Narty z rodziną

Jak śmigają Julia z Hanią

Niedawno do jeżdżenia z dziećmi na nartach namawiały nas Potwory. Ponieważ ich perspektywa bardzo do nas przemówiła, już jesteśmy gotowe pakować się w góry! W ramach dodatkowej mobilizacji zapytałyśmy o rodzinne wypady narciarskie Olę, mamę Julii i Hani, autorkę bloga Cacaovo.  Ola stawia na bardziej kameralne wyjazdy. Posłuchajcie: narty_z_dziecmi_16239049741_427601cfc5_b narty_z_dziecmi_16215009506_306c774371_b Dlaczego warto jeździć z dziećmi na narty? Bo trzeba dzieciom pokazać, że zima to kapitalny czas na wspólne aktywności. W dodatku uprawiane w pięknych okolicznościach przyrody! Cudownie jest zjeżdżać mając po prawicy pasmo Tatr, albo wjeżdżać na szczyt mijając zaśnieżone Jezioro Czorsztyńskie. Poza tym jazda na nartach wyzwala w nas mnóstwo endorfin i pozytywnych emocji. W tym roku w Czechach widziałam piękną rodzinę. Obrazek jak z reklamy. Babcia, dziadek, rodzice, mała dziewczynka i dwa psy. Dziadek i tata z dużymi plecakami. Gdy wyjechali na szczyt, chwile coś przepakowywali a potem zjechali w trasę, którą nie jechał nikt. Widocznie znali ją dobrze i nie robili tego pierwszy raz. Poczułam zazdrość i wzruszenie. W jakim wieku warto pojechać na narty po raz pierwszy? Jak najwcześniej, jeśli tylko mamy sposobność. Ale nie oczekujmy od razu od dzieci super efektów. Każde dziecko jest inne, ma inny charakter, inne uwarunkowania fizyczne. Moja starsza córka zaczęła naukę w wieku 3 lat, jako 4-latka bez problemu radziła sobie z wyciągiem orczykowym dla dorosłych, ale od zawsze była bardzo sprawna. Z kolei młodsza ma teraz 5 lat i dopiero zaczyna prawdziwą naukę, bo przez dwa ostatnie lata bawiła się głównie na plastikowych ślizgach. A ja i tak cieszę się z tego bardzo, bo jeszcze dwa lata temu krzyczała, że nie znosi zimy. narty_z_dziecmi_16053514620_ecbffba9c0_b narty_z_dziecmi_16053524010_33af83cf37_b Rzeczywistość a oczekiwania: czy jadąc w góry z dziećmi będziemy mogli sami pojeździć? Jakie jest Wasze doświadczenie? Na co warto się nastawić, a na co lepiej nie? Nie miejmy wygórowanych oczekiwań, bo skutecznie mogą odebrać dziecku chęć do nauki. W naszej rodzinie ja jeżdżę na nartach, a tata dziewczyn - na snowboardzie. Ponieważ Julia nauczyła się bardzo szybko jeździć i od razu połknęła bakcyla, do momentu pojawienia się na świecie Hani prawie zawsze szusowaliśmy razem. Tata zjeżdżał do wyciągu pierwszy, tuż za nim Julia a ja na końcu zamykałam peleton. Teraz, gdy jesteśmy we czwórkę, dzielimy się. Julia jeździ a Hania zostaje na dole z jednym z rodziców. Gdy jedziemy tylko na jeden dzień, dzielimy się z tatą sprawiedliwie ilością zjazdów, ale gdy jedziemy na dłużej, to czasem umawiamy się na konkretne dni. narty_z_dziecmi_16215002986_29fc771dab_b narty_z_dziecmi_15621043083_d1cf738c8b_b Ile trwa nauka? Kiedy będziemy mogli szusować razem? Nie ma reguły, opanowanie podstaw każdemu zajmuje tyle, ile trzeba, a przecież uczymy się stale. Jeśli ktoś czuje się już w miarę pewnie, to chce poprawić styl. Jeśli jeździł tylko po niebieskich trasach, chce zjechać czerwoną, by w końcu dojść do czarnych. Na liście moich marzeń jest międzypokoleniowy zjazd z moim tatą i córką z Kasprowego Wierchu. Polska czy zagranica? I to, i to. Zagranicą trasy są dłuższe, ale my mieszkamy w południowej Polsce i szybkie weekendowe wyjazdy to tylko tutaj. Julia ma czasem jednodniowe szkolne wyjazdy na narty. Na co warto zwrócić uwagę planując wyjazd na narty? Na termin i na miejsce. Ferie w popularnych ośrodkach oznaczają długie stanie w kolejkach do wyciągu. Jednak ważne jest nie tylko przygotowanie stoku i warunki narciarskie, ale i infrastruktura. Dobrze, gdy w pobliżu stoku są też miejsca, gdzie bezpiecznie można przebywać i bawić się z niejeżdżącymi dziećmi. Zmorą zarówno narciarzy jak i rodziców, jest przebywanie dzieci u stóp stoku. To po prostu nie jest bezpieczne. narty_z_dziecmi_16263756901_f8e67b2377_b narty_z_dziecmi_16363787541_deccab41d7_b Szkółka, instruktor czy rodzic - kto uczy najlepiej? Jakie są Wasze doświadczenia? Według mnie na początek rodzic. Z nartami trzeba się troszkę oswoić. Wyczuć własny balans. Noga w bucie narciarskim układa się przecież inaczej niż w miękkim kozaku. Zjechać kilka razy z oślej łączki, przewrócić się na pupę i potem podnieść. Potem warto skorzystać z pomocy instruktora. Moja starsza córka jednak nigdy nie chciała. Wykupioną godzinę w połowie przepłakała i z reszty zrezygnowaliśmy. Uczyła się przy mnie, jeżdżąc od krawędzi do krawędzi stoku (śpiewałyśmy, że pleciemy warkocze) i z dziadkiem: jeżdżąc między jego nogami oswajała się z prędkością. Hania miała lekcję z instruktorem, ale przedtem na nartach zjeżdżała z małych wzniesień do mnie. Jej też musiałam śpiewać (chodź do mnie, rączkę mi daj...) Własny sprzęt czy wypożyczony? Kiedy warto zainwestować w narty? Co kupić na pewno? Kupujemy kask, kominiarkę, gogle i dwie pary rękawiczek. To wszystko przyda się też podczas wyjścia na łyżwy czy sanki. Ja osobiście uważam, że także buty, ale to bardziej z powodów higienicznych. Narty na początku lepiej wypożyczyć. Pierwsze muszą być krótkie. Jak dziecko już zacznie samodzielnie zjeżdżać z nami ze stoku, warto kupić własne. Posłużą mniej więcej trzy sezony. narty_z_dziecmi_16053525010_c650f05ef3_b narty_z_dziecmi_16053379878_bd562055aa_b A co zrobić, jeśli nasze dzieci nie chcą jeździć? Jak radzić sobie z buntem narciarskim? Nic na siłę, należy pokazywać pozytywy, Hania widząc nasze emocje, sama doszła do tego, że ona też chce się nauczyć i z nami jeździć, choć wszyscy wiemy, że to zdecydowanie nie jej pora roku. Musimy się też sami pilnować. Nauka jazdy 5-latka, którego w kombinezonie i pełnym rynsztunku trzeba wciągnąć lub wnieść nawet na małą górkę, a potem złapać, to ciężkie fizyczne wyzwanie i łatwo o upust złych emocji. Stąd już krok do płaczu i buntu. narty_z_dziecmi_16263754231_e513804a3a_b Wasze pomysły na wieczory po narciarskim dniu? Koniecznie gorący prysznic na zakwasy. A potem planszówki, albo termy. Na ogół w pensjonatach, w których się zatrzymujemy, są też inne dzieci, więc gdy nie jesteśmy ze znajomymi albo z dziadkami, to dzieci i tak znajdują sobie towarzystwo. Czasem, gdy jeszcze zdołamy wykrzesać z siebie jakąś energię, trafi nam się bitwa na śnieżki albo spacer z pochodniami, ale na ogół po ciepłej kolacji zostają już tylko planszówki i kalambury. A co robić w górach z maluchami, które są jeszcze zdecydowanie za małe na narty? Bawić się, turlać się po śniegu, zjeżdżać na pupie czy jabłuszku. W niektórych ośrodkach, jak np. w Białce Tatrzańskiej, są darmowe atrakcje dla dzieci: dmuchane parki z karuzelą pontonową, a w okresie ferii animacje dla najmłodszych na świeżym powietrzu. Z maluchami wózkowymi najlepiej po prostu spacerować. Oczywiście co jakiś czas pokazywać szusujących narciarzy, aby widok był na za kilka lat już dobrze oswojony.

1 komentarz

  • RWE:

    Ja bym jednak stawiała na przedszkola narciarskie. Przynajmniej m ilka lekcji. Poza tym można samemu pojeździć. Bo jak dzieci za małe to jednak matka nie ma takiej możliwości

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.