organique współpraca

Nasz koniec roku? Wypuszczam w świat świetnego człowieka!

Razem z marką Organique sprawdzamy, co słychać u starych znajomych

Nasz koniec roku? Wypuszczam w świat świetnego człowieka!
Ula Małek

Dopiero rozmawiałyśmy z Olą Milejską-Lekki o dzieciakach i podróżach, a dziś na tapecie temat wyfruwania najstarszej córki z gniazda. Jak to, kiedy to minęło? Zapraszamy na babskie rozmowy do Krakowa.

Niedawno w ramach spotkań z marką Organique gościłyśmy we Wrocławiu, dziś robimy susa do Krakowa, który powoli szykuje się do Świąt. Z Olą, mamą Julii, Hani i małego Leona, którą znacie jako Cacaovo, rozmawiałyśmy nie raz, ale dziś zastanawiamy się, kiedy ich rodzinny układ zmienił się w nowy – witamy na pokładzie studentkę – Julię, która niebawem zamieszka na swoim. Z jakimi emocjami to się wiąże? Jakie inne zmiany przyniósł im ten rok? Jak to na babskim spotkaniu bywa, lądujemy na koniec w łazience, przy półce z kosmetykami. Plotki i robienie maseczki – każda mama nastoletniej córki wie, o co chodzi…

Ola, dawno się nie widziałyśmy – co u was ostatnio słychać?

A dziękuję, powoli do przodu. Na chwilę obecną wszyscy pracujemy lub uczymy się. Julia, najstarsza córka, od tego roku jest studentką, czeka na przeprowadzkę do własnego M i właściwie wokół tego się wszyscy kręcimy.

Gdy ostatni raz rozmawiałyśmy o Świętach – było to niby niedawno, ale jednak – świat nie znał masek, pandemii, lockdownów. Jak minął ten trudny rok u was, czego wam najbardziej brakowało?

Tak, ten rok był trudny, każdy musiał coś poświęcić, zrezygnować z własnych planów – także dla dobra innych. Dlatego podróże w tamtym okresie dla nas nie wchodziły w grę. Julii przepadła studniówka… Okres świąteczny wyglądał zupełnie inaczej, zakupy w maskach nawet na targach, obawa, czy w Święta spotkamy się z najbliższymi. I zamknięte stoki, a my bardzo lubimy zacząć sezon narciarski, gdy wszyscy są pochłonięci świątecznym myciem okien, i wykorzystać brak kolejek przy wyciągach, które zaraz po Świętach zaczynają puchnąć. No, ale nie w zeszłym roku…

Masz wgląd w bardzo różne etapy życia dzieciaków: od przedszkola, po podstawówkę i studia. Czy możesz uogólnić, że któryś z tych etapów jest dla ciebie jako matki trudniejszy niż inne, że czeka cię więcej wyzwań?

Między moimi dziećmi są duże różnice wieku, mam rzeczywiście pełen przegląd, ale pojawiające się trudności zostały zdominowane właśnie przez pandemię. Julii ten czas praktycznie sprzyjał, miała w klasie maturalnej więcej czasu na naukę, ale ona jest już osobą dorosłą, poukładaną emocjonalnie, potrafiącą wartościować i zarządzać swoimi potrzebami. Musiałam się martwić tylko tym, żeby jej mózg się dobrze odżywiał. Leoś, wówczas 3 latek, oswoił się z przedszkolem właśnie w momencie, gdy trzeba było z niego rezygnować. I niestety prawdą jest, że telewizor i iPad wypełniły mu zbyt dużą przestrzeń – mam świadomość, że to negatywnie wpłynęło na rozwój. Liczę, że uda się to jeszcze jakoś  w miarę szybko zniwelować.

Najgorzej sytuacja wygląda wśród młodszych nastolatków. Jestem przerażona, czytając spostrzeżenia psychologów, bardzo uważnie przyglądam się Hani, czasem wpadam w panikę i nadinterpretuję. Pamiętam, że zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego dałam jej mnóstwo swobody, wolałam, by na polu z koleżankami spędzała jak najwięcej czasu, nawet kosztem przygotowań do szkoły. Przy Julce nie miałam w ogóle takich rozkminek, wszystko było płynne i naturalne. Teraz wiem, że pójście na żywioł to niebezpieczna droga, a skutki pandemii jeszcze przez te kilka lat, na które przypadnie dojrzewanie mojego dziecka, muszę stale monitorować.

Ominął was też niejeden wyjazd rodzinny…

O tak, 2020 rok był fatalny, jeśli o to chodzi. Pal licho krótkie podróże, rezygnacja z nich nie była aż tak kłopotliwa. Ale na samym początku roku domknęliśmy organizację naszego wakacyjnego wyjazdu na Islandię, który był planowany i przekładany od dawna. To nie miał być szybki tygodniowy wylot, ale spore logistyczne przedsięwzięcie. Planowaliśmy podróż dużej rodziny 2+3 (w tym 3-latek) własnym samochodem, z uwzględnieniem długiej podróży promem z Danii, dodatkowo połączonej z pobytem na Wyspach Owczych.

Ambitnie!

Samo bookowanie noclegów w konkretnych miejscach wybranych pod mapę podróży było czasochłonne. I w lutym 2020 roku zaczęło się znowu… Zamkną granice, otworzą, zdążymy ze szczepionkami itd. I tak w czerwcu, na 4 dni przed wyjazdem, trafiłam do szpitala. Szczęśliwie spotkaliśmy się ze zrozumieniem i każdy – od właściciela pojedynczego noclegu po armatora – poszedł nam nam rękę. Finalnie calutka podróż została przełożona na 2021 rok.

Mówiłaś kiedyś, że powoli zmieniacie układ z 2+3 na 2+2 podczas podróży. Rozpoczęliście też powoli nieuchronny, a przy tym ekscytujący etap „wypuszczania córki z gniazda”, remontujecie dla Julii mieszkanie. Jakie emocje i przemyślenia ci w tym towarzyszą?

Emocje są pozytywne. Zawsze sobie powtarzam, że wypuszczam w świat świetnego człowieka – well done, Ola! Ale z tym wyfruwaniem z gniazda to chyba przesadziłam (śmiech). Po pierwsze: mieszkanie, które remontujemy dla Julii, jest w naszej kamienicy, daleko się nie wyprowadzi… Po drugie: w rozmowach o naszych podróżach Julka ciągle aktywnie uczestniczy i jedyne, co się zmieniło, to to, że za własne zarobione pieniądze dodatkowo podróżuje samodzielnie. Ale ja się z tego tak naprawdę cieszę, jeszcze nie umiem sobie wyobrazić wyjazdów bez niej. Lubię patrzeć na jej zachwyt i móc o tym rozmawiać. Zupełnie inaczej myśli się, stojąc razem na klifie i patrząc w bezkres – szczególnie, gdy ktoś pomaga w ogarnięciu reszty towarzystwa! Tata Julii wyprowadzkę traktuje bardziej praktycznie: trzeba skręcić meble czy załatwić gazownię, i dokucza jej, pospieszając ją z pakowaniem i dogadywaniem, ile to teraz zaoszczędzi (śmiech). Ale chyba oboje jeszcze nie czujemy, że to już jakiś koniec.

Spotykamy się już jedną nogą w grudniu – myślami trochę w prezentach, no i lądujemy w łazience! Mówiłaś, że to córka edukowała cię w kwestii makijażu i nowych trendów. Miałaś etap podbierania kosmetyków?

Etap podbierania kosmetyków raczej mamy za sobą, pojawiał się na początku Julii przygody z pielęgnacją i makijażem. Mamy różne typy skór i potrzebujemy zdecydowanie innej pielęgnacji. Ale w kwestii makijażu ona jest zdecydowanie lepsza niż ja. Ja używam właściwie tylko tuszu do rzęs i czasem, zwłaszcza zimą, podkładu. Bardzo lubię mieć „czystą skórę” i  ważna jest dla mnie pielęgnacja, która daje ten efekt. Peeling, serum, krem, po którym skóra buzi jest miękka i delikatnie pachnąca, działają na mnie lepiej niż cała kolorówka. Dlatego kosmetyków do makijażu mam naprawdę łącznie jakieś 5 sztuk i pozwalam im się starzeć ze mną. Od wielkiego dzwonu mogę liczyć na Julię! Najbardziej cieszę się, że w nowym mieszkaniu Julia będzie miała własną łazienkę, a ja odzyskam przestrzeń w swojej!

Jak ja to rozumiem! Czego wam życzyć na Gwiazdkę?

Nam zawsze najlepiej życzyć zdrowia. Ja życzę go także tobie, całej ekipie Ładne Bebe i waszym czytelnikom!

Kończymy z maseczkami na twarzach i kubkiem kawy, który stygnie w kuchni. Coś czuję, że kosmetyki dla najstarszej córki to prezentowy pewniak!

Oto kosmetyczne wybory od Organique, które pojawiły się na półce Oli i Julii:

Detoksykująca Maska do twarzy Basic Care

Krem dla skóry tłustej i mieszanej Nude Beauty Balm

Odżywcze Masło do Ciała Naturals Argan Shine

Rozświetlający eliksir do twarzy Eternal Glow

Ujędrniające serum do Twarzy Eternal Gold

Przeciwzmarszczkowy Krem Pod Oczy Eternal Gold

Peeling Korundowy dla Skóry Dojrzałej Eternal Gold

Balsam z Masłem Shea Oriental Jasmine

*

Jakie miasto obstawiacie na trzecie spotkanie w tym cyklu? Podpowiadamy, że podobno to miasto doznań…

Materiał powstał we współpracy z marką Organique.

Dodaj komentarz