Niczego więcej mi nie trzeba

Rozmowa z Poupy Sfez, szefową marki n°74

Niczego więcej mi nie trzeba

Wsłuchajcie się dobrze, bo mówić będzie osoba, która całą sobą manifestuje radość życia. Chodząca joie de vivre. Uważna, bystra, z burzą kasztanowych loków, opowiada tak lekko i zajmująco, że momentalnie wnikamy w jej świat. A tu pudrowe róże, butelkowe zielenie, szafrany i indygo, kolory ziemi, łodyg, piasku i laguny.

Poupy Sfez, współtwórczyni marki n°74 to urodzona gawędziara rozkochana w boho i nowych wyzwaniach. Dawno temu wcielała się we wróżkę na przyjęciach dla małych dziewczynek i sporo jej z tamtych czasów zostało. Wciąż uwielbia bajkowość, oniryczne pejzaże, gwiezdne girlandy i oprószone srebrnym pyłem różdżki, wystarczy rzut oka na zdjęcia z najnowszej kolekcji. Lubi też urządzać przyjęcia i w zasadzie dzielenie z nią biura to takie jedno wielkie przyjęcie, które trwa i trwa. Pakujcie walizki, ruszamy na Ibizę.

n74_Famille Poupy

Dlaczego postanowiłaś, że Twoim celem będzie budowanie marki tekstylnej? Jak do tego doszło?

Myślę, że dorastanie to tak naprawdę uświadamianie sobie, o czym marzyliśmy będąc dziećmi i konsekwentne realizowanie tych marzeń. W rezultacie dziecięcy świat stał się moją codziennością i jestem za to wdzięczna losowi. Tak się działo w zasadzie od początku. Zaraz po studiach matematycznych zawróciłam z naukowej drogi stając się… wróżką na przyjęciach urodzinowych dla dzieci! Połknęłam bakcyla i poszłam tą drogą. Powstała firma, która organizuje wszystkie możliwe typy eventów dla dzieci.

Wow, uwielbiam ten pomysł!

Ja też go uwielbiałam, ale po 12 latach w branży rozrywkowej zaczęłam myśleć o czymś spokojniejszym…

l dlatego wyjechałaś na wieś i zaczęłąś pisać książki?

Nie! Dlatego otworzyłam 2 sklepy oraz ich odpowiedniki w internecie z artykułami na przyjęcia urodzinowe (śmiech). To było w 2000 roku, trochę za wcześnie dla wielu osób, którzy byli sceptyczni wobec zakupów on-line i nie wierzyli w uczciwość takich przedsięwzięć. Za to butikom stacjonarnym wiodło się bardzo dobrze.

Co było dalej?

W 2009 roku na bazie moich doświadczeń i w wyniku przełomowego wyjazdu do Tajlandii, gdzie poznałam cudownych ludzi całkowicie oddanych idei handmade’u, powstało Numero 74. Czułam, że zaczyna się wielka przygoda.

tajlandia

Mam dla Ciebie zadanie, jesteś gotowa? Wyobraź sobie, że nigdy nie słyszałaś o Numero 74 i teraz słyszysz tę kombinację słowa i cyfr po raz pierwszy. Co o niej myślisz?

Może najpierw pomyślałabym o numerze domu albo mieszkania. Ale sięgając trochę głębiej wróciłabym do roku 1974. Miałam wtedy 4 lata i przeżyłam coś, co zmieniło moje życie na zawsze. To jest właśnie magia cyfr 74.

Co jest najlepsze w prowadzeniu własnego biznesu?

Możesz żyć marzeniami, podążać dokładnie tam, gdzie one zmierzają. To bardzo wyzwalające.

A co najsłabsze?

Powiedziałabym, że konieczność podejmowania ryzyka choć nie zawsze widzę to jako najsłabszą stronę mojej pracy. Właściwie to kocham wszystko, co jest związane z tą przygodą. To jest część mnie samej. Poza tym życie to dar i możemy nawet najgorsze jego elementy zamienić w te najlepsze.

Boho wydaje się być Twoja naczelną inspiracją, zwłaszcza w przypadku ostatniej kolekcji (Bohemian Collection). 

Tak, boho inspiruje mnie od dawna i to jest bardzo silny związek. Mieszkam na Ibizie i tutaj boho jest stylem życia, czymś zupełnie normalnym i oczywistym, dziejącym się na poziomie codzienności. Określiłabym ten styl jako miksturę wielu różnych epok, z których powstaje harmonijna całość.

 

no74_lookbook

no_baby5

no74_lookbook6

 

A teraz ulubione pytanie mojej 4-letniej córki: czy masz zwierzątko domowe?

Tak, mam! Przycupnął sobie obok mnie na kanapie. Wabi się Yul i i jest psem rasy Shar pei, który całymi dniami medytuje. I nie spisuje się zupełnie w roli psa obronnego (śmiech).

Kim chciałaś zostać, kiedy dorośniesz?

Dokładnie tą samą mną, którą jestem teraz.

Opowiedz o swoim ulubionym wspomnieniu z dzieciństwa.

Gdy moja mama rodziła w szpitalu mojego najmłodszego brata, podpatrywałam ją w sekrecie przez okno. I pamiętam jego główkę dokłądnie w chwili, kiedy przyszedł na świat.

Co robisz, żeby zbalansować pracę i dom? Jaka jest Twoja metoda?

My balance is: No balance! (wybacznie, zostawiamy w oryginale bo tłumaczenie popsułoby efekt). Wszystko jest w chaosie! Nie rozdzielam świata domowego i zawodowego, ludzie, z którymi pracuję są dla mnie jak rodzina i uważnie się nawzajem słuchamy i bardzo wspieramy.

office poupy

W jakiej części miasta znajduje się Twoje biuro?

Pracuję w dwóch miejscach. Nasze miejsce na Ibizie to 400-letnia finca:, pracujemy w domu z historią, udekorowanymw stylu vintage i ulokowanym z dala od centrum miasta. A co do Tajlandii, to jesteśmy w trakcie przeprowadzki. Chcemy przenieść nasze biuro gdzieś bliżej natury, by mieć stały kontakt z przyrodą. Będzie ono zbudowane z drewna pochodzącego z recyklingu. Kiedyś ktoś zbudował z niego dom na palach, stojący na polu ryżowym.

n74_Ibiza Bureau 1

n74_Ibiza Bureau 3

A jak wygląda Twój zwykły dzień? 

No to zacznjmy od tego, że wstaję wcześnie, gdzieś pomiędzy 5 i 6 i pracuję ok. 2-3 godzin z mojego łożka, głównego centrum dowodzenia (śmiech). Potem 20 minut przeznaczam na jogę a zaraz po ćwiczeniach robię śniadanie. Kiedy jestem na Ibizie, pracuję zdalnie albo w biurze. Po kilku godzinach robię sobie przerwę na pływanie i wracam popracować w domu. Będąc w Chiang Mai w Tajlandii spotykam się z dostawcami, wpadam do atelier, snuję sie po bazarze i po lokalnych parkach z Manop, szefem produkcji w Tajlandii. Popołudniami zwykle kontaktuję się zdalnie z pracownikami w Europie.

Kiedy tak mówisz o Tajlandii, moje myśli krążą wokół tamtejszego jedzenia. Lubisz gotować?

Kiedyś uwielbiałam gotować… Ale po kilku latach spędzonych w restauracyjnej kuchni z moim byłym mężem, już wcale a wcale nie lubię gotować! Jem najczęściej surowe warzywa i lekko obgotowane potrawy.

A gdzie wyruszasz na wakacje?

Żadnych wakacji! Ja już i bez tego pomieszkuję w dwóch rajach na Ziemi, niczego więcej mi nie trzeba.

Do jakich filmów najchętniej wracasz?

Jest ich garstka. Moje lubione to Fairy Tales i Ośla skórka. Ale nie znam żadnych nowości, bo prawie nie chodzę do kina i nie mam telewizora.

 

Jakie są Twoje plany na najbliższe miesiące? 

Życzyłabym sobie, aby powstały jeszcze silniejsze więzi między n°74 i naturą. Obecnie siejemy ziarno i cierpliwie wyczekujemy plonów. Mam nadzieję, że podzielę się z Wami plonami już niebawem.

Dziękuję za rozmowę.

***

Rozmawiała Dominika Janik

Zdjęcia dzieki uprzejmości Poupy Sfez

Produkty n°74 znajdziecie m.in. w butiku mofflo.