Lisbon Story

Portugalia z dziećmi

Znacie ten film Wendersa? Nie ma chyba bardziej esencjonalnej opowieści o Lizbonie, jej wąskich uliczkach, licznych wzniesieniach, żwawo sunących słonecznych tramwajach, portach i języku. Właśnie! Melodia portugalskiej mowy pozwala na komponowanie roczulających pieśni fado ale też sprawia, że po powrocie niezwykle trudno o tej krainie zapomnieć. Tu znajdziecie przepis na kulinarne przywołanie wspomnienia lizbońskich kawiarni i serwowanych do kawy ciasteczek pastel de nata, autorstwa rozkochanej w Portugalii Marty Greber (dzięki, Marta!).  A poniżej wielobarwna fotorelacja Agnieszki z rodzinnej wyprawy w te strony.

*****

Gdzie byliście i kiedy? Na początku maja wyruszyliśmy do Portugalii. Odwiedziliśmy Lizbonę oraz położone na północ od niej Praia D’El Rey, w którym zatrzymaliśmy się na tydzień oraz okoliczne Obidos, Baleal i Peniche. ladnebebe_portugalia21 [gallery type="rectangular" size="full" ids="31146,31147"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31136,31140"] Jak tam dojechaliście? Samolotem z Warszawy do Lizbony, na miejscu wypożyczyliśmy samochód. Gdzie się zatrzymaliście? Sporo się przemieszczaliśmy. Na pierwszą noc wybraliśmy klimatyczny butikowy hotel w centrum Lizbony, kolejny tydzień spędziliśmy w hotelu w Praia D’El Rey przy zapierającej dech w piersiach klifowej plaży, a po powrocie na ostatnie kilka dni do Lizbony zamieszkaliśmy w klimatycznym mieszkaniu w dzielnicy Bairro Alto, noszącej nazwę Sardynka od nazwiska właścicieli i największego przysmaku Lizbony. [gallery type="rectangular" size="full" ids="31134,31129,31118"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31133,31126,31120"] Co jedliście? Głównie owoce morza i ryby. Mamy to szczęście, że nasze dziewczynki chętnie jedzą rybę, a starsza Maja z ochotą także próbuje wszelkich nowości kulinarnych. Nie miała zatem oporów przed spróbowaniem nowych dla niej owoców morza. Portugalczycy ku mojej wielkiej radości uwielbiają desery, zwłaszcza te na bazie jaj, ciasta francuskiego, cynamonu i migdałów, więc chętnie rozkoszowaliśmy się ich deserowymi przysmakami takimi jak najsłynniejsze portugalskie ciasto Pasteis de Nata, Queijadas czy Travesseiro. [gallery type="rectangular" size="full" ids="31150,31144"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31135,31117"] Nigdy nie zapomnicie smaku:  Po pierwsze, grillowanego dorsza (Bacalhau) i sardynek, czyli tradycyjnych portugalskich przysmaków. Po drugie dość niezwykłych „Łapek Buddy” (Percebes), których próbowaliśmy pierwszy raz w życiu, a które smakują (jak opisała to właścicielka restauracji w Peniche, którą szczególnie sobie upodobaliśmy) jak „cały ocean”. Mieliśmy też sporo zabawy przy ich obieraniu! Po trzecie: pączków z dorsza w lizbońskiej Casa Portuguesa Do Pastel De Bacalhau. I wreszcie po czwarte: lodów w  lodziarni Santini w Cascais. Jak spędzaliście czas? Głównie odwiedzając klimatyczne miasteczka na północ od Lizbony. Snując się po uroczych uliczkach Alfamy i Bairro Alto w Lizbonie. Smakując portugalskich specjalności, delektując się przepyszną kawą w kawiarni Bettiny & Niccolo Corallo pełnej kaw i czekolad z najróżniejszych zakątków świata i dopełniając rozkoszy podniebienia uzależniającym sorbetem czekoladowym. Wieczorami popijajaliśmy wino na tarasie naszej Sardynki, skąd rozpościerał się przepiękny widok na dachy Lizbony i rzekę Tag. Ale lwią część czasu spędzaliśmy spacerując po niemalże bezkresnej plaży w dz D’El Rey. ladnebebe_portugalia43 [gallery type="rectangular" size="large" ids="31095,31096"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31131,31128"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31124,31123"] Najwięcej frajdy sprawiało wam: Leżakowanie na przepięknej i, na nasze szczęście, pustej jeszcze przed sezonem plaży u stóp klifów w Praia D’El Rey oraz włóczenie się leniwie po przepięknych uliczkach Lizbony. Dziewczynkom najwięcej radości sprawiało łapanie fal oceanu. [gallery type="rectangular" size="full" ids="31155,31157"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31122,31125"] Co zrobiło na Was największe wrażenie? Przemili ludzie, bardzo otwarci i życzliwi ze wspaniałym ciepłym nastawieniem do dzieci. Widoki, widoki, widoki. I ogólnie panujący luz. 5 rzeczy, które koniecznie trzeba zobaczyć? W Lizbonie:
  1. Zabytkowe dzielnice Alfama i Bairro Alto w Lizbonie i przejażdżka legendarnym tramwajem 28.
  2. Oceanarium wraz z przejażdżką pobliską gondolką w Parque Das Nacoes.
  3. Lizbońskie windy tramwajowe: Elevador da Bica, Elevador da Gloria, Elevador Baixa-Castelo i Santa Justa.
  4. Time Out Mercado da Ribeira, gdzie w jednym miejscu można spróbować wszystkiego co w Portugalii najpyszniejsze.
  5. Wieża Betlejemska w dzielnicy Belem + centrum kulturalne.
A osobom, które chcą się wybrać poza granice Lizbony, polecam wizytę w Cascais oraz Sintrze, a także w położonym na północ od Lizbony średniowiecznym miasteczku Obidos, po przekroczeniu bram którego przenosimy się w czasie. [gallery type="rectangular" size="full" ids="31156,31152"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31143,31138"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31145,31141"] Co warto ze sobą zabrać? Dobry krem do opalania i wygodne buty. Gdzie warto pójść na zakupy? Po zakupy spożywcze koniecznie na targ ryb i owoców morza oraz do licznych drobnych sklepików specjalistycznych, rozsianych wśród klimatycznych uliczek portugalskiej stolicy. Dla osób ceniących dobry design dla dzieci polecam szczególnie sklep This & That w okolicy Principe Real, w którym znajdziemy nietuzinkowe zabawki, akcesoria, książki i wiele pięknych drobiazgów, także dla mam. [gallery type="rectangular" size="full" ids="31153,31142"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31130,31127"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31116,31114"] Jakie przywieźliście pamiątki z podróży? Wśród pamiątek z podróży do Portugalii nie mogło zabraknąć także wyrobów Anny Westerlund, w której pracach zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Artystka, w połowie Portugalka, w połowie Szwedka tworzy unikalne, piękne i ręcznie wykonane wyroby ceramiczne. W moim bagażu znalazły się trzy wdzięczne pastelowe miseczki, w których codziennie odnajduję klimat naszej portugalskiej podróży. [gallery type="rectangular" size="full" ids="31151,31111"] [gallery type="rectangular" size="full" ids="31148,31139"]   Z Portugalii przyjechały z nami do Warszawy liczne sardynki i to nie tylko te konserwowe! Przywieźliśmy kieszonkową wersję książki kulinarnej z przepisami na różne wariacje sardynkowe, w kształcie sardynki oczywiście. A także zakupione w galerii lizbońskiego artysty Pedro Santos kolorowe malowane na drewnie sardynki, które zawisną w pokojach dziewczynek. Zabraliśmy ze sobą także kultowe żółte lizbońskie tramwaje w różnych postaciach. Drobiazgi te będą przypominać nam o tej cudownej wyprawie do kraju, który niewątpliwie złapał nas za serca. Z pewnością tam wrócimy! Piosenka, która najtrafniej oddaje klimat Waszej podróży? Oczywiście Madredeus Guitarra ze ścieżki dźwiękowej filmu „Lisbon Story”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.