Momenty unplugged

Wybory Pauliny Rek-Gromulskiej

Momenty unplugged to nasze analogowe przyjemności. Bardziej niż inne zapadają w pamięć, przeżywa się je mocniej i z sercem. Przedmioty i wybory "bez kabla" dają nam czas na pojednanie z Matką Naturą. W kontakcie z nią osiągamy spokój i wyciszenie.  Dziś patrzymy w stronę produktów stworzonych przez człowieka i z myślą o człowieku.

Na to, co unplugged patrzymy #okiemrodzica: Pauliny – mamy dwumiesięcznej Niny i trzy i półrocznego Leona. Paulina Rek-Gromulska: jest graficzką i współwłaścicielką Cuda Wianki Studio, współtworzącego projekt Pan Kalendarz oraz wielbicielką identyfikacji wizualnych i infografiki. Na co dzień szuka balansu pomiędzy uważnym i mądrym wychowywaniem dzieci, a znalezieniem chwili dla siebie, czytaj: wysypianiem się. Mamie dwójki bliskie są racjonalne wybory produktów, jak i rozsądne korzystanie z dostępnych technologii. To ona wpleciona w rzeczywistość naszego realnego świata zbliża nas do przemyślanych zakupów i pierwszych kroków w stronę bycia dla, a nie przeciwko naturze. Jakie są więc jej wybory, w temacie domowych przyda się i wyprawkowych pomocników? Przeczytajcie.

*

ZAPAMIĘTANE CHWILE – Z PRINTU

Będąc grafikiem założyłam, że jak będę robić fotoksiążkę to sama zaprojektuję najlepszy dla siebie szablon. W tym wypadku bardzo się pomyliłam, bo szablony w Printu są tak różnorodne, że nawet ja znalazłam odpowiedni, a dzięki opcji customizacji zrobiłam wszystko po swojemu. Nie mówiąc już o tym, że zajęło mi to niewiele czasu, bo kreator działa szybko i sprawnie. Jakość druku jest świetna i dlatego muszę zamówić jeszcze po egzemplarzu dla dziadków. Cyfrowe przechowywanie zdjęć to nie dla mnie, ja wolę papier. Dobry pomysł na prezent.

Fotoksiążkę Printu zamówicie tutaj, a fotoalbum tutaj. Mamy też dla was 4o zł zniżki na zakup fotoksiążki, wystarczy zamówić ją tutaj.

*

 TKANINY TAKIE, JAK LUBIĘ – Z COTTONBEE

Spędziłam kilka wieczorów przeglądając milion wzorów Cottonbee i wiem, że nie skończy się tylko na tych, które wybrałam tym razem. Tkaniny są przyjemne w dotyku, mają ładne kolory i co dla mnie ważne – użyte farby są certyfikowane. Sama zrobiłam tylko (i aż!) turban dla Ninki, mama pomogła mi przy spodniach. Było łatwiej niż myślałam, a finalnie jaka ogromna satysfakcja. I te momenty spędzone na szyciu z mamą i gonieniu Leosia na przymiarki – bezcenne! Tak nam się spodobało, że niedługo bierzemy się za koszulki i sukienkę. Mała rada: wybierając mocną grafikę można iść w minimalizm w formie, więc efektowny wzór wybaczy nam niedoróbki techniczne np. nierówne szwy.

Spersonalizowane tkaniny na zamówienie i gotowe materiały dla szycioholików, i nie tylko znajdziecie tutaj.

*

TEKSTYLIA W STYLU SLOW

Otulacze Little Dutch wypatrzyłam już dawno, tylko nie mogłam zdecydować się na kolor. Finalnie padło na szary, ale w swojej ofercie mają też piękny różowy i zielony. Subtelna grafika pasuje do wszystkiego, a format jest na tyle poręczny, że zawsze zmieści się „tak na wszelki wypadek” w, i tak już przeładowanej, torbie. Używamy do otulania, odbijania i … zdjęć. Nina uwielbia ciepło, a ja uwielbiam kocyki dla dzieci. Mają w sobie coś uroczego. Kocyk Memi jest zrobiony ze świetnej jakościowo tkaniny bambusowej, przez co jest niebywale mięciutki i na tyle ciężki, że przyjemnie otula Ninę. Do tego jest dwustronny, dzięki czemu mamy jakby dwa kocyki. I ten odcień szarego – nie za ciemny, nie za jasny – śliczny. Zresztą w sklepie Malama cudowności aż nadto!

Otulacze Little Dutch kupicie tutaj, Kocyk Memi tutaj.

*

PIELĘGNACJA BEZ CHEMII

To klasyka gatunku, przyjemnie w stosowaniu i wydajne. A co ważne dla dużych i małych. Zaskoczeniem był krem nagietkowy Weleda, który pachniał. Idealny dla mamy i starszego dziecka. Nawet mąż ze swoją wrażliwą skórą czasem podkrada. Weleda to siła naturalnych składników dla całej rodziny.

Kosmetyki Weleda kupicie tutaj.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

MUSI BYĆ PO PROSTU WYGODNIE

Totalnie nasze klimaty? Minikid! Zestawienia kolorów, faktur i wzorów. Mocna, graficzna kolekcja, mocno designerska. Taki dziecięcy rebel look. Uwielbiam mojego blondynka w takich odważnych klimatach. U Kukukid zawsze ekspresja, a tutaj w końcu szary, czarny i biały, a rano jak się spieszymy do przedszkola to każda minuta jest cenna. Przy intensywnych kolorach i mocnych wzorach trzeba się więcej wysilić żeby to jakoś wyglądało. Ale okazało się, że na bezpiecznej bazie taki kolorowy koszulkowy akcent świetnie działa. Tym bardziej, że jakość jest super i po praniu ubraniom nic się nie dzieje. Mamy smaka na pozostałe rzeczy z kolekcji. Może nawet pozwolimy sobie na takie szaleństwo jak wzorzysta góra i wzorzysty dół. Szukając polskich marek zerkam również na SHOWROOM – ubranie malucha od stóp do głów w jednym miejscu to super pomysł. Stylizacyjnych inspiracji znajdziecie znajduje tam na co dzień całe mnóstwo.

T-Shirt Kukukid kupicie tutaj, rozpinaną bluzę Minikid tutaj, a więcej polskich marek dla dzieci znajdziecie w SHOWROOM tutaj.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

ZABAWA BEZ BATERII

Każdy pojazd jest przez Leona ubóstwiany, tym razem nie jest inaczej, magnetyczny samolot trafił w jego upodobania. Oczywiście jak na Janoda przystało, nie jest to tylko bierna zabawka, ale coś co angażuje dziecięcą kreatywność na równi z umiejętnościami manualnymi. Ulubionym zajęciem mojego synka jest składanie go w alternatywny sposób np. zamieniając wirnik z ogonem. Źle złożony, ale i tak się trzyma! Co za fun!

Samolot Janod kupicie tutaj.

Magnetyczna układanka to kolejna perełka Janod. Leoś wybrał pojazdy i po raz kolejny udowodnił mi w jaki ograniczony sposób patrzę na świat. Szybko zarzucił układanie pojazdów wg. zaplanowanego schematu. Ta książka to świetna zabawka dająca wiele możliwości zabawy. Już się nie mogę doczekać żeby Ninie kupić zestaw z szalonymi buźkami. Ta tablica to marzenie, bo ma w sobie wszystko, co może być potrzebne małemu artyście – część do malowania kredą, część magnetyczną i rolkę z papierem.

Magnetyczną układankę kupicie tutaj.

Ta tablica to marzenie, bo ma w sobie wszystko, co może być potrzebne małemu artyście – część do malowania kredą, część magnetyczną i rolkę z papierem. Ulubioną częścią Leona jest kredowa („Mamo, to się tak fajnie pyli”), ulubioną częścią mamy jest magnetyczna („jaka fajna, czysta zabawa”). Dla każdego coś.

Dwustronną tablicę Janod kupicie tutaj.

*

ŚWIADOME JEDZENIE Z LA KOGUTA

Jak wiele mam uległam obecnemu trendowi uważnego przyglądania się temu, co jem i dlatego bliski mojemu sercu jest każdy zdrowy produkt (może poza kimchi…). Sokom La Koguta nie można nic zarzucić. Oprócz klasycznego jabłkowego firma oferuje także nietuzinkowe smaki np. jabłko z dodatkiem kurkumy. To dobra opcja na rozsmakowanie dziecka opornego na nowe doznania. Leona nie musieliśmy długo namawiać… Fajną opcją na rozpustne słodkie śniadanie są konfitury La Koguta. Dobry, bezpieczny skład i ciekawe smaki (np. buraczano-pomarańczowy) dają energetyczny początek dnia. Dzięki słoiczkom, takim na duże „raz”, konfitury się nie zepsują i co tydzień otwieramy nowy. A poręczne słoiczki przydają się do jaglanego budyniu na wynos.

Soki i konfitury La Koguta kupicie tutaj.

*

A co wam pozwala zbliżyć się do bycia unplugged?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.