rzeczy jak zadbanie o swoje zdrowie, czyli o to, żeby ciało miało siły i warunki do uprawiania seksu.

Powiedzmy na koniec, dla kogo jest seksuolog.

Tak naprawdę dla każdej osoby, która chciałaby przyjrzeć się swojemu życiu seksualnemu, tzn. seksuolodzy angażują się w bardzo wiele różnych aktywności. Na pewno oferują swoją pomoc i wsparcie w procesach terapeutycznych i w konkretnych jednostkach chorobowych i zaburzeniach. Czyli na przykład, jeśli ktoś cierpi na bolesne współżycie czy niemożliwość uprawiania seksu z różnych powodów. Zadziała tam, gdzie pojawiają się trudności partnerskie związane ze strefą seksualną. Inne nasze aktywności zawodowe to szkolenia, doradztwo, popularyzowanie wiedzy na temat seksualności.

Dziękuję za rozmowę. 

 *

Chcesz dowiedzieć się, jak odmawiać seksu bez wyrzutów sumienia i jak chcieć więcej seksu? Dołącz do darmowego wyzwania organizowanego przez Karolinę Piotrowską – Mamę Seksuolog w dniach 10-13 września 2019 r. Wśród uczestniczek wyzwania dwie osoby zostaną nagrodzone biletem na szkolenie online pt. „Akademia Seksualnej Mamy”, czyli jedyne takie szkolenie w Polsce, które pozwala kobietom odnaleźć połączenie ze swoim seksualnym „ja”. Zapisz się na wyzwanie tutaj.

*

Karolina Piotrowska – psycholożka, seksuolożka, psychoterapeutka, autorka książek i szkoleń online, od przeszło 5 lat pracuje w gabinecie oraz prowadzi warsztaty z zakresu edukacji seksualnej dla rodziców i profesjonalistów. Prowadzi bloga www.mamaseksuolog.pl.

Autorką  ilustracji w artykule jest Mira Lou, berlińska artystka. Fotografuje i ilustruje. Jej grafiki znajdziecie tutaj. Zajrzyjcie też koniecznie na Miry Instagram. UWAGA! Jej prace są wspaniałą inspiracją, jeżeli szukacie pomysłu na tatuaż.