organique współpraca

Nasz związek pielęgnujemy codziennymi gestami

Razem z marką Organique sprawdzamy, co słychać u starych znajomych!

Nasz związek pielęgnujemy codziennymi gestami
Klaudia Czaplińska

Są razem 25 lat. Czy to dużo? Dziś chyba łatwiej jest zmieniać, zaczynać od nowa, redefiniować – budować solidne fundamenty dużo trudniej. Aga i Jakub znaleźli czas na grudniowe spotkanie, dawno się nie widzieliśmy!

Grudzień to miesiąc różnych spotkań. Spotkań pospiesznych (bo w końcu to miesiąc, który narzuca inne tempo), spotkań przypadkowych, tych wyczekiwanych bardziej lub nieco mniej. My wpadamy do starych znajomych z wielką ciekawością – poznajcie Agę i Kubę, a może już się znacie i wasze drogi przecięły się gdzieś na kawowym szklaku Wrocławia? Ona w świecie turystyki, on – fotografii, a do kompletu ekipa męska – synowie: Edek i Ernest. Ostatnio (2018?) podglądaliśmy ich na wakacjach, dziś kontynuujemy serię spotkań inspirowanych marką Organique. Co słychać u tej fajnej pary? Jak postcovidowe roszady w życiu, jak dzieci i jak oni? Bo 25 lat stażu stawia pytanie: jak wy to robicie? No i sprawdzamy, co wybrali dla siebie nawzajem z bogatej gamy kosmetyków Organique. Czy Mikołaj mógłby się od nich uczyć?

Co u was ostatnio słychać? Jakie zmiany domowe, zawodowe?

J: Zawodowo zmieniło się niewiele, nadal fotografuję, wróciłem do niektórych klientów, z którymi współpracowałem przed covidem. Część z nich się wykruszyła. Nadal poruszam się w obrębie social mediów, ale rozpocząłem też współpracę z projektantami wnętrz.

A: Branża, w której pracuję, to turystyka, która od samego początku dostała dość mocno po tyłku. Było ciężko, ale liczę na to, że najgorsze już jest za nami.

Zwolniliście czy macie przyspieszenie na końcówce 2021?

A: Wróciliśmy w październiku z krótkich wakacji, odpoczęliśmy. Jest spokojnie. Mało przemieszczamy się po mieście, no – chyba, że na pyszną kawę do ulubionej kawiarni. Planujemy ferie, zabukowaliśmy wyjazd do Włoch na narty – zobaczymy, czy rzeczywistość covidowa nam na to pozwoli. Myślimy też o wiosennych wyjazdach, czatujemy na bilety lotniczne. U nas większość wyjazdów jest bardzo spontaniczna!

Jak wasze dzieci odnajdują się w zmienionej rzeczywistości? 

A: Młodszy, Ernest praktycznie cały czas chodzi do przedszkola, u niego niewiele się zmieniło. Edward niestety nadrabia zaległości, które wyniknęły z nauczania zdalnego. Trochę więcej pracujemy z nim w domu. Nie ciśniemy go z ocenami, ważne są dla nas jego pasje i zainteresowania – na to kładziemy nacisk i chcemy, żeby tutaj się rozwijał.

Jesteście znani z odkrywania klimatycznych miejsc, zwłaszcza z dobrą kawą. Pasja odmrożona po zeszłym roku?

A: Jesienna, szybka szarówka ograniczyła nasze szwendanie. Ale w weekendy nadrabiamy! Ostatnio odkryliśmy małą, cudowną kawiarnię OTO Coffee Bar – bardzo blisko nas. To była miłość od pierwszego łyku.

Wyczuwam u was pielęgnowanie „small pleasures”…

A: Tak, to ciągle poranna, wspólna kawa z kawiarki. Nadrabiamy też zaległości książkowe, ten rok to był powrót do czytania, z tego najbardziej się cieszymy. W piątkowe wieczory z dzieciakami organizujemy domowe kino. Rozkładamy sofę w salonie, robimy popcorn lub nachos z guacamole (Ed się w tym wyspecjalizował!), zaparzamy herbatę, otwieramy wino i wspólnie spędzamy czas. Gramy w planszówki, Er jest w takim wieku, że już większości z nich ogarnia.

Kojarzycie mi się jako para, która dba o czas dla siebie – wyłapujecie te mikrochwile bez dzieciaków? Co wtedy robicie?

A: Przeważnie jest to czas, gdy dzieciaki idą już spać, czyli 22-24:00. Wtedy czytamy, nadrabiamy rozmowy z całego dnia, oglądamy filmy i seriale. Czasami udaje nam się „sprzedać” dzieci do dziadków i wtedy idziemy na całość! Kino i kolacja na mieście. Ewentualnie zapraszamy znajomych i sami przygotowujemy kolację. Do tego wino i rozmowy do rana. 

Niech rządzi dziś miłość! Opowiedzcie, jak się poznaliście, jaka jest wasza love story? 

A: Ha, ha no to jest historia. Koniec roku, wizja sylwestra. Ja rozstałam się z chłopakiem i zastanawiałam się, gdzie go spędzę. Znajomy organizował domówkę. Zaprosił mnie, no i tam poznałam Jakuba. Miał wtedy jeszcze włosy, czarne i kręcone. Nie miał brody, nosił martensy, słuchał Pearl Jam i Nirvany. Spodobał mi się – i tak jestem z nim do dzisiaj. Byliśmy osiemnastolatkami!

J: W tamtym okresie chodziliśmy do różnych szkół w tej samej miejscowości. Ja do technikum, Aga do liceum. To była wczesna jesień, w trakcie lekcji poszedłem z kumplem do liceum (było tam znacznie więcej osób płci pięknej), bo chciał się spotkać ze swoją nową dziewczyną. Piękna. Długie, rude włosy. To była Aga. Od razu wpadła mi w oko, ale niestety była zajęta (śmiech). Następne nasze spotkanie nastąpiło dwa miesiące później w noc sylwestrową kumpla, na domówce. Już była wolnym ptakiem. Tam zaiskrzyło. Do dziś jesteśmy razem – już 25 lat.

Macie spory staż, jak dbacie o wasz związek?

A: Małymi, codziennymi gestami. Klejeniem się do siebie (tak nasze chłopaki nazywają przytulanie). Wspieraniem się w codziennych, domowych obowiązkach. Wspólne wyjście do warzywniaka bez dzieci jest odprężające. Od czasu do czasu zawozimy chłopaków do dziadków. Nadrabiamy wtedy spokojne śniadania w ulubionych miejscówkach, kino, teatr, rowery i spacery tylko we dwoje.

I dajecie sobie drobne prezenty. Kuba jest czujnym Mikołajem, wybrał coś dla ciebie z Organique, ty dla niego. Wybory trafione? Pokażcie kosmetyczną półkę!

A: W kwestii kosmetyków jestem minimalistką. Tonik, serum, krem pod oczy, odżywczy, nawilżający krem na twarz. Makijaż to tylko krem BB, puder, róż, rozświetlacz, może jeszcze tusz do rzęs. Niekiedy makijaż to tylko szminka.

J: Część kosmetyków mam tylko do pielęgnacji brody: szampon, balsam, wosk do stylizacji. Pod prysznicem korzystam z żelu do ciała oraz do twarzy. Nawilżający krem do twarzy towarzyszy mi rano i wieczorem. Do tego golę głowę, dlatego balsam po goleniu także znajduje się w moim zestawie.

Skoro już o prezentach, to jak spędzicie Święta?

A: Święta spędzamy bardzo rodzinnie – u jednych i drugich rodziców. Mieszkają bardzo blisko siebie. Tak naprawdę to marzy nam się świąteczny wyjazd do starego domu w górach, z ogromną ilością śniegu dookoła, jazdą na nartach, siedzeniem przy kominku i planszówkami na stole. Bez intensywnych przygotowań kulinarnych. Z całą rodziną, rodzicami i rodzeństwem!

To tego wam życzę!

*

Dajecie sobie małe prezenty? Tak bez zapowiedzi, nie tylko w grudniu? Oto kosmetyczne wybory od Organique, które pojawiły się na półce Kuby i Agi:

Aga:

Łagodzący Żel do Mycia Twarzy Basic Cleaner

Rozświetlający Krem do twarzy Eternal Glow

Ujędrniające serum do twarzy Eternal Gold

Krem Upiększający Nude Beauty Balm

Kuba:

Żel Pod Prysznic Pour Homme

Żel do Mycia Twarzy Pour Homme

Balsam po Goleniu Pour Homme

*

Do zobaczenia za tydzień, tym razem będziemy podglądać starych znajomych w Krakowie!

 

Materiał powstał w współpracy z marką Organique.

Dodaj komentarz