Miód na misie serce

Nowość z Wydawnictwa Zielona Sowa

Marzenia są po to, żeby je spełniać, czasem nawet pojawiają się znienacka, ale wciąż dopraszają się spełnienia. Zaraz wyjaśnię, ale wcześniej zapowiem, że to będzie lekcja podwójna: zajęcia z muzyki i warsztaty z przyjaźni. Wystarczy, że wygodnie się umościcie. Jako gość specjalny wystąpi niedźwiedź.

Bywa, że największa pasja czai się za rogiem. Może i ją widzimy, ale potrzeba czasu, by ją oswoić. Tak ja miałam z bieganiem, a tytułowy bohater książki „Niedźwiedź i pianino” Davida Litchfield, wydanej przez Zieloną Sowę – z pianinem. Kiedy już doszło do zetknięcia łap niedźwiedzia z klawiszami, okazało się, że mamy do czyniena z miłością od pierwszej nuty. Coś kliknęło, coś zagrało. Później była historia niczym z American dream, ale sława to nie wszystko. No to co ma większą wartość niż poklask wynikający talentu i jeszcze z tego czegoś, co się uwielbia?

Nie raz zwierzęta dają nam, ludziom lekcję życia. Dzieciom takie zajęcia z uważności i mądrości życiowej przychodzą łatwiej, bo czują wielką sympatię do wszelkich przedstawicieli fauny. Niedźwiadek, którego poznajemy w picturebooku Davida Litchfielda, jest taki jak dzieci – trochę nieufny, nieco bojaźliwy, a przy tym superciekawski. W środku swojego domu, ukochanego lasu, znajduje tajemniczy instrument i tak zaczyna się historia podwójnego oswojenia. Pianina z misiem i misia z pianinem. Kiedy po latach okazuje się, że zwierz ma talent i gra pierwszorzędnie, futrzasty maluch jest już pokaźnym niedźwiedziem. Co więcej, jego gry na pianinie z zachwytem słuchają inne niedźwiedzie. I ludzie. Ci ostatni proponują, że zabiorą niedźwiedzia do miasta, przekonując: Będziesz grał na najwspanialszych pianinach dla setek ludzi i usłyszysz dźwięki tak piękne, że wywołują dreszcze. Kto by się nie skusił? Na szali jest tęsknota leśnych przyjaciół, ale ostatecznie Broadway wygrywa. Nocne nowojorskie występy przyciągają tłumy. No i jest ona – platynowa płyta. Tylko mocno błyszcząca kula księżyca przypomina misiowi, że ktoś niechcący wyświadczył mu niedźwiedzią przysługę.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Miasto, w którym bohater zdobył sławę, było dokładnie takie, jakie sobie wymarzył, ale… No cóż, czasem te najbardziej przyziemne sprawy okazują się fundamentalne. Na szczęście nigdy nie jest za późno, żeby wrócić do dawnego statusu quo. A i wcale nie trzeba przy tym rezygnować ze spełniania marzeń. Pięknie to sobie obmyślił i równie wspaniale wyrysował David Litchfield, dla którego książka „Niedźwiedź i pianino” była autorskim debiutem. Nic dziwnego, że w 2016 roku dostał za nią Waterstones Children’s Book Prize. Panie Davidzie, dziękujemy, że przypomniał nam pan o wieloznaczności słowa „fortuna”. Obiecujemy rodzinnie brać ważne sprawy w swoje niedźwiedzie – bo silne i ciekawskie – łapy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Macie w domowej biblioteczce takie tytuły, w których zwierzęta przemycają ważne prawdy dla dzieciaków? Podzielcie się nimi w komentarzach!

„Niedźwiedź i pianino”, David Litchfield, przekład: Natalia Galuchowska, Wydawnictwo Zielona Sowa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.