moda dla dzieci poznajmy się

Moda dla dzieci z drugiej ręki – w sercu Mokotowa

Z wizytą w butiku Twice Upon a Time

Moda dla dzieci z drugiej ręki – w sercu Mokotowa
Kinga Hołub

Od grudnia 2019 roku z powodzeniem funkcjonują w sieci. Od lipca tego roku mają swój wymarzony sklep stacjonarny na warszawskim Mokotowie, działający na zasadzie komisu. Co więcej, mieści się on w dawnym domu dziadków jednej z założycielek, dlatego jego przestrzeń aż skrzy się od emocji i wspomnień.

Twice Upon a Time to nie tylko sklep, ale także miejsce wymiany porad, myśli oraz budowania relacji. Mamy i przyszłe mamy przychodzą na Narbutta nie tylko na zakupy i przymiarki, ale również po to, by porozmawiać i zasięgnąć porady – podkreślają założycielki sklepu: Dominika Ludwińska, mama Antosia, i Natalia Kępa, mama Marcela, które prawie rok temu połączyły siły, aby stworzyć butik z wyselekcjonowanymi ubrankami, butami, zabawkami i akcesoriami z drugiej ręki dla niemowląt i starszych dzieci. Do sprzedaży podchodzą świadomie i racjonalnie, regularnie przeznaczają ubranka lub środki pieniężne zebrane podczas charytatywnych wyprzedaży na rzecz potrzebujących. Już dziś, 26 września, w godzinach od 10 do 18, odbywa się jedna z nich. Wszystkie zebrane środki przekazane zostaną Ośrodkowi Preadopcyjnemu w Otwocku. Wpadajcie na Narbutta 53, ale wcześniej przeczytajcie rozmowę z tymi przedsiębiorczymi kobietami.

Jesteście na Narbutta 53 raptem 2 miesiące, a wchodząc do środka od razu wiadomo, że to miejsce jest wasze. Przez was oswojone. 

Dominika: To pewnie dlatego, że wiążę się z nim wiele moich wspomnień. Tutaj mieszkali moi dziadkowie, tu wychował się mój ojciec. W tym miejscu, gdzie stoimy (centralne miejsce sklepu – przyp. red.), był salon. Wiele lat później miała tutaj swoją pracownię zaprzyjaźniona artystka, a teraz jesteśmy tutaj my.

Dobrze wam tutaj?

D: Wspaniale, nie tylko z racji lokalizacji w mojej ukochanej dzielnicy, którą znam od dziecka, ale także dlatego, że pod tym adresem mieszkała moja babcia – królowa mokotowskich second handów. Wiedziała wszystko o rzeczach z drugiej ręki, wynajdywała niesamowite rzeczy, była w tej kwestii wyrocznią i ubierała się wyłącznie w second handach. Ci najstarsi sąsiedzi zaglądają czasem z pytaniem, czy mieściła się tu kiedyś kwiaciarnia. To dlatego, że moja babcia wystawiała mnóstwo kwiatów na parapetach. Mokotowianie tak ją zapamiętali. Myślę, że byłaby dumna, że pod tym samym adresem stoi Twice Upon a Time.

Musicie przyznać, że sprzedaż ubrań i przedmiotów z drugiej ręki kwitnie. Konkurencja jest duża. Powiedzcie proszę, co jest waszą siłą i co daje wam przewagę nad profilami sprzedażowymi w social mediach?

Po pierwsze, wszystkie ubranka przechodzą naszą selekcję, więc gwarantujemy ich jakość i dobry stan. Po drugie, istnieje możliwość zwrotu zgodnie z regulaminem. Po trzecie, nie trzeba płacić kilka razy za wysyłkę od kilku osób, cała wyprawka lub rzeczy dla niemowląt i dzieci do 8-9 lat (planujemy mieć więcej rzeczy także dla starszych dzieci) znajdują się w jednym miejscu. A ostatni nasz atut to fakt, że zakupy są wygodne – przyjmujemy płatności online, mamy w ofercie różne opcje dostawy i pakujemy je z wielką starannością, jakby były nowe.

Działacie w sieci prawie od roku, stacjonarnie od 2 miesięcy, tak więc macie już spore rozeznanie w kwestii potrzeb i gustów polskich klientek. Powiedzcie zatem, na jakie ubrania w szczególności polują polskie mamy?

Natalia: Z naszych obserwacji wynika, że młode mamy szukają ubrań przede wszystkim polskich marek.

D: Zwłaszcza tych, które są rozpoznawalne lub obecne na Instagramie. Znacznie mniejszym zainteresowaniem cieszą się ubranka firm mniej znanych na polskim rynku.

Czyli decyduje metka?

D: Niezupełnie, raczej decyduje charakter ubranka. Obecnie panują określone trendy i jeśli ubranko się w nie wpisuje, to szybko znajdzie nowy dom. Uzupełniając asortyment, patrzymy na metkę, ale ubranie musi nam się przede wszystkim podobać. To nasze naczelne kryterium. Rzecz musi być spójna z tym, co sobą reprezentujemy.

A bywa tak, że pojawia się między wami konflikt w kwestii ubrań, które wprowadzacie do sklepu?

D: Rzeczywiście, podobają nam się różne ubranka, ale nie ma między nami wielkich rozbieżności. Zawsze spotykamy się gdzieś pośrodku.

Czy zdarzyło wam się dostać ubranko piękne, miękkie, pieczołowicie wykonane, ale piekielnie zaplamione? Co w takiej chwili robicie? Odrzucacie czy ratujecie?

D: Ratujemy!

N: Miałyśmy takie sytuacje. Dostałyśmy dużą paczkę niezwykle pięknych ubrań, które wymagały jednak bardzo dużego nakładu pracy, by przywrócić je do stanu używalności. Sądziłyśmy już, że to przegrana sprawa. Okazało się jednak, że moja mama zna sposoby na wywabienie nawet tak potężnych plam.

D: Przed spotkaniem z mamą Natalii myślałam, że umiem prać. Nie umiem (śmiech). To, co ona zrobiła, to istna magia. Może warto byłoby uruchomić kursy z odplamiania (śmiech).

Natalia, mów prędko, jakie sztuczki stosuje twoja mama?

N: Uwielbia mydło galasowe.

D: Takie mydło działa rewelacyjnie na świeżej plamie, która nie została jeszcze wyprana czy zaprasowana. Tym sposobem spod ręki mamy Natalii wyszło wiele cudem odratowanych perełek.

To wspaniale, że wasz wspólny koleżeński biznes rozrósł się w rodzinne przedsięwzięcie.

D: Kiedy Natalia z powodu pandemii utknęła we Francji, a ja dostałam klucze do naszego przyszłego butiku i chciałam jak najszybciej go otworzyć, cała moja rodzina się zaangażowała. I tak: mój tata prasował ubranka, moja 16-letnia siostra robiła im zdjęcia, a mąż odbierał paczki z paczkomatów i czasami pakował razem ze mną zamówienia.

Dlaczego tak bardzo spieszyło się wam z otwarciem?

N: Bo mieszkanie Dominiki tonęło w pudłach.

D: To prawda. Wszystko, co tutaj widzicie, stało wcześniej w moim salonie. Tak więc tego salonu w zasadzie nie było. Mam duże okna balkonowe w mieszkaniu i one były całkowicie pudłami przysłonięte. Wszędzie tylko pudła, stojące jedno na drugim, bardzo ciężkie i zajmujące mnóstwo miejsca. Jak tylko Antoś szedł spać, ja te pudła otwierałam i szukałam w nich zamówionych na stronie ubranek. Zdarzyło mi się nad nimi płakać. Bo wyobraź sobie, że w zwykłych sklepach każdy model występuje w kilku rozmiarach, a u nas jest tylko w jednym jedynym wariancie. Odnalezienie tej rzeczy graniczyło niekiedy z cudem.

N: Nie zapominajmy, że pracujemy z używanymi ubrankami, a one płatają figle.

D: Zawsze staramy się dokładnie sprawdzać, czy rzecz wprowadzana do sklepu nie ma plam ani dziurek, ale czasem się zdarza podczas pakowania, że zauważymy jakąś wadę, której wcześniej nie dostrzegłyśmy.

Co robicie w takiej chwili?

D: W pierwszej kolejności próbujemy rzecz naprawić, a jeśli nie ma na to sposobu, kontaktujemy się z klientem i pytamy, czy chce otrzymać zamówioną rzecz, ale ze stosownym rabatem, czy woli wymienić zainwestowaną kwotę na voucher, czy preferuje zwrot środków (klienci mogą zwracać produkty Twice Upon a Time do 14 dni od dnia zakupu – przyp. red.). Takie są uroki pracy z używanymi ubraniami. Na szczęście nasze klientki są pod tym względem bardzo wyrozumiałe.

Powiedzcie jeszcze, jakie macie plany na przyszłość?

Twice upon a time powstało bez żadnego biznesplanu, kierujemy się naszą intuicją i bacznie obserwujemy, czego potrzebują nasze klientki, i do tej pory nas to nie zawodzi. Dlatego staramy się nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Najważniejsze jest dla nas to, żeby robić dobrze to, co robimy, i nie oglądać się na innych. A gdzie będziemy za kilka lat? Tego nie wie nikt (śmiech). Jeszcze pół roku temu wydawało nam się, że sklep stacjonarny to odległa wizja. Mamy kilka marzeń, ale nie możemy ich zdradzić.

Trzymam kciuki za ich realizację i dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy was na wyprzedaż charytatywną produktów Twice Upon a Time. Dziś w godzinach 10-18 przy ul. Narbutta 53 odbędzie się specjalna wyprzedaż, z której zysk zostanie przekazany na rzecz Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku. Dominika i Natalia co pewien czas organizują wyprzedaże, z których cały dochód jest przeznaczany na cel charytatywny. Na co dzień na wieszakach wiszą rzeczy w stanie idealnym, ale dziewczyny otrzymują też spore ilości ubrań z drobnymi plamkami czy uszkodzeniami. Wszystkie, mimo wad doskonale nadają się do noszenia i zasługują na kolejne życie. To właśnie je będzie można m.in. kupić na dzisiejszej wyprzedaży.

Koniecznie obserwujcie Instagram Twice Upon a Time. To tam komunikowane są wszystkie nowości. A że „perełki” bardzo szybko schodzą, warto być w kwestii dostaw na bieżąco.

*

Sklep internetowy / Facebook / Instagram

Butik Twice Upon a Time

ul. Narbutta 53 / Warszawa
godziny otwarcia:
od poniedziałku do czwartku: 10-14:30
piątek 10-13:30
sobota i niedziela: nieczynne

Dodaj komentarz