Macedonia rodzinnie

Esencja Bałkanów

Bałkany. Z czym wam się kojarzą? Z nadziewaną papryką, przyprawami, ajwarem? Z zapaloną świecą w monastyrze czy zachodem słońca podziwianym na klifach? Dziś zabieramy was nad najstarsze i najgłębsze jezioro w Europie – rodzinnie, rzecz jasna.

Dagmara kocha Bałkany i nie jest to jej pierwsza podróż w tamte strony. Z wykształcenia jest kroatystką (filologia chorwacka) i jak sama mówi, dopiero na studiach zapałała miłością do tego regionu. Od tego czasu jeździ tam regularnie, pracowała w górskiej restauracji w Słowenii, potem był cudowny Hvar i praca w bazie nurkowej. Chorwacja to stały element ich rodzinnych wyjazdów, już z dzieckiem zwiedzali Istrię na rowerze, a na podróż poślubną wybrali się pociągiem do Serbii i Czarnogóry! Musiałam ich dopytać, jaki magnes kryje w sobie ten region. Tak naprawdę na Półwyspie Bałkańskim każdy kraj różni się od siebie, ale łączy je pewien rodzaj szaleństwa, który nas przyciąga. Myślę, że to, co najcenniejsze w tym regionie, to ludzie: sympatyczni, otwarci i gościnni, ale i melancholijni, jak to Słowianie. I kochają dzieci, co okazują na każdym kroku! Uwielbiam też kuchnię bałkańską, przyrodę, zabytki i ten specyficzny chaos i nieład, który niektórych może odrzuca. Jeśli jednak szuka się autentyczności w każdym aspekcie to warto zwiedzać właśnie Bałkany – wyjaśnia Dagmara. To jak, ruszamy z naszym podróżniczym kwestionariuszem!

 

DOKĄD

W sierpniu, całą trójką, czyli ja, mąż i 6-letnia Anielka polecieliśmy do Macedonii na wakacje. W Macedonii nas jeszcze nie było! Wybraliśmy lot czarterowy z biura podróży. Lot był krótki, trwał tylko 1,5 godziny. Jezioro Ochrydzkie, nad którym zaplanowaliśmy tegoroczny urlop, było zawsze w strefie moich marzeń, takich odkładanych na kiedyś, że może jakoś przy okazji… Sama w to nie wierzyłam, gdy kupiliśmy bilety do Ochrydy! Zaplanowaliśmy tydzień na miejscu, wybraliśmy więc hotel położony nad samą wodą i w pobliżu (20 minut pieszo) od zabytkowego miasta Ochrydy.

Jezioro jest najstarszym i najgłębszym jeziorem w Europie (do 350 m!), a kąpiel w jego słodkiej i krystalicznie czystej wodzie nie może się równać z niczym innym! Dla Macedończyków Ochryda jest znanym kurortem, ale dla nas była przede wszystkim starym, zabytkowym miastem z duszą. Najważniejsza w Ochrydzie jest historia, na każdym kroku spotykaliśmy stare monastyry, podziwialiśmy ikonostasy i freski.

 

POGODA NA MIEJSCU

Idealna. Wyjechaliśmy, gdy w Polsce zaczęły się sierpniowe upały. Na miejscu też było gorąco, ale góry otaczające jezioro tworzą specyficzny mikroklimat, który sprawia, że upał aż tak nie męczy. I zawsze jest bryza znad wody!

 

POBYT / PLAN DNIA

Naszą ulubioną aktywnością po przedpołudniowym plażowaniu były wizyty na targu: kupowanie glinianych naczyń i oglądanie stosów arbuzów, melonów i kolorowych papryk. Przy okazji każdych zakupów miłe sprzedawczynie pakowały „mały” gratis dla naszej Anielki, w postaci worka fig czy śliwek. Tak od serca. Wieczory spędzaliśmy na spacerach, pijąc wino na mieście czy leżąc na naszej pustej plaży i licząc spadające Perseidy.

Plan dnia? Gubiliśmy się w małych uliczkach, by potem przysiąść na espresso z lodem, w jednej z położonych dosłownie na wodzie kafejek. Wspinaliśmy się na wzgórza miasta, by podziwiać widoki, zapalaliśmy świece w różnych intencjach w prawie każdym z monastyrów. Kiedyś nad jeziorem było ich tyle, ile dni w roku. Do obecnych czasów nie przetrwały wszystkie, ale i tak jest ich całe mnóstwo, a każdy piękny i niepowtarzalny. Niektóre są położone nad samą wodą, na klifach, jak najpiękniejszy i najbardziej znany monastyr pod wezwaniem św. Jana Teologa w Kaneo.

Ochryda zapewniła nam tyle rozrywek, że mimo wstępnych planów wypożyczenia auta, skończyło się na jednym rejsie wzdłuż wybrzeża, a reszta pobytu przebiegła już stacjonarnie. Nasza córeczka dzielnie znosiła długie spacery po górzystym mieście, nagradzane szklanką ulubionej zimnej Cedevity w kafejce.

 

 

CO NAS ZASKOCZYŁO

Bardzo niskie ceny wszystkiego, począwszy od jedzenia, poprzez pamiątki czy wyszukane drinki (kawa: 3 złote, obiad: 15 złotych). Liczba Holendrów, którzy stanowią największą grupę turystów w Ochrydzie – ich historia jest dość romantyczna, mianowicie w Ochrydzie dzieje się akcja bardzo popularnej książki napisanej jeszcze w  latach 30. XX w. przez A. den Doolaarda. Od tamtego czasu w świadomości Holendrów Ochryda jawi się jako kultowe miejsce wypoczynku! A pisarz doczekał się nawet swojego pomnika na głównym placu miasta. Samo jezioro wygląda jak morze, szumi jak morze, są fale, a przy tym dno jest widoczne, nie ma mułu, a jego woda działa cuda na skórę. Tydzień kąpieli wystarczył, by była gładka i jedwabista.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

MIESZKANIE

Najlepszą opcją był pobyt w hotelu wykupiony w biurze podróży. Nasz hotel był położony nad samą wodą, bez dodatkowych atrakcji typu animacje i zjeżdżalnie. Tylko plaża, cisza, spokój i piękne okoliczności przyrody z widokiem na twierdzę górującą nad Ochrydą. Do miasta mieliśmy 20 minut spacerkiem, ale najlepszą opcją okazały się tanie taksówki.

 

CO ZABRAĆ?

Buty do wody! Dno jest kamieniste, tak samo jak plaża, da się bez nich, ale spacer po nagrzanych kamyczkach nie jest przyjemny. Plus dużo wolnego miejsca w walizce na pięknie, ręczne robione przedmioty. My przywieźliśmy kilim, gliniane naczynia, pasty typu ajwar od pani z targu i rakiję.

 

TOP 5 ZACHWYTÓW 

Jedzenie – pyszna, domowa kuchnia, nie dla wegetarian, bo Bałkany kochają mięso. Nadziewane papryki, musaki z cukinii, można by długo wymieniać! W Macedonii zjedliśmy najlepszy mięsny burek w małej piekarni w muzułmańskiej dzielnicy. Do niego słony mleczny ajran. Z deserów, oprócz słodkiej baklawy, jedliśmy narodowe ciasto Trileche, zrobione z trzech rodzajów mleka – mokre, słodkie i lepkie. Podobne były słynne ciastka miodowe – miód z nich się dosłownie wylewał!

Cerkiew Świętej Zofii w Ochrydzie – położona w centrum starego miasta; tu szczególnie zachwyciły nas piękne freski.

Rejs statkiem wzdłuż wybrzeża, w stronę klasztoru św. Nauma i do Zatoki Kości – sam cel rejsu nie był tak wspaniały jak droga. Mieliśmy okazję zobaczyć dzikie wybrzeże jeziora, z dala od hoteli, gdzie woda ma niesamowity turkusowy kolor, a wzdłuż usiane są maleńkie plaże, często niedostępne z lądu. Wysokie klify wpadają prosto do wody, co nie kojarzy się z jeziorem, a z morzem. Niekiedy przy brzegu wyrastały małe osady, złożone z kilku domów letniskowych – no, raj!

Obserwowanie podziemnych źródeł  św. Nauma w trakcie pływania wynajętą, malutką łodzią. Woda ma tam stałą temperaturę 13 stopni Celsjusza, niezwykłą przejrzystość, a jej dno bulgocze – to właśnie źródła! Urzekła nas cisza, spokój i chłód, więc sam spływ był miłym orzeźwieniem po spacerze po klasztorze św. Nauma.

Przemili, uśmiechnięci ludzie, po bałkańsku otwarci, niezepsuci. Często pytali, skąd jesteśmy, dziwili się, gdy mówiłam do nich po chorwacku (starsi rozumieją ten język, pamiętają z czasów jugosłowiańskich), a na hasło „Polska” wpuszczali nas za darmo do zabytków, mimo że o to nie prosiliśmy!

Macedonia jest krajem bałkańskim, więc uliczny chaos to rzecz normalna, ale czasem miałam wrażenie, że bardziej bałkańsko już być nie może. To kraj, gdzie obok siebie funkcjonują różne religie, w przewadze prawosławni i muzułmanie. Siłą rzeczy, pomiędzy monastyrami unoszą się wieże meczetów, a głos mezuinów rozbrzmiewa w tym kotle, przypominając nam, gdzie jesteśmy.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

Mamy nadzieję, że dopiszecie Macedonię do waszych wakacyjnych inspiracji na 2019 rok. A może ktoś z was już tam był i chce podzielić się wrażeniami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.