mama poleca

Mama poleca: zakupy z Kasią Traczyk

Top produktów dla mamy, dziecka i domu na kółkach

Mama poleca: zakupy z Kasią Traczyk
Kolaż: Kay Humelt

Kasia nie przestaje nas inspirować! Niedawno ruszyła z rodziną, mężem i trzema synami, w wielką podróż kamperem. Sprawdźmy zatem, co przydaje się jej i chłopakom w tym kosmopolitycznym domu na kółkach.

Zacznijmy od tego, że Kasia Traczyk – mama Tytusa, Tymka i Leona, oraz twórczyni marki cudownie wygodnych kobiecych kombinezonów Bloom, gości dziś w naszym cotrzygodniowym cyklu mama na Instastories. Zajrzyjcie na Instagram Ładne Bebe, by obejrzeć masę inspiracji z jej rodzinnej wyprawy kamperem pod hasłem The Big Five Family. Poniżej zaś Kasia serwuje nam 12 produktów, które ułatwiają i umilają życie jej rodziny i jej samej, gdy przyczepa staje się domem dla podróżującej piątki. Oto, co sprawdza się naszej nowej bohaterce cyklu Mama poleca.

TOP 4 / DLA MAMY

1. Kombinezony Bloom – nie mogłam zdecydować się na jeden fason i kolor, więc mam w kamperowej szafie 9 sztuk. Bloom to moja marka, którą reaktywowałam w trakcie naszej podróży. Kombinezony są superwygodne i luźne, więc idealnie sprawdzają się w trasie. Można je nosić, dostosowując do temperatury – albo na gołe ciało, albo z longsleevem pod spodem i ciepłym swetrem. Mam czas na robienie fajnych zdjęć w wyszukanych miejscówkach, a dodatkowo pieniądze ze sprzedaży kombinezonów przeznaczamy na paliwo, które zaniesie nas dalej w świat.

2. Buty Blundstone z Pan Pablo – to najlepsza inwestycja, jakiej dokonałam, planując naszą wyprawę. Buty nie należą do najtańszych, ale to taka para na całe życie. Produkowane są od 1870 roku w Tasmanii, są świetnie wykonane, wiem, że przejdą ze mną cały świat, a na końcu postawię je na półce, żeby przypominały mi wszystkie nasze przygody. W sekrecie powiem wam, że jako rasowy łowca okazji znalazłam malutkie Blundstone’y dla Tytusa na Vinted za 50 zł, tylko ciiiiiii…

3. Szczotka Skład Prosty do masażu ciała – kocham, uwielbiam! Nie mogę bez niej żyć! I znowu to jedna z lepszych rzeczy, jaka znalazła się z nami w kamperze – jest idealna dla skóry zmęczonej słoną wodą i słońcem. Szoruję się nią codziennie, a potem wygłaskuję całe ciało balsamem lub dobrą oliwą z oliwek, to podpatrzyłam na plażach od cudnych Chorwatek. Czuję się potem jak bogini, a cellulit magicznie znika (śmiech).

4. W kosmetyczce mam minimum produktów, w tym mój ukochany olejek pod oczy iossi z retinolem i witaminami. Na co dzień, w domu, też używam niewielu kosmetyków – za radą mojej cudownej dermatolog Julii Lanckorońskiej ze Stay Heath Clinic. Zmagałam się ostatnio z trądzikiem różowatym, ale Julia doprowadziła moją skórę do stanu, w jakim nigdy nie była, jestem jej niezmiernie wdzięczna. Od zawsze miałam większe lub mniejsze problemy z cerą, teraz zyskałam gładką buzię i plus milion do pewności siebie.

TOP 4 / DLA DZIECI

5. Bidony Drink in the box ze sklepu kidy.pl – mamy całą szafkę bidonów: metalowych i ulubionych przez chłopaków pojemników z rurką. Bidony Drink in the box są prostokątne, więc nie turlają się po całym kamperze, używamy ich już kolejny sezon. Chłopaki lubią wrzucać do nich świeże owoce i robić swoje drineczki. W podróży, jeśli nie ma takiej potrzeby, nie kupujemy wody butelkowanej, bo nie ma już plaży na tym świecie – jest to przerażające – z której nie wrócilibyśmy z workiem pustych plastikowych butelek.

6. Chłopcy są na edukacji domowej, więc musieliśmy wyposażyć się w sporą ilość materiałów edukacyjnych, książek i rozmaitych pomocy. Po konsultacji z nauczycielami wybraliśmy ofertę Wydawnictwa Mac. Traf chciał, że za ilustracje okładkowe i działowe podręczników do 5 klasy odpowiedzialne jest studio kreatywne Ładne Halo, które cenię od dawna – i tym razem wykazali się swoim talentem, po te książki aż chce się sięgać! Cała seria podręczników nawiązuje ilustracjami do książek z mojego dzieciństwa, chyba dlatego tak mnie urzekły. Znajdziecie tam nazwiska wielu zdolnych polskich ilustratorów, naprawdę serce rośnie!

7. Olej z czarnuszki – nie wiem, co będzie, jak się skończy. Używamy produktów z tej rodzinnej olejarni już drugi sezon i wiecie co? Dzieci nie… (nie napiszę tego słowa, bo zaraz będzie szpital w kamperze!!!). Wiem, że ten olej u nas działa i wzmacnia naszą odporność. Dodatkowo mam jeszcze ocet jabłkowy od Olini dla siebie.

8. Nożyki Opinel – każdy z chłopców dostał przed wyjazdem swój nożyk. Dla najmłodszego Tytusa nóż został odpowiednio stępiony. To ich najlepsze zabawki, mogą godzinami strugać patyki. To też swoisty krok w dorosłość. Posiadanie własnego nożyka do strugania patyków to jest coś superważnego!

TOP 5 / DLA DOMU

9. Olejki eteryczne plus mały dyfuzor na usb – zawsze, kiedy chcemy poprawić sobie nastrój lub wyciszyć się przed snem, odpalamy dyfuzor z przyjemnym zapachem lawendy. Uwielbiam, kiedy cała przestrzeń, czyli ok. 10 mkw., tak pięknie wypełnia się zapachem. Olejki najczęściej kupuję w sklepach ze zdrową żywnością, jak Better Land – sprawdzam jedynie, aby były w 100% naturalne. Ostatnim hitem jest zakupiony w Bułgarii olejek różany, produkowany właśnie tu z róży damasceńskiej. Często też używamy olejków w celach zdrowotnych, nic tak nie ułatwia oddychania zakatarzonym nosom, jak olejek miętowy.

10. Mydło 18 w 1 Dr Bronner’s – przed wyjazdem zrobiłam spore zapasy w The Basic Market – to bardzo fajny sklep zero waste. Zależało mi, żeby chemia w kamperze była jak najmniej szkodliwa dla środowiska, bo nieraz jedynym naszym prysznicem jest rzeka czy strumień. Takim odkryciem było Mydło Dr Bronner’s – to cudowny wynalazek, można się nim myć, prać ubrania, szorować naczynia, a nawet używać jako pasty do zębów – tego nie odważyłam się spróbować i już takiej okazji nie będę miała, bo ktoś mi go zwinął z kempingowego prysznica w Chorwacji, chyba wiedział, co to za skarb!

11. Mata Pranamat – to ta, której reklamy tak często widać w internecie. Kupiłam ją jakiś czas temu za namową internetowych koleżanek, które bardzo ją polecały. W domu używaliśmy jej sporadycznie, najczęściej synowie, żeby popisać się przed kolegami ze szkoły, jakimi są twardzielami. Jaka ja jestem wdzięczna, że ją mam w obecnej chwili w podróży! Podczas dłuższej jazdy kamperem, nie zawsze idealnej drogi, nie wspominając już o spaniu w czwórkę na jednym łóżku (bo akurat jest potrzeba na grupowe przytulasy), mój kręgosłup i biodra wołają o pomoc. Pół godziny na macie daje mi poczucie spędzenia weekendu w najlepszym spa.

12. Stawiany na gazie piekarnik Omnia – o paniee, jakie to są luksusy! Cudowne urządzenie, szczególnie w kamperze, gdy nie zawsze możemy podłączyć się do prądu. Gorący chleb, ciasto bananowe czy ukochany sernik? Bardzo proszę. Bob i jego Omnia – Robert jest specjalistą od wypieków, chyba zawsze był, ale te w kamperze smakują o niebo lepiej. Są takie wyczekane, jak najlepsza uczta.

*

Kasia, dzięki za te inspiracje – życzymy wam szerokiej drogi! A teraz zdradźcie nam, którą inspirującą mamę widziałybyście jako kolejną w tym zakupowym cyklu? Po więcej podpowiedzi w temacie produktów pięknych i utylitarnych zapraszamy was do cyklu Mama poleca i do naszego działu Zakupy.

Dodaj komentarz