mama poleca

Mama poleca: zakupy z Julitą Olszewską

Inspiracje dla mamy, dziecka i domu

Mama poleca: zakupy z Julitą Olszewską

O tym, że nigdy nie mamy dość rodzicielskich inspiracji – wiecie. Z tej naszej ciekawości waszych poleceń i rzeczy sprawdzonych zrodził się cykl zakupowy, w którym oddajemy głos mamom. Co sprawdza się u Julity, mamy dwójki?

Julitę Olszewską – scenarzystkę, copywriterkę, modelkę, założycielkę fundacji Gerlsy i mamę dzikich dzieci: Wierki i Ignacego, możecie znać z naszych łamów, albo – czy też przede wszystkim – z bloga Ładne Bebe, gdzie notuje swoje macierzyńskie doświadczenia i spostrzeżenia. Oko ma bystre, a język doskonały! Do tego wszystkiego Julita ćwiczy ashtangę (to ta dynamiczna joga), a niedawno nauczyła się jeździć na deskorolce (szacunek!). Nie dziwi was więc chyba, że byłyśmy ciekawe, co też Julita umieści w przeglądzie „Mama poleca”, czyli liście TOP 12 rzeczy dla siebie, dzieci i dla domu. Oddajemy jej głos, a was zapraszamy też na nasz profil na Instagramie, gdzie dziś Julita przejęła Instastories.

TOP 4 / DLA MAMY

1. RVCA – ich szorty! Noszę je cały czas, odkąd je kupiłam w jednym z surfshopów na Helu. Spodenki jeansowe to dla mnie podstawa wakacji i naszych wypraw kamperem, poprzednie miałam 10 lat i nosiłam tak często, że się rozleciały. Zastępstwa szukałam ponad rok, wbijając się na pocieszenie w bawełniane szorty, sukienki czy kombinezony. Odkąd upolowałam te, mam swojego faworyta i znowu będę ich nadużywać, aż się rozlecą. Model nazywa się Cupid, co też uważam za znaczące!

2. Okoro – mam esencje, mgiełki i maskę do twarzy. W pandemii te zapachy dawały mi nadzieję i odwagę – czasami stosuje je jako reset, a czasami jako rytuał, który ma mi pomóc coś przetrwać. Zależnie od potrzeby te produkty dryfują z kategorii health&beauty do kategorii rozwój duchowy.

3. Kombucha Brothers and Sisters – można powiedzieć: straszne kumoterstwo, w końcu mój mąż ją robi, ale bez kitu – już bez niej żyć nie mogę. To orzeźwienie, lekarstwo na kaca – kombucha masuje twój brzuszek, dzieci żłopią ją jak wodę. To też nasz znak rozpoznawczy (niektórzy mówią o nas „królowie kombuchy”). Jeśli nie wylewacie za kołnierz, polecam z prosecco lub ginem.

4. Mam w nosie, co kładę na twarz, nigdy nie kupiłam dwa razy tego samego kosmetyku, nie wiedziałam do niedawna, że twarz trzeba i umyć i tonizować. Nie wiem, czy przez wiek, stres pandemii czy hormony w trakcie lockdownu, ale wysypało mnie pryszczami na twarzy. I tu specjalistka od masowania twarzy Justyna Liberadzka doradziła mi Cetaphil – i to będzie pierwszy kosmetyk, który w moim 35-letnim życiu kupię świadomie więcej niż raz.

TOP 4 / DLA DZIECI

5. Early Rider – aluminiowy rowerek, lekki, niezawodny, piękny, przeżył Igiego i Wierkę, a teraz go odsprzedajemy, co świadczy o jego jakości. Nie żałowałam ani złotówki przez te kilometry, przez które niosłam go pod pachą, bo się dziecku już nie chce jeździć, nóżki się zmęczyły itp.

6. Trickboard – wpisuje w kategorie dla dzieci, ale cała nasza rodzina próbuje utrzymać równowagę czy podskoczyć – to trening pod surfing/snowboard/skating na sucho. Nasz trickboard przyjechał z nami z Helu.

7. Ściany w pokoju Ignasia i Wierki były białe przez ponad rok, niezagospodarowane, smutne wręcz, i w końcu wjechały plakaty – autorstwa Ja Cię Broszę, dostępne też na stronie wall-being. Są kolorowe, urocze, zabawne. Ignaś ma lamę, a Wierka kotka – niestety oszczędziłam na ramkach i kupiłam te z Ikei i to był megabłąd.

8. Mazaki Posca – to jest sprzęt, który doradził dzieciakom ich ulubiony wujek, artysta, kawał anymona, Miszka. Mazaki można uzupełniać. Dzieci szaleją z nimi w rękach i malują po wszystkim intensywnie – co prawda kilka przedmiotów zmieniło nagle kolor, domek dla lalek czy buty, ale co tam.

TOP 5 / DLA DOMU

9. Lampy solne – mamy je w każdej sypialni. To piękne światło i nieustająca rozrywka, gdy wpada ktoś nowy („patrz, poliżę lampę”).

10. Mata Vital do akupresury – kocham położyć się na igiełkach, zmęczone ciało i głowa mają natychmiastową regenerację. Polecam też zostawić matę na nocnej drodze do łazienki, he he he – gorzej niż nastąpić na klocek Lego.

11. Od agentki Wojtka dostaliśmy na ślub piękną porcelanę ze studia Serax, mamy filiżanki podpisane nazwiskiem projektantki Anity Le Grelle. Gdy trzymam je wypełnione kawą czy herbatą o poranku i patrzę na zarośnięty dziko ogród, czuję się jak jakaś dziedziczka. To mój luksus, luksus jako ten przedmiot, który trzymam w dłoniach, i luksus, jakim jest czas i dom, w którym żyjemy.

12. Mikser i robot Kitchen Aid – kiedyś poprosiłam rodziców o taki prezent na urodziny, byli zdumieni, nie wiedzieli, co się ze mną dzieje, nie chciałam biletu na festiwal, tylko sprzęty dla kury domowej. Jak głosi klasyka: „śmiechom nie było końca” z tym prezentem. Ale ile te maszyny nam ukręciły pysznych rzeczy! Od omletów, chlebków, po ciasto na pizzę, smoothies, zupy, co tylko! A wyglądają tak uroczo, lakier mają przepiękny!

*

Julita, dzięki za te inspiracje! A teraz zdradźcie nam, którą inspirującą mamę widziałybyście jako kolejną w tym zakupowym cyklu? Po więcej podpowiedzi w temacie produktów pięknych i utylitarnych zapraszamy Was do cyklu „Mama poleca” i do naszego działu Zakupy.

Dodaj komentarz