Marta i Sola na tropie sztuki

Artdzień w wielkim mieście

Mama historyczka sztuki i kuratorka, córka ciekawa tego kawałka świata. Poznajcie Martę i Solanę, i zobaczcie, jak spędziły dzień na wagarach od spraw bardzo przyziemnych.

Zawód Marty jest bardzo ciekawy, co chwilę zajmuje się jakimś nowym tematem: wystawą, którą realizuje, lub artystą, o którym pisze. Pracuje z wieloma instytucjami, pozostając niezależną. Taka praca wymaga dużej dyscypliny. Liczne spotkania i wernisaże sprzyjają byciu aktywną cały czas, a dwójka dzieci: czteroletnia Solana i dwuletni Lucjan też mają światy, w których mama jest niezastąpionym towarzystwem. Czasami udaje się to pięknie połączyć i spędzić dzień z najbliższymi w najmilszych okolicznościach. Marta ceni czas spędzany pojedynczo z dziećmi, wtedy uważność i radość z niego płynąca wybrzmiewają bardzo satysfakcjonująco. Na taki dzień we dwie zaprosiła dziś Solkę, obi zamieniły się w przewodniczki po świecie artystycznych poczynań, udowadniając, że dobrze jest czasem odkleić się od rutynowych szlaków i pobłądzić w mieście w poszukiwaniu interpretacji i inspiracji.

Marka Colorshake – stworzona z myślą o tych, którzy odważnie patrzą na modę i postrzegają ją jako sztukę, szukając nieoczywistych połączeń w swoich lookach – chętnie dołączyła do dziewczyn. Tak oto powstała ubieranka na warszawskim szlaku Marty Czyż, która na co dzień siedzi z nosem w książkach albo w pracowniach artystów, i jej czteroletniej córki Soli, która na co dzień chodzi do przedszkola.

Oddaję głos Marcie, która kilka rekomendacji złożyła w inspirujący tip o tym, jak spotkać się z dzieckiem w kontekście sztuki. Jeśli macie chęć na taki dzień, skorzystajcie z jej doświadczenia.

*

Sztuka dla dziecka, nie dziecko dla sztuki

Zależy mi, aby moje dzieci były blisko świata sztuki. Chodzimy na wystawy, mamy też pokaźną biblioteczkę wspólnych książek o sztuce. Staram się równocześnie nie przeładowywać ich tą wiedzą i nie ciągnąć na siłę na wszystkie wernisaże. Im mniej nachalnie będę im ten świat przedstawiać, tym większą szansę mają się nim zainteresować. Myślę, że nie ma sztuki, której dziecko nie zrozumie, bo przecież to jest taka materia, która każdemu z nas daje szerokie pole do interpretacji. Czasem wolę pierwsza spytać dzieci, co widzą, niż narzucać im teksty z wyuczonego kanonu. Podobnie jest z zajęciami plastycznymi. Właściwie codziennie dzieci coś rysują czy lepią. Bardzo duży wpływ na wybór tematów mają pory roku. Zimą eksperymentujemy ze śnieżkami, które mogą być ładnymi wycinankami albo kartkami zwiniętymi w kulę. Najbardziej możemy popisać się jesienią! W zeszłym roku tworzyliśmy dużo kompozycji z liści, bukietów, kolaży, robiliśmy wystawę kasztanów. Często inspiruję się propozycjami dzieci, ich wyobraźnia to kopalnia pomysłów.

Marta z kolekcji Colorshake wybrała: top Sicilia Black i spódnicę St. Tropez Eyes. Sola nosi sukienkę z kapturem Lashes.

*

Galeria z dobrym snem

Moja córka Solana ma cztery lata. Jest bardzo żywotnym dzieckiem, rzadko usiedzi w jednym miejscu dłużej niż 15 minut. Chyba, że coś ją bardzo wciągnie. Nasz dzień ze sztuką rozpoczęłyśmy w Fundacji Galerii Foksal. Bardzo lubię to miejsce i dzieci też się tu dobrze czują. Fundacja jest jednym z najważniejszych punktów na mapie artystycznej Warszawy. To najstarsza prywatna galeria w mieście, o ciekawej historii i interesującym programie wystaw. Ostatnia praca, która skradła serce Solany, to Ochse Pawła Althamera – rzeźba wołu zainspirowana snem artysty o tym mitologicznym stworzeniu, wykonana z metalu, gipsu, kości zwierzęcych i skóry. Althamer dedykuje swoją sztukę wszystkim, bez względu na wiek, a sam twierdzi, że marzy o tym, by móc wiecznie patrzeć na sztukę oczami dziecka. Taka wystawa to dla mnie automatycznie pomysł na aktywność z dziećmi. Kiedy ostatnio opisaliśmy albo narysowaliśmy swój sen? To jest takie odświeżające!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Sztuka po sąsiedzku

Mokotów, gdzie mieszkamy, ma ciekawą architekturę, dużo parków, urokliwych zakamarków i placów. Poznajemy je razem bezustannie. Murale są jednym z przykładów na to, że na sztukę jest miejsce wszędzie – w domu, w galerii, na półce z książkami i w przestrzeni miejskiej. Mój ulubiony mural na Mokotowie to istnienie grupy Twożywo. Jest mi szczególnie bliski, dlatego, że grupa była aktywna w czasach, kiedy dopiero wkraczałam w świat sztuki. Na bieżąco śledziłam ich wszystkie nowe realizacje. Twożywo rozpadło się w 2011 roku, ale pozostało po nich wiele ciekawych prac, do których wracam z sentymentem. Solka też bardzo lubi ten mural, mówi, że pajęcza sieć nie wyłapuje robaków, tylko złe sny i smutki wszystkich osób, które go mijają. Myślę, że ma rację, i ta praca dokładnie tak działa.

Marta wybrała dla siebie: koszulę Shirt Egalite i spódnicę St. Tropez Silver. Dla Soli: dwustronną kurtkę Colibri Kids Orange Feather Black i spodnie Joggers Kids Feather Black

*

Teoria w dobrym wydaniu

W domu mamy pełno książek i magazynów o sztuce. Są dosłownie wszędzie. Dzieci często do nich zaglądają, bo lubią obrazki. Aby łatwiej mi było przybliżać ten świat, często posiłkuję się publikacjami koleżanek i kolegów po fachu. Szczególnie ukochaliśmy sobie książkę „S.Z.T.U.K.A.” Sebastiana Cichockiego, wydawnictwa Dwie Siostry. To, w jaki sposób Sebastian pisze o niemych koncertach Johna Cage’a, rzeźbach Félixa González-Torresa albo spacerach Janet Cardiff nie tylko inspiruje moje dzieci do tworzenia własnej sztuki, ale jest też idealną lekturą dla rodziców, którym świat sztuki współczesnej jest często obcy – tu sami mogą zrozumieć mechanizmy nim rządzące. Na przykład o Althamerze pisze tak: „Za jego sprawą przenosimy się z pełnego zagadek królestwa świata sztuki do zwykłego, ale przecież fascynującego życia. Okazuje się wtedy, że nasze codziennie przygody – w domu, na ulicy, w szkole – są czymś zupełnie kosmicznym. Sam Paweł żartuje, że jest przybyszem z obcej planety, który wylądował na Ziemi i zachwyca się tym, jaka ona jest magiczna i egzotyczna!”. Ta książka pokazuje, że każda aktywność może należeć do świata sztuki, o ile odnajdujemy w niej własny, istotny sens, i o ile oczywiście nie dotyczy ona niesłuchania się rodziców (śmiech).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Marta ma na sobie: top Sicilia Black i spódnicę St. Tropez Eyes. Sola nosi longsleeve Birds i spódnicę Cali Kids Organic Black

*

W każdym z nas drzemie artysta

Dzisiaj na spacerze zebrałyśmy mnóstwo pięknych liści. Ponieważ mamy już kilka bukietów, teraz tworzymy prace na papierze. Opowiedziałam Solce o frottage’u, starej technice bardzo lubianej przez artystów awangardowych z początku XX wieku. Układamy kompozycję z liści na stole, a potem przykrywamy je kartką papieru, bierzemy różnokolorowe kredki i delikatnie zamazujemy całą powierzchnię kartki nad liściem. Powstające nieoczekiwane wzorki tworzą abstrakcyjne kompozycje. Po zapełnieniu kilkunastu kartek przyklejamy prace do ściany. Jak tata z Lucjankiem wrócą do domu, będą mogli obejrzeć naszą nową wystawę.

*

Jakie są wasze ulubione miejscówki, kiedy szukacie kontaktu ze sztuką? Piszcie w komentarzach, chętnie stworzymy dobrą mapę jako antidotum na nadchodzącą burą szarówę.

Wszystkie ubrania z kolekcji Colorshake znajdziecie tu

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.