Kultura Fizyczna

Miejsce z duszą

Dwie koleżanki ze Szkoły Baletowej otworzyły Kulturę Fizyczną – Rodzinne studio ruchu i zaprosiły mnie na trening Fit Balletu. Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać.

Dzień był zimny, a Kultura Fizyczna wcale nie w mojej okolicy, ale jest kilka rzeczy, które mogę o sobie powiedzieć: żadna bura aura nie usidli mnie w domu, kiedy ciekawość wpadła już w aktywny tryb! To pierwsza rzecz, a druga: z doświadczenia wiem, że ruch poprawia mi nastrój, zatem ruszyłam!

Zajęcia prowadziła współzałożycielka studia Dorota, a Fit Ballet –  jej autorskie zajęcia na macie – uruchomiły mięśnie, o których nie miałam pojęcia i endorfiny, które zdawały się zapadać już w głęboki sen. Pilates, barre au sol, joga, stretching i podstawowe pozycje baletu klasycznego, oto co mnie spotkało, przyjemnie zmęczyło i zrelaksowało zarazem. Zupełnie nieświadoma, przejechałam pół miasta po najlepszą godzinę tamtego tygodnia.

Świetna, kameralna atmosfera, cierpliwa i uważna Dorota, miłe towarzyszki na matach obok, kojąca muzyka i pierwsze w moim życiu baletowe wyzwania w wersji fit. Koniecznie sprawdźcie te zajęcia i spójrzcie, które jeszcze mogłyby dać wam energię na zimowe zapaści. Nie przegapcie zajęć dla dzieci, bo nie wypada odmawiać im takiej frajdy, a program dla nich jest bardzo dobrze skomponowany. Pomyślcie o przyjaciołach i ukochanych seniorach, bo to miejsce naprawdę proponuje coś dla każdego.

Kulturę Fizyczną wpisuję do naszego cyklu Miejsce z duszą, w którym chcemy pokazywać wam stołeczne punkty dla całych rodzin, tworzone przez ludzi z pasją. Przeczytajcie, co o miłości do tańca i Kultury Fizycznej, powiedziały mi jej założycielki: Dorota Mentrak-Bączkowska i Agata Ziółkowska.

*

Dziewczyny, jak to jest być baletnicą?

Dorota: Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, co baletnica, to inna historia. Moja nie była taka, jaką sobie wyśniłam. Całą szkołę baletową pracowałam na to, by dostać się do Teatru Wielkiego. Nauczycielka w pierwszej klasie szkoły baletowej, w trakcie rond de jambe en l’air na sali baletowej nr 1, z okien której widać było teatr, mówiła do mnie: Podciągaj się do góry i patrz tam, na teatr, wyobraź sobie, jak tam tańczysz…. I tak to wyglądało, marzyłam o dostaniu się tam, o tym, że będę drugą Ewą Głowacką, że będę tańczyć do emerytury, chciałam być wybitna. A jak tylko to osiągnęłam, dostałam się do teatru i tańczyłam na wyśnionych deskach opery, bardzo szybko zrozumiałam, że to nie jest wcale miejsce moich marzeń. Ale teatr to nie jedyna droga dla tancerki, nigdy nie chciałam stać w miejscu, zawsze marzyłam o zmianach. To, że odeszłam z teatru, wcale nie spowodowało tego, że przestałam kochać taniec. On jest cały czas we mnie, jak ja to mówię: balet to stan umysłu, nie da się zapomnieć, nie da się całkowicie go rzucić, nie da się przestać kochać. To zostanie we mnie już na zawsze. A scena to magiczne miejsce i mocno uzależniające, nie umiem go z niczym innym porównać, ani skopiować, jest jedyne w swoim rodzaju. Emocje, które towarzyszą nam, gdy wchodzimy na scenę są niepowtarzalne, nigdy też nie zapomnę zapachu sceny…

Agata: Być baletnicą w dzisiejszym świecie, to życie jak w bajce. W przestrzeni totalnie oderwanej od rzeczywistości. Tańcząc na scenie, tracimy poczucie czasu, ranek zlewa się z wieczorem. Starając się wczuć w rolę, potrafimy się w niej zatracić. Każda grana przez nas postać jest cząstką nas. Mówiąc innym, jaki zawód uprawiamy, wzbudzamy zdziwienie i zachwyt. Wszystko jest bajeczne, ale tylko my wiemy, ile wysiłku i wyrzeczeń kosztowało nas dojście do miejsca, w którym jesteśmy. Aplauz publiczności jest naszą nagrodą za całą ciężką prace, która towarzyszy nam na co dzień.

Gdzie tańczyłyście?

D: Po szkole naturalnym i najlepszym wyborem był Teatr Wielki. Kiedyś najlepsi absolwenci z danego roku mieli szansę, by dostać się do zespołu baletowego, to było tak, jakby złapać Pana Boga za nogi. Tak się złożyło, że trafiłyśmy do tej samej garderoby 115, ale znałyśmy się całą szkołę. Ostatnie dwie klasy razem ćwiczyłyśmy klasykę. Po dwóch sezonach stanęłam przed dylematem: zostać w teatrze, gdzie dostałam już wszystkie partie zespołowe i nie mogłam liczyć na więcej, czy szukać zmiany. Wybrałam to drugie. Przeniosłam się do Teatru Wielkiego w Poznaniu, gdzie mogłam spróbować partii solistycznych i poznać inny repertuar. Ale i tam po dwóch latach zaczęłam szukać zmiany, i tak porzuciłam taniec, a właściwie pracę w teatrze. Byłam totalnie zmęczona, na ciele i duchu.

A: Od szkoły wierna byłam jednemu teatrowi: Teatrowi Wielkiemu-Operze Narodowej w Warszawie i Polskiemu Baletowi Narodowemu, który był dla mnie jak rodzina, dopóki nie stworzyłam własnej.

Bo potem zostałyście mamami?

D: Nasze drogi z Agatą rozeszły się gdy pojechałam do Poznania. To było nieuniknione. Potem, gdy wróciłam do Warszawy byłam głodna innego życia, więc próbowałam swoich sił w modelingu, jako epizodystka, ale też byłam kelnerką i barmanką. Miałam dość bycia tancerką, musiałam od tego odpocząć. Dopiero po jakimś czasie, na własnych zasadach i tylko dla siebie, powoli zaczęłam znowu ćwiczyć, chodzić na lekcje tańca, jeździć na warsztaty, sprawdzać się aktorsko. I wtedy poznałam swojego obecnego męża, Kubę. Tak się złożyło, że jest kolegą partnera Agaty, obaj znają się od wielu lat i razem od dawna jeżdżą na deskorolce. I tak nasze drogi z powrotem się połączyły, obie byłyśmy już mamami, Agata urodziła Marcelka, a ja byłam w ciąży z Helenką

Z jakich potrzeb zrodziła się Kultura Fizyczna?

D: Gdy zostałyśmy mamami, obie dość szybko zrozumiałyśmy, że taniec już nigdy dla nas nie będzie wyglądał tak samo. Że już nie będzie najważniejszy, a praca w teatrze czy gdziekolwiek indziej na etat, nie daje nam szansy na obecność w domu i czas spędzony z rodziną. W momencie, gdy stałyśmy się mamami, nasze życie przewartościowało się. Dziecko stało się najważniejsze i to zupełnie naturalne, ale co ważne, nagle nasz cały świat oparty o taniec i ciężką pracę zmienił się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Taniec nadal był ważny, ale nie za wszelką cenę. Chciałyśmy decydować o tym, ile mamy czasu wolnego, a ile pracujemy, tak by nie spędzać naszych najlepszych lat w pracy i to niestety bardzo niewdzięcznej. Zależało nam, by być blisko swoich rodzin, być świadkiem każdego ważnego momentu w rozwoju naszych dzieci.

A: W pewnym wieku wyraźnie widzisz, co w życiu jest najważniejsze. Nie zamieniłabym chwil spędzonych z dziećmi na żaden balet świata. Nie chciałam jednak rezygnować z ruchu, tańca i dzielenia się swoją wiedzą z innymi. Chciałam także, aby moje dzieci dorastały blisko sztuki i żeby ćwiczenia były dla nich czymś naturalnym. Moim marzeniem było również móc uczyć tak, jak czuję w sercu, żeby zajęcia były w 120% moje. Inne, nowe i ciekawe.

Dla kogo otworzyłyście studio?

D: Nie skłamiemy, jeśli odpowiemy, że dla siebie. (śmiech) Ale tak na poważnie, to studio to nasz drugi dom. Urządzamy je, dmuchamy i chuchamy, dbamy o jego rozwój, to nasze wspólne dziecko. Jest to Rodzinne Studio Ruchu, bo łączy w sobie to, co kochamy: rodzinę i ruch. Jest otwarte dla wszystkich, dla całych rodzin. Dla rodziców i dzieci, dla babć i dziadków, dla sąsiadów, dla każdego, bez względu na wiek i umiejętności. Chciałybyśmy, aby ruch była dla nich również przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem lub rutyną.

A: Staramy się, aby każdy mógł znaleźć zajęcia, które go zaciekawią i zmotywują do ćwiczenia.

Łatwiej jest zrobić coś wspólnie? Jak się uzupełniacie?

D: Na pewno łatwiej nam było podjąć decyzję o tym, że chcemy otworzyć studio, z tych samych potrzeb. Jednak co dwie głowy, to nie jedna. Obie jesteśmy mamami, więc rozumiemy siebie nawzajem, obie jesteśmy tancerkami i kochamy taniec i ruch, ale już nie mamy potrzeby robić tego tak często, zawodowo. Obie też mamy podobny gust, nieraz rozumiemy się bez słów, patrzymy na wiele spraw w ten sam sposób, a jeśli nie, to właśnie uzupełniamy się. Agata jest świetnie zorganizowana, punktualna, dba o wypełnianie dokumentów, pilnuje mnie, jest moją „przypominajką”. Ponadto ona interesuje się mocno jogą i jej treningi są nią inspirowane, a ja lubię pilates i z niego czerpię na swoich zajęciach.

A: Tworząc to miejsce wspólnie, mamy dwa razy więcej pomysłów, dwa razy więcej doświadczeń. Znakomicie się uzupełniamy i rozumiemy. Inspiracji nie ma końca. Niech to trwa!

Chciałybyście aktywizować sąsiadów?

D: Bardzo. Po to wybrałyśmy okolice jednej z nas. Szukałyśmy lokalu na Ursynowie i na Mokotowie. Chcemy działać lokalnie, by sąsiedzi mogli podejść w wolnej chwili, poćwiczyć, zrelaksować się, spędzić czas w inny, ciekawy i rozwijający sposób. Zależy nam, by nie podchodzili do nas jak do kolejnego fitnessu, bo zupełnie nim nie jesteśmy i nie chcemy być. Nasze zajęcia są autorskie, każda z nas opracowuje swój program treningowy, zajęcia są kameralne, dzięki czemu mamy szanse poznać się z naszymi gośćmi, a nawet zaprzyjaźnić. Nasze dzieci nawiązują relacje koleżeńskie, razem ćwiczą na jodze czy balecie, a potem wspólnie bawią się w pokoju relaksu i zabaw, zwanego przez nas Chill roomem.

A: Mamy nadzieję, że nasze miejsce ożywi okolice. Bardzo chciałybyśmy aktywizować sąsiadów. To mogłaby być dla nich świetna okazja do zapoznania się.

Dzieci chętnie uczestniczą w waszych zajęciach?

D: Specjalnie z myślą o małych dzieciach zrobiłyśmy program baletowy i jogowy, a dla starszych dzieci zajęcia gimnastyczno-rozciągające o nazwie Elastyna. Ponadto niedługo ruszymy z zajęciami korektywy oraz tanecznymi Mini Disco. Dzieci to nasz skarb, zawsze będzie tu dla nich dużo miejsca i naszej uwagi. Mamy nadzieję, że podoba im się u nas!

A: Od początku największym powodzeniem cieszyły się zajęcia baletowe dla dzieci, bo każda mała dziewczynka pragnie zostać baletnicą. Bardzo nas to cieszy, bo balet kształtuje nie tylko sylwetkę, ciało, ale i charakter, słuch oraz wyrabia pamięć.

D: W okresie 3-6 lat wiele dziewczynek chce być baletnicami w różowych spódniczkach. Ale to nie tylko zabawa w taniec. Dzieci uczą się rytmiki, podstawowych pozycji baletowych, krótkich ćwiczeń, a potem całych choreografii. Dodatkowo, poza aspektem cielesnym, uczą się pracy w grupie, współdziałania i współtworzenia.

Dla wielu rodziców zajęcia z jogi dla dzieci mogą być zaskoczeniem.

D: Tak, joga dla dzieci to trudny temat, często rodzice wiążą ją z religią. Dla nas to forma ruchu, jak każda inna. Aspekt wiary nie ma tu żadnego znaczenia, nie wchodzimy w to tak głęboko. Tak naprawdę to zajęcia gimnastyczne, podczas których dzieci rozwijają się sensorycznie i ruchowo, uczą się podstawowych asan poprzez zabawę. Zazwyczaj pytają, dlaczego już koniec!

A: Zajęcia jogi dla maluchów stworzyłam, inspirując się swoim synkiem, który lubił towarzyszyć mi podczas treningów i bardzo podobały mu się takie ćwiczenia. Wbrew pozorom nie są to nudne, spokojne zajęcia. Świetnie się na nich bawimy, mamy mnóstwo gadżetów: karty, kostki, poduszeczki, piórka, pompony, koła itp., dzięki czemu dzieci są bardziej zainteresowane uczestnictwem. Wszystkie ćwiczenia przemycam w zabawach. Maluchy uwielbiają udawać psy, krowy czy samoloty lecące na wakacje. Są tak niesamowicie twórczy i zaangażowani, że czas mija nam bardzo szybko. Ćwiczymy kontrolowanie oddechu, równowagę, elastyczność, twórczość, siłę i pamięć, a na koniec uczymy się relaksować. I szczerze mówiąc, z zaskoczeniem patrzę, jak po kilku zajęciach dzieci potrzebują tylko krótkiej chwilki, aby się wyciszyć. Mój synek funkcjonuje od zajęć do zajęć. Są dla niego bardzo ważne.

Wasze dzieci są stałymi bywalcami? Które zajęcia lubią najbardziej?

D: Oczywiście! Hela chodzi na balet i jogę. Myślę, że lubi obie techniki tak samo mocno. Marcel chodzi na jogę, ale czasem zagląda też na balet i wcale tego chłopcom nie bronimy. Zazwyczaj są zachwyceni, jeśli mogą trochę potańczyć! Wandzia jest jeszcze za mała na nasze zajęcia grupowe, ale buszuje w pokoiku wśród zabawek i z wielka chęcią biega po sali równie dobrze jak niejedna baletnica.

No właśnie, stworzyłyście urokliwy pokój z zabawkami.

D: Chill room to pokój stworzony z myślą o małych dzieciach i ich rodzicach. Dzieci mają do dyspozycji rożnego rodzaju kreatywne zabawki, konika na biegunach, tipi, tablice kredową oraz wiele książek. Rodzice w tym czasie mogą chwilkę odpocząć przy książce i kawie – już niebawem u nas w studiu.

A: Po zajęciach wszystkie dzieciaki jeszcze bardziej się tam integrują. Zabawki zdominowały tę przestrzeń, ale dzięki temu nasze studio pozwala na poczucie się jak w domu. To nie zwykła sala do ćwiczeń, tylko miejsce, w którym po prostu lubią być.

Czy mamy mogą liczyć na opiekę dla dzieci podczas ćwiczeń? Czy planujecie taką usługę?

D: To nasze marzenie. Same nie znalazłyśmy takiego miejsca, gdy zostałyśmy mamami. Powoli zaczyna to funkcjonować, na przykład podczas sobotnich zajęć. Najpierw dzieci idą na BabyYogę, a potem Rodzice na Ballet Yogę, podczas której jedna z nas dogląda dzieci w bezpiecznym pokoju. Ale są to maluchy, które ukończyły trzeci rok życia i interesuje je zabawa z innymi dziećmi, bez udziału rodzica. Dzieci mogą do rodziców zajrzeć w każdej chwili i odwrotnie. Chciałybyśmy zapewniać taką opiekę częściej, a i też zorganizować poranki dla dzieci i rodziców, w formie przedszkolnego przygotowania oraz zabaw ruchowych i sensorycznych.

Za mamy też się wzięłyście, jakie macie dla nich zajęcia?

A: Dla mam, a raczej dla dorosłych, mamy pełną ofertę nietypowych i unikatowych zajęć. Tworzone przez nas programy są oparte na miksach różnych technik. Mamy wiec Fitballet, Balletyogę, Barreballet czy Slow Body oraz klasyczne: Stretching, Pilates, Balet Klasyczny. Od tego miesiąca ruszyły nowe zajęcia Body roll, to nowość na polskim rynku. Jest to relaksacja i stretching z użyciem koła do jogi. Myślę, że to będzie hit sezonu. Bardzo chciałybyśmy też stworzyć męską grupę na stretching. Panowie lubią ćwiczyć na siłowni, jednak zapominają o rozciąganiu mięśni i ścięgien, co jest bardzo ważne. Dlatego tworzymy grupę specjalnie dla panów.

Czy są zajęcia dla dzieci z rodzicami?

D: Będą, potrzebujemy na to jeszcze troszkę czasu.

Czy wszystkie zajęcia w Kulturze Fizycznej są grupowe, czy macie też indywidualne propozycje?

A: Każde zajęcia mogą odbyć się w formie indywidualnej, 100% naszej uwagi dla was. Ponadto możemy ustalić wspólnie cele i plan lekcji, mieszając wszystkie nasze techniki i dobierając trening personalnie. Jeśli ktoś potrzebuje ćwiczyć w swoim tempie, lub nie lubi ćwiczyć w grupie, lub potrzebuje indywidualnych uwag i pełnej uwagi prowadzącego, to doskonałe rozwiązanie.

Kultura Fizyczna to kameralne miejsce, to chyba ważne, żeby dobrze się poczuć, bo ćwiczenie wydaje mi się dosyć intymną sprawą.

D: Nasz wybór tego miejsca nie był przypadkowy, spodobała nam się kameralna sala i atmosfera tego miejsca. Chcemy, by każdy czuł się tutaj dobrze i swobodnie, by zrobił coś dla siebie, by trochę zwolnił w tym wszechogarniającym pędzie.

A: Zajęcia prowadzimy w niedużych grupach, dzięki czemu wszyscy czują się komfortowo i czerpią więcej korzyści, bo atencja prowadzącego jest skupiona na małej liczbie osób. Poza tym kameralny charakter studia odróżnia nas od innych miejsc, to też było naszym założeniem: stworzyć miejsce, z którym wszyscy się zżyją.

Z jakimi wyzwaniami spotkałyście się, organizując swoje miejsce?

A: Na pewno z lokalowymi. Szukałyśmy odpowiedniego miejsca ponad rok. Spotkałyśmy się z odmową, że jak dużo dzieci, to nie. Albo, że nie można powiększyć przestrzeni czy dodać toalety, z kolei sam lokal nie spełniał podstawowych wymogów bezpieczeństwa lub wymagał totalnego remontu od zera. Niestety nie na nasz maminy budżet. Gdy ruszyliśmy z naszymi partnerami i rodzinami z remontem w tym lokalu, zaczynaliśmy bez prądu, bo procedury jego podłączenia też trwały znacznie dłużej niż myślałyśmy. Wyzwaniem jest dla nas namówienie ludzi do tego, by spróbowali innej formy treningu, zachęcenie sąsiadów oraz wspomniany temat jogi dla dzieci. Ale na spokojnie, mamy czas.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jak chciałybyście rozwijać wasze studio?

D: Na pewno chciałybyśmy, by korzystali z niego ludzie w każdym wieku – to taka nasza misja. Zależy nam na zachowaniu kameralnej i swobodnej atmosfery, na tym, by chciało się tu przebywać, a nie tylko zrobić trening i uciekać do domu. Marzymy o zrobieniu filii w innych dzielnicach, na takich samych sąsiedzkich zasadach, ale póki co, czekamy do wiosny, by odremontować wewnętrzne patio. To niezwykła rzadkość w Warszawie! Mamy swój dziedziniec, zrobimy tam miniogródek z ziołami i warzywami, przestrzeń do relaksu z poduchami i kwiatami oraz miejsce do ćwiczeń na powietrzu. Gdy leży się na macie, widać tylko niebo… Zrobimy trochę miejsca dla dzieci: miniplacyk zabaw. Takie własne niewielkie podwórko dla dużych i małych. Już nie możemy się doczekać!

A: Mamy mnóstwo pomysłów. Od potańcówek seniorów, do cyklicznych babskich spotkań: kawa, taniec i ploteczki. Nie chcemy, żeby ta przestrzeń była tylko miejscem ćwiczeń, ale żeby żyła własnym życiem. Żeby zbliżała ludzi, żeby była świadkiem dyskusji, zabawy i spotkań kulturalnych. Żeby tętniła życiem!

Tego wam życzę! Dziękuję za rozmowę. 

*

Opis poszczególnych zajęć i aktualny harmonogram oraz adres Kultury Fizycznej znajdziecie tu.

Rozmawiała: Paulina Filipowicz

Zdjęcia: Kuba Bączkowski

*

Dorota MentrakBączkowska – mama Helenki, tancerka i pedagog baletu, choreograf i manager tancerzy profesjonalnych, czasami modelka i epizodystka. Ukończyła Państwową Szkołę Baletową im. Romana Turczynowicza w Warszawie, tańczyła na scenach Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie w najlepszym polskim zespole baletowym oraz na deskach Teatru Wielkiego w Poznaniu, następnie gościnnie w La Monnaie / De Munt w Brukseli. Absolwentka Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie na wydziale Pedagogiki baletu, specjalność: taniec. Magister sztuki, nauczycielka tańca klasycznego i technik wspomagających, autorka techniki „Fit Ballet”, fanka pilatesu i treningów wzmacniających kręgosłup. Właścicielka marki Woolubione.

Agata Ziółkowska – mama Marcela, tancerka, joginka, blogerka. Tańczy pod okiem najlepszych polskich pedagogów od 9. roku życia. Wcześniej uprawiała gimnastykę akrobatyczną na AWF w Warszawie. Ukończyła warszawską Państwową Szkołę Baletową i w tym samym roku wygrała Ogólnopolski Konkurs na najlepszego Absolwenta szkół baletowych. Od 2004 roku związana z zespołem baletowym Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie, później z Polskim Baletem Narodowym. Tańczyła na międzynarodowych scenach, m.in. w Petersburgu, Szanghaju i Dreźnie, i współpracowała z najwybitniejszymi sławami scen baletowych na świecie. Studiowała Wczesnoszkolną Edukację i Pedagogikę Opiekuńczą w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, a także uzyskała dyplom instruktora jogi  w Agencji Promocji Sportu w Ełku.

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.