Młokos z suszarką

Pan tu nie stał na lato

Porządek musi być. Łódzka marka Pan tu nie stał pokazała printowi, gdzie jego miejsce: na ciuchach. Buro, gładko, nudno? Nie w Polsce. To w końcu nasza tradycja, by nawet w szarych czasach siły kierować na design i kombinować, jak żyć – mimo wszystko – kolorowo.

Wzory, które powstawały od lat 50. aż po czasy naszego urodzenia, to wdzięczne źródło inspiracji. PTNS sięga po ilustracje, plakat i tabliczki BHP. Inspiruje się językiem sloganów, filmów i ulicy, a kolory czerpie z wyblakłych magazynów i proporczyków, tak chętnie wieszanych niegdyś na ścianach.

I udowadnia, że tamten styl się wcale nie wyczerpał, co więcej – pasuje do naszego stylu życia (pamiętacie sukces koszulki PTNS „Działka moje hobby”?).

Nie trzeba się karmić tęsknotą za PRL-em, żeby docenić urok wzorów PTNS. Nie znasz kontekstu? Nigdy nie zbierałaś naklejek z rzekomo rakotwórczych gum Turbo? Nie pamiętasz pękających na mrozie butelek na mleko? Nie szkodzi.

Podobnie jest z naszymi dzieciakami. Naturalna swoboda, z jaką wślizgują się w kolejne kolekcje PTNS, potwierdza uniwersalny charakter każdej kolejnej kolekcji.

Wiosnę całkowicie podbiła seria ubrań PTNS z mniszkiem i pokrzywą. Teraz zbiory ziół suszą się w naszych domkach działkowych, i mam wrażenie, że to właśnie owe domki dały natchnienie do nowej kolekcji. Bo to właśnie tam, w domkach stawianych nieraz jeszcze w latach 70., czekają na nas, w szafach i szafkach, prawdziwe skarby z minionej epoki. Elektryczne młynki do kawy, ryczące odkurzacze, a czasem nawet pralki typu Frania.

Pan tu nie stał wzięło na warsztat te, często do dziś, działające cuda techniki i stworzyło z myślą o dzieciach kolekcję AGD MŁOKOS. Na printy trafiły polskie walkmany (tak, były takie!), radzieckie gry elektroniczne, no i oczywiście ostatnie telefony z tarczą. Łezka w oku się kręci, bo to wzory z lat 80. – to my stałyśmy posłusznie w łazience z suszarką, która wciągała włosy do silniczka, to my marzyłyśmy o kaseciaku i to my piłyśmy u babci wodę z syfonu.

Dzieciaki śmigają w nowej, pełnej bananowych kolorów kolekcji i choć nie wiedziały z początku, czym jest walkman, to czują się wśród tych przedmiotów jak u siebie. Wypiły to z mlekiem matki? Czy rodzimy design odciska się w genach?

Całą kolekcję znajdziecie tutaj.

Jesteście ciekawi, kto zrobił tak fajną sesję? Odpowiedź znajdziecie tutaj. (Choć nasi stali czytelnicy na pewno poznają zarówno styl ekipy, jak i nasz ulubiony ogród).

tekst: Marysia Bator

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.