edytorial

Matka znaczy komfort. Edytorial #1

„Wybieram total look” – Nina Utrata

Matka znaczy komfort. Edytorial #1
Martyna Galla

Mniej dosłownie niż w piosence Kate Bush „Mother stands for comfort” – matka dba o dziecko, o komfort i dobrostan, oraz wygląd jego i własny. O stan trzewików i świata. A trend jest dla niej tak istotny jak zeszłoroczny śnieg.

Im dalej w pandemiczny las, tym mniej obchodzą nas sezonowe mody i wytyczane przez kreatorów kierunki. Nie chcemy, by nam trendy majstrowały w szafie, toteż zbywamy ich rozpaczliwe wołanie o uwagę ostentacyjnym wywróceniem oczu. I choć się trend w naszym edytorialu obficie objawił za sprawą trójkątnych wycięć na plecach, amalgamatów stylu dziewczęcego i gotyckiego, falban i wełen, wymieszał się jednocześnie z biżuterią z sieciówek i butami z kilkuletnim stażem. Nina Utrata, scenografka o świetnym wyczuciu stylu, świadoma mody i jej tymczasowości, mama ponadrocznego Franka, otwiera cykl edytoriali. W pierwszej odsłonie opowiada o tym, jak interpretuje trendy na własne i synowskie potrzeby. Z pomocą tego cyklu chcemy przybliżyć wam niebanalne style inspirujących mam i ich dzieci.

Nina zapytana o styl i podejście do trendu, odpowiada: Myślę, że mój styl nie zmienił się znacząco z powodu nowej roli, roli matki. Zawsze był to raczej kolorowy streetwear lub jakieś odjazdowe perełki vintage. Niezależnie od trendów, wybieram luźne fasony: obszerne sukienki, marynarki, spodnie, koszulki i bluzy. Ostatnio lubuję się w ubraniach, które same w sobie tworzą total look lub kapsułowy look. Zakładasz do tego jakiś fajny but, coś na szyję i tyle. To daje oszczędność czasu, którego młodej mamie zawsze brakuje.

Jeśli chodzi o Franka – kontynuuje Nina – to kieruję się zdrowym rozsądkiem. Musi być luźno i wygodnie. Staram się wybierać ubrania, które są wykonane z naturalnych materiałów. Nie lubię ubranek, które mają zbyt wiele nadruków i krzykliwych kolorów. Czasem dostajemy rzeczy po dzieciach moich przyjaciół. Jeśli są w świetnym stanie, to dlaczego nie. Zwłaszcza że jest to przykład ekologicznego podejścia do sprawy w czasach, w których przemysł odzieżowy zalewa nas tonami ubrań.

*

Nina ma na sobie: bluzę This is commitment, błękitną koszulową sukienkę Risk made in Warsaw, sukienkę Polly, sweter i czapkę MIlle Baby, oksfordy Zign, trampki Superga, łańcuch H&M.

Franio ma na sobie: sweter, grafitowy kardigan i beanie Mille Baby, longsleeve Minikid, spodenki Zara, legginsy H&M.

Dziękujemy markom: Mille Baby, Polly, Risk made in Warsaw, This is commitment za udział w sesji.

Za użyczenie przepięknej przestrzeni dziękuję ogromnie Emilii Obrzut.

Modele: Nina i Franek
Zdjęcia: Martyna Galla
Produkcja: Dominika Janik

Dodaj komentarz